środa, Luty 20, 2019

Jaki prezent podarować wędkarzowi?

0
Jaki prezent podarować wędkarzowi?

Osoby, dla których wędkarstwo jest prawdziwym hobby, angażują się w nie maksymalnie. Nie jest to dla nich tylko i wyłącznie zwykła rozrywka, ale bardzo często sposób życia. Jeżdżąc na ryby potrafią się odstresować, raduje ich spędzanie długich godzin na łonie natury, uspokaja.

Męskie zegarki na ryby

0
Męskie zegarki na ryby

Uważa się, że pierwszy zegarek mechaniczny powstał w XVI wieku. Minęło wiele lat od tamtego mementu, ale popularność tych urządzeń jest cały czas ogromna. Jest to nieodłączny element życia człowieka. Nie znając godziny, czasu, ludzie wpadliby w panikę, nie wiedząc co, gdzie i kiedy. Wyjątkowa skrupulatność, ułożenie i dokładna planowość ludzi w XXI wieku powoduje, że zegarek to nieodłączny i konieczny element ich życia. Porządkują je i pomagają utrzymać w ładzie.

Ciągłe spóźnienia, brak poczucia czasu, albo po prostu brak Ci jakiegoś detalu do dopełnienia stylizacji? Być może to, czego potrzebujesz to zegarek! Klasyczny, funkcjonalny, nowoczesny, delikatny czy sportowy – każdy znajdzie coś dla siebie. Każdy mężczyna powinien takowy posiadać, bez wzgledu na wiek, zawód czy inne indywidualne kwestie.

Czas to pieniądz, ale niekoniecznie trzeba wydać majątek, żeby zostać posiadaczem pięknego zegarka. Jest to również wyjątkowy pomysł na prezent. Bez względu na czas, sytuację – Twój upominek będzie przy nim. Jest to symbol czasu, ale również może być oznaką miłości, przyjaźni czy wdzięczności. To niecodzienny pomysł na wyrażenie uczuć drugiej osobie, jednak prosty i wymowny.

Dopełnienie stylizacji? Czemu nie! Czy to elagancki garnitur czy sportowy dres. Jak wiele jest indywidualności, tak wiele jest zegarków. Bez wątpienia dla każdego znajdzie się odpowiedni, który podkreśli jego walory i wyjątkowy charakter. Zegarki męskie to podstawa męskiej tożsamości. Podkreślają temperament i osobowość właściciela. Mały detal, ale o wielkiej mocy.

Czas mija nie wiedzieć kiedy, a spotkania zawsze zaczynają się za wcześnie. Z zegarkiem dużo łatwiej będzie kontrolować upływające minuty, a godziny spotkań nie będą przyprawiać o zawrót głowy. Plan dnia uda się zrealizować według ustalonego harnomogramu, a Ty będziesz spokojny o swoją punktualność.

Takie małe urządzenie, a serce ludzkiego życia. Niedoceniany i zapominany. Czas mija, a zegarki nie – wciąż potrzebne, aktualne i niezastąpione.

Jak wybrać grzałkę i filtr do akwarium? Prosty poradnik akwarysty

0
zadbane akwarium

Wśród wielu różnych elementów wyposażenia akwarium istotną rolę mają do spełnienia filtr i grzałka. Z pewnością są one bardziej potrzebne niż wymyślne dekoracje, zamki i ozdobne korzenie – bez nich żadne akwarium nie będzie poprawnie funkcjonowało, a zdrowie i życie ryb zamieszkujących zbiornik może być zagrożone. Jak wybrać grzałkę i filtr do akwarium? Czym się kierować?

zadbane akwarium

Filtr do akwarium

Filtr warto kupować razem z akwarium – nie musi stanowić z nim fabrycznie produkowanego kompletu, musi jednak spełniać kilka ważnych wymagań, o których opowiemy za chwilę. Koniecznie musi też pojawić się w akwarium zanim wpuścimy do niego ryby. Tego zakupu nie wolno zostawić na później.

Jaką rolę w akwarium pełni filtr?

Nadrzędną rolą filtra jest, jak sama jego nazwa wskazuje, oczyszczanie wody z resztek stałych, które w akwarium będą obecne. To nie tylko pozostałości pokarmu oraz odchody ryb, ale także resztki roślin czy glony.

Ale filtracja mechaniczna to nie wszystko. Na gąbce filtra bytują tak zwane bakterie nitryfikacyjne, których zadaniem jest biologiczne oczyszczanie wody, czyli przetwarzanie toksycznych dla ryb związków azotowych w mniej szkodliwe azotany. Należy więc pamiętać nie tylko o kupnie odpowiedniego filtra, ale także o jego właściwej pielęgnacji.

Jak kupić dobry filtr? -h3

Zacznijmy od tego, że zawsze warto kupić sprzęt dobrej jakości, od producenta cieszącego się dobrymi opiniami wśród swoich klientów. Tylko taki zagwarantuje nam, że materiały użyte do produkcji filtra są trwałe i bezpieczne, a technologia sprawdzona i efektywna. Poza tym, w razie awarii, służy pomocą techniczną. Nie warto oszczędzać – filtr będzie pracował przez 24 godziny, 7 dni w tygodniu, przez długie miesiące, a nawet lata.

Rodzaje filtrów akwariowych

Filtry używane w domowych akwariach możemy podzielić na kilka kategorii. Pierwszą z nich są filtry wewnętrzne turbinowe – doskonale znane są one akwarystom hodującym rybki hobbystycznie. Ich cechą charakterystyczną jest obecność gąbki pełniącej rolę sita dla zanieczyszczeń. Instaluje się je wewnątrz akwarium za pomocą specjalnych przyssawek lub plastikowych haczyków zawieszanych na górnej krawędzi szkła. Wbudowana turbina powoduje zasysanie wody, jej oczyszczanie i, w zależności od modelu, dodatkowo napowietrzanie. To dobre, niedrogie i łatwe w użytkowaniu rozwiązanie, ale także obarczone pewnymi wadami. Jakimi? Przede wszystkim filtry turbinowe wewnętrzne zajmują w akwarium sporo miejsca, stanowiąc wątpliwą jego ozdobę. Trzeba też pamiętać, że są one przeznaczone dla małych i średnich zbiorników o pojemności nieprzekraczającej 100 litrów.

