Na ryby w każdziuteńki wolny czas!
Aktualności | 2009-01-27 | Wiadomości | Źródło: Informacja własna Wydrukuj
Podlodowcy z zainteresowaniem obserwują mapy pogody i nadzieja w nich nie wygasa, bo wędkarze to ludek bardzo optymistyczny, cierpliwy i wytrzymały na wszelkie kaprysy aury.
Co prawda rosyjsko-skandynawskie wyże omijają nasz koszaliński zakątek, lecz w tym roku troszeczkę nam się poszczęściło i od początku stycznia trzyma lekki mrozik, który swoją mocą taflę lodową na wodzie zbudował. Nie jest ona zbyt gruba, bo wynosi od 12 do 20 centymetrów, lecz wystarczająca, by podlodowe wyprawy rozpocząć.
Wędkarstwo podlodowe to nie tylko kucie przerębli lecz także, a może przede wszystkim, otwarcie się na przyrodę i pragnienie bezpośredniego z nią kontaktu. Uprawianie wędkarstwa podlodowego wymaga wielu cech, przypisanych tylko nielicznym z wielotysięcznej rzeszy wędkarskiej braci. Same warunki atmosferyczne z jakimi trzeba się „podlodowcom” zmierzyć zniechęcają wielu do uprawiania tej trudnej, lecz jakże uroczej dyscypliny wędkarskiej.
Z jednej strony wiatr, mróz, śnieżyce i inne niedogodności a z drugiej to co fascynuje i sprawia, że coraz więcej wędkarzy chwyta za podlodowe wędeczki. W tej metodzie (jak w żadnej innej) istnieje bezpośredni, najbardziej „intymny” kontakt z przyrodą. Dzieje się to poprzez pokrywę lodową, na której podlodowcy stoją lub siedzą,którą wiercą, przebijają, grzebią w jej otworach rękami bądź cedzakami i do której czasem wpadają (odpukać).
Właśnie od zapewnienia własnego bezpieczeństwa trzeba zacząć. Pokrywa lodowa,to minimum 12-15 cm grubości, do tego trzeba uważać na oparzeliska, wpływy rzek, strumyków, zatopione konary drzew i zachowanie odległości miedzy wędkującymi (10 m). Nie wybierajmy się na ryby sami, najlepiej w towarzystwie kilku wędkarzy, wzajemnie się asekurujących. Na obuwie załóżmy bardzo praktyczne raki, do tego u pasa zamocujmy 10 metrową linkę z drążkiem lub rzutką na końcu a cały sprzęt najlepiej przewozić na sankach. Do tego ciepłe ubranie, odpowiednie obuwie, termos pełen gorącego napoju i ... nie wyrzucajmy na lód niedopałków papierosów! To niechlujstwo i brak pokory dla matki natury.
W ostatnią niedzielę podlodowcy koszalińskiego okręgu na jeziorze Bystrzno k/Świdwina walczyli o mistrzowskie tytuły. Indywidualnie zwyciężył Andrzej Mikułko ze Świdwina przed Jerzym Bajerem i Kamilem Dzikiewiczem (Koszalin). Drużynowo trzy pierwsze miejsca zajęli zawodnicy koszalińskiego klubu „Catfish”.
Ciekawostką był fakt, że mistrz łowił na świeże larwy ochotki wygrzebane z pobliskiego bagienka. Koszalinianie mieli ochotkę sklepową (prawdopodobnie z importu z Ukrainy, spod Czarnobyla). Gdy w drugiej turze mistrzostw Andrzej podzielił się swoja przynętą z kolegami z Koszalina, turę przegrał.
Zawody „Puchar Zimy”, które miały odbyć się 25 stycznia, ze względu na topnienie lodu zostały odwołane. Następny termin to 8 lutego, kiedy to w ramach „Pucharu Zimy” rozegrane zostaną dodatkowo otwarte podlodowe mistrzostwa Koszalina. Miejsce – łowisko „Wyspa” lub jezioro Jamno.
Jerzy Makara
Zdjęcia
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 217
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 201
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
WOBLERY NA KLENIA
CENA: 21,00,-

