Jak napisać o tej tragedii? Po prostu brakuje słów.
Aktualności | 2009-07-12 | Wiadomości | Źródło: informacja wlasna Wydrukuj
Dwa tygodnie temu zadzwonił do mnie z okolic Włodawy jeden z użytkowników portalu i poinformował o ropopodobnych plamach, które, jego zdaniem, niosły śmierć w Bugu. Zostały powiadomione odpowiednie służby. Nic jednak nie zapowiadało aż takiej tragedii.
Pierwsze symptomy śnięcia ryb w okolicach Wyszkowa zaobserwowano już w poniedziałek 6. lipca podczas patrolowania tamtejszego obszaru rzeki Bug. Od wtorku wędkarze zaczęli wybierać pierwsze martwe ryby. Najwięcej było sumów, brzan, tołpyg, płoci i okoni, szczupaków, jazi i kleni. Wśród ryb zdarzały się metrowe sumy, kilkudziesięciokilogramowe tołpygi oraz kilkukilogramowe brzany. Jak mówili mi zgromadzeni na miejscu wędkarze z wyszkowskiego koła PZW, nie spodziewali się, że aż takie okazy mogą pływać w ich wodzie.
Do zbierania martwych ryb z powierzchni rzeki i jej brzegów wędkarze z Wyszkowa oraz z zaprzyjaźnionego z nimi koła w Markach wyznaczyli wszystkie łodzie jakie mieli na stanie. Średnio z jednego kursu 3. osobowej załogi trwającego niecałą godzinę, każda ekipa przywoziła grubo ponad 150 kg śniętych ryb. Ryby były tak ciężkie, że podbieraki przeznaczone do ich zbierania nie wytrzymywały nawet na jeden kurs. Łamały się, jak zapałki.
Nigdy nie byłem fanem używania osęki, ale w przypadku większych ryb było to jedyne słuszne rozwiązanie. Chociaż, w przypadku większych okazów, które zalegały w wodzie od kilku dni to i podbieranie osęką nie było możliwe. Podhaczone ryby najpierw pękały, wydając z siebie straszliwy odór i dzieliły się na kilka zgniłych części.
Już w trakcie wyprawy na Bug docierały do nas informacje, że życie na rzece Rządzy bardzo szybko wymiera. Największe okazy, które zgromadziły się tam jeszcze w czwartek w okolicach mostu w stanie agonalnym, nie dożyły już dnia następnego. Akcja oczyszczania rzeki trwa dzień i noc. Pomimo jednak prowadzenia tej akcji już piąty dzień, w wodzie nadal jest bardzo dużo ryb. Z nurtem Bugu płynęła masa śniętych ryb i tam gdzie prąd rzeki natrafiał na przeszkody tam tworzyło się rybie cmentarzysko. Najgorzej sytuacja wyglądała na starorzeczach i odnogach Bugu. Najtrudniejsze też były tam warunki pracy, bowiem osłonięte od wiatru zatoczki były jednym wielkim zbiorowiskiem potwornego odoru.
Nawet strażacy musieli pracować w maskach. Z relacji uczestników z dnia poprzedniego, pomimo kąpieli i wyprania wszystkich rzeczy nadal można było czuć niesamowity fetor. Niektórzy budzili się w środku nocy z potwornym bólem głowy i odruchami wymiotnymi. Słuchając tych opowiadań trochę mnie to dziwiło, do czasu gdy sam wróciłem do domu, wykąpałem się, a ubrania wrzuciłem do prania. Chociaż właściwie ubranie należało by chyba przed powrotem spalić. Dopiero od soboty uczestnicy akcji zostali wyposażeni w środki dezynfekujące.
Jak wygląda sytuacja
Sytuacja w Wyszkowie jest obecnie bardzo trudna. Miejscowe władze utworzyły sztab kryzysowy, który robi wszystko aby śnięte ryby nie spłynęły w dół rzeki. Poniżej Wyszkowa ustawiono w poprzek rzeki tamę z balotów słomy, ale to niewiele pomaga, bo bardzo wiele ryb płynie w nurcie rzeki i dopiero później wypływa na powierzchnię. Z wody wydobywa się niesamowity fetor, który czuć nawet w centrum miasta.
Utylizacją martwych ryb zajmuje się wyspecjalizowana firma z odpowiednimi certyfikatami (w tym także do utylizacji odpadów medycznych).
Przed przyłączeniem do akcji kontaktowałem się z p. Dionizym Ziemnickim z roboczego zespołu, powołanego przez Jacka Kozłowskiego wojewodę mazowieckiego na posiedzeniu Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego do koordynacji działań. Zostałem poinformowany o postępach prac i procedurach panujących na miejscu akcji.
Miejsce sztabu kryzysowego to stanica Koła PZW nr 137 Wyszków przy LOK.
Policja rzeczna i PSR zabezpieczają cały teren akcji.
Przy usuwanie martwych ryb uczestniczą: członkowie kół wędkarskich PZW z całej okolicy Społeczna i Państwowa Straż Rybacka, Państwowa i Ochotnicza Straż Pożarna, WOPR, Wojsko Polskie i Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej. W akcji uczestniczyła także jednostka PSP z Wyszkowa oraz OSP z Nowego Miasta. Z PZW w akcji uczestniczyli wędkarze z Koła Wyszków nr 137 oraz Koła PZW nr 14 Marki.
Jak się dowiedzieliśmy do tej pory usunięto ponad 80 ton ryb.
Przyczyną katastrofy, wg oficjalnej wersji, to brak tlenu w wodzie, a więc przyducha. Ale co spowodowało aż taki brak tlenu w wodzie? Na pewno mogło nałożyć się kilka czynników: gnijące siano z łąk, nawozy i środki ochrony roślin, które deszcz wymywał z pól i łąk, wymywane przez deszczówkę przydomowe szamba. Wiadomo, że procesy gnilne odbierają wodzie życiodajny tlen, ale kto zna „grubą wodę”, taką jak Bug, Narew, Wisła czy Odra zada sobie pytanie, jak to możliwe, że w ciągu kilku dni Bug stał się krajobrazem rodem z Marsa? Jeszcze kilka lat temu ok. 40 % ścieków komunalnych z Warszawy było spuszczanych bezpośrednio do Wisły. Ryby na pewno nie były szczytem kulinarnego smaku, ale żyły, a największe okazy łowiło się w okolicy Bergli. Znam takie miejsca z autopsji, ale to temat na osobny artykuł. Jako zwykły wędkarz chyba tego nie kupuję. Patrząc na komentarze na portalu do foto-relacji z akcji na Bugu, wiele osób ma podobne zdanie. Pojawia się bowiem wiele pytań.
Skąd tyle tołpyg i brzan? Te ryby bardzo rzadko były widziane w okolicach Wyszkowa.
Badania wody stwierdziły brak zagrożenia bakteriologicznego i możliwości skażenia mazowieckich ujęć wody pitnej. Czas pokaże.
Nieco lepsza sytuacja panuje nad Zalewem Zegrzyńskim, który jest zasilany przez Narew. Ale jej stan też już się pogarsza. Główny inspektor sanitarny do czasu zbadania sprawy prewencyjnie zamknął wszystkie kąpieliska. Pomimo zakazu inspektorów sanitarnych, zdarzały się przypadki zbierania dogorywających ryb w celach konsumpcyjnych. Jak nie oficjalnie się dowiedziałem, zdarzył się już przypadek zatrucia pokarmowego przez osoby, które zjadły taką rybę, jedna z osób trafiła nawet do szpitala. Przestrzegam więc, podobnie jak inspektorzy sanitarni, przed zakupami ryb z nieznanych źródeł na targowiskach i bazarach. Na zlecenie Wojewody Mazowieckiego Inspekcja Sanitarna, Handlowa i Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno–Spożywczych kontroluje takie miejsca. A podobno w Wyszkowie na targu pojawiły się sumy po 5 złoty za kilogram.. Cena promocyjna może kusić, ale czy warto ryzykować zdrowiem?
Słyszałem też o przypadkach odcinania głów dużym sumom - chyba jako trofea, które można sobie powiesić nad kominkiem, chwaląc się po kilku głębszych swoim „wędkarskim kunsztem”. W sobotę otrzymywałem meldunki z górnej części Bugu, że sytuacja jest podobna. Fala Śmierci doszła już kilkadziesiąt kilometrów w dół rzeki w stronę Zalewu Zegrzyńskiego.
O ile w Wyszkowie Straż Pożarna, czy to ochotnicza czy państwowa, wykazała się pełnym zaangażowanie i profesjonalizmem, o tyle w miejscowości Kania Polska na Bugiem jednostce OSP z pobliskiego Stanisławowa zabrakło chyba i chęci i profesjonalizmu. Z piętnastu chłopa siedziało na wale przeciwpowodziowym i na prośbę wędkarzy o pomoc przy przenoszeniu worków z rybami przez wał przeciwpowodziowy, nikt z zainteresowanych nie wyraził najmniejszej inicjatywy. Mam tylko nadzieje, że taka postawa spowodowana była ciężką pracą „dniami i nocami”.
W związku z katastrofą ekologiczna w dniu ukazania się naszej foto- relacji otrzymywałem tyle telefonów od znajomych wędkarzy, że telefon, którego bateria średnio wytrzymuje ponad tydzień rozładowywała się w ciągu nie całego dnia.
Użytkownik portalu Rybobranie.pl zaproponował utworzenie specjalnego funduszu na rzecz „Powrotu do życia w rzece Bug” oraz zapis w dekalogu Rybomaniaka o „ nie zabieraniu ryb z Bugu przez okres min. 2 lat lub do czasu odbudowania się rybostanu w rzece”.
Mam już pierwsze sygnały z terenu od Skarbnika Koła Koła PZW nr 14 Marki o chęci przekazania na rzecz rekultywacji Bugu dobrowolnych składek członków koła przeznaczonych na odwołane zawody wędkarskie.
Apel: Jesteśmy zrzeszeni w 47 Okręgach i w ponad 2500 kół wędkarskich, wierzę że „damy radę”. Proponuję roboczą nazwę akcji „Wędkarska Kapela powrotu Bugu do życia”.
Otrzymałem też informacje, że link do fotoreportażu „krąży” po internecie. Tyle na razie my wędkarze możemy zrobić w tej sprawie. Zapraszam do rozsyłania linków z reportażu i foto-relacji do zaprzyjaźnionych wędkarzy. Pozytywnym aspektem tej sprawy może być to, że sytuacja kryzysowa potrafi Polaków zmobilizować do działania. To taka nasza zaleta narodowa. Nad Bugiem wszystkie odpowiedzialne służby mundurowe i cywilne działały w interesie zażegnania kryzysu. Teraz kolej na nas.
Z ostatniej chwili: Mazowiecki Sztab kryzysowy zainstaluje 100 instalacji napowietrzających w Zalewie Zegrzyńskim. Czy to pomoże? Mam nadzieję.
Więcej zdjęć w fotorelacji > Galeria
Zobacz miejsce akcji na Mapie Wędkarza
Tekst i foto: Mariusz Sosnowski
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Komentarze (16)
-
Andrzej Paluch Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
-
leszczak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
A ile ich nie wyłowiono, tylko zgniły sobie w krzakach?
-
Monika (Mamucha) Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
-
Marcin Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -
Trzeba to rozgłośnić w mediach publicznych(TVN i TVP )!!!!!!!!!!!!!!!!!!
i nie tylko wędkarskich, ponieważ wędkarze sami nie dadzą sobie rady.
Jeżeli tego nie nagłośnimy na całą polskę to ryby będą traktowane gożej niż mięso ekolodzy zainteresują się ichtiofauną i nie tylko walczeniem z drogowcami o drogi przez las ale o Dunajec i wiele innych spraw, bo nasza ichtiofauna zaczyna staczać się w przepaść(nie w ruiny bo jesteśmy w ruinach). Powinniśmy zorganizować drugą taką akcję jak Orkiestra Świątecznej Pomocy na rzecz naszych ryb, rzek i zbiorników oraz rozpowszechniać zasadę ZŁÓW I WYPUŚĆ. Powinny też powstać Towarzystwa jest o tym napisane w Wędkarskim Świecie 8 /2009 str.64
O tych naszych wędkarskich problemach można napisać epopeje.
P.S Wiem że w mediach było wspomniane o truciu i pewna część ekologów tym się zajmuje ale to zamało!!!! -
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Koledzy, mam problem z opanowaniem przejawów złośliwości rzeczy martwych- nie mogę zapisać tekstu w blogu. Mam jednak nadzieję, ze w dniu dzisiejszym zwalczę tę przeciwność i wreszcie będę mógł podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami . Jednak tak "na szybkiego - w odpowiedzi tym, którzy "nie kupili", "nie zgadzają się" i "czują..."- ze to nie problem braku tlenu lecz zatrucie.
Wiem, że Bug to "gruba woda. wiem, ze często wylewała i takich pomorów nie odnotowywaliśmy. wiem również, ze to są wody (Narew i Bug) płynące, wiec aeracja jest, lub powinna być dobra czyli właściwa dla rzek nizinnych i gwarantująca odpowiedni poziom rozpuszczonego minimalnego poziomu O2 - czyli 4 mg/dm sześcienny (minimum życiowe dla organizmów wodnych).
Jednak mam prośbę - przeczytajcie artykuł o zjawisku z połowów morskich. Gdzie woda jest "grubo grubsza" i chyba nikt nie ma wątpliwości, że taka woda w wyniku falowania tez potrafi się natlenić.
http://www.eea.europa.eu/pl/articles/jak-ryba-bez-wody-gospodarka-morska-w-zmieniajacym-sie-klimacie -
Adam Borkowski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Witam wędkarzy. Od wielu lat w naturalny sposób Bug wylewał zalewając pola,łąki i gospodarstwa i nie szkodziło to rybom. Z doświadczenia wiemy że to toksyczne substancje wylewane do wód przez ludzi były powodem śnięcia ryb. Zgadzam się z wieloma kolegami , że być może i tym razem jest to skażenie środowiska. Żal mi bardzo tych okazów ryb , które skończyły jako "śmieci" a mogły dać naszym wodom kolejne pokolenia narybku...... Pozdrawiam
-
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -
Postaram się napisać Kolegom nieco więcej informacji dotyczących tego, jakie można wyciągnąć wnioski z wyników przeprowadzonych analiz przez WIOŚ. Postaram się również, w miarę możliwości i swojej wiedzy, połączyć to z moimi przemyśleniami na temat przyczyn tego co obserwujemy i typowanych powodów ich wystąpienia (według prawdopodobieństwa wystąpienia). Najbardziej dotkliwie odczuwam (o czym już pisałem poniżej), brak dokładnych wyników analiz próbek. Dlatego uważam, że jedyną szansą na ustalenie czegokolwiek, zanim pojawią się wyniki badań laboratoryjnych, będą informacje od Kolegów łowiących w rzekach zatrutych w okresie tuż przed zatruciem i w dniu wystąpienia pierwszych widocznych objawów zatrucia. Będę wdzięczny za informacje dotyczące : 1)- data obserwacji;2)lokalizacja obserwacji; 3)opis barwy wody i zapachu; 4)opis zauważonych objawów zatrucia środowiska - oczkujące ryby, martwe ryby, martwe inne zwierzęta (jakie?); inne objawy- typu np. kolor i stan skrzeli rybich (być może ktoś dokonał takiej obserwacji?); zmiany w wyglądzie roślinności zanurzonej i wynurzonej (kolor i faktura liści lub łodyg (czy gładkie lub pokryte nieznaną substancją) 5) inne, odbiegające od normy spostrzeżenia.
Proszę również o bardzo istotną rzecz - wystrzegajmy się adnotacji powodowanych emocjami. Piszmy o tym, co pewne (co sami widzieliśmy i co jesteśmy w stanie dokładnie opisać lub zinterpretować). Wpisy typu - "..padały podobno ssaki ...", "..Popieram również głosy, które mówią o zatruciu rzeki a nie braku tlenu..", "..Więcej chemii na pola... więcej chemii..", "..to zawinił człowiek.."- to emocje, a nimi nie dojdziemy prawdy.
Pozdrawiam Wszystkich, równie wstrząśnięty i zrozpaczony. -
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Witam Kolegów. Zastanawia mnie jeden fakt. Czy to, że nasze wędkarskie, dotychczasowe doświadczenia wskazują iż nie jesteśmy grupą skonsolidowaną tak jak myśliwi , wyrobiło w nas odruch bezwarunkowy braku wiary w dojście do prawdy i ukaranie winnych? Ja mam nadzieję, ze ta prawda jednak zostanie ustalona, tak jak winni (jeżeli tacy faktycznie są). Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale ostatnimi czasy słychać było o innych wyrokach skazujących kłusoli, niż przepadek kiepskiego wędziska. Nie należy tylko odpuszczać. Mamy swój Związek, mamy władze regionalne i mamy możliwość dopominania się o to, o co dbaliśmy i na co szły nasze składki. To jest realna i policzalna kasa, więc dlaczego wątpimy w to, że można ustalić przyczyny i znaleźć sprawcę lub sprawców, jeśli tacy byli?
i na zakończenie- nasze wędkarskie doświadczenie z okresu "spustów odpadów produkcyjnych z mleczarni", nakazuje nam negować najprostsze tłumaczenie faktów. Taki odruch warunkowy nam się wyrobił w czasach, gdy do rzek i jezior trafiało wszystko co nie potrzebne i śmierdzące. Wątpię by takie podejście było prawidłowe. Najczęściej proste wytłumaczenie zaistniałego zdarzenia, okazuje się tym najwłaściwszym. Nie ma co prawda zbyt wielu danych (mówię tu o wynikach analiz chemicznych pobranych próbek wody), ale te minimum danych juz jest. wystarczy zwrócić uwagę na pH. Osobiście odczuwam brak danych BZT5 i oczywiście ChZT, dzięki którym można by wyciągnąć znacznie dokładniejsze wnioski o przyczynach tej tragedii. Jednak tworzenie spiskowej teorii dziejów na podstawie tego co ktoś słyszał, lub tego co ktoś, komuś powiedział, przypomina bardziej zabawę w głuchy telefon i ośmiesza nas, jako Związek. Bo czy można traktować poważnie ludzi bazujących na wróżbach z fusów albo plotkach? Owszem, bądźmy podejrzliwi i nieufni, co tłumaczy strata jaką ponieśliśmy. Nie zapominajmy o tym co się stało, by za tydzień lub miesiąc nie zapanowała cisza taka jak nad Bugiem, ale zachowujmy się poważnie i konsekwentnie. -
leszekwisnia Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
KATASTROFA-ale czy winni zostaną ukarani?
-
xderwold Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Witam. Od kilku lat jestem miłośnikiem tej rzeki co prawda łowię w jej górnym biegu i tam na szczęście nie ma takiej tragedii ale myślę że dobrym pomysłem było by stworzenie przez ZG PZW specjalnego funduszu na odbudowę rybostanu rzek dotkniętych przez klęski ekologiczne.
Popieram również głosy, które mówią o zatruciu rzeki a nie braku tlenu, zresztą poza rybami padały podobno ssaki które nie oddychają tlenem zawartym w wodzie.
Myślę również, że ZG PZW powinien zaangażować cały swój potencjał naukowy i pobrać do niezależnych badań próbki wody z Bugu i Zalewu Zegrzyńskiego, a także wystąpić jako oskarżyciel posiłkowy w przypadku wykrycia sprawców tej tragedii. -
ryb67 Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Po prostu katastrofa!!!
Zgadzam się z kolegą Krzysztofem
Bug jest za dużą rzeką żeby przyducha mogła wystąpic. Mieszkam w mieście nad rzeką Krzna która jest jednym z większych dopływów Buga i to ta sytułacja niby z " przydychą" zaczeła sie juz 26 czerwca... co wy na to............... bez komentarza................. -
Piotr Jędrkowiak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Więcej chemii na pola... więcej chemii... O przydusze w mojej opinii na tak dużej rzece ciężko jest mówić. Pozostaje nam oczekiwanie na wyniki dochodzenia.
Żal patrzeć. Tak piękne okazy i żaden z nich już nigdy zestawu nie zerwie. Tym bardziej szkoda, że Bug stanowił wspaniały ekosystem, który po takich stratach nie łatwo będzie zregenerować. Przyłączam się do wcześniejszych propozycji - dajmy rybom się odrodzić - wędkujmy tylko "złap i wypuść". -
Marian Stryjewski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 2 + / -
-
Krzysztof Mariak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Przeczytałem wszystkie komentarze dotyczące tej katastrofy i moim zdaniem przyczyną śnięcia ryb raczej nie może być przyducha. To nie jest staw, ani jezioro o małej głębokości, które podczas upałów bardzo szybko się nagrzewa, co powoduje braki tlenowe , ale to wielka i szeroka rzeka, która płynąc czasami, nawet bardzo wartkim nurtem, sama w sobie wytwarza ogromne ilości tlenu. Dlatego myślę, że przyczyny zaistniałej sytuacji, trzeba szukać gdzie indziej. Oczywiście nie jestem ekspertem, w tych tematach, ale to jest tylko moje skromne zdanie.
-
PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 2 lata temu Oceń: 3 + / -
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
PRZYNĘTY NA SZCZUPAKA
CENA: 18,00,-