Drugim rodzajem są filtry zewnętrzne – znacznie droższe, ale także pracujące o wiele wydajniej, a więc dobre dla większych akwariów. Na czym polega różnica? Filtr zewnętrzny ma postać hermetycznego pojemnika, który ustawia się pod akwarium. W nim umieszczone są wkłady filtracyjne. Filtr jest podłączony specjalnymi przewodami, pobiera wodę, oczyszcza ją i następnie oddaje czystą z powrotem do zbiornika. Zaletą tego rozwiązania jest oczywiście duża efektywność filtracji oraz poprawa wyglądu akwarium – filtr jest całkowicie niewidoczny, a więc nie “psuje” widoków.

Równie dobrze sprawdzi się filtr kaskadowy, inaczej przelewowy. Jego centralną częścią jest komora z wkładem filtrującym, do której należy wlać wodę. Po tej czynności można włączyć urządzenie do prądu – bardzo łatwy montaż i użytkowanie to ogromne zalety tych modeli. Dostępne są one w różnych wielkościach, a więc z łatwością dopasujesz urządzenie do potrzeb swojego akwarium. Kolejną z zalet filtrów kaskadowych jest wprawianie wody w ruch – woda wydostająca się z urządzenia uderza o taflę, powodując jej ruch powierzchniowy i tym samym lepsze napowietrzenie.

Jak wybrać filtr?

Skoro mamy już wybranego producenta, w którego sprzęt warto zainwestować, trzeba zdecydować się na jeden konkretny model. A oferta jest przebogata. Początkującemu akwaryście może być dość trudno się w niej odnaleźć.

Najważniejszym czynnikiem, jaki należy wziąć pod uwagę, jest oczywiście wielkość akwarium. Aby filtracja była efektywna, filtr powinien oczyścić całą wodę akwariową minimum dwa razy w ciągu godziny. Oznacza to, że dla akwarium o pojemności 100 litrów należy kupić filtr o wydajności 200 litrów na godzinę. Wybór modelu o mniejszej wydajności będzie poważnym błędem.

A jeśli już dysponujesz filtrem o zbyt niskiej wydajności, możesz po prostu dokupić drugi. Dwa filtry w akwarium spokojnie poradzą sobie z zadaniem, które im wyznaczono. Podłoże będzie czyste, a woda przejrzysta.

Jak wybrać grzałkę?

Rolą grzałki jest podgrzewanie wody do określonej temperatury i zapewnienie rybom akwariowym komfortu termicznego. Aby zrobić to dobrze, należy znać wymagania poszczególnych gatunków stworzeń zamieszkujących zbiornik. Jedne gatunki ryb wolą wodę nieco chłodniejszą, inne natomiast najlepiej czują się w cieple. Jak więc wybrać ten element wyposażenia?

Jaką temperatura wody jest dobra?

To pytanie, na które nie da się odpowiedzieć w jednym zdaniu. Pierwszym kryterium są tu gatunki ryb zamieszkujących w akwarium. Jedne z nich, takie jak na przykład welony, gupiki, molinezje, mieczyki, brzanki, piskorki czy danio, mają niewielkie wymagania i odpowiada im woda o temperaturze od 20 do 24 stopni Celsjusza. W ich przypadku grzałka nie musi być bardzo mocna i pracować cały czas. Dogrzewanie wody może być potrzebne tylko w zimie, latem woda nagrzeje się od ciepłego powietrza. Natomiast ryby tropikalne takie jak pielęgnice, gurami czy skalary mają znacznie większe wymagania i lubią temperatury od 25 do nawet 30 stopni Celsjusza. W ich przypadku konieczna jest więc grzałka dobrej jakości.

Warto także pamiętać, że niewielkie spadki temperatury w zimie i w nocy nie zagrażają zdrowiu i dobremu samopoczuciu ryb, stanowiąc pewne odzwierciedlenie warunków panujących w naturalnym środowisku.

Jaką grzałkę kupić do akwarium?

Podobnie jak w przypadku filtra, warto postawić na jakość. Dlatego też wybierajmy produkty dobrych producentów – oszczędność może się okazać zgubna.

Najważniejsze to wybrać grzałkę o mocy dobrze dopasowanej do wielkości zbiornika. Co to oznacza? Że warto wybrać model, na którego opakowaniu znajduje się informacja o pojemności akwarium, dla którego została przeznaczona. Ale można także samemu określić rodzaj grzałki – wystarczy tylko pamiętać, że na 1 litr wody powinno przypadać od 0,5 do 1W mocy urządzenia. I tak: do akwarium o pojemności 25 litrów możemy wybrać model o mocy około 12 – 25W, a do zbiornika o pojemności 150 l – grzałkę o mocy nawet 300W.

Grzałka z termostatem

Na rynku dostępne są modele bez lub z termostatem. To czujnik, który stale monitoruje temperaturę wody w akwarium i w razie potrzeby (czyli spadku temperatury) samoczynnie włącza grzałkę. Po osiągnięciu wartości określonej w ustawieniach termostatu, urządzenie automatycznie wyłącza grzałkę.

