Grzegorz Major
Moje Koło PZWKomentarze
Do wiadomości
- Kolejny, niestety nie jednorazowy problem z zimą. Co roku lód, co roku przyducha, co roku utonięcia, zarwania lodu. Jak zawsze wszystko wiadomo wcześniej i jak zawsze reakcje na ostatnią chwile. Czy my tak powoli się uczymy? czy po prostu jesteśmy zamknięci na wiedzę i naukę? Ja z kolegami juz po utwardzeniu się lodu wywiercaliśmy pierwsze otwory na naszych stawach, teraz tylko kntrolujemy je, i dbamy by nie zamarzały. Odgarnięcie śniegu łopatą to też żaden wysiłek. Jednym słowem polak nie uczy się na błędach jak pokazuje życie.
- No i kolejny przykład brawury i braku ostrożności . Do końca sezonu pod lodowego chyba nic innego już nie będziemy czytać. Nie wiem czy to tylko moje odczucie, ale zauważyłem że póki co fantazją ułańską wykazują się sami "dziadkowie". Może warto im znaleźć zajęcie w domu, a być może to uratuje im życie.
- Polak potrafi...szkoda że tylko tam gdzie coś jest nielegalne...!!!
- No i poruszanego tematu ciąg dalszy...ludzie zaklinam was wykazujcie się przyswajalnością wiedzy oraz inteligentną wyobraźnią!!!
- Ja już sam nie wiem jak to działa, od kilkudziesięciu lat mówi się o ryzyku wchodzenia na pierwszy lód, artykuły, telewizja czy radio. Co roku są przypadki utonięć lub zarwania lodu i akcjach ratunkowych, jak widać żadne z tych informacji nie dają nie którym do myślenia. Nie boję się użyć stwierdzenia jak wielkim trzeba byc imbecylem żeby z tak wielkiego natłoku informacji, żadna nie trafiła do rozumu. Czy ąz tak trudno się zastanowić czy warto? czy jest bezpiecznie? czy nie lepiej poczekać? Niby trzy proste pytania, trzy proste odpowiedzi, jednak jak widać dla wielu zbyt trudne!!! Więcej rozsądku życzę.
- Od setek lat, człowiek w Święta Bożego narodzenia na swym stole znajduje karpia. Od lat wiemy również że po to powstają hodowle tych że ryb, nastawione na handel szczególnie w okresie świątecznym. Komentowanie tego faktu i zajmowanie jakiejkolwiek ze stron to czysta demagogia i hipokryzja. Zdajemy sobie sprawę że ów ryby nie mają komfortowych warunków do życia, ale fakt jest tylko taki że hodowlane karpie to czysty produkt handlowy. Z opisanego problemu karpi hodowlanych można wywnioskować niejako apel do wędkarzy "kupcie i uwolnijcie". Czyli w tym roku wszyscy kupujemy po dwa karpie i we wspólnym czynie wypuszczamy je do jezior i rzek, a nie jak co roku do wanny.
- Artykuł sam w sobie, pozostawię bez komentarza. Mam pytanie kiedy w końcu przeczytamy?- "Od początku roku strażnicy nie natrafili na żadne sieci stawiane przez kłusowników. (czyt. po prostu ich nie ma). Czy nadejdzie kiedyś taki czas? Życzeę tego sobie jak i wszystkim wędkarzom.
- Po pierwsze, każdy z nas ma swoje nawyki i swój rozum. Po drugie sumienie każdego z nas nie może być obiektem sporów. Oczywiście nigdy nie broniłem i bronił nie będę kłusowników, jestem daleki od takiej sytuacji, i jest to zupełnie inny temat. Generalizując w każdym z wędkarzy jest odrobina, tej dzikiej natury, która nakazuje polować, szukać, tropić i zabijać. Oczywiście tutaj tylko logika kieruję moim postępowaniem. Oczywiście że zabieram złowione rybki ze sobą, ale... i tu pojawia się właśnie ów "ale", robię to bardzo rzadko gdyż większość złowionych ryb trafia na powrót do swojego świata. Ponieważ czasem miewam nieodparty "smak" na rybkę, wtedy właśnie dwie lub trzy sztuki wracają zemną do domu. Logiczne myślenie i analiza sytuacji w której "wszystko co w wodzie to mięso", spowodowały że wiele lat temu doszedłem do wniosku, że w rzeczywistym stanie naszych wód nie ma sensu aż tak wielka ingerencja w rybostan. Po drugie, dlaczego mam zabijać rybki których i tak nie zjem a zapewne wylądują w śmietniku. Także skala sumienia wędkarskiego jest tak wielka jak wielu jest wędkarzy. Generelanie odnosząc się do tytułu artykułu czuje się niejako GŁUPKIEM.
- Nie pierwszy raz się spotykam z takim nagraniem, gdzie państwowe organy władzy dowiadując się o popełnieniu przestępstwa umywają ręce. Po pierwsze reporter posiadał dowód rzeczowy popełnienia przestępstwa, po drugie kolejnym dowodem jest nagranie video. Jak widać to za mało. Za mało dla tych którym, nic nie robienie jest na rękę. Ryby trafiaja łupem kłusowników w okresie kiedy powinny sie rozmnażać ale jak widać "są ważniejsze sprawy". W gwoli komentarza- Bo to POLSKA!!!
- Ogromne gratulacje i uznania za wytrwałość. Zwykle tak już jest że gry zajmujemy się chwilowo czymś innym, wtedy właśnie ryby biorą, jakby wiedziały że to ich szansa na ucieczkę. Tym razem karp się przeliczył. Życzę jeszcze większej ryyyby.
- Raczej jest to nie możliwe aby dla członków PZW kalendarz miał być tańszy. Prosty aspekt marketingowy , firma wydająca ów kalendarz jako głównego odbiorcę na rynku traktuje właśnie wędkarzy, i to na nich opiera zysk za sprzedaż kalendarza. Wydaje mi się że i tak cena nie jest wygórowana, posiadam w swojej bibliotece wędkarskiej wydania książek o dość wyższej cenie, które mimo wszystko nabywałem. Generalizując, kto ma kupić ten i tak kupi.
- Ogromne współczucie dla rodziny. A co do ubezpieczalni to po prostu szlak może człowieka trafić, że przychodzi żyć w takim kraju i w takich czasach, gdzie tragedia ludzka staje się powodem do zarabiania i zawłaszczania pieniędzy. Cisną się na usta słowa nie cenzuralne, ale szkoda ich używać w obliczu tragedii rodziny.
- kwota odpowiednia jeszcze na tyle mnie stac hehehe pozdrawiam
- Nie wiem, może ja jestem z innej epoki, albo mam nie naturalne podejście, ale fakt opisany wyżej potwierdza tylko to, że od zawsze alkohol i wędkarstwo dla mnie nie idą w parze. Pozdrawiam tych którzy popierają moje zdanie, ale ponieważ jestem tolerancyjny także tych którzy myślą inaczej.
- pozostaje tylko pogratulować ryby oraz wytrwałości.
- Na taczki wójta...a ryby ratować... :P
- Czysta prawda w naszym kraju jest taka: chcesz coś mieć? zrób to sam! Tylko pytanie od czego mamy władze?
Relacja ze spotkania z Markiem Szymańskim w Salonie Wędkarskim ESOX
Każda taka inicjatywa jest godna pochwały. Bravo.- Bardzo słuszna inicjatywa. Sam łowię w Wiśle, i czasem zjadam złowione rybki, bardzo chętnie się dowiem czy to co jem jest zdrowe. Mam tylko nadzieję, że wyniki zostaną nam wędkarzom przedstawione a nie utajnione w razie złych wieści.
- Wiosenne szczupakowanie to dla mnie przede wszystkim lekki spinning. Nie ważne, że może jeszcze będzie zimno, że nie będą skore do brań, ale to jest właśnie to. Obrotówki nr 2 i 1, malutkie woblerki i żyłka w maksie 0,16 to jest to co na wiosnę lubią tygryski.

