Z najnowszego numeru WW - Na ryby w świat
Aktualności | 2009-02-24 | Wiadomości Wędkarskie | Źródło: Informacja własna [zobacz oryginał] Wydrukuj
Od niemal pięciu lat jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, co oznacza – między innymi - ogromne ułatwienia w podróżowaniu do wielu krajów Starego Kontynentu. Wędkarzom zaś stwarza całkiem nowe możliwości odkrywania łowisk, polowania na nieznane dotąd gatunki ryb, poznawania nowych metod łowienia, wędkarskich obyczajów.
Owszem, od lat byli wśród nas globtroterzy, którzy odwiedzali z wędką najdalsze zakątki Europy. Potem opisywali swoje przygody, zaś zdecydowana większość kolegów po kiju czytała je z wypiekami na twarzy. Co za łowiska… okazy… przygody… Teraz wszyscy mamy szansę, by samemu połowić w takich miejscach i sprawdzić, jak damy sobie radę na wodach kryjących ogromne okazy szczupaków, okoni, sumów czy łososi. Jak wypadnie konfrontacja wyobrażeń, nadziei i marzeń z rzeczywistością?
Cieszmy się z nowych możliwości, ale nie oczekujmy cudów. Nie zawsze trafimy na wody bezwstydnie rybne, które wybaczą nam popełniane błędy i stare wędkarskie grzechy. Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że mityczne słowo „zagranica” nie oznacza od razu siatki napełnionej w godzinę. Że ryby także i tam bywają wybredne, ostrożne, wymagające zastosowania nietypowych przynęt. Ale jednocześnie jakie to wyzwanie! Znajdować nowe sposoby, nauczyć się typowania ciekawych stanowisk, podpatrywać miejscowych wędkarzy, szukać informacji w zagranicznych portalach i periodykach wędkarskich...
Wędkowanie za granicą nie musi być astronomicznie drogie. Jeśli wykorzystamy możliwości, jakie niesie otwarcie granic, dostępność zagranicznej prasy fachowej i wszechobecne namiary telefoniczne lub mailowe, jesteśmy w stanie skalkulować koszty na poziomie „krajowym”. W zamian otrzymamy często o wiele lepsze warunki, rybne wody bez kłusowników i możliwość kontaktu z nieskażoną przyrodą. Warto jednak pamiętać, że w różnych państwach obowiązują odmienne przepisy dotyczące wędkowania, inna struktura własności wód i zazwyczaj bardzo restrykcyjnie egzekwowane normy: limity połowu, okresy i wymiary ochronne. Jeśli podejdziemy do nich z typowo polską (niestety) niefrasobliwością, mogą nas czekać naprawdę spore kłopoty.
Nowa rzeczywistość, nowe szanse. Jak je wykorzystamy, zależy w głównej mierze od nas samych. Redakcja „Wiadomości Wędkarskich” pragnie Państwu pomóc w przełamywaniu oporów przed nieznanymi krajami i ich wodami z nadzieją, że spędzicie tam niezapomniane chwile, przeżyjecie wielkie emocje i rozpoczniecie nowy rozdział w wędkarskim życiu...
Paweł Oglęcki
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
Torba Team Dragon na duże przynęty 91-17-006
CENA: 140,00,-