Choć grzałki z termostatem są droższe od tych bez niego, to jednak będzie to zakup trafiony. Dlaczego? Z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze urządzenie takie daje nam i naszym rybom poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Nie musimy stale pilnować i sprawdzać temperatury wody, włączać i wyłączać grzałki. Wystarczy tylko ustawić odpowiednie wartości na termostacie i wszystko “zrobi się samo”. Dzięki temu rybki nie są narażone na zbyt duże wahania temperatury, które mogłyby mieć katastrofalny wpływ na ich zdrowie. Trzeba pamiętać, że w zbyt zimnej wodzie rybki znacznie gorzej pobierają pokarm, mają mniej intensywne zabarwienie i zaprzestają tarła. W zbyt ciepłej natomiast stają się apatyczne i bardziej podatne na różne choroby.

Druga sprawa to koszty ogrzewania akwarium – termostat pilnuje, aby grzałka pracowała tylko wtedy, kiedy jest to naprawdę konieczne, a więc zużycie prądu zostaje zoptymalizowane.

Kiedy grzałka nie jest potrzebna?

Teoretycznie z zakupu grzałki możemy zrezygnować w przypadku, kiedy hodujemy rybki zimnolubne. W praktyce jednak zawsze trzeba ją mieć na wszelki wypadek, nawet jeśli miałaby leżeć w szufladzie. Powód jest prosty – zawsze może się przytrafić zimne, deszczowe lato lub awaria ogrzewania w zimie. W takich sytuacjach nawet rybki o niewysokich wymaganiach względem temperatury wody mogą odczuwać dotkliwy chłód, co negatywnie odbije się na ich zdrowiu, samopoczuciu i urodzie. Kup więc grzałkę na zapas i zawsze miej ją w pogotowiu.

O czym jeszcze trzeba pamiętać?

Niezależnie od tego, jakiego producenta i jaki model sprzętu akwarystycznego wybierzesz, musisz regularnie i odpowiednio je pielęgnować oraz przeprowadzać okresowe kontrole ich stanu technicznego. Dzięki temu będziesz miał pewność, że poprawnie spełniają swoje zadanie i są bezpieczne dla rybek. Dobrym przykładem może tu być mycie gąbki filtra – nigdy nie wolno płukać jej pod bieżącą wodą. Używać można do tego wody pobranej z akwarium w czasie tak zwanej podmiany. Środki czyszczące i akcesoria powinny być przeznaczone do zastosowania w akwariach. Warto więc zawsze czytać instrukcję od producenta lub spytać bardziej doświadczonego akwarysty.

Grzałka i filtr to urządzenia, na których nie powinno się oszczędzać. Kupujemy je raz na wiele miesięcy, a wiele od nich zależy. Wybór zawsze powinien być podyktowany ich jakością i efektywnością, niska cena nie powinna nas skusić.

Czarter Jachtów Online

0
Czarter Jachtów Online

Zaplanuj najpiękniejsze wakacje swojego życia.

Nowoczesne wędkarstwo sposobem na aktywność fizyczną

0
Nowoczesne wędkarstwo sposobem na aktywność fizyczną

Zmieniające się trendy i sposoby spędzania wolnego czasu powodują, że wędkarstwo znów staje się modne. Coraz więcej osób uprawia ten sport. Często złowione ryby są wypuszczane, aby nie niszczyć populacji zamieszkującej łowisko.

Żyłki wędkarskie – co warto wiedzieć?

Ryba zerwała Ci się po raz kolejny i nie wiesz, co robisz źle? Czasami nieskuteczne zacięcie czy niedokończony hol to nie wina braku umiejętności i wyczucia, ale żyłki. Niektórzy wędkarze „żyłują” linkę ponad miarę i z niewiadomych powodów (z oszczędności?) odkładają na później zakup nowej. Inni narzekają na mierne wyniki, ale wybierają żyłki wędkarskie na chybił-trafił, nie bacząc na metodę czy gatunek ryby. Obie postawy mogą skutkować frustrującymi powrotami o kiju, czy to z powodu słabego brania, czy też notorycznego zrywania zestawu. Jeśli Ciebie dotyczy ten problem, albo po prostu chcesz dowiedzieć się, jak wybrać dobrą żyłkę wędkarską, zapraszamy do lektury tego wpisu.

Jak dobierać żyłkę do metody łowienia?

Pod względem zachowania w wodzie producenci dzielą żyłki na dwa podstawowe rodzaje: tonące oraz pływające. Te ostatnie sprawdzą się przy metodzie bolońskiej i wówczas, gdy chcesz podać przynętę na powierzchni wody. Częściej stosowane są żyłki zanurzające się, które służą do łowienia metodą gruntową i spławikową. Czasami po zakupie linki rzekomo „tonącej” okazuje się, że w rzeczywistości jest ona pływająca – wówczas wystarczy posmarować żyłkę płynem do mycia naczyń albo specjalnym preparatem do konserwacji  żyłek.

Żyłki wędkarskie różnią się także zdolnością do wydłużania. Te o większej rozciągliwości sprawiają problemy podczas zacinania na dużej odległości, jednak są wskazane dla początkujących, gdyż potrafią zniwelować techniczne braki. Przy łowieniu na spinning najlepiej skorzystać z żyłki o niskiej rozciągliwości.

Każdemu wędkarzowi zależy na wytrzymałości linki, toteż przy zakupie warto zwrócić uwagę na tzw. fluocarbony, które są bardzo odporne na ścieranie, a jednocześnie mniej chłonne niż zwykłe żyłki. Dodatkowo fluocarbony są praktycznie niewidoczne w wodzie, dzięki czemu stanowią świetny materiał na przypon przy łowieniu bardzo ostrożnych i płochliwych ryb.

Czy kolor żyłki ma znaczenie?

Jak zapewne zauważyłeś, w sklepach znajdziesz żyłki wędkarskie w przeróżnych kolorach: turkusowym, srebrnym, białym, niebieskim, seledynowym, fioletowym, zielonym, a nawet czerwonym i różowym. Tak szeroka gama kolorystyczna stosowana przez producentów może dziwić zważywszy na fakt, że kolor żyłki jest kwestią drugorzędną – w metodzie gruntowej i spławikowej chodzi jedynie o to, aby ryby przedwcześnie nie dostrzegły linki. Jeśli masz taką możliwość, postaraj się dopasować odcień żyłki do koloru wody oraz jej przezroczystości (dobre będą matowo niebieskie i bezbarwne). Unikaj przy tym żyłek połyskujących, które są dobrze widoczne i mogą odstraszać ryby.

W takim razie czy jaskrawe żyłki wędkarskie to fanaberia producentów, którzy nie mają pojęcia o wędkowaniu? Bynajmniej – czerwone, fioletowe czy fluorescencyjne modele mają zastosowanie w metodzie spinningowej, gdzie o braniu ryby świadczy zachowanie żyłki w wodzie. Tym razem „niewidzialność” zestawu nie ma większego znaczenia, natomiast dobrze widoczna żyłka ułatwia obserwację oraz łowienie w trudnych warunkach (wiatr, silny nurt, fale, pływająca roślinność).

Na co uważać przy zakupie żyłki wędkarskiej?

Wiesz już mniej więcej, jak wybrać dobrą żyłkę. Ale na zakupach możesz czuć się nieco zakłopotany, zważywszy na pokaźną ofertę z różnych półek cenowych. Być może skuszą Cię te najtańsze, jednak nie polecamy przesadnej oszczędności. Budżetowe żyłki zazwyczaj mają „dobrą pamięć”, przez co zachowują kształt szpuli i skręcają się, zamiast tworzyć prostą linię. Zdarza się też, że tania żyłka wędkarska ma inną grubość i wytrzymałość niż deklaruje producent na opakowaniu. Nawet jeśli teraz wydasz mniej, wkrótce będziesz zmuszony kupić nową żyłkę, gdyż ekonomiczne dosłownie pękają w dłoniach, plączą się i stwarzają sporo problemów przy zarzucaniu przynęty. Oczywiście nie namawiamy do przepłacania za żyłkę, jednak zdecydowanie odradzamy kupowanie produktów zbyt tanich i niemarkowych.

Jak dbać o żyłki wędkarskie?

Zacznijmy od tego, że lepiej częściej wymieniać żyłkę niż co sezon – nową szpulę warto kupować nawet co dwa tygodnie, zwłaszcza jeśli łowisz intensywnie i lubisz polować na „grubą” rybę.

Aby żyłka wędkarska zachowała swoje właściwości na dłużej, nie przechowuj ją w miejscu narażonym na ekstremalnie niskie lub wysokie (np. w bagażniku) temperatury. Źle przechowywana żyłka traci elastyczność i pęka przy byle okazji. Na łowisku nie trzymaj nieużywanej linki na słońcu, w przeciwnym razie szybko zacznie kruszeć.

Nie można również dopuścić do przesuszenia żyłki, gdyż wskutek nadmiernej utraty wody osłabia się jej wytrzymałość i staje się podana na mikrouszkodzenia. Aby temu zapobiec, co jakiś czas warto zanurzać żyłki wędkarskie w wodzie – mała kąpiel jest wskazana także bezpośrednio przed łowieniem.

Zanim wybierzesz się na zasiadkę, koniecznie sprawdź również końcowy odcinek żyłki. W razie stwierdzenia wad produkcyjnych lub nabytych uszkodzeń, należy odciąć niepewny kawałek.

Jak przygotować się na nieznane łowisko wędkarskie?

Teoretycznie sprawa jest prosta – wybierasz akwen, płacisz za możliwość wędkowania (albo i nie, jeśli trafiłeś na dziki staw), przyjeżdżasz, znajdujesz dobrą miejscówkę, rozkładasz sprzęt i zaczynasz łowić. Jednak wyprawa na nieznane wody, bez wcześniejszego rozpoznania terenu, może okazać się stratą czasu i nerwów. W końcu każdy wędkarz liczy na wyniki, nawet jeśli łowi tylko w celach czysto rekreacyjnych. To, czy nowe łowisko wędkarskie zapewni Ci dobre branie zależy nie tylko od obecności ryb w akwenie, ale również od Twojego przygotowania. Jak wybadać nieznane wody i  na co zwracać uwagę?

Zrób wstępny rekonesans łowiska

Na pierwszy raz nie musisz zabierać ze sobą wędki (choć może się przydać do innych celów), gdyż najpierw musisz ocenić swoje szanse na udaną zasiadkę. Zrób sobie mały spacer wokół akwenu, przy okazji wypatrując typowych oznak żerowania ryb, tj. ruchów przy powierzchni wody (tzw. spławy), podnoszenia liści grążeli, pęcherzyków powietrza, nienaturalnego poruszania traw przybrzeżnych, czy nawet mlaskania (charakterystyczne odgłosy karpi). Łowisko wędkarskie można uznać za potencjalnie sprzyjające, jeśli zapewnia rybom dobre miejsca do żerowania. Jeśli widzisz na brzegu trzcinowiska i drzewa (również powalone), a na wodzie pływające grążele, najpewniej znalazłeś świetne łowisko do karpiowania. Ryby polujące na ślimaki i słodkowodne małże uwielbiają stołować się również przy oddalonych od brzegu wysepkach, dlatego ich obecność wróży udany połów.

Zbadaj dno łowiska

Mierzenie gruntu, czyli sprawdzanie głębokości oraz ukształtowania dna akwenu, ułatwi Ci wybranie stanowiska i miejsca zarzucania wędki. Jak się do tego zabrać? Do badania dna możesz użyć echosondy, zestawu spławikowego z ciężarkiem przelotowym lub stukadełka. Na rozległych akwenach przyda się również ponton lub łódka. Ciężar gruntomierza musi być dobrany do szybkości nurtu – do zbadania stawu lub jeziora wystarczy Ci ciężarek o wadze kilkunastu gramów, do sondowania dna rzeki lepiej wybrać znacznie cięższy (nawet 50 g).  

