Kanał Liwia Łuża

Aktualności | 2009-08-27 | Wiadomości Wędkarskie Wydrukuj

Oceń:

Tegoroczny urlop spędziłem w Niechorzu. Wędkarskie oko zawsze w tłumie urlopowiczów wypatrzy jakiegoś człowieka z wędką, który niewątpliwie z niej korzystał lub zamierza to zrobić.

Tak też i stało się ze mną pierwszego dnia w nadbałtyckiej miejscowości. Po wymianie standardowych grzeczności i wędkarskich uprzejmości, zapytałem wprost, gdzie tu można złowić rybę. Odpowiedź była bardzo enigmatyczna. Usłyszałem jedno słowo, które i tak wydawało mi się bardziej wyrazem dezaprobaty lub miejscowym przekleństwem, Liwka. I już praktycznie w biegu, a raczej w czasie jazdy na rowerze, mój rozmówca rzucił za siebie to magiczne słowo KANAŁ!

 

Kanał miał kilka metrów szerokości, woda wyglądem przypominała zupę krem z zielonego groszku z dużą ilością dodatkowego chlorofilu, a ilość śmieci w nim pływających wystarczyła, aby przeprowadzić nad kanałem akcję sprzątania świata dla całej szkoły przez tydzień. Pomyślałem sobie wtedy, że niezły figlarz z tego wędkarza, który tak mi pomógł.

 

Jednak w tym przypływie rozpaczy pojawiło się coś, czego w pierwszym odruchu rozczarowania nie zauważyłem. Na prawie wszystkich stanowiskach wędkarskich był komplet wędkarzy. Przecież nie łapali tu tylko świeżego (to dużo powiedziane) powietrza w płuca. I stało się. Jeden z wędkarzy, łowiący w pobliżu mostu, zacina, holuje i wyciąga z wody leszcza, który mógłby się spokojnie pojawić na stronie z rekordowymi sztukami. Jednak ryba ta nie wywołuje w szczęśliwcu kompletnie żadnych reakcji. Nie wytrzymałem. Podchodzę i po zwyczajowym – „no i jak tam?”, słyszę, że „taki tam mały podleszczyk wziął. To już szósty dzisiaj...”. Znów trafiłem na żartownisia. Sześć leszczy przez dzień to doskonały wynik. Jednak gwoździem do trumny była informacja: „szkoda, już tu prawie godzinę siedzę, a tylko te cherlawe leszcze biorą, węgorz by się przydał...”. Żebyście Państwo widzieli, z jakim tempem gnałem do hotelu po wędki. Widok tych leszczy, ogromnych, złotomiedzianych sprawił, że wiedziałem, iż jestem w wędkarskim raju!

 

Patrzę na wodę, a na jej tafli z trzydzieści spławików zestawów moich sąsiadów. Jednak określenie spławik jest tu nie do końca odpowiednie, to były raczej markery karpiowe lub ogromne spławiki żywcowe. Wyporność 20–30 g! Zapytałem, dlaczego takie ogromne?
– Bo tu panie prądy bywają silne...

 

Może i tak tam bywa. Jednak, gdy ja wędkowałem, głębokość wynosiła około metra i uciąg powstawał wtedy, gdy przepływało stado kaczek. Ale ja nie byłem tutejszy.

 

Postanowiłem się nie wygłupiać i nie zakładać mojego najcięższego spławika (7 g). Zmontowałem lekki zestaw gruntowy. Rurka antysplątaniowa, koszyczek bez obciążenia, haczyk 14, żyłka główna 0,20 mm, przypon 0,16 mm, wszystko na krętlikach i… wtedy zobaczyłem na sobie wzrok wędkarzy. Świdrujący, to mało powiedziane. Bazyliszek spłonąłby ze wstydu. Chyba byłem pierwszy, który wędkował tam zestawem gruntowym z koszykiem zanętowym. No tak, ale patrząc potem na siebie, gdzie wyrzucałem zestaw dłonią, bez użycia wędki, rozumiałem ich zaskoczenie. Miałem wrażenie, że sam pomysł nęcenia w kanale był też ciekawostką. Ja stosowałem zanętę typową do feedera, brązową z mielonym pieczywem. Miejscowi, jeżeli nęcą, robią to płatkami owsianymi i moczonym chlebem. Efekty są niewiarygodnie doskonałe.

