jacoli
Mój blog
Mój sezon 2009
03 stycznia 2010 20:09
Witam koleżanki i kolegów wędkarzy
Chciałbym podzielić się z wami moimi doświadczeniami i odczuciami nabytymi podczas ubiegłorocznych wypraw wędkarskich. Rok 2009 był moim pierwszym rokiem, w którym wędkowałem po 18 letniej przerwie. Swoja przygodę z wędkowaniem rozpocząłem w 1978 roku a zakończyłem w 1991 roku z powodu wylewu krwi do mózgu. W czasie tej przerwy nie miałem bodżca, który by mnie zmotywował do sięgnięcia po wędkę i ponownego łowienia ryb. Cały swój sprzęt wydałem znajomemu wędkarzowi nie zostawiając sobie nic. Gdy wędkowałem nie odnosiłem praktycznie większych sukcesów moja największa ryba to karp około 2 kg. Pamiętam też moment, gdy złowiłem swojego ostatniego szczupaka i te jego oczy, które patrzyły na mnie "mówiąc wypuść mnie", gdy go odhaczałem i ten moment plus moja choroba spowodowało, że miałem tak długą przerwę w wędkowaniu. Przełom nastąpił w 2008 roku moja koleżanka, która wędkuje namawiała mnie do sięgnięcia po wędke, pierwsze próby robiłem, spinningując pod jej okiem i o dziwo nie zapomniałem jak to sie robi. Dostałem od niej w prezencie spinning i kołowrotek, więc nie miałem już wyjścia i to był ten moment, który zadecydował o powrocie do wędkowania. Oglądałem filmy i czytałem o wędkarstwie żeby być na czasie, bo przez tyle lat ile upłynęło od mojej ostatniej wyprawy na ryby wędkarstwo i sprzęt do łowienia bardzo się zmieniły. Na początku zimy dokupiłem resztę potrzebnego sprzętu do metod, jakimi chciałem wędkować. Po paru dniach udałem się do PZW i nabyłem stosowne pozwolenia i w tym momencie poczułem się już wędkarzem. Pierwszy raz poszedłem na ryby w lutym i pierwszą rybą, jaką złowiłem była płoć. Jakie było moje zdziwienie, gdy jeden z wędkarzy złowił lina nigdy przedtem nie myślałem, że w Brdzie są liny a już na pewno nie myślałem, że mi się uda złowić taką rybę?. W poprzednim okresie nigdy nie złowiłem lina i mocno się zdziwiłem a jednocześnie ucieszyłem, gdy 27.03.09 na moim haczyku znalazł się mój pierwszy w życiu lin pomyślałem wtedy że to dobry znak na cały sezon. Charakter mojej pracy pozwalał mi być często nad wodą i doskonalić technikę wędkowania. Korzystałem też z rad wędkarzy łowiących na Brdzie, bo jak sie potem okazało głównie łowiłem na tej rzece, mimo że zimą nawet nie myślałem o łowieniu na niej. Kilka razy łowiłem na Kanale Noteckim blisko Łochowa i tam złowiłem swojego rekordowego jazia i kolejnego lina. Nad Brdą poznałem kilku wędkarzy, z którymi spędzałem sporo czasu nad wodą wspólnie wędkując i teraz tworzymy jedną grupę. Poznałem też takich, co zabierają wszystko, co zawiśnie na haczyku bardzo często dziwili się, że wypuszczam niewymiarowe ryby a to, że one urosną i wtedy będzie atrakcja podczas holu nie trafiało do nich. W sezonie 2009 złowiłem kilka swoich rekordów życiowych nie są to wielkie ryby, ale są to moje rekordy i jestem z nich dumny i zadowolony. Były też porażki nie złowiłem węgorza, brzany i szczupaka, choć są one w Brdzie i to ładne okazy. Nie udało mi się też opanować w dobrym stopniu łowienia na trawkę popularną przynętę na Brdzie. Ale dzięki temu juz mam plan, nad czym będę pracować na wyprawach wędkarskich w nowym sezonie i mam nadzieję, że porażki minionego sezonu zamienię na sukcesy. Przekonałem się też w ciągu minionego sezonu, że trzeba zachować zdrowy rozsądek podczas zakupów sprzętu i podczas samego wędkowania, nie można brać wszystkiego, co się czyta za pewnik przebywanie nad wodą koryguje wiele z tego, co można przeczytać na temat wędkarstwa. Mój pierwszy sezon po wielu latach przerwy oceniam, że był udany, bo dzięki mojej koleżance wróciłem do tego wspaniałego hobby, poznałem kilku fajnych wędkarzy i udoskonaliłem swoje umiejętności w łowieniu na spławik, z gruntu i na mój ulubiony spinning. Podczas wspólnego wędkowania z moimi kolegami udało mi się kilka razy złowić ryby większe niż oni, co dało mi wielką satysfakcje i uznanie w ich oczach, bo to ja byłem w tym gronie nowicjuszem. Po tym sezonie mam też wiele przemyśleń na temat wędkarstwa i większe doświadczenie w wędkowaniu niż to miało miejsce, gdy pierwszy raz pojawiłem się z wędką nad moją Brdą a było to dokładnie 27.02.2009 r.
Dziękuję ci Wioletto!!!!!!!!!!!!
Dodaj komentarz
Komentarze (11)
-
Henryk Chrzanowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Przeczytałem i muszę powiedzieć, że bardzo mnie poruszył ten Pański wpis. Jest wielu ludzi bezinteresownie obdarowujących drugiego człowieka, takich jak Pan czy pańska Koleżanka. To bardzo podnosi na duchu i cieszy. Mieć choć jeden mały skrawek otaczającej nas rzeczywistości tylko dla siebie i od czasu do czasu dzielić się nim z innymi to jest sedno wędkarstwa - motora napędowego w życiu. :)
-
cyklop Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
pozdrawiam. mam podobnie. teraz spędzam większość wolnego czasu nad wodą, a można wypracować go wiele. a jak nie biorą, to co, zawsze można poczytać książkę, rozwiązać krzyżówkę, albo upiec kiełbasę na kolację. a ilu wspaniałych ludzi się spotyka. choć tak naprawdę to ta cisza i natura ciągnie mnie najbardziej. życzę sukcesów i wielu niezapomnianych przeżyć.
-
Marian Stryjewski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 5 + / -
-
Marek Chocimski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -
Bardzo ładnie opisana historia Twojej przygody wędkarskiej, taka bardziej osobista. Miło się czyta takie opowieści. Ważne, że wróciłeś do zdrowia i tej formy jakby nie było wypoczynku, to właśnie nad wodą zapominamy o naszych codziennych problemach obcując sam na sam z przyrodą. Nieraz trafiamy na takie piękne miejsca, że bez wędki byłby tam przyjemny pobyt. I nie ważne czy złowimy jakiś okaz bo ryby to po prostu tylko taki .......... dodatek do tej przygody. Dobrze jest mieć kogoś takiego jak p. Wioletta.
-
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -
Jacku, długo myślałem nad Twoją historią nie wiedząc jak ją ocenić. I szczerze przyznam, ze nadal mam ten sam dylemat. Z jednej strony coś bardzo ważnego - przełamanie oporu, powrót do zdrowia i chęć sprawdzenia się. A z drugiej strony coś, co jest dosyć powszechne w naszym wędkarstwie - chęć łowienia nowych gatunków, ciekawość "jak to będzie i czy dam radę", oraz myśli o kolejnych stopniach w górę wagi. Broń Boże, nie chcę powiedzieć, ze to coś złego! W końcu , gdyby nie ciekawość i chęć zdobywania nowego, jako gatunek do tej pory siedzieli byśmy na drzewach. Jednak w wędkarstwie to nie wszystko! (tak myślę i jestem o tym przekonany). Łowienie, a zwłaszcza spinning zmuszający do intensywnego ruchu , jest wspaniałą formą rehabilitacji po chorobie. Ale chciałbym namówić Cię do tego, byś od czasu do czasu zrobił coś wręcz przeciwnego. Nawet nie musisz trzymać wędki w dłoni, ale stań spokojnie nad brzegiem i odkryj na nowo, to wszystko co zawsze towarzyszy Ci w wędkarskich wyprawach, ale być może tego nie zauważasz. Odkryj fenologię i powiąż jej powiązania z aktywnością w wodzie. Poznaj całe bogactwo życia flory nadbrzeżnej z intensywnością jej życia, którego przecież się nawet nie zauważa goniąc "za rybą". I wreszcie , któregoś wiosennego dnia, połóż się i popatrz na to, co dzieje się w wodzie. Zostaw spławiki, szczytówki, bombki lub "małpki". Nie wczuwaj się w jakieś dolniki wędziska. Popatrz na życie.
Nie wiem czy to Cię zainteresuje i pochłonie jak mnie. Dzięki temu, że kiedyś leniuchując na jakimś mazurskim pomoście zacząłem z nudów obserwować to wszystko, odkryłem, że ryby i ich łowienie to tylko część większej całości. Teraz, po wielu latach od tamtej chwili, nadal poznaję tę inną część, i ręczę Ci, że może to dać tyle samo radości co łowy. No i nawet mała rybka może dzięki temu przynieść tyle samo radości co okaz. A jak się wszystko zaczyna szanować w miarę poznawania! Polecam, spróbuj... -
Krzysztof Stańczyk Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -
-
Krzysztof Stefan Latosiński Data dodania: 2 lata temu Oceń: 6 + / -
-
Krzysztof Mariak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -
To bardzo interesująca historia. Cieszę się bardzo, że znalazł się ktoś taki, jak pani Wioletta, która wróciła ci wiarę w siebie i oczywiście w twoje umiejętności wędkarskie, i dzięki Niej, mamy dziś szanse , publicznie porozmawiać o naszym bądź, co bądź, fantastycznym hobby. Serdecznie pozdrawiam i życzę samych sukcesów, nie tylko wędkarskich, w nadchodzącym sezonie-Krzysztof.
Menu
Wędkarskie sukcesy
-
47 cm / 1,3 kg
Tagi
Najnowsze wpisy
-
8 miesięcy temu
-
1 rok temu
-
2 lata temu
-
2 lata temu
Blogi - ostatnio komentowane
-
3 miesiące temu
Wszyscy macie rację. Należy jednak brać pod uwagę to że ...
-
3 miesiące temu
Trudno się nie zgodzić z kol. Radkiem. Jadąc rowerem nad ...
-
3 miesiące temu
Tak na dobrą sprawę, to przepis w RAPR o obowiązkowym i ...
-
5 miesięcy temu
Problem zaśmiecania łowisk istnieje w całym kraju. Są co ...
-
8 miesięcy temu
No tak wszyscy tak mówią ale jak przychodzi do czynów to ...