Aby zbadać łowisko wędkarskie z lądu, ustaw się w jednym miejscu i opuść zestaw jak najbliżej brzegu, a następnie stopniowo zarzucaj wędkę coraz dalej. Podczas sondowania opuszczaj gruntomierz bardzo wolno i staraj się napinać linkę, aby tworzyła kąt prosty z wodą. Jeśli zarzucasz zestaw na odległość większą niż długość wędziska, wykonuj ostrożne ruchy  „spod siebie” zamiast zza głowy – w przeciwnym razie pomiar będzie mało dokładny. Głębokość oraz ukształtowanie dna ustalisz na podstawie wykresu, w którym zaznaczysz kolejne ustawienia spławika w stosunku do powierzchni wody.

Sprawdzając w ten sposób łowisko wędkarskie, nie tylko ustalisz odpowiednią głębokość do zarzucania zestawu, ale ustalisz również obecność uskoków, twardych zaczepów, roślinności, a nawet rodzaj dna (muliste, kamieniste, piaszczyste). Na podstawie tych informacji łatwiej wytypujesz potencjalne miejsca żerowania ryb oraz unikniesz problemów z ewentualnymi przeszkodami.

Przygotuj łowisko do wędkowania

Jeśli masz już opatrzone miejsce i wiesz dokładnie, gdzie rozłożysz swój sprzęt, pozostało Ci jedynie zwabienie ryb. O ile masz ku temu możliwości, zacznij zanęcać na kilka dni przed właściwą zasiadką – najpierw wrzucaj większe ilości pokarmu (kule zanętowe wielkości pomarańczy, kilka garści kukurydzy), a następnie stopniowo ograniczaj porcje. Chodzi o to, aby ryby przywiązały się do Twojej miejscówki, a jednocześnie nie „przejadły się” – niezjedzona zanęta opada na dno i gnije, co przyczynia się do pogorszenia jakości wody.

Aby przygotować łowisko na zasiadkę, weź pod uwagę preferencje smakowe ryb. Jeśli nie wiesz, jaki gatunek dominuje w akwenie, użyj zanęty uniwersalnej lub standardowego pokarmu domowego (kukurydza, chleb, pszenica) wolnego od wyrazistych zapachów i smaków. Pamiętaj również, że niewielkie porcje mogą zwabić drobnicę, dlatego jeśli chcesz zapolować na większe sztuki, koniecznie rób duże kule zanęty i zacznij dokarmianie nawet na 2 tygodnie przed zasiadką.

Zadbaj o odpowiedni sprzęt do wędkowania

Większość łowisk nie wymaga specjalnego sprzętu, jednak na niektórych panują specyficzne warunki utrudniające normalne wędkowanie. Przykładowo, kamienisty brzeg utrudnia wbicie podpórki, dlatego lepiej zabrać ze sobą rodpod lub trójnóg (który doskonale sprawdzi się również na nierównym terenie). Jeśli na jeziorze występują małe wysepki, warto zaopatrzyć się w ponton lub łódkę, dzięki czemu zyskasz dostęp do ryb czyhających na ślimaki i racicznice. Łowiąc z łodzi na rozległym akwenie, warto kupić lub wypożyczyć echosondę, za pomocą której łatwiej zlokalizujesz ławicę ryb. Gdy masz zamiar zapolować w głębszych partiach rzeki lub stawu, warto zaopatrzyć się wodery sięgające klatki piersiowej. Natomiast jeśli wybierasz się na zagraniczne łowisko wędkarskie, koniecznie sprawdź panujące tam warunki – może się okazać, że szybko zmieniająca się pogoda i trudny teren wręcz uniemożliwią Ci wędkowanie. Ze względów bezpieczeństwa na zupełnie nieznanym łowisku radzimy też zrezygnować z połowu z łodzi czy pontonu.

Jak wybierać łowiska wędkarskie?

Od lat wędkujesz w tej samej rzece, ale teraz chcesz wypróbować zupełnie nową miejscówkę? Uważaj, łowienie na nieznanych wodach może zakończyć się powrotem o kiju, nawet jeśli nie brak Ci doświadczenia ani profesjonalnej wędki. Niedostatek ryb, trudne warunki do łowienia, zakazy i ograniczenia wprowadzone przez gospodarza, brak odpowiedniego sprzętu (np. łódki) – wybierając się na obce wody wypadałoby przygotować się na te i inne „niespodzianki”. No dobrze, ale w takim razie po czym rozpoznać łowiska wędkarskie obfitujące w ryby? I jak wybrać dobrą miejscówkę na najbliższą zasiadkę?

Łowiska PZW, „dzikie” czy komercyjne?

Najpierw musisz uściślić, jaki rodzaj łowisk Cię interesuje – naturalne, zarządzane przez PZW czy prywatne? Te pierwsze to gratka dla koneserów wędkarstwa. Panuje na nich niezwykły klimat odosobnienia, któremu wtóruje koncert dźwięków dziewiczej przyrody. Nierzadko ukryte wśród drzew albo na leśnej polanie, zdradzają swoją lokalizację jedynie najbardziej wytrwałym i cierpliwym wędkarzom. Wprawdzie „dzikie” łowiska nie dają ani 1% gwarancji udanego połowu,  jednak niektórzy twierdzą, że złapali w nich więcej ryb niż w wodach zarządzanych przez PZW. Dodatkową zachętą może być brak opłat oraz elektryzująca możliwość odkrycia wędkarskiego El Dorado. Niestety, znalezienie stawu nietkniętego przez działalność człowieka jest bardzo trudne – inni wędkarze raczej nie chwalą się takimi miejscówkami, dlatego musisz zdać się na mapę i orientację w terenie. Ponadto może się okazać, że trafiłeś na łowisko należące do Lasów Państwowych, na którym panuje zakaz łowienia – w ten sposób można nieświadomie zostać „kłusolem”.

Za to łowiska wędkarskie zarządzane przez PZW znajdziesz bez najmniejszego trudu – wystarczy zapytać w siedzibie Koła PZW odpowiedniej dla okręgu, na terenie którego chcesz zapolować. Tu również możesz uiścić opłatę za korzystanie z miejscówki oraz zapytać o ewentualne ograniczenia w łowieniu. Choć teoretycznie wody należące do PZW powinny ulegać regularnemu zarybianiu, efekty są różne – wędkarze często zwracają uwagę na nadstaw karpia w stosunku do innych ryb, co skutkuje ich stopniowym wytrzebieniem. Trzeba jednak przyznać, że łowiska PZW są łatwo dostępne i mniej lub bardziej zagospodarowane, a łowienie na nich jest tańsze niż w komercyjnych miejscówkach.

Jeziora i stawy zarządzane przez gospodarstwo rybackie lub innego właściciela prywatnego dają niemal 100-procentową gwarancję udanego połowu. W końcu płacisz za liczbę złapanych sztuk (oraz niemało za samo korzystanie z akwenu), więc gospodarzowi zależy na obfitym „asortymencie”. Zazwyczaj takie miejscówki należą do bardzo atrakcyjnych – zastaniesz tu porządek, dobrze zagospodarowaną infrastrukturę oraz dodatkowe udogodnienia (sklepik wędkarski, możliwość wynajęcie chaty, itp.). Niestety zapomnij o kameralnych warunkach, dreszczyku emocji czy niezapomnianym klimacie. Komercyjne łowiska wędkarskie są bardzo oblegane, także przez przypadkowych turystów i osoby mające niewiele wspólnego z łowieniem.

Jak szukać nowych miejscówek?

Po wybraniu rodzaju łowiska musisz wytypować odpowiedni akwen. W tym celu warto podpytać znajomych wędkarzy, ewentualnie skorzystać z wszechwiedzy Internetu. Możesz zadać pytanie na forum i w grupie wędkarskiej na Facebooku – weź jednak pod uwagę, że wielu braci po kiju nie chce zdradzać sprawdzonych miejscówek. Bardziej pomocna może okazać się wyszukiwarka łowisk, którą znajdziesz praktycznie na każdym portalu wędkarskim. Narzędzie wynajduje akwen według lokalizacji, rodzaju (prywatne, komercyjne, specjalne, naturalne), dominującej ryby oraz rodzaju wody (jezioro, staw, rzeka, itp.). Tym sposobem możesz łatwo znaleźć nieznane łowiska wędkarskie, które najlepiej spełniają Twoje potrzeby.

Oczywiście również tradycjonaliści mają swoje sposoby – książki i czasopisma wędkarskie, mapa i kompas. Szukanie miejsca do łowienia na własną rękę niewątpliwie wymaga sporo czasu i zaangażowania, jednak daje najwięcej satysfakcji. Niemniej przed planowaną zasiadką dobrze jest upewnić się, czy ów „dziewiczy” akwen nie należy do Lasów Państwowych, PZW czy prywatnego właściciela.

Jak znaleźć dobre łowisko?

Wybierając łowiska wędkarskie, najlepiej sugerować się preferencjami konkretnej ryby. Przykładowo, jeśli chcesz zapolować na karpie, szukaj głębszych wód z miejscowymi wypłyceniami, otoczonych wysokimi trzcinami lub drzewami i po których pływają grążele. Miejscówkę karpia rozpoznasz także po charakterystycznych oznakach obecności tej ryby, tj. odgłosach cmokania, pęcherzykach powietrza oraz ruchu wśród trzcin.

Jeśli chcesz zapolować na inną rybę, zacznij od poznania jej zwyczajów i miejsc występowania. Wypisz wszystkie przydatne informacje na kartce, a następnie uwzględnij je podczas szukania łowiska. Oczywiście znalezienie typowo miejscówki idealnej pod dany gatunek nie gwarantuje jeszcze sukcesu.

Zanim udasz się na zasiadkę, poświęć dzień czy dwa na rozeznanie. W tym celu dokładnie obejrzyj łowisko – okrąż je, popatrz na nie z drzewa, zlustruj powierzchnię wody za pomocą lornetki, zbadaj ukształtowanie gruntu (np. za pomocą zestawu zbudowanego z krętlika, spławika i obciążnika). Jeśli przez cały dzień nic się nie dzieje i nie zauważyłeś żadnych oznak bytności ryb, prawdopodobnie istnieją lepsze łowiska wędkarskie. Im więcej czasu spędzisz na sprawdzenie miejscówki, tym mniejsze ryzyko rozczarowania podczas zasiadki.

Łowiska prywatne – czy warto z nich korzystać?

Nie ma przesady w stwierdzeniu, że łowiska komercyjne rządzą się swoimi prawami. Zasady panujące na takich akwenach najlepiej określa przysłowie: wolnoć Tomku w swoim domku. Tu rządzi gospodarz, który sam ustala, co wolno, a czego nie wolno na jego terenie. Jednocześnie wielu wędkarzy jest zdania, że łowiska prywatne to najlepsze miejsce do nauki dla początkującego – wprawdzie ryby same nie pchają się na haczyk, ale właściciel regularnie dokonuje zarybiania i dba o zadowolenie swoich klientów. No właśnie, ale czy taka komercjalizacja ulubionego hobby ma jeszcze swój urok? A może lepiej korzystać z wód zarządzanych przez PZW?

Jak znaleźć łowisko komercyjne w swojej okolicy?

Jeśli nigdy do tej pory nie łowiłeś w prywatnym stawie czy jeziorze, możesz mieć problem ze zlokalizowaniem takowego w swoim regionie. Na szczęście z pomocą przyjdzie Ci nowoczesna technologia w postaci wszechwiedzącego Internetu – wystarczy wpisać hasło „wyszukiwarka łowisk”, a Google wskaże Ci przynajmniej kilka stron ułatwiających znalezienie miejscówki w swojej okolicy. Po kliknięciu w pierwszy lepszy link zobaczysz bardzo przejrzysty system katalogowania – wpisz rodzaj łowiska (komercyjne), województwo, ewentualnie interesującą Cię miejscowość (jeśli chcesz zawęzić wyniki wyszukiwania). Jeśli masz ochotę na konkretną rybę, określ dodatkowo gatunek, który powinien dominować w akwenie. Po wpisaniu podstawowych parametrów wyszukiwarka łowisk znajdzie dla Ciebie odpowiednie miejsca do wędkowania – w wyborze najlepszego pomoże Ci opis i zdjęcia dodane przez osoby tworzące katalog. Bazy łowisk prywatnych szukaj też na portalach i forach wędkarskich, pytanie o najbliższe miejscówki możesz zadać również w grupach wędkarskich na portalach społecznościowych.

Jakie zasady panują na łowiskach prywatnych?

Krzywdzącym byłoby stwierdzenie, jakoby na komercyjnych łowiskach panowała „wolna amerykanka”. Charakterystyczną cechą takich akwenów jest porządek – gospodarz wymaga od klientów posprzątania po sobie i pozostawienia miejscówki w stanie niezmienionym. W efekcie na łowisku zawsze panuje czystość i ład, co niewątpliwie uprzyjemnia długie godziny nad wodą.

Jak już wspomnieliśmy, łowiska prywatne rządzą się swoimi prawami i tutaj wszelkie zasady ustala gospodarz. Nierzadko właściciel wprowadza ograniczenia dotyczące metody wędkowania. Na niektórych łowiskach nie wolno łowić na spinning, na innych nie można łowić na grunt z koszyczkiem i sprężyną, gdzie indziej trzeba przestrzegać limitów wagowych. Zdarza się, że gospodarz wymaga zabrania wszystkich złowionych okazów, z uwagi na możliwość śnięcia lub zgonu ryby po ponownym wrzuceniu do wody.

Oczywiście za wszystkie zabrane sztuki trzeba zapłacić, co często odbiera chęć na dłuższe wędkowanie. A propos opłat – przed wyjazdami na łowiska prywatne zawsze upewniaj się, ile musisz zapłacić za miejscówkę i jak wyglądają warunki korzystania z akwenu. Może się okazać, że niedzielne wędkowanie będzie dla Ciebie zbyt kosztowne albo nie będziesz mógł wykorzystać swojego sprzętu z uwagi na zakazy wprowadzone przez gospodarza.

Niemniej trzeba przyznać, że łowiska komercyjne nie podchodzą zbyt rygorystycznie do swoich klientów. Znamiennym na tego typu akwenach jest liberalizacja przepisów. Według wędkarzy wystarczy zapłacić, a nikt nie zapyta Cię o kartę wędkarską ani nie przypomni Ci o obowiązujących wymiarach ochronnych. Ponieważ regularne zarybianie traktowane jest jak inwestycja, nie musisz również przestrzegać limitów dziennych, a wręcz przeciwnie – wszak od liczby złowionych ryb zależy zarobek właściciela.

Łowiska prywatne czy wody PZW?

Ten dylemat można porównać do zanęcania. Możesz kupić gotową zanętę przygotowaną specjalnie pod dany gatunek ryby, której skuteczność gwarantuje producent. Ale możesz też poświęcić swój czas i poeksperymentować z własną zanętą, której działanie zależy od umiejętnego doboru składników i proporcji. Oba rozwiązania mają swoje plusy i minusy – gotowa zanęta jest wygodna i w dużej mierze „pewna”, ale to samodzielnie przygotowany wabik pozwala kształtować umiejętności i daje pełną satysfakcję (choć niepewne wyniki).

Tak samo jest z wyborem miejsca do wędkowania. Łowiska prywatne z reguły są obficie zarybiane, a tym samym ułatwiają naukę początkującym wędkarzom i praktycznie gwarantują sukces. Nie wrócisz o przysłowiowym kiju, w dodatku łowisz w bardzo przyjemnych warunkach – łowiska komercyjne zwykle są dobrze zagospodarowane, a właściciel dba o porządek i spokój. W dodatku możesz skorzystać z dodatkowej oferty, np. wynająć domek (tzw. rybaczówkę), zjeść obiad w klimatycznej restauracji, kupić przynętę lub osprzęt.

Niemniej niektórym wędkarzom może przeszkadzać bardzo widoczna komercjalizacja. W zasadzie łowiska prywatne przypominają sklep – płacisz i dostajesz to, co chcesz. Nie ma tu atmosfery niepewności i adrenaliny towarzyszącej na „dzikich” wodach, nie ma większych szans na wyciągnięcie rekordowego suma czy gigantycznego szczupaka. Nie ma tu obcowania z naturą nietkniętą przez działalność człowieka ani klimatu wyobcowania, o którym marzysz po całym tygodniu spędzonym wśród ludzi.

Niestety jest i druga strona medalu. Łowiska PZW i naturalne mogą zwyczajnie rozczarować Cię brakiem ryb – coraz częściej zdarza się, że po całodniowej zasiadce wędkarze wracają z niczym (niektórzy wręcz ratują honor rybami kupionymi w sklepie). Kłusownictwo i zła gospodarka zarybieniowa doprowadziły do sytuacji, że opowieści o rekordowej liczbie złowionych leszczy należą do zamierzchłej przeszłości. W dodatku wyprawa nad takie łowisko nie należy do najprzyjemniejszych – w końcu nikt nie pilnuje, czy wędkarz zachowuje się cicho i sprząta za sobą.