 

Teraz trochę o samym kanale. Kanał Liwia Łuża, zwany też Liwką, liczy około 400 metrów długości, przy średniej szerokości 10–12 metrów. Jest bardzo płytki. Średnia głębokość wynosi ok. 120 cm, jednak są miejsca, szczególnie na zakolach, gdzie głębokość wzrasta do 2 metrów. Kanał jest przegrodzony śluzą, która jest zazwyczaj zamknięta. Jego wody wpływają bezpośrednio do morza na pograniczu Niechorza i Pogorzelicy. W czasie, gdy ja wędkowałem, kanał był niedrożny. Silny wiatr nanosił piasek w koryto. Kanał jest co pewien czas udrażniany i wtedy też zostaje otwarta śluza. Stan taki sprzyja wędrówkom ryb. Efekty, tak udane leszczowe łowy, to fakt powrotów leszczy z jeziora Liwia Łuża do morza po tarle.


Leszcze gromadziły się w kanale przed zamkniętą śluzą, licząc zapewne na szybki powrót do morza. Po drugiej stronie śluzy leszczy też było bardzo wiele. Te zapewne nie zdążyły spłynąć do morza i zostały uwięzione w morskiej części kanału, ze względu na jego niedrożność.
Wracając do rybostanu, musimy wspomnieć o ogromnej ilości jazgarzy, które potrafią żerować tak agresywnie, że niektóre brania tych łakomych rybek przypominają brania ogromnych leszczy. W Liwce występuje też dorodna morska płoć, lin oraz w niektórych porach roku dorodny węgorz i okoń.

 

Przynętami są głównie czerwone robaki, a może raczej mniejsze rosówki, podawane na hakach, którymi u nas zbroi się duże żywce. Przynęta nr 2 to biały robak. Nie widziałem, aby miejscowi wędkarze stosowali tzw. kanapki. Może to śmiesznie zabrzmi, ale bardzo łatwo, po kilku dniach wędkowania, potrafiłem rozpoznać wędkarzy miejscowych od takich jak ja – turystów. Ci drudzy każdą rozmowę zaczynali od słów: nie ma pan odsprzedać robaków? Śmieszne? Może tak, ale tam nad kanałem, kiedy widać te piękne leszcze i nie ma na co ich łowić – ręce opadają. Podobno w Niechorzu można kupić robaki, sklepu jako takiego nie ma, ale w ciągu budek z chińską tandetą istnieje jakiś punkt, w którym sprzedają robaki.

 

Do kanału jest bardzo dogodny dojazd, ale nie lekceważmy znaku informującego o zakazie ruchu, który znajduje się tuż przy wjeździe na drogę biegnącą wzdłuż kanału. Patrole są praktycznie codziennie, a pamiątka w postaci mandatu za wycieraczką auta nie jest tym, co chciałoby się wspominać. Auta można zostawić na bezpłatnych parkingach wzdłuż drogi, a kilkadziesiąt metrów spaceru nie zaszkodzi.

 

Piotr Kondratowicz
Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (3)

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: -2 + / -

    Rozwiń
  • Monika (Mamucha) Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    malinojezyna

    ups nie tu dałm komentarz sorki...nie zwracajcie uwagi, jakby mnie tu nie było

  • Monika (Mamucha) Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    malinojezyna

    odwiedzę to miejsce na pewno, akurat punkt na odpoczynek w drodze do Bydgoszczy :)

reklama

Nasza sonda

Czy jesteś za wprowadzeniem górnego wymiaru ochronnego?

  • Tak
  • Nie
  • Nie mam zdania

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery