Mój blog

Boleniowe przynęty spinningowe

08 czerwca 2011 11:55

Boleniowe przynęty Znowu byłem na rybach...Trudno się oprzeć gdy widzi się spławy dużych ryb, ataki na drobnicę, słychać szmer rozbijanej przez kamienistą rafę wody. Co by nie mówić- to działa na człowieka. A jak się jeszcze zrobi taki głęboki wdech, poczuje zapach tej całej zieleniny rosnącej wokół,to można i o Rzymie zapomnieć. Pięknie jest wiosną nad wodą. Zresztą, nie tylko nad wodą. Pięknie jest wszędzie. I jakiś się człek taki pozytywnie nastawiony zrobił. Brudu i śmieci tak dużo nie widać. Wszędzie dookoła tylko zieleń i zieleń.Zielono mi! Kolorowo.W tym całym zielonym zamieszaniu, nawet kontakt z innym, nowo poznanym spinningistą jest jakiś inny. Bardziej bezpośredni. Szczery i spokojny. Bo i po co się ścigać albo bajki opowiadać? Nie ma  teraz tego kto pierwszy albo jaki to wieloryb mi wedkę zabrał.Jest za to całkiem miła i przyjemna pogawędka koleżeńska. A ta ostatnia, była całkiem ciekawa.Zaczęło ...
Tagi: boleń , przynęta

Klenie to jednak 'jelenie' ! cz.II

27 maja 2011 13:29

Zwątpiłem w możliwości postrzegania świata ! Widocznie byłem pod wpływem, albo jeszcze nie osiągnąłem stanu nasycenia. Znowu poniosło mnie na ryby. Ot, tak sobie, bez wyraźnego celu i sensu. Byle być nad wodą. Szczerze mówiąc, pamiętałem nawet o preferencjach Tomka i Mariusza. Wszystko się ulotniło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki gdy dotarłem nad wodę i wziąłem do ręki spinning.  Uzbrojenie go to kwestia minuty, maximum dwóch. Dojście do wody kolejna minuta. Byłoby wszystko oki i po staremu, gdyby te ryby dalej sobie pluskały i nie brały. Ale one się uparły. Gryzły jak głupie. W amok jakiś wpadły. Zupełnie bez jakiejś samokontroli. Czy ktoś słyszał żeby ryby tak same z siebie się zachowywały? I jeszcze żebym tak sam był. Ale gdzie tam, pomost jak byk, wyszynk niedaleko, szalejące skutery wodne, piwo, wino, rozanielone laski, kilku napalonych obok, a one gryzą. Żebym jeszcze jakiś dziwny był i ...
Tagi: ochrona , ryby , środowisko , woda

Wiosną go!

20 stycznia 2011 15:27

Ciąży ta zima, jak jasny gwint. Chciałoby się nad wodę, porzucać spinningiem, poczuć nawet to szmaciane powieszenie ciężaru zmarzniętej i niewyspanej ryby, a tu Śnieg! Kra krę mija gdzieś na środku nurtu i tylko świadomość, że lodołamacze gdzieś koło Płocka i Włocławka robią dobrze tysiącom potencjalnych, tegorocznych powodzianom, jakoś człowieka trzyma na kursie do wiosny. Oby do wiosny! Będzie cieplej i bardziej zielono a nawet kolorowo. Bo jak wiosna to i kwiatki.. Co prawda - prawdziwy mężczyzna kwiatów nie pija, ale zawsze można je zastosować jako przynętę! Już widzę te stada niedowiarków, Jonaszy, jak z politowaniem mrużą oczy i chcą swe jedynie słuszne podejrzenie przelać wraz z słowami oskarżeń na monitor kompa. A tu? Zonk! Nie wszystko w co ci oskarzyciele sami wierzą (a właściwie - nie wierzą), faktycznie jest nieprawdą. Taki kwiatek. Hmm. Małe toto, i gdyby nie koloidy w formie białego mleczka to by było ...
Tagi: kolor , przynęta , wabik
Avatar
Najnowsze wpisy
Blogi - ostatnio komentowane