Jeśli więc liczysz tylko na wyniki i chcesz szlifować swoje umiejętności, łowiska prywatne będą doskonałe na wędkarskie początki. Natomiast jeśli zależy Ci po prostu na spędzeniu czasu na łonie natury, a ilość złowionych ryb jest dla ciebie sprawą drugorzędną, z pewnością wystarczą Ci łowiska naturalne i zarządzane przez PZW.

Łowienie karpi – wskazówki dla początkujących karpiarzy

Imponujące warunki fizyczne (długość – ponad 100 cm, masa – ponad 30 kg) czynią z karpia jedną z najsilniejszych ryb w polskich akwenach. Oprócz mocy „lokomotywy” nie sposób nie docenić jego sprytu, ostrożności i waleczności, co niestety przekłada się na niepewny wynik karpiowej zasiadki. Czy tym razem uda Ci się złowić „króla”? A może po podchwyceniu przynęty ucieknie w siną dal razem z Twoją wędką? Z karpiem każdy scenariusz jest możliwy, zwłaszcza jeśli nigdy dotąd nie polowałeś na tę rybę i nie wiesz, do czego jest zdolna w walce o wolność. Sprawdź więc, jak wygląda łowienie karpi od strony technicznej i na co powinieneś się przygotować.

Jaki sprzęt na karpia?

Do łowienia karpi potrzebujesz naprawdę solidnego sprzętu, który wytrzyma zarówno ciężar ryby, jak i jej skłonności do „szarżowania” na łowisku. Odpowiednie będzie wędzisko o długości 3-5 m, do którego dobierzesz mocny kołowrotek ze stałą szpulą. Grubość żyłki powinna wynosić co najmniej 0,3 mm. Haków szukaj wśród modeli w rozmiarze 1-5 i grocie wyraźnie skierowanym do wewnątrz. Wybierając się na łowienie karpi, warto również zabrać ze sobą lornetkę, dzięki której łatwiej wypatrzysz miejsce żerowania ryby. Szczególną uwagę zwróć na pluskanie, bąbelki powietrza i… cmokanie (ten objaw prędzej usłyszysz niż wypatrzysz).

Jaka metoda na karpia?

Karpie z równym powodzeniem możesz łowić na spławik, jak i na grunt. Pierwszy zestaw możesz zbudować z żyłki 0,35 mm, do której za pomocą krętlika dołączysz 15-25 cm przyponu z plecionki o grubości 0,18 mm. Użyj haka nr 3 i spławika 5 g, a tuż przed przyponem zamocuj śruciny i ciężarek typu łezka.

Zestaw gruntowy na karpia zbuduj podobnie, z żyłki 0,35 mm i 15-25 odcinka plecionki o grubości 0,18 mm. Na końcu żyłki głównej umieść ciężarek 60 g, zaś na przyponie zamocuj hak nr 3 i kulkę proteinową. Zestaw uzupełnij o silikonową rurkę antysplątaniową.

Gdy łowienie karpi na spławik lub grunt zawiodą, warto wypróbować metodę powierzchniową. Tym razem przynętę (chleb, kulki proteinowe) należy umieścić w kuli wodnej lub koszyczku zanętowym w taki sposób, aby unosiła się na wodzie. W tej metodzie zastosuj przypon z grubej żyłki (0,3 mm) i hak nr 3. Do połączenia wszystkich elementów zestawu (żyłki głównej, przyponu i żyłki z przynętą) użyj krętlika potrójnego.

Zanęty i przynęty na karpia

Jak można się domyślić, tak duża ryba jak karp potrzebuje sporej ilości pożywienia – jeśli więc chcesz złapać większe sztuki, nie lekceważ wabienia. Zanęcanie karpia zacznij około 2 tygodnie przed zasiadką, używając do tego pokarmu, który później wykorzystasz jako właściwą przynętę. Co wybrać? Osoby preferujące łowienie karpi na feedera często stosują gotowe dedykowane gatunkowi zanęty, a następnie zatrzymują ryby na łowisku za pomocą pelletu lub mieszanki pelletu z zanętą. Do wabienia „króla” możesz również użyć kulek proteinowych, które utrzymują się w wodzie znacznie dłużej niż pellet (ten rozpływa się po ok. 8 h, zaś kulka może działać nawet 24 h). Jeśli szukasz bardziej ekonomicznego sposobu na łowienie karpi, polecamy ziemniaki al dente (duże kawałki zwabią duże sztuki), kukurydzę, parzoną pszenicę, kulki ciasta, rosówki, białe robaki.  

Gdzie i kiedy łowić karpia?

Zanim wybierzesz się na karpiową zasiadkę, sprawdź limity ochronne obowiązujące na terenie Twojego Okręgu PZW. Zazwyczaj ograniczenia ilościowe obejmują karpia razem z innymi karpiowatymi, np. brzaną i amurem. Wymiary ochronne są różne w zależności od łowiska i co jakiś czas podlegają zmianie – na ogół niedozwolone jest zabieranie sztuk poniżej 30-35 cm. Dobra wiadomość (albo i zła z punktu widzenia karpia) jest taka, że w przypadku „króla” nie obowiązuje okres ochronny, gdyż ten gatunek nie wyciera się w polskich wodach. Jeśli więc masz ochotę na łowienie karpi w grudniu czy na wiosnę, możesz wędkować bez obaw.

No dobrze, ale gdzie szukać karpia? Dzięki sztucznemu zarybianiu występowanie tego gatunku jest dość powszechne. W zależności od swoich preferencji możesz zapolować w jeziorze, rzece czy stawie. Karp należy do ryb ciepłolubnych, dlatego wiosną i latem przebywa głównie na wypłaceniach, zaś w miesiącach chłodniejszych schodzi w dół i żeruje w mulistym dnie. Ze względu na swoją ostrożność, lubi przebywać wśród roślinności i w odosobnionych miejscach.