Skrzydlaci rabusie wyłapują ryby

Przeglad prasy | 2009-04-07 | Wiadomości | Źródło: Tygodnik Nowodworski [zobacz oryginał] Wydrukuj

Oceń:

Kormoran

- Z kłusownikami na dwóch nogach daliśmy sobie radę, ale na to skrzydlate towarzystwo na razie nie ma siły – narzeka Sławomir Olikowski, radny Nowego Dworu, zapalony wędkarz.


I rzeczywiście wychodzi na to, że łatwiej poradzić sobie z ludźmi niż z ptakami. Kłusownictwo rybne, które całkiem niedawno  było prawdziwą plagą w naszym powiecie, udało się ukrócić dzięki współpracy wodnego ogniwa policji stołecznej ze społeczną strażą rybacką i samymi wędkarzami. Liczba nielegalnych połowów znacznie spadła.
- Ale co z tego, skoro ludzi zastąpiły kormorany. A te podlegają ochronie, a więc praktycznie nie są do ruszenia -  mówi Sławomir Olikowski.
Jest ich chyba z osiem tysięcy
Jeszcze pięć lat temu widok kormorana nad Wisłą czy Narwią należał do rzadkości. Olbrzymia większość tych ptaków ogołacała z ryb wody Warmii i Mazur, a na Mazowszu pojawiały się nieliczne sztuki.
- Teraz ich liczbę w naszym rejonie oceniamy na 5-8 tysięcy  - mówi Jan Jawny, komendant nowodworskiej społecznej straży rybackiej. -  Najwięcej kormoranów widać w rejonie między Czarnowem, Kikołami a ujściem Wisły. Sporo także przebywa na samej Wiśle – dodaje.
Nie tylko u nas
Zdaniem niektórych specjalistów, kormorany zbyt długo były trzymane pod ścisłą ochroną i rozmnożyły się tak bardzo, że  stanowią problem nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Jeśli chodzi o nasz kraj, to alarmistyczne wieści docierają ze wszystkich zakątków.
We Wrocławiu  wędkarze  chcą prosić o zgodę na odstrzał kormoranów żerujących na Bobrze.  W ciągu kilku dni te ptaki wytrzebiły w okolicach Wlenia wszystkie ryby. Wędkarze wpuścili tam podczas ostatnich trzech lat ponad milion ryb za 240 tys. zł.

 

 

 

W Jeleniej Górze miejscowe wody od lat zarybiano lipieniami. Teraz, gdy są, jedzą je kormorany.
Kormorany wyjadają też tysiące ryb z rzek podkarpackich.  Zdaniem miejscowych wędkarzy, jeśli minister środowiska nie zgodzi się na ich redukcję, w rzekach i jeziorach od Sanoka po Bieszczady nie będzie czego łowić. Problemem zajęła się Wojewódzka Rada Ochrony Przyrody w Rzeszowie.
Jak to jest w naszym powiecie
Z pytaniem o kormorany w naszym rejonie zwróciliśmy się do powiatowego wydziału ochrony środowiska i rolnictwa. Niestety, pani która odebrała telefon nie potrafiła powiedzieć nic konkretnego; sygnały w tej sprawie  do niej nie dotarły.
Dużo więcej wiedzą wędkarze. Z dwoma z nich, Bogdanem Sopińskim i Januszem Żegockim, członkami koła nr 15 w NDMaz. reporter TN pływał w sobotę (28 marca) po Narwi.
Kormorany były wszędzie – na brzegach rzeki, na wodzie, na drzewach. Wzbijały się w górę na dźwięk silnika, odlatywały nieco dalej i znów nurkowały w poszukiwaniu pokarmu.
Widzieliśmy ptaki tak objedzone rybami, że nie mogły poderwać się do lotu.
- To wręcz maszyny do łowienia ryb. Nie mają ograniczeń, napychają się na zapas. Pożerają wszystko, co wypatrzą – mówi Bogdan Sopiński.
Jeden z nowodworskich wędkarzy spotkał się z przypadkiem, kiedy kormoran próbował połknąć  prawie półmetrowego szczupaka.
Przez słowa Janusza Żegockiego przebija podziw pomieszany z  przerażeniem.
- Atakują jak messerszmity. Zapędzają ryby do brzegu i nurkują, wybierając poszczególne sztuki. Aż nie chce się wierzyć, że są tak przebiegłe – mówi.
W koronach drzew widać gniazda  tych ptaków, uwite z gałązek – znak, że kormorany założyły kolonie lęgowe i zadomowiły się na dobre.
Konary i gałęzie pokrywa  warstwa białych, żrących odchodów, które z czasem spowodują obumarcie roślin.
- Te odchody mają tyle kwasu, że pancerz przepalą – mówią wędkarze.
Kto zapłaci?
Wędkarzy nurtuje kilka podstawowych pytań. Kto zapłaci za trud włożony w zarybianie powiatowych wód? Czy mogą liczyć na jakieś odszkodowania lub inny rodzaj zadośćuczynienia?
Tylko w ostatnim sezonie na zarybianie wód naszego rejonu wydano ponad 300 tysięcy złotych. Według ostrożnych szacunków wędkarzy, około połowa tej sumy zmarnowała się  z powodu żarłoczności kormoranów. A przypomnijmy, że pieniądze na zagospodarowanie miejscowych wód pochodzą ze składek wędkarzy.

