EDUKACJA
Płytki trolling
Dobre rady | 2008-10-01 | Wiadomości Wędkarskie Wydrukuj
Jednym z najpowszechniejszych problemów, z którymi borykają się wędkarze stosujący metodę trollingu, jest dobór i sprowadzenie przynęty na odpowiednią głębokość. Zwykle zmartwieniem wędkarzy jest zbyt płytka praca przynęty. Stąd poszukiwania tzw. deep runnerów, stosowanie dociążeń na potrójnych krętlikach, tonących parawanów lub downriggerów. Zdarzają się jednak sytuacje odwrotne, kiedy trzeba sobie poradzić z trollingiem na bardzo płytkiej wodzie.
Kilka lat wstecz żyłem w wędkarskim przeświadczeniu, że trolling w wodzie o głębokości mniejszej niż 3 metry traci jakikolwiek sens, jeśli nie jest to sporadyczne trącanie woblerem o górki, kamienie i inne przeszkody. Pierwsze wątpliwości zasiał we mnie znajomy Szwed – lokalny guru wędkarski, który zarekomendował mi pewne łowisko szczupaków, zastrzegając: „Tylko jesień i tylko slow trolling”. Nie pytałem o szczegóły, uznając, że slow trolling to po prostu spowolniony trolling, który z jakiegoś powodu i chyba wbrew logice miałby być skuteczniejszy na jesienne esoxy niż metody konwencjonalne. Zastanawiałem się jednak nad innym problemem. Jezioro (jedno z kompleksu połączonych ze sobą) ma prawie 700 hektarów, ale średnia głębokość wynosi 2 metry, przy maksymalnej 3,2 m. Poppery, jerki, klasyczny spinning – to wszystko mogło tam zadziałać. Ale jak trollingować na tak płytkiej wodzie? Czy to w ogóle ma jakiś sens?
Slow trolling
Pojęcia
szybkiego i wolnego trollingu są bardzo względne. Dla jednego prędkość
4 km/h jest już duża, inni dopiero przy takiej widzą sens „dorożki”.
Tymczasem prędkość łodzi względem brzegu to niejedyny parametr
trollingowych łowów. Do uwzględnienia jest jeszcze uciąg wody, tor
ruchu łodzi, rodzaj i charakter pracy przynęty, a także mnóstwo innych
czynników, których dostrzeżenie i uwzględnienie wynika z doświadczenia.
Dlatego slow trolling – wbrew swojej nazwie – to nie zbiór
uniwersalnych reguł i sztywnych zaleceń dotyczących prędkości łodzi, a
raczej pewna koncepcja łowienia. W szwedzkim wykonaniu polega ona na
powolnym, metodycznym obławianiu rozległych, najczęściej niezbyt
głębokich łowisk, zazwyczaj za pomocą specjalnych zestawów z kulą wodną
lub parawanem, przy użyciu sztucznych przynęt bądź martwej rybki*.
Metoda slow trollingu jest wręcz stworzona do poszukiwania okazów
drapieżników na łowiskach,
w których kryjówki ryb (a więc i same ryby) występują w rozproszeniu.
Klasycznym przykładem łowiska jest duża zatoka jeziora, o mniej więcej
równej i niespecjalnie dużej głębokości, niezbyt zasobna w wysokie
rośliny podwodne, za to obfitująca w pojedyncze kamienie lub ich
grupki. Punktowe spinningowanie jest wtedy dość trudne, ze względu na
problemy z lokalizacją stanowisk. Choćby dlatego, że na płytkiej wodzie
obszar „widziany” przez większość echosond jest bardzo mały. Trolling w
takich miejscach statystycznie daje szansę obłowienia większej ilości
kryjówek w krótszym czasie. Nie jest to oczywiście obłowienie tak
precyzyjne, jak przy spinningowaniu, ale przy agresywnym, jesiennym
żerowaniu drapieżników precyzja podania przynęty nie jest tu kluczowym
zagadnieniem.
