Piotr
Komentarze
Do wiadomości zobacz wszystkie
- Jeszcze młody mężczyzna. Szkoda. Szczęśliwych łowów, gdziekolwiek...
- No tak, WIOŚ się tłumaczy, ze zbyt późno został powiadomiony i w ogóle drogi im się jakoś wydłużyły, a ludzie którzy mogą szybko zareagować(czyli w tym wypadku wędkarze z Grajewa nad rzeką Ełk) nie mogą się do WIOŚu dodzwonić. To może trzeba by było wymyślić jakiś system wczesnego powiadamiania, np. rozpalone ogniska z opon albo dzwony we wsi i "umyślnych na koniach ? Może to obudzi leni z WIOŚ i pozwoli im szybciej zadziałać w przyszłości? W końcu to już nie pierwszy w tym roku alarm i jakoś Koledzy z Grajewskiego PZW dają sobie radę.
- "Dla mnie to nienaturalne i dziwne, że traktuje się ją jako drapieżnika na równi z okoniem, sandaczem czy szczupakiem" tak to już jest "autor", że jak się konia przyzwyczai do chomąta, to do galopu już się kobyła nie nada.
- "pomogli mu wydostać się z łódki, w której zerwało się dno"- teraz sprzęt jaki się dostaje w ośrodkach i ich wypożyczalniach to prawdziwe DNO.
Do zdjęć zobacz wszystkie
-
No nie wiem, nie wiem... chińczyki nie takie rzeki zawracają, więc może i nam kolejna Samosierra ...
-
No i w ten zręczny sposób, wybrnął Tomuś z tematu "sprzętu o wątpliwej proweniencji". To ja ...
-
Eeeee tam, zaraz kąśliwe uwagi. Przecież wszyscy wiedzą, że jeszcze jest zbyt zimno, więc nie ...
-
Ten to dopiero ma ....branie..pewnie na robaka!
Do wędkarskich sukcesów zobacz wszystkie
- Duży a w dodatku śliczny bo pięknie wybarwiony na płetwach. No i informacja o Bugu, że nie taka strasznie "wyjałowiona" letnią katastrofą ta rzeka, też bardzo przyjemna. Gratulacje.
- Śliczny "boluś". Gratulacje i jeżeli można , proszę o kilka informacji n/t sposobu prowadzenia przynęty i charakterystyki jej pracy.
- Rzeka, dziki karp, no no. Tylko pozazdrościć emocji i przeżycia. Fotka jest bardzo udana i będzie wspaniałą przypominajką tego wydarzenia. Gratuluję.
- Piękna ryba. Gratuluję i chyba troszkę zazdroszczę ;)
Do blogów zobacz wszystkie
- przypomniałeś mi o moich spinerbajtach... Muszę je tylko odszukać.
- A wiesz Heniu? Może to i prawda, że te feederki-świderki miewają tę "lepsiejszą" żyłkę. Ostatnio miałem z taką jedną przeprawę nad kanałkiem. Rzucałem spinnerem i zazwyczaj w jednym miejscu, taka żyłka uparła się, by mi błystkę atakować. Wieszała się , plątała..aż wreszcie na tyle mocno oplątała kotwiczkę, że mogłem spokojnie toto wyciągnąć. Pal licho ten koszyk i "pół kilo" ołowiu, ale żyłka była "tak na oko" cieniutka i cholerycznie mocna. Nie miałem przy sobie suwmiarki ani mikrometru, więc nie wiem tak naprawdę, jakiej to było średnicy. Ale że było brązowe to sobie rękę dam uciąć, bo zeskrobawszy paznokciem tan cały "kanalizacyjno-wodny osad" zobaczyłem, że to jest bardziej brązowe niż woda w kanale. Wniosek wiec był jeden - barwienie sztuczne, a wytrzymałość wskazuje na zakup tegoroczny. Ciekawe, czy rozciągliwość i pamięć, taka żyłka ma równie imponującą ?
