EDUKACJA
Po świąteczną rybę
Dobre rady | 2008-12-01 | Wiadomości Wędkarskie Wydrukuj
Zewsząd dochodzą głosy, że zima przyjdzie szybko i będzie mroźna. Byłby to pierwszy przypadek w tej dekadzie, że można byłoby złowić świąteczną rybkę spod lodu. Jeśli jednak znów natura zrobi psikusa i zima będzie przebiegać pod znakiem burej chlapy, to o połowach z lodu można zapomnieć.
Od wielu lat bezpieczny lód pojawiał się dopiero w połowie stycznia. Dobra i miła byłaby jakaś odmiana, jednak przyzwyczajenie nakazuje być mocno sceptycznym, zwłaszcza wobec rzek. Trochę lodu przy brzegach jedynie utrudnia wędkowanie zimą i z kiwakiem nie ma nic wspólnego. Ryby, niezależnie od psikusów pogody, zachowują się na ogół zgodnie ze swoim instynktem. Choć nikt nie spodziewa się letnich temperatur wody, to jednak w rzekach nie jest ona aż tak przemarznięta, by pokryć się taflą lodową. Cieplejsza i otwarta woda zmusza ryby do częstszego opuszczania zimowisk i żerowania.
O łowieniu w rejonie zimowania ryb nie będę pisał, gdyż wydaje mi się oczywiste, że nie jest to chlubą dla łowiącego. Czym innym jest przechytrzenie ryby wypływającej z zimowiska na żerowisko, a w rzekach są to miejsca charakterystyczne.
Na żerowiskach
Rejon
zimowania ryb w rzekach to miejsca o spokojnej wodzie z niewielkim
uciągiem, oddalone od głównego nurtu i najczęściej oddzielone od niego
jakąś wyspą lub przynajmniej okazałą przykosą lub mielizną. Oczywiście
ryby nie zachowują się jak mumie i choć zdecydowanie mniej niż w innych
porach roku, to jednak pobierają pokarm. Zdobywają go na dobrze
natlenionych żerowiskach, gdzie mogą znaleźć wszelkie organizmy żywe.
Bardzo krótkie okresy żerowania przypadają na porę najcieplejszą w
ciągu dnia, czyli godziny mniej więcej południowe. Odnalezienie miejsc
wypływu ryb z zimowiska na żerowanie nie jest trudne. Pokuszę się nawet
o stwierdzenie,
że to te same miejsca, które chętnie obławiamy w innych porach roku.
Połączenie spokojnej wody z nurtem poprzez zagłębienie w mieliźnie,
podobne połączenie poprzez niezbyt płytką przykosę, wpływ lub wypływ
odnogi nurtu w starorzecze, które jest na stałe połączone z rzeką,
wpływy do portów, kanałów, jeziorek połączonych z nurtem – to właśnie
rejony polowań na ryby, które mają chęć coś przekąsić.
Sprzętowy kompromis
Sprzęt,
a konkretnie jego dopasowanie jest nieco dziwne. Swoiste połączenie
mocy i delikatności. Powodem tego jest fakt, że nigdy nie wiadomo, co
może uczepić się haczyka. Najczęściej będą to drobne płotki i
leszczyki, jednak nikogo nie powinno zaskoczyć branie nawet
50-centymetrowego leszcza, brzany, jazia czy klenia. A zerwanie ryby
najczęściej całkowicie kończy brania. Z drugiej strony brania są teraz
nadzwyczaj delikatne. Wędkarz czuje jakby łowił w jeziorze, a nie w
rzece i przyzwyczajenie do zdecydowanych brań może skończyć się
porażką. Dobór sprzętu to kompromis pomiędzy wieloma gatunkami ryb w
łowisku, wytrzymałością zapewniającą pewne zacięcie i elastycznością
pozwalającą wybaczyć błędy holowania i nie dopuścić do zerwania ryby.
Wędzisko najodpowiedniejsze – długości 4,0–5,0 metrów, c.w. 10–40 g i
krzywej ugięcia klasyfikowanej jako B. Doświadczeni wędkarze, mający
opanowaną technikę, mogą pozwolić sobie na wędzisko tej samej długości,
ale z c.w. 10–30 g lub nawet 5–25 g o krzywej ugięcia A. Takie wędzisko
może przynieść wiele emocji, czasem nawet zbyt wiele, jeśli podbierak
ma krótką rączkę. Żyłka główna zdecydowanie miękka, średnio
rozciągliwa, o średnicy 0,16–0,18 mm. I tak zesztywnieje od wody,
chłodu i wiatru. Przypon proponuję wykonać z dedykowanej żyłki zimowej
o średnicy 0,12–0,14 mm. Po wychłodzeniu nie będzie ona tak sztywna, a
tym samym prezentacja przynęty będzie o wiele naturalniejsza. Haczyk z
długim trzonkiem, cienki, przeznaczony do jedynej godnej w tym okresie
przynęty, a mianowicie ochotki. Długi trzonek pozwoli na pewniejszy i
bezpieczniejszy hol, choć ilość pustych zacięć może wzrosnąć. Z
haczyków o krótkim trzonku silne ryby potrafią wyjątkowo szybko się
zerwać, a to skutkuje tym, o czym wspomniałem wcześniej. Dopełnieniem
całości zestawu jest dość smukły (jeziorowy), krótki spławik z dłuższą
antenką o wyporności 0,8–1,5 g.
Jak w jeziorze
Do
takiego łowienia nie ma jakiejś specjalnej metody. Jest to łowienie
typowo jeziorowe z elementem przepływanki, ze względu na niewielki
uciąg. Nie kładzie się przynęty na dnie, lecz umieszcza tuż nad nim,
aby zestaw przesuwany uciągiem mógł penetrować całe łowisko.
Pamiętajmy, że takie łowisko ma zmienną głębokość i zatrzymanie zestawu
na dnie może powodować „fałszywe brania” objawiające się zatapianiem
dość delikatnego zestawu. Nęcenie jest jak najbardziej dopuszczalne.
Nie wolno jednak zapomnieć, że w okresie zimy ryby szybko nasycają się
i zaprzestają żerowania. Kilkanaście bardzo słabo sklejonych kul z
glinki i ochotki powinno na trochę zatrzymać ryby w ich wędrówce i
sprowokować do przeszukania łowiska, a tym samym odnalezienia przynęty.
Dodaj komentarz
Encyklopedia
Wędkarskie bestsellery
-
Kruszarka do kulek
CENA: 89,96,-
