W Głogowie wśród wędkarzy zapanowała moda na wypuszczanie złowionych okazów
Przeglad prasy | 2009-09-11 | Wiadomości | Źródło: Gazeta Lubuska [zobacz oryginał] Wydrukuj
Po ryby na obiad chodzą do sklepu rybnego. A z wędkami nad wodę wyłącznie dla relaksu. Także do Głogowa zawitała moda wypuszczania złowionych okazów.
Coraz częściej można zobaczyć, jak wędkarze po zakończonych połowach oddają rybom wolność. I nikt ich do tego nie zmusza. Nie wszyscy rzecz jasna tak robią. - Niech płyną i rosną – mówi Andrzej Kalkowski. - Może złapiemy je na kolejnych zawodach, albo za rok, jak urosną jeszcze trochę.
Niech sobie rosną!
Krzysztof Kudrycki bez żalu zwrócił wolność sporemu kleniowi i kilku mniejszym rybom. - W tym roku jeszcze nie zdarzyło mi się wrócić z rybami znad wody. Nie znaczy to wcale, że nic nie złowiłem – dodaje. - Wypuszczam, bo chciałbym w przyszłości pójść nad wodę i złowić piękny okaz i to bez specjalnego wysiłku.
Stąd u większości wędkarzy moda na uwalnianie tego co złowią. - Ale niestety na niewiele się to zdaje, bo kłusownicy nadal niemal na przemysłową skalę odławiają ryby – mówi K. Kudrycki. - I to jest wielki problem.
Koło Kleń już od wiosny promuje akcję złap i wypuść. - Także na zawodach spinningowych niedawno zwiększyliśmy wymiar ochronny do 50 cm – mówi Paweł Chruszcz. - Dzięki temu łowione przez nas szczupaki to sztuki, które mogą już zwiększyć populację, bo były w stanie już dwukrotnie się wytrzeć.
A może ryby z Odry nie są smaczne, że wędkarze zwracają im wolność? - Sam ich nie jadam, ale wielu ludzi twierdzi, ze są bardzo dobre – zapewnia P. Chruszcz. - Tego typu akcje mają sprawić, że w naszych wodach znów będzie mnóstwo ryb. Żeby się nie dziwić opowieściom dziadków o pięknych sztukach.
Piękne sztuki z Anglii
Na Zachodzie takie nawyki to coś normalnego. Tam ryby wędrują z powrotem do wody, a na talerze te kupione w sklepie. - Na przykład w Wielkiej Brytanii to norma – opowiada Mariusz Wołejszo, który pracując na Wyspach miał okazję trochę połowić. - Za sprawą tego, tam naprawdę było mnóstwo pięknych okazów w rzekach i jeziorach.
A zabieranie ryb to dla Brytyjczyków coś nienaturalnego. - Miałem okazję łowić piękne sztuki – zapewnia M. Wołejszo. - Nad wodą widziałem też zdjęcia miejscowego wędkarza z olbrzymim szczupakiem. Co ciekawe on te rybę złowił kilka razy i to w tym samym miejscu. Miał okazję właśnie dzięki temu, że przez lata wędkarze dawali wolność tym sztukom, które złowili.
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Komentarze (10)
-
Jarosław Duk Data dodania: 1 rok temu Oceń: -1 + / -
Rozwiń -
Jarosław Duk Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
Kol.Butkiewicz:Zgadzam się z Kol.,że to jest moda -dziś na wypuszczanie złowionej ryby, jutro będzie zabieranie nawet drobiazgu wielkości haczyka.Przeminie jak wszystko, tylko jeśli dziś każdy starszy kolega da przykład wędkarskiemu narybkowi, to za kilka lub kilkanaście lat z takiego narybku wyrośnie dojrzały wędkarz z ukierunkowanymi poglądami i z pewnością widok wypuszczanej ryby nie będzie dziwić a zabranie z łowiska złowionej ryby będzie przyprawiać o mdłości kolegów po kiju
-
Dariusz Dylewski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Panowie z tym przykładem z Anglii to troszkę nie tak.
Po pierwsze - gdybyście oglądali niektóre programy kulinarne to byście wiedzieli że szczupak w Anglii uważany jest za rybę niejadalna ze względu na specyficzny smak mięsa.
Po drugie - większość łowisk należy do Klubów Wędkarskich i ich regulamin nie przewiduje możliwości zabrania ryb z łowiska.
Po trzecie - już parę razy spotkałem się na Mazurach z angielskimi wędkarzami którzy zabierali złowione ryby, tłumaczyli to tym że u nas wolno zabierać bo tak przewiduje regulamin.
Po czwarte - każdy z nas (tak myślę) ma swój prywatny regulamin. Np. ja mam już parę ryb które w moim regulaminie mają limit 0 (zero), szczupak ma widełki od 60 do 75 cm i jeżeli mam ochotę na szczupaka w masełku to jeżeli mieści się w widełkach to go wezmę (w tym roku była 1 szt 72 cm), sum od 80 do 110 cm (w zeszłym roku 1 szt 105 cm).
Po piąte - według mnie powinno się wprowadzić w Polsce dużo więcej odcinków gdzie nie można zabierać ryb. Np. w Ostrołęce takie miejsce zrobiłbym na całej tzw. "Nowej Ciepłej" (kanale zrzutowym ciepłej wody z elektrowni, oraz na odcinkach 150 metrów w górę i 150 metrów w dól od ujścia. Oraz na całym odcinku "Starej ciepłej" i 150 metrów w dół od ujścia. Np. okręg lubelski zrobił taki odcinek gdzie nie można zabierać ryb na rzece Bystrej która ma statut wody górskiej.
