EDUKACJA
Listopad nad Odrą
Dobre rady | 2008-11-03 | Wiadomości Wędkarskie Wydrukuj
Nastał listopad. Miesiąc zazwyczaj ponury, chłodny, nieprzyjemny. Taki telewizyjno-barowy. A gdzie podziała się nasza wędkarska pasja, nasze cudowne hobby, nasz lek na całe zło? Przecież prawdziwy wędkarz zawsze znajdzie chwilę i odrobinę chęci, aby stanąć nad brzegiem swojej ukochanej wody.
Do napisania tego artykułu skłoniła mnie stale powtarzająca się sytuacja. Jako mieszkaniec Wrocławia, często nazywanego miastem mostów, kilka razy dziennie jestem zmuszony do przejeżdżania przez nie. A co jest pod nimi? Oczywiście woda. A co to za woda? Odra z jej licznymi kanałami i odnogami. Zawsze też moje wędkarskie oko wypatrzy jakiegoś „tubylca”, który akurat ma wielkie szczęście siedzieć nad wodą, będąc zupełnie obojętny na korki, w których ja nieszczęśliwie wegetuję. Zawsze wtedy myślę sobie o tym, jak fajnie byłoby się zamienić...
Postanowiłem więc, że kiedyś to właśnie ja będę tym, który będzie miał za nic wszechobecne korki. I to właśnie w listopadzie. Jak wiadomo, listopad cechuje niesamowicie zmienna aura. Warto więc wędkować gdzieś, gdzie w razie załamania pogody będzie można się szybko złożyć i z czystym sumieniem w krótkim czasie wrócić do domu. Takie miejsce znalazłem w pobliżu mostu Milenijnego we Wrocławiu. Jest on chyba najnowszym mostem Wrocławia i trzeba przyznać, że robi wrażenie. Łączy brzegi Odry na trasie z południa miasta do wylotu na Poznań, Trzebnicę, Żmigród. Wybrałem sobie lewą stronę mostu w kierunku na Poznań. Co takiego niezwykłego jest w tym miejscu? Występują tam licznie długie, dość szerokie główki, z bardzo regularnymi basenami pomiędzy nimi, o dość dużej głębokości. Nurt główny jest nieco odsunięty od szczytów główek, ale zdecydowanie w zasięgu rzutów. Koryto rzeki jest tu dosyć szerokie – jest to odcinek w pełni żeglowny. Warunki bardzo przyjazne wędkarzowi.
Godne wspomnienia jest też to, że nie ma praktycznie większych problemów z dojazdem nad wodę. Dróg jest kilka, ale chyba te najwygodniejsze odchodzą od parku, w którym znajduje się hala widowiskowo-sportowa „Orbita”. Auto zawsze zostaje w zasięgu wzroku! Osobom preferującym aktywne wędkarstwo polecam wędkarską trasę (mniej więcej 1 km) od osiedla „Kozanów” do opisanego mostu. Miejscówek ogrom. Auto można zaparkować albo na terenie osiedlowych parkingów, albo 150 m dalej, tuż nad wodą, przy przeprawie z betonowych płyt, na wprost jednostki wojskowej na drugim brzegu.
Na co możemy liczyć, wybierając się tu z wędką? Niewątpliwie warto się tu pojawić dla pięknej świnki, grubego leszcza, szczupaka, ale rybą nr 1 jest tu sum. Myślę, że kolejne miejsca zajmują sandacze i miętusy oraz ogromne karpie. Dlaczego to właśnie tu mamy duże szanse na złowienie okazów tych gatunków? Głównym powodem jest fakt, że po drugiej stronie mostu jest ogromny basen, który służy za zimowisko dla barek. Jest bardzo głęboki, woda ma zazwyczaj stałą temperaturę i to właśnie w nim gromadzi się białoryb, który stanowi główny składnik diety suma, sandacza i szczupaka.
A co do karpia – nad tym fragmentem rzeki karpiarzy jest bardzo wielu i to właśnie oni, wsypując do wody setki kilogramów kulek, ściągają karpie z daleka. Moja metoda wędkowania na tym łowisku polega na umieszczeniu jednej wędki spławikowej w klatce między główkami przed sobą, a zestawu gruntowego na granicy nurtu i spokojnej wody na wysokości kolejnej główki. Takie rozmieszczenie zestawów umożliwia bezstresową obserwację spławika i szczytówki. Do obu rodzajów wędkowania używam tej samej zanęty z odrobiną kleju. Na tym łowisku doskonale sprawdza się miks sporządzony z trzech rodzajów zanęt: express feeder „Dragona” z rzeką „Trapera” i biszkoptem czekoladowym „Trofeum”. Efekt fenomenalny! Niczego więcej oprócz odrobiny kleju nie dodaję. Przynętę stanowią zazwyczaj białe robaki oraz wszelkie parzone ziarna (pęczak, pszenica, kukurydza, groch). Zapach, który nie zawodzi, to wanilia i czekolada.
Osoby wędkujące metodami spinningowymi też znajdą tu coś dla siebie. Z licznych opowiadań kolegów po kiju wiem, że ten odcinek rzeki jest w stanie szybko zweryfikować naszą technikę wędkarską. Widziałem np., jak mój serdeczny kolega przeczesujący „paprochami” klatki między główkami, po braniu jakiegoś monstrum, został w ciągu sekundy z dolnikiem i kołowrotkiem w ręku. Resztę sprzętu zabrało „to coś”.
Wędkując w tych okolicach, zauważyć można także osoby łowiące z łodzi. Proszę więc przy okazji o wzajemny szacunek. Nie utrudniajmy sobie wędkowania, nie zapominając przy tym, że Odra jest rzeką żeglowną i czasem nasze cwaniactwo może być ukrócone przez przepływającą barkę. Zapewniam, że kąpiel w listopadowej Odrze przyjemna nie jest.
Rekonesans
Warto odwiedzić to miejsce przy niskich stanach wody. Właśnie wtedy można zobaczyć, gdzie znajdują się potencjalne kryjówki ryb. To przy niskiej wodzie widać, gdzie są doły w dnie, gdzie leżą powalone drzewa, a która główka ma bardziej strome brzegi.
Piotr Kondratowicz
Zdjęcia
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Komentarze (1)
-
Tomasz Walczak Data dodania: 3 lata temu Oceń: 2 + / -
W pełni się z Tobą zgadzam Piotrze, jednak jest jeszcze jedna bardzo skuteczna metoda łowienia w tym miejscu - feeder.
Polecam założenie 50-70 g. koszyczka i posłanie go mniej więcej w środek nurtu z 3 białymi robakami na haczyku. Leszcze po 60 cm "wchodzą" jeden za drugim jak oszalałe :o)
Pozdrawiam
Wędkarskie bestsellery
-
Kołowrotek Radius FD
CENA: 107,96,-

