Nowości
Majowe szczupaki
Nowości | 2010-04-28 | CORONA - FISHING Wydrukuj
Przed nami najpiękniejszy okres w spinningowym sezonie. Większość z nas nie wyobraża sobie maja bez szczupaka. Może w maju właśnie zapolować na zębatego nieco inaczej?
Maj to okres, kiedy wszyscy niemal spinningiści będą okupowali niewielkie jeziora w pogoni za szczupakiem. Zdecydowana większość zabierze ze sobą masę sprawdzonych przynęt. Większość z nas obławiała będzie klasyczne miejsca szczupakowe, rzucając gumami na stoki i blaty.
W maju podchodzę do szczupaków nieco inaczej. Staram się zabierać nad wodę dosłownie kilka przynęt, przeznaczonych do łowienia na najpłytszej wodzie. Lekkie obrotówki oraz wykonane z cieniutkiej, miedzianej blaszki wahadełka. Czasem tylko zabieram dodatkowo dwa, trzy woblery. Oczywiście także do powierzchownego prowadzania. Majowe szczupaki uwielbiają płytką i zarośniętą wodę. To dla nich ostoja spokoju i darmowa stołówka. W plątaninie gałęzi, trzciny i lilii wodnych, esoxy czują się jak w domu. Tam właśnie proponuje na nie zapolować.
Mój faworyt na płytką majową wodę. Collonel Gigant w wersji Marabut.
Jedyną trudnością będzie dobór odpowiedniej przynęty na szczupaka. Wabiki, którymi będziemy się posługiwali, powinny być lekkie. Muszą to być przynęty, które nie będą schodziły zbyt głęboko pod powierzchnię wody oraz zaczepiały się o rośliny. Od wielu lat moimi najskuteczniejszymi wabikami szczupakowymi w takiej wodzie są duże obrotówki. Polecam zastosować te największe, o rozmiarze 5-6, jednak najważniejsze jest, aby miały korpus wykonany z koralików, czyli materiału lekkiego i niepozwalającego na zbytnie zagłębienie. Tego rodzaju blaszka jest pracuje bardzo agresywnie. Wyciąga nawet najbardziej leniwego szczupaka z największych zarośli. Dobrze, jeśli obrotówka jest wyposażona w kuszący kolorowy chwost, który pełni kilka ważnych funkcji. Pierwsza sprawa to dodatkowe kuszenie szczupaka. Kolejna rzecz to minimalizacja zaczepiania się przynęty o roślinność oraz spowolnienie opadu i prowadzenia przynęty.
Klasyczna miedziana wahadłówka wykonana z cieniutkiej blaszki. Doskonała przynęta do łowienia w zarośniętych miejscach.
Kolejna skuteczna przynęta w tym okresie to lekka wahadłówka. Podobnie jak w przypadku obrotówki wahadełko prowadzimy tuż przy samej roślinności. Blaszka powinna być tak krępowana, aby jej opad był możliwie wolny, a samo prowadzenie mogło odbywać się niemal w miejscu. Tego rodzaju wahadłówki na szczupaka wykonywane są przez znakomitych wędkarzy - rękodzielników. Wahadłówkę prowadzimy możliwie wolno, podszarpując ją od czasu do czasu. To bardzo prowokuje szczupaka do ataku.
Wierna imitacja szczupaczka to doskonała przynęta. Ważne jest jerk był pływający i nie schodził zbyt głęboko.
Zachęcam do wypróbowanie tej nie nowej przecież metody. Tak przez wiele lat łowili nasi ojcowie i dziadkowie. Stosowano wtedy lekkie blaszane przynęty i prowokowano szczupaki w największych zaroślach.
Dodaj komentarz
Komentarze (9)
-
Henryk Chrzanowski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Niestety "czarne owce (barany)" są obecne w każdej dziedzinie, począwszy od polityki a na wędkarstwie czy myśliwstwie skończywszy. Ciężko taką "czarną owcę" nawrócić na właściwą drogę i raczej bez drakońskich sposobów jest to awykonalne. Ja w ostatni piątek kwietnia też po straż dzwoniłem bo "banda" dwoma autami przyjechała z piłą motorową i nie bacząc na nic zaczęła ciąć krzewy i drzewa na brzegu jeziora a równolegle trzciny i tataraki poszły pod nóż. Jakby tego było mało, jeden z "gości" zaczął rozmowę z drugim od słów: "wolframy też wziąłem". A miało być cicho spokojnie bez nerwów........
-
bili Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -
cześć...byłem 1 maja! ale nie zdążyłem,kłusole odjechali 10 min. prędzej zabierając suma 135 cm. mało mnie szlak nie trafił,jedno tylko mnie ucieszyło że wędkarze siedzący obok odważyli się zadzwonić po strażników...szkoda tylko że sami nie gości nie ścigli! jeden sum mniej! chamstwo a nie wędkarze! by się zadławili i udusili tą rybą! to tak jak by kobietę w ciąży gwałcili!!!pozdrawiam.
-
Daniel Kotur Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
A ja się wybrałem dzisiaj o 6.00 rano, kijek 2,40 żyłka 0,24 ,kilka woblerów ,różnych gum, parę blach obrotówek i jeden jedyny mors 2. Tylko wahadłówka przy prowadzeniu ze zmianą tempa w płytkiej wodzie wabiła esoxy a także skusiła okonka 27cm ale jakoś dziwnie zaatakował bo podpięty był pod spodem od zewnątrz. Ale wiadomo każdy ma swoje sprawdzone metody i sposoby. ja preferuję to co opisałem.
-
Henryk Chrzanowski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Ja byłem ale mamy wreszcie w Gorzowskim wymiar na esoxa 50cm i dzieki temu kilkadziesiąt ryb pływa spokojnie w wodzie. Złowilem 5szt i wszystkie do 49cm :))) 3szt większe spięły się mimo że łowiłem woblerem. Na 14 łódek na jeziorze padły tylko 4 szczupaki powyżej 50cm. Wielu świetnych spinningistów było zadowolonych bo pomimo braku wymiarowego esoxa w siatce mieli sporo brań ryb pomiędzy 46 a 50cm. Wg starego wymiaru mieli by komplety.
-
Henryk Chrzanowski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Moim zdaniem ta lekkość przynęt zwłaszcza blystek obrotowych często przeszkadza dobrać się do esoxów. Rzuty będą krótkie a często by nie spłoszyć sporego drapieżnika trzeba posłać wabik na znaczną odległość. Stosowanie cienkiej żyłki w zaroślach nie jest wskazane a cienkie plecionki jak to plecionki, plątać się lubią. Ja sobie wykonuję na majowe płycizny obrotówki duże i wcale nie lekkie lecz o znacznym kącie wirowania skrzydełka, na kotwicę zakładam chwost lub ripper Mannsa ew. gumę banjo albo boleniowy killer tzw Knight Rider. Ten ostatni dodatek powinien być zabroniony bo esoxy wprost wariują na punkcie tak uzbrojonej obrotki. Łowię natomiast z lodzi lub pontonu kijem 2,7m i uniesieniem szczytówki ku górze koryguję głębokość prowadzenia dość ciężkiej obrotówki. Z brzegu używam kija 3m. Woblery które na maj wykonuję są dość ciężkie, muszą mieć mocną akcję ogonową i przy użyciu wspomnianych uprzednio wędzisk dać się prowadzić zarówno na 0,5m jak i 3m głębokości. Mocna akcja woblera powoduje że można go prowadzić wolno i będzie "słyszalny" dla esoxa przyczajonego w gęstwinie roslin.
-
Grzegorz Major Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Najpiękniejszy? Możliwe, o ile liczy się na brania w ciepełku i promieniach słonecznych. Dla mnie, najpiękniejsza jest jednak jesień z swymi barwami i babim latem (idealnie jest, gdy mamy już za sobą pierwsze poranne przymrozki, a dzień nie jest jeszcze zapowiedzią zimy). Drapieżniki są wtedy w amoku, szykując się do zimy. Zbieranie zapasów tłuszczu, to ich priorytet w tym okresie. I naprawdę można wówczas połamać...
A oferta CF ? Dobra. Pewnie każdy byłby w stanie znaleźć coś interesującego dla siebie. Ja "zaopatrzenie" zrobiłem zimą, i nie mam nawet małego miejsca by wcisnąć tam cokolwiek nowego.
reklama
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92