No i po szóste - doprowadzić do zmian w Regulaminie APR zmieniających limity i wymiary ochronne. To mogą zrobić nawet Okręgi na swoim terenie jeżeli zostałyby przyciśnięte przez koła. -
PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
Każdy podchodzi do tego indywidualnie i nie widzę potrzeby zamartwiać się tym czy, kto co powie.Chcesz to zabieraj ja wędkuję i wypuszczam złowione rybki.Jeśli będziesz patrzył na krytykę innych wędkarzy nigdy sobie z tym nie poradzisz.Postaw na swoim a po jakimś czasie przyzwyczają się do tego, że Ty wypuszczasz a nie zabierasz.Wypuszczanie złowionych ryb dopiero wchodzi w nasze szeregi i dlatego jest tyle zdziwienia z tym podejściem do wędkarstwa.Ale i to minie.
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -
A nie możesz kolego zapytać Dziadka o to czy MUSI ? Czy przyszedł NA RYBY, czy PO RYBY (bo głód mu do oczu zagląda)? Bo wędkarstwo to pasja, hobby, przyjemność, która manifestuje się również tym, że ma się możliwość wyboru po złowieniu - pomiędzy zniszczeniem i zabiciem a kolejną przyjemnością łowienia i obserwowania.
-
michal6700 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -
Ludzie, powiedzcie mi jak mam Łowić i Wypuszczać??
Mój Dziadek od samego początku wędkarstwa zabierał ryby, natomiast ja chcę ryby wypuszczać, ale wtedy teksty tpyu : Po cholere ty je chcesz wypuszczać, tych ryb jest tu w cholere, a ci niby ekolodzy to wywożą ryby w tonach a ty chcesz wypuścić trzy 40cm świnki... itp,itd.
I nic do niego nie przemawia, czasami poprostu wypuszczam potajemnie ryby, ale to nie zawsze się udaje.
Możecie pomóc jak go namówić do C&R...?? -
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
Sprawa wydaje się być całkowicie prostą, ale tylko dla wędkarzy (jeszcze pamiętam jak odpowiadałem redaktorowi WW, że jego tezy o znikomym zainteresowaniu tą ideą jest...ale tylko w jego wyobraźni). Chyba takie zachowanie wędkarzy, można nazwać - oddolną inicjatywą i trendem coraz powszechniejszym w środowisku wędkarskim...?
-
Grzegorz Major Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
Złap i wypuść!!! Łatwo powiedzieć, wielu wędkarzy zdecydowanie woli złapać i zabrać. Czemu? czy tylko dla samego rybiego mięsa? Może żeby okazem złowionym, pochwalić się w domu i kolegom?
Wystarczy zabrać nad wodę aparat fotograficzny, i pochwały również otrzymamy, bez zabijania rybki.
Ostatnio będąc nad wodą, zadałem pytanie koledze po kiju, który w siatce trzymał kilka małych krąpi i leszczyków: Zamierzasz zabrać ten drobiazg?
Odpowiedź: jeśli ja je dzisiaj wypuszczę, to jutro złowi je ktoś inny i zabierze, a tak będę miał dzisiaj kotlety.
Cóż podejście do sprawy raczej idiotyczne, ale nie będę oceniał takich sytuacji. Osobiście wolę złowionej rybce zrobić zdjęcie i uwolnić ją w dobrej kondycji, licząc na to że być może za kilka lat znów się z nią spotkam. Oczywiście byłbym kłamcą, gdybym zaprzeczył zabieraniu ryb do domu.
Tak, zdarza mi się czasem złapaną rybkę zabrać i wieczorkiem usmażoną zjeść. Zabieram je jednak bardzo rzadko, tylko wtedy gdy poczuję smaczek na rybkę, zawsze maksymalnie jedną lub dwie sztuki, przecież więcej na smak mi nie trzeba! Wszystkie inne po fotografowaniu wracają do wodnego świata. Więc panowie ograniczmy zabijanie ryb, a w następnych latach docenimy skutki tej decyzji, więcej, częściej i większe sztuki będą dostarczały nam emocji z połowów.Pozdrawiam. -
PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -
Moda jak najbardziej szlachetna.To prawda, że coraz częściej się wypuszcza złowione ryby,ale jest to raczej przez innych źle odbierane.Sam wiem po sobie, gdy opowiadam o swoich połowach i mówię, że rybki wróciły do wody, ludzie często pukają się w głowę.Trzeba przyznać, że wypuszczenie złowionej ryby dostarcza pewnego rodzaju zadowolenia.Tak się dziękuje rybie za emocjonującą walkę.
reklama
Nasza sonda
Jaką metodę wędkowania preferujesz?
spławikową
| 32 % |
gruntową
| 32 % |
spinningową
| 30 % |
muchową
| 2 % |
podlodową
| 2 % |
morską
| 2 % |
Razem głosów: 3563
Konkursy dla wędkarzy
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 211
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 186
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 106
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 104
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 91
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 90
Wędkarskie bestsellery
-
PLECIONKA POWER STRIKE USA - SUPER CENA
CENA: 69,00,-


