„Drapieżnik Warty 2009” - Relacja z imprezy i konkurs.

Aktualności | 2009-06-29 | Wiadomości | Źródło: Informacja własna Wydrukuj

Oceń:

Drapieżnik Warty 2009

Polski Portal Wędkarski Rybobranie.pl, objął patronat medialny nad Ogólnopolskimi Zawodami Spinningowymi „DRAPIEŻNIK WARTY 2009". Nasza 4 osobowa drużyna reprezentowała portal na zawodach.

Nasz Portal na zawodach reprezentowała czteroosobowa drużyna.
Po krótkiej odprawie padł sygnał do startu. Łowienie rozpoczęto o godzinie 7.00, koniec zaplanowano na godzinę 13.00. Peleton zawodników ruszył nad wodę.

Po krótkiej naradzie udajemy się tam gdzie idzie zaledwie kilku zawodników, żeby nie łowić w tłoku. Po kwadransie żałujemy tej decyzji - pokonaliśmy zaledwie 200 metrów nadrzecznego „sajgonu”. Do wody nie możemy się dostać, a pot zalewa nam oczy. Chyba nasze zdjęcia satelitarne terenu były lekko nieaktualne…

Jako kapitan daję sygnał do odwrotu. Nacieramy w kierunku mostu i szybkim skokiem desantujemy się na drugą stronę. Dzielimy się na dwie ekipy. Jedna idzie w prawo od mostu, druga w lewo.
W razie jakiegokolwiek kontaktu z przeciwnikiem, nawiązujemy łączność i przegrupowujemy się.
Idziemy z Dominikiem już jakieś 1000 m i próbujemy „czytać wodę”. Może uda nam się znaleźć jakąś przykosę, rafkę lub cofkę. Woda rwie jak w uregulowanym kanale, totalnie nieczytelna i nieprzewidywalna.

Część miejsc, gdzie można dostać się do wody, jest już zajęta. To początek lekcji pokory jaką otrzymaliśmy od przyrody. Jak doniósł nam miejscowy wędkarz - woda w rzece w dniu zawodów jest wysoka, wskutek padającego ostatnio deszczu. Stajemy więc w miejscu, które przynajmniej dobrze rokuje. W ciągu nocy przybyło ok 0,5 m wody i niestety cały czas przybiera. Woda jest nie tylko podwyższona ale i mało przejrzysta. Mimo wszystko, uwielbiam takie łowienie w nieuregulowanych odcinkach rzek. Oprócz wysokiej wody, w ciągu tego jednego dnia doświadczamy wszystkich czterech pór roku: od przenikliwego zimna, szarówki, do upałów.
Na początek ustawiamy się na szczupaka, by po nawiązaniu kontaktu wzrokowego z żerującą  rapą, zminic taktykę. W ostateczności będziemy ratować się okoniem.
Zaczynamy wymianę ciosów od woblerów, potem gumowe i metalowe precjoza. Po przerzuceniu jednego pudła z przynętami - pierwszy telefon. Jedno wyjście klenia do woblera w naszej drugiej ekipie. Pocztą pantoflową docierają rożne fantastyczne opowieści m. in. o szczupaku, który zaatakował zaciętego okonia, o metrówce wyciągniętej po godzinie walki w okolicach mostu.
Metrówka wprawdzie była, ale nie był to szczupak a sum, który został zgodnie z regulaminem wypuszczony do wody.

Jeszcze nie wiemy, że w tym momencie zawody już zostały rozstrzygnięte. I tak rzeka wybawiła nas z kłopotu wiezienia z powrotem pontonu – nagrody Rybobrania za największa rybę do Warszawy. Wygrał najlepszy - kol. Mariusz Klesiński z bydgoskiego Dragona o godz. 10.40 zgłosił komplet boleni. Udało mu się wytropić i złowić, chyba jedyne dwie żerujące rapy w rzece. Komplet boleni dał mu nie tylko zwycięstwo, ale i  nagrody: za największą rybę oraz zestaw woblerów boleniowych dla łowcy największej rapy.

Docieram nad rozmytą tamę, ćwiczę łowienie z opadu. W tym czasie kolega łowiący obok wyciąga okonia, któremu brakuje do wymiaru 0,5 cm. Szybko przestawiam się na boczny trok, może nie złowię dziadka garbusa, ale starszy brat już by mnie urządzał. I nawet jednego dotknięcia. Dochodzi południe, zaczynamy wracać w stronę bazy zawodów. W okolicach mostu spotykamy drugą część naszej drużyny. Wszyscy jesteśmy bez ryb. I to by było na tyle. Prezes PLL Spin Krzysztof Gembalski, pociesza nas, że nawet kwiat lokalnego wędkarstwa, też specjalnie nie połowił. Dla nas to żadna pociecha.

Czy warto więc było wyjechać ok 2.00 w nocy, jechać 250 km od domu, nic nie złowić i jeszcze dostać lekcję pokory od natury? Wszyscy jednogłośnie stwierdzamy: BYŁO WARTO!
Perfekcyjna i profesjonalnie zorganizowana impreza, serdeczna atmosfera, wspaniali ludzie i kontakt z przyrodą, czyli najlepsza strona wędkarskiej pasji.
Spotkajmy się w jeszcze większym gronie w przyszłym roku!



Nagrody ufundowane przez Portal Rybobranie.pl:
Ponton Kolibi 220 – nagroda za największą rybę
Zestaw woblerów boleniowch Gloog Hermes – dla łowcy największego bolenia.
Zestaw woblerów jaziowo-kleniowych Gloog – dla najmłodszego uczestnika zawodów.
(Woblery przekazane dzięki uprzejmości firmy Gloog.)
Książka „ Na ryby! - czyli niezbędnik wędkarza", oraz długopis Rybobrania do wypełniania rejestru połowu -  dla każdego uczestnika zawodów.

Sympatyczną tradycją imprezy stało się wręczanie nagrody niespodzianki od organizatora, rozlosowanej wśród uczestników zawodów. W poprzednich latach był to rower, zestaw garnków, a w tym roku...stolik ogrodowy.
Wśród wszystkich uczestników, którzy nie zgłosili ryby zostały rozlosowane atrakcyjne nagrody pocieszenia m/n. wodery i akcesoria wędkarskie.

Tekst i foto: Mariusz Sosnowski

 

Zapraszamy wszystkich do wzięcia udziału w konkursie.
Do wygrania są 3 pamiątkowe zestawy z imprezy.
Kubek, wobler Jaxon, błystka obrotowa Wrta oraz pamiątkowy znaczek.

Odpowiedzi szukaj w relacjach z zawodów.

Weż udział w konkursie

Wyniki:

Seniorzy
1. KLESINSKI Mariusz - Dragon Bydgoszcz  6580 pkt (komplet boleni)
2. Andrzejewski Dariusz - Czakuszka Leszno  1040 pkt. (boleń)
3. Przybylski Andrzej - Lubowianka  940 pkt. (trzy klenie)
4. Krawczyk Paweł -  KWB Konin  765 pkt. (okoń 37 cm)
5. Dzierla Mariusz -  PPL-SPIN Pleszew 595 pkt. (5 okonie)
6. Antkowiak Bogdan - Nurt Książ Wlkp. 440 pkt. (4 okonie)

Juniorzy
1. Kamil SASS  Koło PZW Pleszew 250 pkt. (dwa okonie)
2. Damian NOWAK Koło 44 Lądek 110 pkt. (okoń)

SPONSORZY ZAWODÓW:

EBRO Ewelina Sułek
SPONSOR NAGRODY GŁÓWNEJ
www.aspius.pl
* * * * *
Polski Portal Wędkarski Rybobranie.pl sp. z o.o.
FUNDATOR NAGRODY ZA NAJWIĘKSZĄ RYBĘ ZAWODÓW
www.rybobranie.pl
* * * * *
PPHU Faraon
www.brzana.pl
* * * * *
JAXON - Andrzej Podeszwa
www.jaxon.pl
* * * * *
YAMAHA MOTOR POLSKA Sp. z o.o.
www.yamaha-motor.pl
* * * * *
MULTICO Oficyna Wydawnicza Sp. z o.o.
www. multicobooks.pl
* * * * *
AJ GROUP SP. Z O.O.
www.ajgroup.pl
* * * * *
Siudak.PL - Producent woblerów
www.siudak.pl

Załączniki
Zdjęcia
Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (3)

  • bob55 Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    Kolejna impreza promująca łowienie ryb zakończone ich zabijaniem. Wiocha, jak całe PZW i jej za przeproszeniem organ, WW.

  • Krzysztof Mariak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    marini72

    Na takich zawodach, wszyscy są wygrani, bo przy tak wspaniałej atmosferze, rywalizacja spada na drugi plan. Mimo to trzeba pogratulować zwycięzcom i oczywiście organizatorom, tak wspaniałej imprezy-serdecznie pozdrawiam.

  • PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    esox

    Nic tak nie cieszy jak dobra relacja między zawodnikami.W takich zawodach są zwycięzcy i wygrani.Wy wygraliści niesamowitą przygodę podpartą na nowych doświadczeniach.Następnym razem będzie lepiej.Gratulacje dla zwyciężców i wygranych.Fajnie opisana strategia zawodów.

reklama

Nasza sonda

Czy jesteś za wprowadzeniem górnego wymiaru ochronnego?

  • Tak
  • Nie
  • Nie mam zdania

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery