Region słupski: Chcą zakazać łowienia na spławik
Przeglad prasy | 2009-11-22 | Wiadomości | Źródło: Nasze Miasto [zobacz oryginał] Wydrukuj
Dla wędkarzy to prawdziwa rewolucja. Zarząd Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Słupsku chce zakazać połowów metodą spławikową na rzekach leżących w obrębie dawnego województwa słupskiego. Z restrykcji zostanie wykluczona tylko Słupia.
To kolejna bitwa na wojnie z kłusownictwem. Miarka się przebrała, gdy w minioną niedzielę na zawodach nad rzeką Łupawą k. Czarnej Dąbrówki (pow. bytowski) zawodnikom na drodze stanęli kłusownicy ze spławikami.
– Kłusownicy podstępnie wykorzystują dozwoloną metodę spławikową, wieszając na haku żywe przynęty i ikrę, co jest prawnie zabronione – mówi Andrzej Duszkiewicz, prezes Koła PZW Lipień z Czarnej Dąbrówki, które żąda zdelegalizowania spławika na rzece. – Przynęta powinna być sztuczna, np. robak z gumy, a przez to mniej skuteczna, dzięki czemu wędkowanie pozostaje zabawą, a nie sposobem zapełnienia zamrażarki. Nasi strażnicy nie są w stanie dzień w dzień kontrolować kilometrów rzeki i sprawdzać, co kto ma zawieszone na haczyku – dodaje.
Pomysłodawca wprowadzenia zakazu znalazł poparcie w słupskim zarządzie PZW.
– Mamy to szczęście, że po Krośnie i Nowym Sączu posiadamy najwięcej wód górskich w Polsce. Zakazów by nie było, gdyby wszyscy wędkarze byli w porządku. Niestety, nasza mentalność wciąż jest taka, że nad wodę jedziemy jak do sklepu – mówi Teodor Rudnik, prezes ZO PZW Słupsk. – Słyszałem nawet o człowieku, który jednego dnia złowił 60 kilogramów leszczy. To już nie wędkarstwo, ale nielegalne rybactwo – oburza się prezes.
Wprowadzenie zakazu ma ukrócić ten proceder. Wędkujący nie będą mogli oszukiwać strażników. Dotąd, łowiąc na spławik mieli czas, by zdjąć z haczyka naturalną przynętę, a nawet specjalnie urwać żyłkę. Teraz każdy wędkarz ze spławikiem będzie nad rzeką ścigany.
– Wyjątkiem będzie Słupia, bo od kwietnia z morza wchodzi biała ryba – wyjaśnia Rudnik. – Jak wpłyną płocie, to bez spławika nie sposób ich złowić. Ryby te wyjadają ikrę lipieni i pstrągów. Wędkarze muszą mieć możliwość łowienia w tej rzece na spławik, by ograniczyć wyjadanie ikry łososiowatych.
Wsparcie idzie z góry, z warszawskiej centrali PZW. – W Polsce w niektórych miejscach są już takie zakazy. To droga w dobrym kierunku, bo niektórzy wędkarze wykorzystują metodę spławikową niezgodnie z przepisami. Nie sposób z tym walczyć, więc trzeba zakazać – popiera Antoni Kustusz, rzecznik prasowy PZW.
Dziś wędkarze będą głosować. Najprawdopodobniej ustanowią zakaz. Wstęp nad rzekę będą mieli tylko łowiący metodą spinningową i muchową.
Mniej ikry
Słupscy wędkarze alarmują. W tym roku może być zdecydowanie mniej ikry do zarybiania pomorskich rzek.
Powodem jest to, że bardzo mało ryb łososiowatych odbywa w tym roku tarło w pomorskich rzekach. Jedną z przyczyn małej liczby ryb może być choroba zwana ropowicą i późniejsza grzybica, która rok temu zaatakowała ryby w rzekach.
Wędkarze obawiają się, że nie uda im się zebrać wystarczającej ilości ikry do zarybiania rzek.
– Mamy problem z zebraniem wystarczającej ilości materiału do późniejszego zarybiania rzek – mówi Teodor Rudnik, prezes Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Wędkarskiego w Słupsku. – Zwykle w sezonie zbieramy blisko dwa miliony ziarenek ikry, a do dzisiaj mamy ich zaledwie trzysta tysięcy.
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Komentarze (8)
-
Kamil Barwinek Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
według mnie nie powinno się całkowicie zakazywać łowić na spławik, owszem powinny być miesiące gdzie nie można łowić na spławik, miesiące gdzie można łowić tylko na przynęty roślinne i powinny być miesiące kiedy można łowić na spławik, tak jest np. na Parsęcie, rzeka typowo trociowa, kiedy wpływa do rzeki nie można łowić na spławik, a kiedy wychodzi to można (czerwiec - wrzesień) tak też powinno być na innych rzekach, całkowity zakaz jest bez sensu.
-
Marek Biernacki Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Wydaje mi się, że nie tędy droga, samo wprowadzenie zakazu niewiele da, a z drugiej strony ogranicza się też mozliwość wedkowania spławikowcom właśnie, nie mówię tu o łowienie na żywe przynęty, ale na sztuczne. Obecnie są produkowane coraz lepsze sztuczne przynety spławikowe w postaci imitacji różnych robaków z przeznaczeniem na takie właśnie wody i dlaczego nie wolno by było na nie łowić. Może zamiast wprowadzać zakaz to zajmijcie się wędkarzami którzy łowią na naturalne przynety. Założę się, że w większość są to wędkarze z okolicy, a zatem członkowie pobliskich Kół i może właśnie jakby z takim odowiednio postąpić np. wykluczeniem z Koła lub w przypadku "niereformowalości" wykluczeniem z PZW, gdzie później za wędkowanie musiałbyby płacić składkę niezrzeszonego, to by do niego dotarło. Wiem, ze jest trudne sprawdzić, kto co ma podwieszone pod spławikiem, ale może warto pójść w tym kierunku. I tu dołączam sie do komentarza Piotra, zamiast wprowadzać zakazy, to ruszcie głową panowie z ZO, mówią, że to nie boli i niewiele kosztuje ....
-
Monika (Mamucha) Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Krytykować nie zamierzam, bo decyzja ZO Słupsk wydaje się być mocno kontrowersyjna. Zdaję sobie również sprawę z tego, że wielu kolegów łowiących każdą inną metodą niż spinning może czuć się dotknięta bądź wręcz represjonowana przez władze Związku. Związku, który wydając karty wędkarskie tym kolegom, pobierając rok w rok opłaty na ochronę wód, uprawomocnił prawo tych kolegów do połowu ryb, w zgodzie z zapisami RAPR. I tu zaczynają się schody. Z jednej strony składki na ochronę, a z drugiej działania takie, jakby nie było innego rozwiązania tej sytuacji. Inną sprawą, jest trzecia i czwarta strona medalu, a mianowicie - kłusownictwo, którego jak się wydaje , nasz Związek nie jest w stanie (nawet już nie zwalczyć! czy zastopować) nawet ograniczyć do poziomu akceptowalnego, pomimo pozyskiwania dużych kwot pieniężnych na ten cel, oraz zupełna petryfikacja działań nie angażujących środków finansowych, związanych z zjawiskiem kłusownictwa. Obawiam się, że ocena tego stanu rzeczy - czyli pójście na łatwiznę i wprowadzenie drastycznych ograniczeń, to działania krótkowzroczne i nie mające żadnego odniesienia do zamierzonych celów. No bo - czy w każdym okręgu, w którym kłusownictwo się rozpleni tak masowo, władze okręgowe będą wprowadzały zakaz wędkowania metodą spławikową lub inną? "Starterem" takiej sytuacji jest wzmożona "działalność" kłusoli, więc czy zamiast ograniczać prawa wędkarzy a tym samym ograniczać ich obecność na łowiskach (która działa w jakimś stopniu - odstraszająco na kłusoli), nie warto zwiększyć w sposób znaczący ilość osób chroniących wody??? Czy łatwość w nakładaniu kolejnych zakazów, nie jest "wentylem bezpieczeństwa" dla przeciążonych myśleniem głów pracowników ZO? Myślę, że jest. Skoro można zakazać, to po co się męczyć wymyślaniem skutecznych środków zapobiegawczych? Jeszcze się włosy spocą albo głowa rozboli.. Myślenie was boli!!! Panowie z ZO Słupsk, z p. Rudnikiem na czele - jeżeli szare komórki nie działają, zróbcie miejsce dla młodszych, mądrzejszych, takich, którym będzie się chciało.
-
jacoli Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Witam kolegów po kiju na wstępie uprzedzam że na pewno wielu kolegów będzie mnie krytykować za tę wypowiedz. Nie łowie na wymienionych rzekach ale podnosi mi się ciśnienie jak słyszę o kolejnych zakazach. W końcu dojdzie do tego że będziemy oglądać filmy jak się łowi ryby bo będzie tyle zakazów. Jest policja i straż rybacka niech łapią kłusowników i sądy niech ich karzą konkretnymi karami oraz tych co kupują takie ryby a nie wymyślać kolejne zakazy. Czy w naszym kraju najprostszą rzeczą jest wymyślenie kolejnego zakazu. Tyle się mówi o etycznym wędkowaniu jeśli tak to eliminujmy takich co łowią ryby kłusują jednocześnie a nie zabraniajmy zaraz wszystkim wszystkiego.Przecież w tych wodach są ryby które na ogół łowi się tylko na spławik i dlaczego ta część wędkarzy nazwijmy ich prawdziwymi wędkarzami ma cierpieć przez kilku kłusowników bo inaczej nie można nazwać tych wędkarzy którzy łowią i zabierają wszystko co znajdzie się na ich haczyku.Trzeba ich eliminować poprzez surowe kary i to według mnie jedyna metoda. Wędkarstwo ma być przyjemnością a nie hobby które by sprowadzało się do ciągłego myślenia co mi wolno a co nie. Trochę opamiętania panowie w wymyślaniu kolejnych zakazów. Życzę wszystkim kolegom dużych ryb i brak stresów związanych z kolejnymi pomysłami co by tu jeszcze zakazać połamania kijów.
-
smerf Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
nie przypominam sobie aby zgoda Urzędu Marszałkowskiego opiewała na "około 2 miliony" to więcej niż można legalnie pozyskać, a Pan prezes Zo Słupsk publicznie do tego się przyznaje.
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 217
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 201
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
Kołowrotek Konger Nordic 110FD
CENA: 18,00,-

