Monika (Mamucha)
Komentarze
Do wiadomości zobacz wszystkie
- Nie popieram technicznych nowinek, połowy na tzw. "zwykłego kija" są lepsze, jeśli się nic nie złowi to nic nie szkodzi. Przynajmniej pooddycham świeżym powietrzem, którego w miastach brakuje i odpocznę od garów, prania itp. itd... Nie musimy przecież wyławiać za każdym razem, kiedy tylko zanurzymy haczyk w wodzie. Następny wypad nad wodę będzie bardziej wyczekiwany i może nawet owocny... Ja osobiście lubię dreszczyk emocji i niepewności , jaki towarzyszy wyprawie nad wodę. Wolę niespodzianki, choć nie ukrywam, że powrót z "pełnym wiaderkiem" jest przyjemniejszy. Nie cierpię na syndromu "pustego wiaderka"... (raczej już się przyzwyczaiłam do "wyrybionych" zbiorników w moich okolicach, złowić tu rybkę to naprawdę rewelacja)
- : )
- Dziękuję za życzonka :)
- SZOK!!! (myślę, że dużą czcionkę w tym wypadku wybaczą mi koledzy) Nieważne płotka, czy nie płotka, ale żal ogromy tych rybek (choć niektóre i tak by na patelnię wpadły...ale na wędkę to przecież inna sprawa) Jakim prawem wędkarzami zwą się Ci co zdolni są do takiego czynu!?