Z kulą wodną
Najprostszym
sposobem na slow trolling jest „dorożka” z pustą (zakorkowaną) kulą
wodną. Do oczka kuli wodnej przymocowujemy, dla wygody operowania, duże
kółko łącznikowe. Na to kółko zakładamy gumkę recepturkę – i osprzęt
mamy już gotowy. Teraz wystarczy nadać odpowiednią prędkość i prosty
kierunek łodzi, wypuścić przynętę na mniej więcej 3–4 metry, a
następnie zacisnąć gumkę z kulą na żyłce lub plecionce. Pozostaje
jeszcze wypuszczenie przynęty na pożądaną odległość, co na płytkim,
pełnym zaczepów łowisku nie jest takie proste, szczególnie w przypadku
przynęty tonącej. Najlepiej jest nadać łodzi prędkość większą niż
trollingowa i, przyciskając kciuk do rantu szpuli, z wyczuciem oddawać
linkę, od czasu do czasu podciągając w górę zestaw dla pewności, że nie
wszedł w zaczep. Warto przynętę wypuścić dalej niż zwykle, a po
zablokowaniu kołowrotka i powrocie do prędkości trollingowej łódź
prowadzić łagodnymi zakosami. Nie będziemy wówczas łowić w samym
kilwaterze, w którego nęcące właściwości trudno jest uwierzyć na
łowisku o głębokości 2 metrów. Podczas holowania ryby trzeba pamiętać o
takim manewrowaniu wędką, aby w końcowej fazie holu móc zerwać jednym
szarpnięciem kulę. Drugim sposobem wykorzystywanym w metodzie slow
trollingu (i trollingu w ogóle) są pływające parawany, wykonane
zazwyczaj ze specjalnej pianki. Oprócz
funkcji wypornościowej pełnią one dodatkowo inne ważne zadanie. Dzięki
swojej konstrukcji odprowadzają przynętę na bok względem toru łodzi. W
klasycznym trollingu rozwiązanie to umożliwia łowienie na większą
liczbę wędek z jednej łodzi**. W slow trollingu pozwala zaś uniknąć
łowienia w kilwaterze lub jego bezpośrednim sąsiedztwie. Dzięki temu
nie ma potrzeby pływania po łowisku zakosami.
Przynęty
W
płytkim trollingu zastosować można praktycznie każdą, dozwoloną prawem
i lokalnym regulaminem przynętę. W modelu skandynawskim często są nią
martwe rybki zbrojone specjalnymi systemikami. Świetnie nadają się też
niemal wszystkie przynęty sztuczne. Po nabraniu wprawy w ustalaniu
prędkości łodzi, odległości holu, długości odcinka między elementem
wypornościowym a przynętą, używać można z powodzeniem woblerów, które w
normalnych warunkach trollingowych pracują metr – dwa głębiej, niż
wynosi głębokość łowiska do płytkiego trollingu. W przypadku łowisk, na
których często trzeba uciekać od wypłyceń, skałek, płytkich rantów,
lepiej jest, jeśli są to woblery pływające. Po napłynięciu na
wypłycenie wystarczy bardzo zwolnić i na minimalnej prędkości wrócić na
właściwy tor – wobler będzie wtedy płynął praktycznie tuż pod
powierzchnią, za elementem wypornościowym. Oczywiście w płytkim
trollingu można stosować też woblery płytko pracujące bez żadnych
elementów pośrednich, ale często za sprawą „płytkiej” konstrukcji
sterów ich praca nie jest satysfakcjonująca. Trudniejsze w prowadzeniu,
ale bardzo skuteczne są też duże błystki wahadłowe, rippery, a także
woblerogumy.
* w RAPR dozwolone jest w trollingu używanie tylko przynęt sztucznych
**
w RAPR dozwolone jest łowienie na jedną wędkę trollingową, ale parawany
mogą być przydatne przy większej liczbie wędkarzy na dużej łodzi
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Wędkarskie bestsellery
-
Kołowrotek Radius FD
CENA: 107,96,-

