Armatorzy: skończcie wreszcie z rewizjami naszych wędkarzy!
Przeglad prasy | 2009-08-06 | Wiadomości | Źródło: Głos Pomorza [zobacz oryginał] Wydrukuj
Właściciele kutrów pływających na wędkarskie połowy dorsza domagają się zniesienia limitu ryb, które z rejsu można zabrać do domu. – Inspektorzy grzebią nam w siatkach – protestują armatorzy.
Limit wprowadzono kilka lat temu, pod naciskiem rybaków. W okresie zakazu połowu dorsza z zazdrością patrzyli oni na wędkarzy, których nie obowiązywały okresy ochronne. – I ludzie z rządu na to poszli, wykazując się kompletną nieznajomością tematu. Nigdzie w Europie nie ma takich drakońskich zakazów.
Zagraniczni wędkarze, którzy przyjeżdżają do nas na rejsy, nie rozumieją, dlaczego kontrolerzy zaglądają im do siatek – mówi armator z Ustki pragnący zachować anonimowość.
Limit to siedem sztuk. Tyle złowionych dorszy może ze sobą zabrać morski wędkarz do domu. Resztę złowionych sztuk ma obowiązek wyrzucić za burtę. Ryba i tak ginie, bo przy wyciąganiu na powierzchnię z kilkudziesięciometrowej głębi pęka jej pęcherz pławny.
– Marnotrawstwo – mówi Waldemar Giżanowski, prezes Stowarzyszenia Armatorów Jachtów Komercyjno- Sportowych, reprezentującego właścicieli około 200 takich jednostek. – Poza tym limit stawia pod znakiem zapytania sens takich rejsów, które trwają nawet do kilku dób. 7 dorszy można złowić w ciągu kilku minut. Co robić później? Nudzić się na kutrze?
Giżanowski dodaje, że absurdalny zakaz zmniejsza konkurencyjność polskich armatorów wędkarskich względem organizatorów takich wypraw z innych krajów nadbałtyckich. – My sami wykupujemy licencje połowowe w Danii. Tam nie ma takich ograniczeń. Gdy wracamy do Polski z łowisk duńskich, możemy przywieźć bez przeszkód i po 20 sztuk, bo tyle się łowi przeciętnie. A po powrocie z polskich łowisk w portach robią nam rewizje.
Wczoraj nie udało się nam uzyskać komentarza Kazimierza Plocke, wiceministra rolnictwa odpowiedzialnego za rybołówstwo, do którego wpłynęło pismo w tej sprawie. Andrzej Krawczuk, okręgowy inspektor rybołówstwa w Słupsku, powiedział nam, że przypadki przekraczania limitu dorszowego przez wędkarzy ujawniane są sporadycznie. Grozi za to kara od 200 do 4400 złotych.
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Komentarze (9)
-
ry_ka Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Bo najgorzej jak rządzą tłuki,którzy nie mają zielonego pojęcia o rybach.To samo dotyczy łowisk w całym kraju,gdzie zakaz goni zakaz i gówno z tego jest,bo ryb coraz mniej.Wszystkie te zakazy wymyślili bąź wymyślają "urzędnicy wyszkoleni" jeszcze za komuny,gdzie wprowadzano różne utrudnienia.Gołym okiem widać,że te wszystkie zakazy i utrudnienia dają odwrotny efekt,może czas wreszcie to zmienić i tych,którzy nic w tym kierunku nie robią.
-
bob55 Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Właśnie się dowiedziałem, że Polska rządzi kler czyli ksiądz Donald Tusk i jego partia ministrantów z PO. Ciekawe jakie jeszcze brednie się tu pojawią. Może trzeba pojechać do Skandynawii i się przekonać jak się tam chroni łowiska. Już wielu „oświeconych” się przekonało. Konfiskata wszystkich ryb i 5000 Euro to tak średnia kara za nie przestrzeganie limitów. Ryby ponad limit muszą być odstawiane do specjalnych punktów. Ale po co to wiedzieć, przecież łatwiej wypisywać brednie.
-
remiesz Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Bo Polska to ciemnogród rządzony przez kler. Aborcja, in vitro...Jedź bracie na Litwę i tam łowisz ile chcesz, hulaj dusza.
-
kwasik Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Prawo głupie to też jest prawo. Co prawda nie udało mi się jeszcze jednorazowo ( po kilku wyprawach ) przekroczyć limitu ilościowego, ale gdy wypuszczaliśmy niewymiarowe ryby patrzono na nas jak na idiotów. Nikt też chyba nie przestrzega przepisów jeżeli chodzi o liczbę przywieszek.
-
PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
-
Wojtek Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
sam dojazd nad morze, to koszt kilkudziesięciu, albo i nawet kilkusetzłotych, do tego doliczyć koszt rejsu. Noszę się z zamiarem takiej wyprawy już od kilku wiosen, i jeżeli już się wybiorę, to chciał bym sobie połapać bez stresów, że złapię w godzinę limit, a przez resztę czasu będę siedział na pokładzie i liczył mewy.
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
PRZYNĘTY NA SZCZUPAKA
CENA: 18,00,-

