Aktualności
Największe bolenie w Polsce.
Aktualności | 2009-09-02 | CORONA - FISHING Wydrukuj
Jak złowić dużego bolenia? Na co go skusić? Jak podejść? Autor tekstu podpowiada w jaki sposób zorganizować wielkie polowanie na wielkie ryby.
Każdy z nas doskonale wie, co znaczy wracać po całodziennej wyprawie wędkarskiej do domu. Znamy uczucie, kiedy bolenie nas pokonały - długo wtedy rozpamiętujemy chwile, gdy woda się rozstępowała, a setki naszych rzutów nie przyniosły nic więcej oprócz zakwasów w przedramieniu. Siadając później przed naszymi wypchanymi po brzegi pudełkami zastanawiamy się, o co chodzi. Dlaczego kolejny raz nasze rapowanie nie przyniosło zadowalających efektów? Co jest nie tak? Dlaczego nie łowimy dużych boleni?
Do tematu powinniśmy podejść bardzo pragmatycznie i funkcjonalnie. Należy dokładnie rozpoznać naszego przeciwnika. Zrobić wywiad, poznać jego przyzwyczajenia i zachowania. Powinniśmy o boleniu wiedzieć wszystko. Znać jego słabości i przyzwyczajenia. Doskonałe rozpoznanie środowiska, w jakim żyje przyniesie nam tajemną wiedzę. Na tak zbudowany schemat powinniśmy dopiero nakładać technikę łowienia i rodzaj wykorzystywanego sprzętu, przynęt, linek itp.
Kto to jest duży boleń i gdzie go szukać?
Ważne jest abyśmy powiedzieli sobie, na jaką rybę będziemy polowali. Załóżmy zatem, że nie będziemy łowić drobnych boleni – nastawiamy się na te, które mierzą powyżej 80cm. Dla wielu tej wielkości boleń jest rybą z kategorii mitu czy bajki, ale zapewniam, że w naszych dużych rzekach żyją bolenie znacznie przekraczające 100cm długości. I na te ryby będziemy polować. Podnieśmy poprzeczkę wysoko i nie dajmy się powierzchniowym ścigaczom zwieść i ganiać za bolkami o długości 60cm.
Zatem do rzeczy. Kto to jest duży boleń? W dużej rzece to „inny” gatunek ryby, to wielki rzeczny drapieżnik, który największą część dnia spędza przyklejony do dna, najczęściej gdzieś u podnóża brzegowych umocnień, zawad itp. Bardzo często te największe bolenie zajmują stanowiska w największym, śródrzecznym nurcie. Wystarczy w takim miejscu jedynie niewielka mulda żwiru, pniaczek na dnie głębokiej rynny i mamy przyzwoitą boleniową metę. Duży boleń to bardzo płochliwa, ale zarazem leniwa ryba. Najczęściej jest przywiązany do jednego stanowiska. Najłatwiej opisując tę rybę z wielkiej rzeki posłużyć się przykładem z naszego codziennego życia. Wyobraźmy sobie starego człowieka, przyzwyczajonego do swojego, utartego przez wiele lat życia. Spokojny, ustatkowany samotnik. Nie biega po dyskotekach, nie gania za byle kąskiem na festynach. On zna swoje miejsce w szyku. Nie traci energii na niepotrzebne emocje. Długie życie nauczyło go najbardziej efektywnego i skutecznego działania. Doświadczenie i inteligencja, to właśnie cechy, które charakteryzują wielkiego bolenia.
Przygotowanie ekwipunku.
Pierwsza sprawa, która będzie determinowała moc naszego zestawu to wielkość, siła ryby i niesprzyjające warunki holu. Pamiętajmy, że holować będziemy dużą rybę w dużym nurcie. Następna sprawa to odległość rzutów jakie będziemy musieli wykonać, aby podać boleniowi przynętę. I to nam wystarcza, aby zbudować zestaw na „rzecznego cwaniaka”.
Pamiętam doskonale dzień, w którym upatrzyłem dużego bolenia. Wtedy jeszcze nie przekroczyłem magicznej liczby 80cm. I dlatego mój zestaw był dokładnie taki, jaki opisywali i radzili stosować boleniowi spece. Wędeczka do 25g, żyłka 0,20mm i do tego klasyczny, piękny i świecący kołowroteczek 2000. Łowiłem też tradycyjnie, na białą gumkę. Kontakt z moim pierwszy boleniem był krótki. Branie – zacięcie - gwizd kołowrotka - odjazd na 30 metrów - świeca w powietrze i po rybie. Zwisająca luźno żyłka kwitowała całą sprawę. Łowiłem zestawem na patrolowce, na boleniki.
Co kusi dużego bolenia?
Wszyscy pamiętamy wspaniałe ołowianki, specjalistyczne gumy, ultra lotne wahadłówki, migoczące i pluskające woblery. Hmm... Ostatnio nawet spotkałem się ze specjalistą, który na bolenia samodzielnie odlewa gumki w kształcie rybek. Kurcze, myślę sobie, przecież to wszystko galanteria. To przynęty na bolenia o długości 65cm a nam przecież nie o takie ryby chodzi. Ci, co chcą uganiać się za ledwowymiarowymi rybkami niech zakładają żyłkę 0,18mm, na koniec wiążą specjalistyczną 5g gumkę i niech łowią. Wyniki będą mieli świetne, jednak ich jakość to już inne zagadnienie. Na zdecydowanie inny artykuł.
Czytaj całość o wielkim i dzikim boleniu - artykuł o boleniach.
Remigiusz Kopiej
foto: Autor i Jacek Karczmarczyk
artykuł został opublikowany w miesięczniku "Wędkarstwo Moje Hobby"
Dodaj komentarz
Komentarze (21)
-
Radosław Czajka Data dodania: 2 lata temu Oceń: -1 + / -
Rozwiń
uciąg ma bardzo różny raz bardzo silny raz delikatny... jak to bywa na dziką wodę....
Dno w moim łowisku jest głównie piaszczyste z mułem oraz ubity piasek, bywają kamieniste dna w niektórych miejscach, pokryte jest głównie starymi drzewami, zepsutymi tamami..... jeśli chodzi o roślinność to nie zauważyłem jak dotąd żadnej podwodnej roślinności nie wiem czy akurat na wysokości mojej miejscowości takowa roślinność istnieje...
"Jakie przynęty stosujesz, czy łowisz z nurtem czy pod prąd (i dlaczego?). "
Podstawowymi przynętami które stosuje są woblery SALMO, lub samoróbki od innych wędkarzy... czasem gumki na jakieś klenie ew, rapa, okoń... łowię tylko w sanie Rapy i klenie nic więcej to im przykładam największą wagę.... a że moje wynagrodzenie jako stażysta stawia mi znaczącą poprzeczkę i ograniczam się w połowie właśnie tych dwóch gatunków ryb... co do łowienia z prądem, pod prąd preferuje łowienie pod prąd gdyż większość ryb wypatruje właśnie w tych miejscach z prądem puszczam małe woblerki podczas łowienia kleni, to też jest skuteczne ;) chyba że rapa jest w tym miejscu to zwijam z prądem ;) nie mam specjalnie przekonania która jest lepsza z prądem czy pod... wszystko zależy od ryby ;)
Jak szybko zmieniają się warunki w łowisku podczas zmian pogody i w jaki sposób wpływają na zerowanie ryb? ..
Jeśli chodzi o sposób wpływania a żerowanie to jest to znacząca sprawa, gdy mocno popada i woda jest dotleniona i świeci słońce jest to idealne na rapy i właśnie klenie równie dobrze można złowić niezłą rybkę przed samą burzą.... najgorzej jest gdy wieje wiatr (to chyba normalne na każdym łowisku) wędkuje na niej od ok. 6-7 lat i praktycznie tych samych miejscówkach które mam wręcz upatrzone słyszałem wiele opowieści od starszego rocznika również dzielę się swoją sanową wiedzą z innymi wędkarzami, zresztą jako SAN posiada ona swoją bogatą historię dlatego nazywam ją Rodzimą... Dzięki za pytania oby więcej postaram się na każde odpowiedzieć ;) -
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -
Hm, pewnie , że ciekawy. A na dodatek - smakowity! Smaka na rapy mi narobił okrutnego. :)
Wojtku - gratulacje z powodu dobrego początku!
A co do Sanu - Piękna rzeka! Wiele razy miałem ochotę połowić w jej nurtach, ale z tych planów, wyszło mi tylko podziwianie Zalewu Solińskiego, a i to bez wędki w dłoni. A widząc nieco mętne wody podczas pokonywania mostu w Sanoku, zastanawiałem się jakie tam ryby mogą żyć? I proszę - już część znam!
Ubiegłoroczna powódź musiała poważnie zmienić wygląd rzeki.... Chyba bym nie potrafił, tak "z biegu", łowić w jej nurtach. Solina to co innego. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się uda podziurawić tę wodę błystką lub gumką. Po opisach pionowo schodzących do wody skalnych ścian i ryb jakie tam żyją, moja wyobraźnia nie pozwoli bym sobie odpuścił wycieczkę nad tę wodę ;)
Radku, czy możesz opisać, jak łowisz w Sanie? Jaka to woda, jaki ma uciąg i jaką głębokość, jakie jest dno w Twoich łowiskach (ukształtowanie i czym jest pokryte), czy jest roślinność (i jaka?). Jakie przynęty stosujesz, czy łowisz z nurtem czy pod prąd (i dlaczego?). Jak szybko zmieniają się warunki w łowisku podczas zmian pogody i w jaki sposób wpływają na zerowanie ryb? .. No nie wiem co jeszcze, ale pytań miałbym sporo. Może na początek te wystarczą, a reszta będzie później. -
Radosław Czajka Data dodania: 2 lata temu Oceń: -1 + / -
Rozwiń
wiesz Piotrze, odważna czy nie odważna osobista w każdym wypadku co do łososia czy głowatkę nie mam bladego pojęcia gdyż ta rybka nie żyje w mojej rodzimej rzece jaką jest SAN. Całe moje wędkarstwo spinningowe opiera się na trzech gatunkach ryb : Rapa, kleń, sandacz - z tym ostatnim w tym roku jedna taka w miare sztuka reszta małe ale będę poszerzał wiedzę co do zanderka... co do samego artykułu bardzo dobry ;) w przyszłości życzę rekordowej Rapy powiązanej oczywiście z twierdzeniem "złów i wypuść" być może to ona przyjdzie do mnie i będę wiedział kto ją kiedyś złapał przekażę pozdrowienia i popłynie znowu jak nie do Ciebie to do Naszej społeczności - Rybobranie ;)
pozdrowienia ! -
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
No bo trzeba być wariatem pierwszej wody, oraz nie leczonym furiatem (albo jakoś odwrotnie ;) ), by będąc przedstawicielem karpiowatych, podszywać się pod 100% drapieżcę. Jeszcze mogę zrozumieć - 2 x do roku chęć na jakiegoś kotleta z tłustego ślimaka, albo bentosowate larwy czy pelagialny "kawałek mięsa". Jednym zdaniem - tak raz na jakiś czas! Ale żeby tak przez cały rok???????????? No i spotkania z wariatami, zazwyczaj pozostają w pamięci.
-
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
No bo trzeba być wariatem pierwszej wody, oraz nie leczonym furiatem (albo jakoś odwrotnie ;) ), by będąc przedstawicielem karpiowatych, podszywać się pod 100% drapieżcę. Jeszcze mogę zrozumieć - 2 x do roku chęć na jakiegoś kotleta z tłustego ślimaka, albo bentosowate larwy czy pelagialny "kawałek mięsa". Jednym zdaniem - tak raz na jakiś czas! Ale żeby tak przez cały rok???????????? No i spotkania z wariatami, zazwyczaj pozostają w pamięci.
-
m Data dodania: 2 lata temu Oceń: -1 + / -
RozwińPamiętam do dziś branie rapy w jednej z niewlielu moich wypraw trolingowych, tyle furii i agresji.
Mam wrażenie że nie tyle chciała pochłonąć moją przynetę co z zaskoczenia złosliwie wyrwać mi wędkę.
No cóz nie udało jej się ale strzał pozostał w mojej pamięc do dzisiaj -
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Radosław- odważna teza! :D
Myślę jednak, że wspomniany wcześniej łosoś, też potrafi zgić nogi w kolanach i wywołać dziwne wrażenie w żołądku. Dodaj do tego głowacicę, i zaczyna się tworzyć całkiem "miłe" towarzystwo , które w chwili brania po prostu chce zabrać wędkę. Ale sam moment uderzenia w przynętę, zazwyczaj gwałtowny i nieobliczalny jak u furiata, charakteryzuje rapy doskonale. -
Radosław Czajka Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
żadna ryba nie może się ważyć z braniem Rapy od innej ryby ! kto niejednokrotnie zmierzy się z Bolkiem będzie przekonany że jest ona DOMINATOREM jeśli chodzi o charakter uderzenia... sama walka jest obiecująca gdy z wody wyciąga się "torpedę" Pozdrowienia dla Autora Artykułu.. widziałem podobny w Wędkarksim Świecie bodajrze.... równie ciekawy.
Pozdrawiam. -
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: -1 + / -
Rozwiń
Dominiku, wirówka była moim "rzutem na taśmę". Blisko godzina wędkowania (x2 - bo z innym wędkarzem spinningistą), w "gotującej się" wodzie , i ....totalne zero kontaktu. Przeorałem wodę wszystkimi gumami i nadal nic (nawet na paprochy nie zareagowały). Rzucałem woblerami i rzucałem wahadłami - nadal zero kontaktu. Zmieniałem głębokość i tępo prowadzenia. Nic na te bolki nie działało. Już miałem pogryźć dolnik swego spinnera, gdy przypomniałem sobie pewne doświadczenie z innej wody i innego czasu. Problemem był tylko brak właściwej przynęty. Mariusz wspomniał o błystce Meppsa, którą 99% wędkarzy traktuje po macoszemu, a dla mnie, ten model jest "wunderwaffe no 1" - pod warunkiem, że to nr. 00 i akurat jest w odpowiednim kolorze! Niestety, również i ja nie mogę ostatnio znaleźć tych wirówek. Ponoć w ogóle błyski Mepps zdrożały (a jak znam życie, to również zmienił się wyłączny dystrybutor Meppsa na Polskę), wiec może to jest powodem? Pewnie pokażą się w sklepach w grudniu albo styczniu...
-
m Data dodania: 2 lata temu Oceń: 3 + / -
Autor moim zdaniem jest autorytetem w tej spawie, miałem okazje z nim rozmawiać i widziałem fotki.
-
kacpik94 Data dodania: 2 lata temu Oceń: -1 + / -
RozwińBardzo dobry artykuł! Jestem pod wrażeniem precyzyjności zawartych w nim informacji!
-
m Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
I widzę że masz efekty (kleń na zdjęciu ) ha,ha!
-
Dominik Glezner Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -
-
m Data dodania: 2 lata temu Oceń: -1 + / -
RozwińTo juz prawie wakacyjna przygoda, 5 ryb i akcja jak z sensacyjnego filmu.
Adrenalina na maxa. Czy chodzi o pewną wirówkę, te 1 z 5 która działa jak należy?
Pytałem ostatnio po sklepach i nigdzie tego nie ma. -
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Nie tak hop siup od razu! W bolkach nie czuję się wcale pewniakiem. A przynęta , sama mnie zaskoczyła. Pamiętasz jak opowiadałem Ci o Mirku i "radzie" jaką mi dał na "Eldorado", gdy długo nie mogłem nic złowić? Metoda jest wyśmienita! Zawsze gdy mam pustki w wynikach, przypominam sobie to - MYŚL!!!. Dziś było podobnie. Ale wybór przynęty to raczej "rzut na taśmę" a nie świadomy wybór (swoje bolkowe przynęty zostawiłem w domu). Dłuższy czas, ja oraz nieznany mi kolega na przeciwległym brzegu, rzucaliśmy bez efektów. Dopiero po drugim braniu zakończonym holem ryby, zapytał się jak i na co. Ale chyba nie miał w swojej "zbrojowni" właściwego oręża, bo nadal tylko dziurawił wodę. A z łowiska przepędził nas zmrok i podpalone przez inteligentnych inaczej łąki. Dobrze , że za kilka minut zjawiły się dwie sekcje PSP.
-
m Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Zawsze coś, chociaż udało ci sie je przechytrzyć i wstrzelić w przynętę. Ale jak cie znam to nie masz z tym żadnego problemu.
-
m Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -
Fajny materiał a i autor wiarygodny. Widziałem jego i jego kolegów fotki z wiślanego rapowania.
Może sie kiedyś wybierzemy na wspólne rapowanie. -
Grzegorz Major Data dodania: 2 lata temu Oceń: -1 + / -
Rozwiń
Ech! bolenie, bolenie piękne, żarłoczne i dostojne drapieżniki naszych rzek. Kilka udało mi się złowić w swoim życiu, jednak nigdy nie trafiłem na tego jednego, olbrzyma. Cóż, życzę wszystkim spotkania z taką rapą. Z tym jednym potworem, który atakując z dna powierzchniowe zdobycze wywołuje ogromny plusk, "gotuje wodę" w pogoni za drobiazgiem, a w naszych żyłach krew, od samego patrzenia.
reklama
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92