- Biadolimy, marudzimy,jesteśmy sobie na wzajem wrogami, krytykujemy, mamy roszczeniowy tryb bycia.. Chciałoby się rzec- to takie dla nas naturalne. Nie zamierzam wykazywać, że X miał zbyt mocno rozkręcone radio w namiocie, a jego osobista panienka, machnęła nad brzegiem jeziora pranie swoich stringów w 5 kg proszku IXI. To co opisujecie to fakty, i z nimi nie ma co polemizować. Można się przed nimi bronić, stając się podobnym do tych ludzi"chamem" gdy zacznie się im na głos i przy pozostałych zwracać uwagę na ich zachowanie. A można też uwagę zwrócić w bardziej "partyzanckiej" formie, po cichu,prosząc o uszanowanie naszej obecności bądź uszanowanie Natury z której chcemy nadal korzystać. Do części to dotrze i zrozumieją. Pozostali, niestety nie. Inna sprawa to to, czy my sami , naszą obecnością i zbyt rozległym zawłaszczeniem terenu, nie ograniczamy praw innych osób do korzystania z niego, lub zachowania na jakie te osoby mają ochotę ? Przecież podobnie jak "ci inni", nie jesteśmy u siebie. I tylko uzurpujemy sobie prawo do oceniania co jest dobre a co złe. Jasne! Czasem zachowania bywają różne, ale czy to co nas drażni jest faktycznie złe ? Nie tak dawno , na tym portalu "zaistniał" osobnik chcący być (o ile go dobrze rozumiałem), "zbrojnym ramieniem sprawiedliwości wędkarskiej, organem ścigania i sądownictwa, oraz pretendentem do roli głównego komandosa SSR". I to wszystko w jednej jego skromnej osobie. Nie jestem przekonany, czy oceniając innych, choćby i najbardziej wq......ch, nie staramy się go naśladować ? Kiedyś,za czasów gdy byłem początkującym żeglarzem, w użyciu były różne słowa i zachowania. Jednak najczęściej, na wodzie i nad nią, można było się spotkać z kulturą, uprzejmością i serdecznością. Nie chcę i nie potrafię ocenić tego co opisaliście, ale myślę sobie, że częściej niż nam może się to wydawać, warto by było wrócić do czasów gdy człowiek nie był jeszcze wilkiem drugiemu człowiekowi. Ot, choćby po to, by samemu lepiej się poczuć (i nie oceniać).
- Witam. Całkiem przyjemnie się czyta, gdy jeszcze komuś na tym świecie przeszkadza hałas. A to „umc,umc,umc... wyczerpuje w praktyce moje oczekiwania odnośnie rodzimych coverów na łonie. Nic dodać i nic ująć. Nawet fakt, że komarom to umc umc nie przeszkadzało bardzo mnie „wzruszyło”. Cóż, do zmian w tak zwanym „otoczeniu naturalnym” przyjdzie nam się przyzwyczajać jakiś czas. Podobnie jak do zmian w zachowaniu opisanych młodych ludzi, którzy wyrwawszy się spod opieki czułych rodzicieli, mają wszystko w tzw. głębokim poważaniu. Nie od wczoraj wiadomo, że tam gdzie brakuje hamulców, winę za to ponosi brak wychowania. A dokładniej rzecz ujmując, winę ponoszą rodzice tych młodych ludzi. To w końcu oni są odpowiedzialni za to czy latorośl wywali kilka puszek po wypitym browarze do jeziora i na tych puszkach rozkroi sobie kopyto w trakcie kąpieli, bo akurat taka zardzewiała blacha wspaniale potrafi kroić. Inna sprawa to miłosne uniesienia. Jak mawiał mój nieżyjący już Kolega do swych córek „myśl żebyś zawsze miała przy sobie prezerwatywę”, uważam, że każde z nas ma prawo do chwil zapomnienia i uniesień Ważne tylko by zapominać się i unosić w odpowiednim czasie i miejscu. I nie wystawiając dupy na widok publiczny! Reasumując- nie popieram takiego zachowania i epatowania swoją obecnością innych ludzi, ale każde z nas ma w swoim życiorysie te lepsze i te gorsze chwile, więc nie osądzajmy młodych zbyt drastycznie. A jeżeli się uda, warto młodych uczyć, choćby przykładem. A tak na marginesie-, dlaczego Tomku nie dałeś przykładu, pokazując tej młodej parce, że można wszystko zrobić cicho i sprawnie, nie strasząc dzikiej zwierzyny w lasach? Przynajmniej jedno z nich, powinno być Ci wdzięczne za tę odrobinę poświęconej im uwagi.
Do sond zobacz wszystkie
- No właśnie - niby przed czym miałbym uciekać? I dlaczego? Ucieka ten, który się boi. A czego ja miałbym się bać? Tej ryby, którą bym złowił? To śmieszne i bez sensu.
- @ Marcin Kania- Być może, zwiększenie dolnego wymiaru ochronnego miało by jakieś odniesienie dla zwiększenia liczebności gatunku. Zawsze to jakaś ilość czasu więcej na dodatkowe tarło. Problem w tym, że pytanie podstawowe nie dotyczy zwiększenia liczebności szczupaków, tylko umożliwienia im osiągania wymiarów OKAZOWYCH. Myślę, że większa populacja w małym stopniu by to umożliwiła, chociaż równie dobrze można by przyjąć, że większa populacja stanowiła by starter dla jeszcze większej presji na ten gatunek (więcej ryb = łatwiejsza zdobycz = więcej łowiących + mniejsze poszanowanie wymiaru ochronnego...bo skoro tyle tego pływa, to....). Limit? - chyba sytuacja analogiczna do powyższej, czyli - dążenie do zwiększenia populacji, a nie do uzyskania osobników okazowych. W krajach gdzie nie ma presji na ten gatunek, część ryb dorasta do wymiarów z którymi wędkarze chcą się fotografować i chwalić takim trofeum. Nadal wiec pytaniem zasadniczym jest - jak umożliwić rybie osiągniecie takich wymiarów? Presji na gatunek nie zmniejszymy, bo jest on bardzo atrakcyjny wędkarsko. Śmiem twierdzić, że nawet bardziej atrakcyjny niż płoć, lin węgorz czy karaś. A przecież z okazami takich gatunków, też wędkarze chętnie się fotografują bo ich złowienie nobilituje i jest powodem do dumy.
- @ pietia7591 - "wyrośnięte sztuki...,potrzebują większej ilości pokarmu,"- wszystkie wyrośnięte sztuki, potrzebują większej ilości pokarmu. Większa masa to więcej zużywanej energii, więc i większe zapotrzebowanie na nią. Dotyczy to również karpi, płoci, linów i leszczy itd.. Czy to znaczy, że niedługo trzeba będzie myśleć o ochronie gatunkowej ochotkowatych, racicznicy czy innych mięczaków lub glonów? "A to,że mają więcej ikry,to jest głupie myślenie,bo chyba lepiej jak rozmnażają się ryby młodsze i zdrowsze,niż stare."- Kolego, wystrzegaj się takich słów jak "głupie", bo na bazie tylko tego jednego, twojego zdania mogę wykazać, że właśnie opinia którą chcesz przedstawić jest ....nie do końca przemyślana. Oczywiście nie będę tego robił, tak jak na siłę nie będę starał się przekonać cię do zmiany zapatrywań. Jednak uważam, że samo prawo do posiadania własnych przekonań, powinno być oparte na wiedzy a nie na przeczuciach lub wyobrażeniach jakie prezentujesz. W tym wypadku, wiedzą byłyby wyniki obserwacji tarła, dane odnośnie przeżywalności narybku i badania statystyczne. Jeżeli takie posiadasz - przytocz je lub podaj do nich link. Albo, znając rachunek całkowy i różniczkowy, sam wykonaj symulację. Dopiero wtedy będziesz mógł, zgodnie z wynikami i co za tym idzie - zgodnie z prawdą, twierdzić, że coś będzie batem lub marchewką dla wędkarzy. A odnośnie samego rozmnażania się - to co napisałeś nie jest prawdą. Nawet bardzo duże ryby wytwarzają mlecz i ikrę, podczas gdy np. u ssaków (ludzi), na przeszkodzie prokreacji po przekroczeniu "górnej" granicy wiekowej staje menopauza. Nawet twierdzenie, że okazy "same już nie rosną,tylko wyżerają narybek innych ryb" jest pozbawione sensu. Rosną, tylko przyrosty są mniejsze, i nie narybek, bo to dużej rybie by się "NIE OPŁACAŁO" energetycznie. Masz kolego prawo do swego zdania, ale proponuję jeszcze przemyśleć sprawę i (co ważniejsze!) - zdobyć więcej wiedzy na tematy, o których chcesz się wypowiadać. pozdrawiam.
- Nie jestem przekonany, czy teoria określona słowami :" więcej ryby=więcej ikry" jest tym, o co nam wędkarzom chodzi. Widziałem kilka zbiorników, gdzie dosłowność tej prawdy powaliła mnie na kolana - setki, a wręcz tysiące karłowatych karasi, to raczej nie jest widok, który by mnie uszczęśliwił (chyba, że szukał bym żywca). Nie rozumiem idei widełek chroniących "najbardziej liczną populację ryb i cenna ze względu na możliwość odbycia efektywnego tarła". Wręcz boję się kolejnego widoku "gotującej się" od karłowatej populacji wody. "Zapewne okazy są pod tym względem równie bardzo cenne, ale mają również b. duży wpływ na populację ryb mniejszych" - tu, raczej byłbym skłonny odwrócić tę zależność. Bardziej zależne od licznego stada małych i karłowatych rybek, są duże osobniki. Z reguły wolniejsze i bardziej ostrożne. Tu, konkurencja pokarmowa nie premiuje wielkiego i dorosłego osobnika z dobrym genotypem. Małe kurduple, zawsze szybciej wyskoczą żeby sprzątnąć kąsek dużej rybie sprzed pyska .


