Komentarze

Do sond zobacz wszystkie

  • Czy jesteś za wprowadzeniem górnego wymiaru ochronnego?

    Jestem na nie tylko z jednego powodu. Gdy złapie ktoś okaz na medal i nie będzie mógł zważyć ryby nad wodą, to będzie musiał ją wypuścić, a tym samym nie udokumentuje np. wagi, wymiaru, nie zrobi zdjęć. Nie każdy jeździ na ryby z wagą, zapomina się "metrówkę" lub aparat fotograficzny. Taki zakaz uderzy tylko w łowców okazów. Wiadomo, dobrze jest dobre geny zostawić w wodzie, ale nie warto to robić kosztem niewiedzy, a udokumentowane okazy to nasza wiedza. Wzięcie z ryby łuski nie da pełnej wiedzy i nie będzie wystarczającym dowodem na to, co się złowiło. To, czy okazy wrócą do wody niech pozostanie indywidualnym dylematem. Kiedyś złowiłem medalowego klenia, miałem czym go zmierzyć, ale wagę mam niedokładną (tak, aby się tylko zorientować), jeść go nie chciałem, do domu daleko, szkoda zabijać rybę tylko po to, by zaspokoić swoje ambicje. Ryba wróciła do wody i chyba teraz mam większą satysfakcję, bo lubię chodzić w to miejsce popatrzeć co się tam dzieje. Jak mnie coś sprowokuje, to zarzucę wędkę. Na razie kleniom dałem trochę spokoju. Wędkarz-kłusownik weźmie każdą sztukę poza limitem, mięsiarz - jeśli uczciwy - wszystkiego z łowiska nie zje, a też niecodziennie będzie łowił sztuki "z górnej półki", a jak się trafi kilka drobnych, to nie ma czego żałować. Często wraca się "o kiju". Duże ryby zostawmy sumieniu wędkarzy. Należy tylko zadbać o to, aby ryb nie dziesiątkowali nam kłusownicy, albo tacy wędkarze, którzy poszli robić przeręble tylko po to, aby zapełnić zamrażarki. Dla mnie są to złodzieje i nie będę miał dla nich szacunku. Chciałbym przeczytać kiedyś, że ukarano kłusownika przepadkiem sprzętu (w tym również samochodu, którym przyjechał kłusować - też sprzęt) oraz wpisem do rejestrów bankowych o zakazie udzielania kredytów np. przez 5 lat. Tymczasem pozdrawiam wszystkich tych, którzy szanują życie w wodzie.
  • Czy jesteś za elektroniczną formą wnoszenie składek i opłat w PZW?

    Internet ma plusy i minusy, tradycyjny sposób również. Ile razy w roku pojawiamy się w siedzibach naszych kół? Założę się, że większość z nas bywa tam bardzo rzadko. Warto choć ten jeden raz się przejść, być może dowiemy się czegoś wartościowego. Sazan80 "celnie" to napisał. Jak będziemy używać tylko internetu, to się paskudnie zasiedzimy i rozmowy między sobą będą tylko na monitorze. Trzeba ruszyć trochę zady, a nie sadzać ich w coraz większych furach. Ja przez komputer nie mogę się ruszyć nad wodę bez okularów, bo prawie nie widzę spławika na "odległościówce", czy na "przepływance". I na koniec poprę to, co inni już zauważyli - milszy mi widok przyjemnego znaczka niż wielka "bumaga" z drukarki, która pod wpływem wody może stać się nieczytelna. Pozdrawiam wszystkich. Nad wodę! PS. I do skarbnika.
Avatar