 

 

 

- Tę sprawę postawimy ostro na najbliższym zjeździe Mazowieckiego Okręgu PZW – zapowiada Sławomir Olikowski, delegat na zjazd. - Chcemy, aby za pośrednictwem zarządu okręgu nasze wnioski i postulaty dotarły do Ministerstwa Ochrony Środowiska i aby odpowiedzialni urzędnicy zajęli się problemem.
Wędkarze mają różne propozycje. Jedni sugerują kontrolny odstrzał kormoranów, inni zalecają podmienianie jaj w gniazdach na sztuczne. Wszyscy są przekonani, że coś z tym należy zrobić.

Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (3)

  • Mateusz Data dodania: 8 miesięcy temu Oceń: 1 + / -

    kopton

    http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/1395/cms/szablony/3622/pliki/011_tkrzywosz.pdf

    ciekawe i jednoczesnie przerażające
    mi tam nie żal ptaków które są intruzami to tak jakby tygrysa wpuscic do naszych lasow i mowi " no żali mi sarenek i krów, psów kotów i ludzi, ale żal też kotka który chce jeść"

  • PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 3 lata temu Oceń: 6 + / -

    esox

    Szkoda ryb,ale i szkoda ptaków.Kiedyś pisano o odstrzale kormoranów,niech to będzie ostateczność.To,że sieją spustoszenie wśród ryb to niestety fakt nie do ukrycia,więc rozumiem hodowców bo przecież inwestują w swoje zarybienia.Nie ma wyjścia i trzeba coś na to poradzić.

  • Krzysztof Mariak Data dodania: 3 lata temu Oceń: 0 + / -

    marini72

    Sprawa kormoranów, czy też skrzydlatych kłusowników jak zostały one nazwane w powyższym artykule spędza sen z oczu hodowcom i wędkarzom już od kilku lat i jak do tej pory nie wymyślono skutecznej metody na jej rozwiązanie. Są dwa aspekty tej sprawy. Pierwszy to taki, że ptaki te nie znają okresów ochronnych, ani dziennych limitów połowu ryb, chcą jedynie wykarmić swoje potomstwo i tym samym utrzymać swój gatunek przy życiu. Drugi to aspekt ludzki. Nie po to inwestujemy w hodowlę i zarybianie, aby czasami w ciągu paru dni hodowlany staw lub bardzo rybne jezioro, pozostało jedynie studnią. I jak do tej pory nie znaleziono odpowiedniego kompromisu w tej sprawie.

reklama

Nasza sonda

Czy jesteś za wprowadzeniem górnego wymiaru ochronnego?

  • Tak
  • Nie
  • Nie mam zdania

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery