Jacek Nowicki
Mój blog
Styczniowa wyprawa na rybki.
06 stycznia 2012 10:13
Zima w tym roku zaskoczyła brakiem mrozu i pokrywy lodowej na zbiornikach wodnych .Taka pogoda zachęca do wypraw wedkarskich w ekstremalnych warunkach .W dniu 4.01.2012. wybrało się do Olesnikowej Doliny ,na rybki dwóch wedkarzy Tadeusz i Wojtek .Oto ich sprawozdanie.
Rano około 7 .30 przyjeżdżamy na łowisko ,pogoda jak na styczeń całkiem fajan ok 4 stopni ciepła ,pochmurno i wietrznie ciśnienie ok 998 hPa ,zaczynamy od rozkładania sprzętu ,Tadzio zarzuca wczesniej ode mnie ,ja gruntuję swoja część łowiska , znajduje poszukiwany dołek i zarzucam wędkę ,druga trochę dalej ,w pobliżu tamy ale też na głębszą wodę.Ranek mija spokojnie co jakiś czas Tadeusza sygnałki pokazują że rybki nie śpią i że nasze szanse na jakąś walkę z rybą nie są pozbawione szans.
O godzinie 9.15 Tadeusz ma pierwszy odjazd ,zacięcie, hol i niestety karpik metr przed podbierakiem spina się , na oko miał około 3 do 4 kg.
Oczywiście nie poddajemy sie zestaw ponownie wraca w to samo miejsce i czekamy. Ok 10.40 znów słychac dźwięk sygnalizatora Tadeusza ,szkoda że nie mój ,ale dobrze że coś sie dzieje .Tadzio zacina i po kilku minutach holu podbieram mu pieknego jesiotra .Razem z ojcem pierwszy raz widzimy taką rybę, normalnie prehistoryczny okaz .Waga pokazuje 4,60 kg po odjęciu worka a miarka 95 cm długości.Sesja zdjęciowa z rybką i do wody niestety rybka jest dosyc szorstka i nie chce sie odkleic od maty trzeba jej pomóc reka.
Na nastepne branie nie trzeba było długo czekac, około 11 Tadzia swinger szaleje ,ojciec zacina i po kilku minutach holu w podbieraku ląduje duży karp na oko 10 kg . Przy zabawie z jesiotrem waga wpadła do wody w macie i niestety odmawia posłuszeństwa .Szybka decyzja dzwonimy do Pana Jacka i on nam podsyła swojego człowieka z wagą .Mozemy zważyć karpika , okazuje sie że po odjęciu worka zostało 10,65 kg .W styczniu to wprost niebywałe.
No ale co sie dzieje z moimi wedkami ,nic sie nie chce skusić .Po ostatnim karpiu ryby robią sobie przewę zrywa sie wiatr i kończą sie brania.Po południu wiatr się uspokaja i rybki zaczynają żerować ,ale jakoś niemrawo . W sumie to jeszcze Tadzio miał jeszcze kilka brań ,ale takich słabych jakby bez przekonania.Jeszcze jedno branie było z zacięciem niestety rybka w trakcie holu się zeszła z haka. reszta brań była niestety pusta .To była nasza pierwsza wyprawa na ryby w styczniu .
Zdjęcia z tej wyprawy w galerii Styczniowe łowy.
Zdjęcia
Menu
Wędkarskie sukcesy
-
110 cm / 7,4 kg
Najnowsze wpisy
-
4 miesiące temu
-
1 rok temu
-
1 rok temu
-
1 rok temu
-
1 rok temu
Blogi - ostatnio komentowane
-
3 miesiące temu
Karp ładny, ale ja chciałbym zmierzyć się z jesiotrem!!!
-
3 miesiące temu
W styczniu taki okaz karpia to bardzo ładny wynik... tylko ...
-
1 rok temu
Powiem krótko!!! Przy dzisiejszej kulturze połowu karpi w ...
-
1 rok temu
tak jak napisałem - komercja oraz wszystko co z nią jest ...
-
1 rok temu
Jak jest popyt to i podaż być musi. Trudno kol. Jackowi ...

