shamus
Mój blog
Nasz czas wolny- dobrze było ;)
23 września 2009 20:06
Było genialnie!!
Czwartek. Pobudka o 04:00, szybka kawa i heja na pociąg! Na miejscu, tzn w Boszkowie koło Leszna, byliśmy przed południem. Dzień się zapowiadał cudnie. Słońce, świeże powietrze, cisza, spokuj... Brzuchy do góry i cały dzień błogiego lenistwa. Tylko ten jeden dzien byliśmy sami- mąż i ja, wiec trzeba było to wykorzystac i na maxa odpocząć.
Piątek. Od rana piękna pogoda. Dzień zapowiadał się świetnie. W południe dojechali do nas moja mama i ojciec mojego męża. Zjedliśmy wspolnie wczesny obiad , wypiliśmy kawke i zaplanowalisśmy jak spędzimy następne dni. Ponieważ mama była bardzo zmęczona ostatnimi tygodniami poprosila zeby jej nie uwzględniać w planach na ten dzien. Zapadła decyzja, mama i pies zostaja się lenić, a teściu, mąż i ja jedziemy do soboty do południa na ryby. Zapakowalismy na busa wszystko co było potrzebna i ok 15:00 wyruszylismy. Na miejscu sie okazało że poza sezonem letnim w okolicy jeziora jest bardzo trudno spotkać żywą duszę a to nam bardzo odpowiadało bo gwarantowało ciszę i spokuj. Znaleźlismy piękne miejsce gdzie rozbiliśmy "obozowisko" i skąd było pare metrów do łowisk. Zajeliśmy stanowiska i można było rozkoszowac sie jesiennym ciepłym słońcem, przyrodą i czystą taflą... Do wieczora działo się niewiele. Tzn kilka udanych brań zaowocowało kilkoma uklejami, kilkoma płoteczkami a takze paroma okonkami (niestety niewymiarowe). Pare sztuk panowie zostawili sobie na noc do łowienia na żywca a reszta wrócila do wody. Gdy zacząl zapadać zmrok zjedliśmy kolacje i udaliśmy się do pobliskiego lasku po chrust na opał do ogniska. Zrobiło się ciemno. Ale co to dla nas? :) Świetliki na spławiki i pingpongi i siup wędki spowrotem na wodę. Do pólnocy nic się nie działo, no było parę delikatnych brań ale po zacięciu okazywało się że to tylko dróbnica wyciagała z robaczków ostatnie soki :) Ale w sumie przecież nie chodzilo o to żeby nałowić tylko żeby połowic. Wybierając się na tą wyprwę zapomnieliśmy o bardzo ważnej rzeczy- nie wczytaliśmy się w wykupione pozwolenie gdzie były sprecyzowane warunki wędkowania i nie miłiśmy pojęcia że nocna wędkowania bedzie potraktowane niemal jak kłusownictwo. Ta nieuwaga z naszej strony, kosztowała nas podczas nocnej kontroli ochtniczej straży rybackiej i policji, 200zl mandtu. Kosztowna nauczka. Teraz będę zawsze się wczytywac w pozwolenia. Tak ok 02:00 zakończyliśmy nocne połowy i udaliśmy sie do "obozowiska" na drzemkę, ktora trwała do świtu, bo dopiero wtedy mozna bylo rozpocząć kolejny dzień wędkarski. Panowie wstali wczesnie i pierwsze co, wypili kawe, rozłożyli wędki i zażucili je.
(kurcze juz drugi raz zawiesil mi sie modem podczas pisania-a juz bylam przy poniedzialku)
W zwiazku z powyzszym (jak mnie wyloguje po zawieszeniu sie modemu to trace nie zapisany tekst) forma mojego zapisu bedzie uproszczona. Opadl zapal wywolany emocjami z wyjazdu.
Najbardziej porywajace byly pierwsze dwa dni, bo wszystko bylo swieze, ekscytujace, oczekiwane... Kolejne dni spędzillśmy spokojnie ale w ciaglym kontakcie z natura i swiezym powietrzem. Mąż to właściwie tylko noce spędzał z nami, bo pogoda nam się bardzo udała więc siedział nad wodą całymi dniami. My z mamą i nasza sunią (piękną bokserką) chodziłyśmy po lesie zbierałyśmy grzyby (nawet kilka prawdziwków znalazłyśmy) delektowałyśmy się pięknem otaczającego nas świata, swoim towarzystwem i świadomością że nic nie musimy.
Pod względem rybobraniowych sukseów wyjazd nie był porywający :/ każdego dnia mąż wyciągał tylko niewielki ryby. Alw dwa razy pod wieczór dołączyłsmy z mamą do niego na pomost i łowiłyśmy razem z nim i kilkoma starszymi wędkarzami i udało się nam wyciągnać kilka dużych krasnopiórek i większych płoci- takich po 23-27 cm.
Po powrocie byliśmy wszyscy zrelaksowani i wypoczęci. Tak sobie myślę, że powinna być jakaś ustawa gwarantująca wszystkim obywatelom co trzy miesiące 5-6 dni wolnego i środki na zorganizowanie wyjazdu :D
a tak realnie- polecam każdemu taki wypad... Było CUDOWNIE!! :)
Zdjęcia
Dodaj komentarz
Komentarze (3)
-
Henryk Chrzanowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
Wiele lat temu kąpałem się w tym jeziorze i jakieś 500m od plaży podpłynęła do nas policja (wtedy milicja) i pierwsze zdanie jakie usłyszeliśmy brzmiało: "dowody". Nie wiedzieliśmy o co chodzi - przecież w wodzie byliśmy. Przez myśl nam nie przeszło że chodzi im o dowody osobiste.
A jezioro piękne..... -
Waldemar Kubiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
Wiezrę, że było cudownie. To najładniejszy akwen na ziemi leszczyńskiej i chyba w całej Wielkopolsce. Jezioro Dominickie oprócz niwątpliwych walorów wypoczynkowych ( bardzo czysta woda) zaskopczyło juz niejednego wędkarza. Można tu złapać prawdziwe okazy suma, szczupaka , okonia czy leszcza.
Wybierałem się w tym roku ale niestety mój wyjazd nie doszedł do skutku. Polecam wszystkim ten piękny akwen do wędkowania. -
Grzegorz Major Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Menu
Wędkarskie sukcesy
-
46,5 cm / 2 kg
Najnowsze wpisy
-
Nasz czas wolny- dobrze było ;)
2 lata temu
-
2 lata temu
-
2 lata temu
Blogi - ostatnio komentowane
-
Nasz czas wolny- dobrze było ;)
1 rok temu
Wiele lat temu kąpałem się w tym jeziorze i jakieś 500m ...
-
Nasz czas wolny- dobrze było ;)
1 rok temu
Wiezrę, że było cudownie. To najładniejszy akwen na ...
-
Nasz czas wolny- dobrze było ;)
2 lata temu
Grzybki, rybki super, nie ma to jak spędzić czas wolny w ...
-
2 lata temu
Widzę. że szykuję się niezła eskapada, tylko ...
-
2 lata temu
Witam, wspaniały zaplanowany, plenerowy wypad na ...

