jacoli
Mój blog
Czy ja mam to sprzatać
22 maja 2011 16:45
Wiele razy na tym portalu był poruszany temat śmiecenia nad wodą przez wędkarzy i to że powinniśmy sprzątać według RAPR miejsce w którym wędkujemy. Zamieściłem zdjęcia miejsca w Bydgoszczy na grobli przy ul.Marcinkowskiego gdzie dzisiaj byłem spinningować i to co tam zastałem i zastaje za każdym razem gdy tam jestem a jestem dośc często. To nie są śmieci pozostawione przez wędkarzy tylko przez pijącą i hałasującą młodzież przy braku reakcji ze strony Policji i Straży Miejskiej, a jest to centrum miasta, o zakazie picia alkoholu w miejscach publicznych nie wspomne. Takie "imprezy" są tam codziennie, a ilość imprezowiczów a co za tym idzie i śmieci rośnie w weekendy. Zdjęcia te nie oddaja tego co widzi sie na żywo totalny syf nad wodą i w wodzie bo część kapsli. butelek itp. ląduje w wodzie i wtedy zadaje sobie pytanie co by było jak by przyszła kontrola PSR czy w myśl przepisów RAPR ja mam to sprzątać ?. W tym przypadku to ten przepis jest totalną bzdurą bo to nie moje śmieci, a "ciała" dały odpowiedzialne za porządek służby które nie widzą co się dzieje popołudniami w tym miejscu. Oczywiście podczas takich "imprez" miejsce to jest unikane przez wędkarzy bo można czymś dostać w głowę. Więć jak ten przepis ma sie do tego co można zastać nad wodą i jak widać nie tylko wędkarze śmiecą.
Zdjęcia
Dodaj komentarz
Komentarze (14)
-
jogi Data dodania: 6 miesięcy temu Oceń: 2 + / -
Wszyscy macie rację. Należy jednak brać pod uwagę to że są ludzie i ludziska. Jedni potrafią uszanować przyrodę i stanowiska wędkarskie utrzymać w porządku a drudzy nie. Tych drugich niestety jest przerażająca większość. Mam jednak nadzieję że z biegiem czasu ta sytuacja poprawi się. Trzeba dawać dobry przykład. Może ci którzy do tej pory ogarnięci są znieczulicą wobec przyrody zaczną inaczej patrzeć na świat. Może wezmą z nas przykład. Swoją drogą niektóre Służby mogłyby przyłożyć się trochę przyłożyć się do tej akcji. Chodzi mi głównie o sprzątanie śmieci grubszego kalibru (lodówki , opony czy innego rodzaju badziewia).Dużo może zdziałać Gmina na której terenie znajduje się zbiornik czy rzeka. Ale tu też w większości panuje znieczulica. Wracając do Służb to daje się zauważyć ze niektóre z nich nie przykładają zbytnio wagi do czystości stanowisk. Sprawdzą dokumenty i gnają do przodu. Czasem tylko sprawdzą złowione ryby. Jeżeli chodzi o SSR to ta organizacja ma moim zdaniem zbyt małe uprawnienia. Za zaśmiecone stanowisko SSR. może jedynie sporządzić meldunek do Koła. Wędkarze niewiele sobie z tego robią. Z kolei wezwanie Policji do tego rodzaju spraw może być uznane za bezpodstawne. PSRyb. , Straż Leśna , Straż Łowiecka mają tu pole do popisu ale „niedobory kadrowe” ograniczają im możliwości. Pozostaje nam świecić dobrym przykładem i liczyć na to że grono miłośników przyrody powiększy się a brzegi naszych wód będą czyste. Woda też dużo na tym skorzysta, a to łączy się z poprawą rybostanu. Serdecznie Pozdrawiam.
-
Henryk Chrzanowski Data dodania: 7 miesięcy temu Oceń: 3 + / -
Trudno się nie zgodzić z kol. Radkiem. Jadąc rowerem nad wodę i niekoniecznie ze spinerem musiałbym zabierać z sobą przyczepkę bo małe szanse są aby w koszach montowanych przy rowerze zapakowanych sprzętem i niezbędnymi akcesoriami upchać jeszcze pełną torbę śmieci. To co mogę wziąć to zabieram a reszta niestety leży i czeka do następnego przyjazdu albo na wedkarza z autem i proekologicznymi postawami. No i łowi się z duszą na ramieniu, że jak przyjdą strażnicy, będzie niedobrze. Myślę że sprawę prędzej popchnęły by do przodu jakoweś dotacje albo inne formy wsparcia dla kół które podejmowałyby akcje sprzątania brzegów wód. Moje koło opiekuje się jeziorem Rokitno i podczas zawodów wiosennych i jesiennych sprzątamy brzegi ze śmieci.
-
Radek Zieliński Data dodania: 7 miesięcy temu Oceń: 2 + / -
Tak na dobrą sprawę, to przepis w RAPR o obowiązkowym i zagrożonym karą finansową sprzątaniu na łowisku po innych można zaskarżyć w sądzie o bezprawne zmuszanie do prac porządkowych. Jednym słowem, tern przepis to totalny bubel mądrych z ul. Twardej.
Po pierwsze: co ma zrobić spinningista, który dziennie przemierza 2 km brzegiem rzeki? Ma co chwilę sprzątać odcinek 10 metrów?
Po drugie: co ma zrobić wędkarz, który na łowisku natrafił na starą lodówkę? lub na oponę od ciągnika rolniczego, tylną? A co z ramą od skutera lub rowera?
Po trzecie: jak będzie zmuszany do sprzątania inwalida na wózku?
Po czwarte: jak będzie zmuszany do sprzatania schorowany, 80-letni człowiek, który nad wodę przyszedł z pomocą wnuczka?
Po piąte: czy człowiek chory na nadciśnienie w dnie oka również będzie zmuszony w imię prawa do schylania się po śmieci i wynoszenie ich?
I po szóste: czy to jest moralne, wychowawcze i mądre rozwiązanie sprzatać po śmiecących, zamiast to śmiecący powinni postprzątać po sobie?
Nie można tłumaczyć straży za brak funduszy na aktywność w terenie, skoro PZW przeznacza rocznie 30 mln złotych na sport, to niech uszczupli tę dotację i przeznaczy kasę na ochronę wód.
Jak widać, PZW to kiepski gospodarz łowisk. -
jogi Data dodania: 9 miesięcy temu Oceń: 3 + / -
Problem zaśmiecania łowisk istnieje w całym kraju. Są co prawda rejony gdzie zaśmiecanie jest mniejsze. Widocznie inna kultura lub prężniejsze działania odpowiednich służb. Wędkarz w czasie wędkowania ma zgodnie z RAPR utrzymać czystość na stanowisku w promieniu 5-m. Nikt nikogo nie zmusza do sprzątania śmieci poza tym rejonem. Jednak często zdarza się że wędkarze z dobrej woli i w wolnej chwili (ryba nie bierze) posprzątają dalsze rejony. Chwała im za to. Może te działania pobudzą szare komórki pseudo-turystów oraz niechlujnych wędkarzy. Już spotkałem się z taką sytuacją. Pozdrawiam.
-
Marek Szlachciński Data dodania: 11 miesięcy temu Oceń: 2 + / -
-
PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 11 miesięcy temu Oceń: 4 + / -
Jeśli chodzi o mnie, to nadal będę zgłaszał odpowiednim służbom naruszenie porządku. Taki mój obowiązek. Wiem co za tym idzie i jak to będzie interpretowane. Niestety o wędkarzach osoby postronne nie mają dobrego zdania bo strasznie śmiecą i nie tylko. Ale to co wyprawia młodzież jest o krocie większe. Pamiętam jak kiedyś za młodego jeździliśmy z wujkami nad Odrę. Śmieci były ale nie tak ilościowo co teraz. Będę sprzątał po innych, choć tego nie cierpię. I w głębi serca liczył będę na przyszłe nasze pokolenia. A szczególnie na moich wychowanków ze szkółki, którym od początku zaszczepiamy dbanie o środowisko. Pisać, komentować i opisywać tego typu nieład mogli byśmy Marku bez końca. Ale czy jest na to recepta...czas pokaże. Może jak zaczniemy "topić" się we własnych śmieciach co nie którym (większości) otworzą się oczy. Oby nie było za późno.
-
jacoli Data dodania: 11 miesięcy temu Oceń: 5 + / -
Marku zapewniam cię że są wykonywane telefony bo w pobliżu wędkuje stała ekipa która informuje Policje i Straż Miejską o tym że są rzucane butelki do wody i to najczęściej blisko spławików są krzyki wulgaryzmy i masa śmieci. Bardzo częstym pytaniem po drugiej stronie słuchawki jest ile młodzieży znajduje się na grobli i na tym kończy się rozmowa. Policje i Straż Miejską widać dopiero na następny dzień jak już nikogo nie ma albo siedzi tylko kilka osób. To miejsce to centrum miasta i mnie osobiście najbardziej dziwi brak reakcji z tego powodu, do Bydgoszczy jednak przyjeżdżają turyści i w pobliżu pływa tramwaj wodny więc widoki z niego są super. Śmieci tych nie mam zamiaru sprzątać ale wędkowanie w takich syfie nie należy do przyjemnych , może kiedyś w końcu nie będą ludzie zaśmiecać swojego środowiska.
-
Marek Szlachciński Data dodania: 11 miesięcy temu Oceń: 4 + / -
Widziałem Pawle i to nie wiesz ile :). Zdaje sobie sprawe, że niekiedy działania służb odpowiedzialnych z przestrzeganie prawa są niewystarczająco skuteczne, a często w ocenie postronnej osoby przeprowadzane w sposób nieudolny i bezskuteczny. Nie mam zamiaru usprawiedliwiać Policji, PSR ani innych służb bo doskonale wiem, że ich działanie zależy w podobnej mierze od tego czy my sami będziemy umieli odpowiednio się nimi "posługiwać" (to oni są dla nas , a nie my dla nich!) ale i też od tego jacy ludzie w nich służą i jaki jest ich stosunek (zaangażowanie) do wykonywanej pracy. Reasumując to i tak wychodzi na to, że wszystko pozostaje w naszych rękach, bo albo bezustannie będziemy sprzątać po kimś albo w końcu będziemy musieli nauczyć się odpowiednio reagować.Jak pisałem wcześniej nikt nie wymaga od nikogo aby rzucał się w pojedynkę na grupę pijanych wyrostków. Wystarczy jeden telefon i ewentualnie trochę odwagi kiedy będzie trzeba poświadczyć w sądzie :). Dobrze jest wierzyć, że kiedyś będzie lepiej dzięki następnym pokoleniom ale co z nami?! My żyjemy tu i teraz więc pracujumy na swój rachunek oczywiście z myślą o przyszłych pokoleniach. Sama edukacja przyszłych pokoleń wędkarzy nie rozwiąże tego problemu potrzeba bardziej skutecznych działań.
-
PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 11 miesięcy temu Oceń: 3 + / -
Nie jest to żadne usprawiedliwienie niemocy tylko fakt. Może mało widziałeś interwencji Policji. Kilka krotnie widziałem jak po zgłoszeniu zakłócania spokoju mundurowi przejechali tylko obok grupki "młodych gniewnych" i to wsio. Nie wieżę w 100% funkcjonalność pewnych służb. Oczywiście zdarzają się tacy z powołania ale moim zdaniem jest ich zbyt mało. Nie to, że ich oczerniam lecz z doświadczenia wiem czego brakuje. Jeśli chodzi o SSR to raczej też mam przykre doświadczenie. Wielokrotnie zgłaszałem o łamaniu regulaminu (i nie tylko ja) na naszych wodach...bez odzewu. Więc jak widzisz Marku nie piszę bzdur i nikogo nie tłumaczę, piszę to co widzę. Kiedyś zgłosiłem jednemu z SSR pewien incydent, w odpowiedzi usłyszałem "wstąp do SSR i sie tym zajmij". Im dłużej jestem w PZW i nad wodą tym bardziej widzę jak to wszystko źle działa. Prowadzę szkółkę wędkarską i mam nadzieję. że kiedyś nasze "Sumiki" będą podchodziły do całej tej sprawy jak ja i wielu innych wędkarzy.
W weekend byliśmy z rodzinką na nocce na Odrze z naszej główki przywieźliśmy 2 worki śmieci naszych poprzedników. Nie potrafiłem zostawić tego miejsca zaśmieconego. No ale na miejscu Jacka też bym nie sprzątał tego co widzieliśmy na fotkach. Na te tematy można pisać wiele ale to i tak nic nie da. Wydaje mi się, że jest to kwestia wychowania i tyle. -
Marek Szlachciński Data dodania: 11 miesięcy temu Oceń: 3 + / -
Służby nie mają odwagi podejść do wstawionej grupki "młodych gniewnych". Coś mi się wydaje Pawle, że próbujesz usprawiedliwić naszą niemoc ( nie tylko jako wędkarzy ale i przede wszystkim jako zwykłych ludzi) działaniem albo raczej brakiem działania służb porządkowych. Jednak to co piszesz z prawdą niewiele ma wspólnego, bo nawet jeśli znajdzie się takowy tchórzliwy funkcjonariusz to zawsze ze strachu może wezwać wsparcie. Wydaje mi się , że problem tkwi w naszym zachowaniu, a raczej braku odpowiedniego zachowania ( Policja , Straż Miejska i inne tego rodzaju formacje są tym bardziej skuteczne im częściej dowiadują się o wszelkich nieprawidłowościach od zwykłych zjadaczy chleba). Dla tych co bardziej gorliwych wyjaśniam, że nie chodzi mi o samodzielne podejmowanie działań wobec grupy pijanych wyrostków, bo to raczej nie odniesie oczekiwanego skutku. Chodzi mi o to , że każdy z nas ma przy sobie telefon i w dowolnej chwili może odejść na bok i zadzwonić po odpowiednie służby. Gwarantuje Ci Pawle, że w takiej sytuacji nie ogarnie ich strach i podejmą interwencje, no chyba że akurat nie będzie do dyspozycji radiowozu ale to już inna historia :)
-
PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 11 miesięcy temu Oceń: 3 + / -
Przykre widoki na tych zdjęciach. Jednak takie "obrazy" to nic nowego. Większość brzegów wód i lasów tak wygląda. Przyzwyczaić oka do takiego czegoś się niestety nie da. Służby odpowiedzialne za pilnowanie porządku, nie mają raczej odwagi podejść do wstawionej grupki "młodych gniewnych", bo to nie jeden nachwiany rowerzysta. Skoro takie zaśmiecanie jest nagminne to może ktoś powinien im to zgłosić... z pewnością nie wiedzą (takie będzie tłumaczenie). Według mnie Jacku nie jest to Twoim obowiązkiem sprzątanie tych śmieci. Jest to syf ewidentnie pozostawiony przez imprezowiczów a nie wędkarzy.
Kiedyś za młodzika spotykaliśmy się koło blokowego pawilonu. Stawaliśmy pod tunelem i dłubaliśmy "tony" słoneczniku. Pewnego razu ktoś to zgłosił, podjechała nyska i nas zwinęli na komisariat. Dostaliśmy na tamte czasy solidne mandaty i oczywiście musieliśmy to posprzątać. Była to niezła lekcja którą pamiętam do dnia dzisiejszego. Dzisiaj sprzątam po innych "wędkarzach" i klnę pod nosem jakie to buraczane buraki. Gdyby nam wędkarzom przypadało takie sprzątanie, wędki zamienili byśmy na foliowe worki i kije z gwoździem na końcu. A młodzież ma niestety w dupie to co po sobie zostawiają...a szkoda. -
Henryk Chrzanowski Data dodania: 11 miesięcy temu Oceń: 3 + / -
Niestety "bezmózgowców" nie ubywa raczej. Jedzie taki rowerem, autem, idzie pieszo, rzuca śmieci, pety gdzie popadnie. Bo co go to k......wa obchodzi. On tu sprzątać nie będzie. Niech inni sprzątają. I na ten stan rzeczy nie ma rady innej jak ta której pan Majster Jasiowi udzielał. "Chamstwu i ............. należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom" wężykiem podkreślamy, wężykiem. Jak taki zapłaci to i tak marny skutek bo to kara dla rodziców najczęściej. Ale gdy zostanie złapany i zmuszony do sprzątnięcia i odpracowania paru godzin na rzecz czystości w miejscowości w której śmiecił to już inaczej będzie patrzył na te sprawy. A jeśli jeszcze dostanie kilka "bodźców" za wulgarne słownictwo i obrazę funkcjonariuszy to poprawa murowana. Podobno w większej grupie nie tylko owce głupie. Coś w tym jest. Jednak Służby nie mogą się bać takich interwencji. Zło zaczyna się od małych spraw i narasta gdy brak właściwych reakcji. Takie ekscesy najlepiej zgłaszać gdy się widzi. Inaczej szkoda gadać............
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 4 + / -
Jakby na problem nie patrzeć- masz rację! Ale powiem więcej. Jakby chcieć zarzucać brak reakcji na zaśmiecanie, brudzenie i niszczenie naszego środowiska- to masz rację jak cholera. Bo ani Policja, ani "peesery tudzież inne essesery, nawet palcem nie kiwną by taki stan zmienić. Można by było opisywać tę "niemoc" działania na tysiące sposobów, tylko co to da? Każda z tych służb ma swoje zajęcia, swój zakres odpowiedzialności, i "swoje" miejsca działania. Również każda z tych służb ma tych zajęć tyle, że "ledwo zipie". Wymagać od nich więcej gdy służby te nie mają często i kasy i ludzi na swoje podstawowe zadania? To tak, jakby strzelić sobie samemu w stopę. Oczekiwać od innych wędkarzy, że zaczną sprzątać bo PZW "wymyśliło sobie" że tak będzie dobrze i mądrze? To już lepiej wsiąść do samochodu i odjechać nie sprzątając (bo nawet miejsca w wozie na te śmieci i brudy mieć nie będziesz, a przy okazji możesz sobie jakiegoś "syfa" wszczepić, jeśli jednak przyjdzie Ci chęć na sprzątniecie choćby fragmentu). Ktoś tu dał, i nadal "daje ciała". Według mnie, jest to zgodne z starym powiedzeniem mrówek : nasr...ć, i uciec! Tak w skrócie można opisać to, do czego zobowiązało nas PZW, zapisem w RAPR. Tylko niech mi ktoś powie - "co poeta miał na myśli"?
Menu
Wędkarskie sukcesy
-
47 cm / 1,3 kg
Tagi
Najnowsze wpisy
-
1 rok temu
-
1 rok temu
-
2 lata temu
-
2 lata temu
Blogi - ostatnio komentowane
-
6 miesięcy temu
Wszyscy macie rację. Należy jednak brać pod uwagę to że ...
-
7 miesięcy temu
Trudno się nie zgodzić z kol. Radkiem. Jadąc rowerem nad ...
-
7 miesięcy temu
Tak na dobrą sprawę, to przepis w RAPR o obowiązkowym i ...
-
9 miesięcy temu
Problem zaśmiecania łowisk istnieje w całym kraju. Są co ...
-
11 miesięcy temu
No tak wszyscy tak mówią ale jak przychodzi do czynów to ...

