Dbajmy o sprzęt wędkarski

Dobre rady | 2009-11-04 | Wiadomości | Źródło: Informacja własna Wydrukuj

Oceń:

Niebawem koniec sezonu wędkarskiego. Są tacy, najbardziej wytrwali zwani w gwarze wędkarskiej „zakapiorami”, którzy brzegowe wędkowanie zakończą, gdy pojawia się pierwsza pokrywa lodowa. Zaczajeni w swojej samotności często nie zwracają uwagi na przechodniów opatulonych w cieplutkie ubrania, którzy z ludzką troską, czasem z ironią lub złośliwością zadają brzegowym pytania „nie masz pan żony? lub„ czy nie szkoda zdrowia?"

Nadchodzą długie, jesienno-zimowe wieczory i wielu z nas zastanawia się, co robić z wolnym czasem. Proponuję  zastanowić się nad organizacją wieczornych  spotkań z posiadanym sprzętem wędkarskim. Tym, który przez długie miesiące przeważnie nas nie zawodził, dawał  mnóstwo przyjemności.Kiedy przetrzymywał dzikie ataki wielkich drapieżników, był z czułością chwalony, głaskany,nierzadko,jak wypuszczany do wody okaz, dostawał buzi. Przeglądając pudełka z przynętami spinningowymi, często odświeżam  miłe wspomnienia z wiosenno – letnich wędkarskich wypraw, gdzie bohaterem był malutki woblerek, obrotóweczka, niewielki gumowy twister w kolorze „motor oil” czy brokatowe kopytko - predatorek. Tak więc długie  wieczory można miło i pożytecznie spędzić w dobrze znanym i tak miłym sercu wędkarza towarzystwie wędek, wypchanych przyborami pudeł,pudełek i pudełeczek.

Lubię luz i dużo wolnego miejsca. Wokół siebie, na wyciagnięcie ręki rozkładam uzbierany latami cały majdan i zawsze dziwiąc się, że tyle tego się uzbierało. Żona ma na ten temat swoje zdanie  twierdząc, że ten nawyk to pozostałość  z lat 80-tych. W tamtym czasie nic nie mogło się zmarnować, rozpowszechniło się ogólnopolskie zbieractwo a powiedzenie „to się może przydać” było codziennością. Trzeba jednak przyznać, że wykonane wówczas w polskich fabrykach z dobrego materiału przedmioty, mimo upływu ćwierćwiecza służą, nam do dzisiaj - nie to co dzisiejsza chińszczyzna. Moim letnim azylem jest przestrzenny garaż z niezliczoną ilością wędek i kołowrotków.Na ścianach  pozawieszałem, pochodzące z lat 70-tych bambusowe wędziska, które często budzą zainteresowanie żony. Znajduję je w przydomowym ogródku służące jako ekologiczne podpórki pod krzewy i kwiaty. W jesienno-zimowe wieczory  moim przytuliskiem jest niewielka piwniczka. Dodatkową atrakcją  miejsca są setki słoików z przetworami na zimę, pachnie tutaj jabłkami, cebula i miętą, w kilku szklanych butlach dochodzi nalewka (przysięgam, to nie z tego powodu w piwnicy bywam). Gdy już mamy takie  dogodne  miejsce możemy przystąpić do przeglądu i konserwacji posiadanych wędkarskich akcesoriów. Pamiętajmy, że dzięki temu  żywotność sprzętu przedłużamy co najmniej dwukrotnie.


 

Proponuję zacząć od żyłek, bo jest to element wędkarskiego ekwipunku, który najczęściej wymieniamy. Żyłka jest bardzo wrażliwa na chemiczne zanieczyszczenia wody. Po kontakcie z podwodnymi korzeniami, kamieniami i usianymi na dnie racicznicami bywa w wielu miejscach poprzecierana. Taki odcinek usuwamy, po co tracić w głupi sposób rybę. Żyłkę wykorzystywaną przez kilka miesięcy najlepiej wymienić. Nie pomoże jej żaden proces  oczyszczenia i konserwacji. A po zimie stanie się bardzo krucha, utraci rozciągliwość i wytrzymałość na węzłach. Żyłkę ze szpuli kołowrotka nawijam ręcznie, bardzo luźno na specjalne zwijadełko lub na szpulkę po żyłce już wykorzystanej. Tak nawiniętą myję w letniej wodzie z mydłem lub z płynem do naczyń, w głębszym naczyniu by mieć swobodę ruchów. Potem płuczę żyłkę pod kranem w letniej wodzie, osuszam suszarką, pakuje do woreczka z materiału i pozostawiam w temperaturze pokojowej do wiosny. Wiosną najlepiej przewinąć żyłkę w odwrotnej kolejności na druga szpulę. Dzięki temu żyłka eksploatowana znajdzie się na dnie szpuli a świeża pozostanie na wierzchu. O wędkach, kołowrotkach , obuwiu i łodziach – następnym razem.

Pozdrawiam  - Jerzy Makara

Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (2)

  • PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -

    esox

    Jest również u mnie, raz w roku taki dzień, gdzie rozkładam cały sprzęt i robię inwentaryzację. Przez okres zimowy uzupełniam braki i wymieniam żyłki. Ale nie do końca oznacza to zawieszenia kija. Odkurzam podlodówki i na lód. Oczywiście z rozsądkiem i rozwagą w kieszeni. Reszta sprzętu czyściutka i naoliwiona czeka w szafie na początek wiosny.

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -

    serir

    Ech, żeby tak mieć jeszcze czas na takie zajęcia...

Wędkarskie bestsellery