Karp ułaskawiony

Przeglad prasy | 2009-04-06 | Wiadomości | Źródło: Trybuna Górnicza [zobacz oryginał] Wydrukuj

Oceń:

Karp ułaskawiony

Karpia – jak większość z nas – jadam na ogół tylko w wigilię. Na talerzu zdecydowanie wolę drapieżniki – sandacze, szczupaki, węgorze. Zwłaszcza ten pierwszy, przyrządzony na skwarkach z boczku, przyprawiony solą i pieprzem, posypany koperkiem i skropiony cytryną, z dodatkiem ziemniaków lub frytek, jest naprawdę super – zdradza swoje kulinarne upodobania.
Rodzinna tradycja
W zabrzańskiej rodzinie Ruszerów wędkowanie zawsze było dopełnieniem pracy w kopalni. Obaj dziadkowie 35-letniego dziś Adama Ruszera fedrowali w zlikwidowanej już kopalni „Zabrze”. Fedrowali nie tylko na dole, ale też podczas rodzinnych spotkań. Obaj też zwykli zabierać wnuka nad wodę. Od chłopięcych lat nawykł więc do obserwowania „tańczącego” na wodzie spławika oraz zdejmowania z haczyka płoci, leszczy, karpi i sandaczy.
Wchodząc w dorosłość Adam Ruszer poszedł w ślady przodków. Z dyplomem zabrzańskiego Technikum Górniczego podjął pracę w kopalni „Bielszowice”. W trakcie piętnastu lat pracy pod ziemią wspinał się po kolejnych szczeblach na drabinie górniczych awansów – od górnika w ścianie, poprzez kombajnistę, po sztygara zmianowego.
Jednocześnie – o ile tylko da się to pogodzić z obowiązkami zawodowymi i rodzinnymi – ucieka nad wodę. Na dłużej, czyli na kilkudniowe wyprawy, najchętniej wybiera się nad ulubiony zbiornik Dębowa, położony opodal Reńskiej Wsi koło Kędzierzyna-Koźla.
– To piękny, pożwirowy akwen o powierzchni prawie 78 ha z czystą wodą i obfitością ryb. Swoim kolorytem nie tylko przypomina urok mazurskich jezior, ale w środowisku wędkarzy uchodzi za legendarną ostoję karpia w Polsce. Nieprzypadkowo więc corocznie odbywają się tu Mistrzostwa Polski karpiarzy – opowiada.
Córeczka kontra karp.

 

 

W weekendy, wypadające od początku kwietnia do końca października, Adam Ruszer zazwyczaj nastawia wędki „u Romana”, czyli na brzegu prywatnego łowiska w Sierakowicach opodal Gliwic. Częstotliwość tych wypraw powściąga żona Katarzyna i ojcowskie obowiązki wobec dziewięciomiesięcznej córeczki.
– Kasia mawia, że za często urywam się z domu na ryby – śmieje się sztygar z „Bielszowic”.
Już samo przywiązanie do zasady „złów i wypuść” czytelnie sugeruje, że w wędkarskiej pasji Adama Ruszera liczy się nie tyle wyjęty z wody karp, lecz nade wszystko inne zamiłowania.
– Największy urok i przyjemność płynąca z zastawiania wędek, to możliwość obcowania z przyrodą. Trudno wyjaśnić wartość tego przeskoku z pracy pod ziemią w ciszę i spokój kontaktu z naturą – wyjaśnia Adam Ruszer.
Oczywiście, w sportowym wymiarze wędkarskiej pasji niepodobna pominąć opowieści o szczególnych sukcesach.
– Największy karp, jaki mi się przytrafił, ważył prawie 17 kg. Rekordzista Polski „zaliczył” królewską rybę o wadze przeszło 30 kg. Nie wypada się więc chwalić kilkudziesięcioma innymi karpiami po – średnio biorąc – 10 kg. Po emocjach, płynących z ich złowienia i „sesji fotograficznej”, wszystkie z powrotem wróciły do wody – opowiada zabrzański wędkarz.

 

 

 

 

Adam Ruszer odżegnuje się przy tym od spojrzenia na wędkarstwo jako elitarne, drogie zajęcie.
– Każdy wędkarz ma taki sprzęt, na jaki go stać. Nie należę do snobów, obnoszących się nad wodą jakimś szczególnie wyszukanym i drogim zestawem. Owszem, po wielu latach uprawiania mojej pasji zgromadziłem krok po kroku przyzwoity ekwipunek, na jaki – obok samych wędek – składa się łódka, namiot i turystyczna kuchnia. Ale powtarzam, w tym hobby nade wszystko liczy się radość z obcowania z przyrodą – akcentuje.
Jerzy Chromik

Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (8)

  • PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 3 lata temu Oceń: 2 + / -

    esox

    Dzięki za dobre słowa.Zaraz napiszę do nich jeszcze raz po za długo już czekam.Pozdrawiam

  • Krzysztof Mariak Data dodania: 3 lata temu Oceń: 0 + / -

    marini72

    Bardzo pocieszające są takie wiadomości. Jeżeli by to ode mnie zależało to już dziś dostał byś ode mnie odpowiedź pozytywną-pozdrawiam

  • PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 3 lata temu Oceń: 2 + / -

    esox

    Sam jestem zainteresowany przyuczaniem młodzieży do wędkarstwa.Czekam tylko na odpowiedz z okręgu.Mam nadzieję,że mój plan się powiedzie i będę mógł zacząć prace z naszymi młodzikami.Pozdrawiam

  • Krzysztof Mariak Data dodania: 3 lata temu Oceń: 1 + / -

    marini72

    Likwidacja kłusownictwa, kontrola rybaków,w gruncie rzeczy jesteśmy tego samego zdania, reszta jednak nie zależy od nas lecz od władzy ustawodawczej i należy mieć nadzieje, że w niedalekiej przyszłości ktoś na poważnie zacznie się interesować kondycją naszego rodzimego wędkarstwa.Jeżeli chodzi o naszą kochaną młodzież, to wiele razy zaznaczałem, że edukację (ekologiczno- wędkarską) należy rozpoczynać już w wieku przedszkolnym, licząc na to że w przyszłości przyniesie ona pożądany skutek.

  • PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 3 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • Krzysztof Mariak Data dodania: 3 lata temu Oceń: 4 + / -

    marini72

    Jestem przekonany szanowny kolego, że metoda ta będzie bardzo skuteczna, oczywiście przy spełnieniu przynajmniej dwóch warunków,Pierwszy to taki, aby zacząć naprawdę surowo karać kłusowników, a nie tylko pisać ile to lat więzienia im grozi. Drugi warunek to metodę złów i wypuść musi zacząć stosować większość wędkarzy, wtedy nasze wody na pewno staną się bardziej zasobne w ryby, atm samym konkurencyjne dla wód zagranicznych.Oczywiście nie można pominąć tu jak wspomniałeś odłowów rybackich, to też musi być pod kontrolą.Podsumowując jeżeli zostaną spełnione przynajmniej te warunki to mam nadzieje, że powroty do domu o kiju przejdą do historii-serdecznie pozdrawiam Krzysztof.

  • PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 3 lata temu Oceń: 1 + / -

    esox

    Metoda szlachetna ale czy skuteczna...nie wiem.Oprócz wędkarzy są jeszcze inni łowcy ryb,prawni(rybacy) i bezprawni(kłusole).Oni są tak najbardziej odpowiedzialni za stan naszych wód.A metodę złów i wypuść(z małymi wyjątkami) sam stosuję i cieszę się,że jest więcej jej zwolenników.

  • Krzysztof Mariak Data dodania: 3 lata temu Oceń: 2 + / -

    marini72

    Złów i wypuść- coraz więcej wędkarzy stosuje tę zasadę co jest bardzo pocieszające bo kondycja ryb w naszych zbiornikach pozostawia wiele do życzenia. Dlatego jak najczęściej trzeba propagować tę metodę ,a wszyscy na tym skorzystamy.

reklama

Nasza sonda

Ile rocznie wydajesz na wędkowanie?

  • do 500,- zł
  • 500,- do 1000,- zł
  • 1000,- do 2000,- zł
  • 2000,- do 3000,- zł
  • 3000,- do 4000,- zł
  • powyżej 4000,- zł

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery