Pozwał Skarb Państwa za szkody wydr
Przeglad prasy | 2009-12-04 | Wiadomości | Źródło: Pressmedia [zobacz oryginał] Wydrukuj
Ruszył proces hodowcy, który domaga się odszkodowania za ryby złowione przez wydry. To pierwsza taka sprawa w Polsce
Stanisław Czechura to jeden z najodważniejszych hodowców ryb w Polsce. Mężczyzna od lat walczy z wydrami, które pustoszą jego stawy. Kilka dni temu ruszył proces, w którym żąda on od Skarbu Państwa odszkodowania za poniesione szkody oraz wpisania wydr do rejestru szkodników.
Stanisław Czechura hodowca ryb z powiatu tarnobrzeskiego walczy z wydrami od ponad dziesięciu lat. Szukał pomocy u wojewody podkarpackiego. Wystąpił do niego o wycenę szkód poczynionych przez zwierzęta i wypłatę odszkodowania. Niestety, wojewoda odrzucił żądania hodowcy. Zdesperowany mężczyzna zdecydował się wówczas pozwać Skarb Państwa. Pierwsza rozprawa w długo nie mogącym się rozpocząć procesie odbyła się pod koniec listopada. To pierwsza taka sprawa w Polsce. Przygląda jej się wielu hodowców. Nie tylko z Podkarpacia.
Pan Czechura chciałby swoim pionierskim procesem nie tylko odzyskać pieniądze wydane na narybek, ale i spowodować, by wydry zostały wpisane do rejestru szkodników, za które odpowiada Skarb Państwa. W innych europejskich krajach, ssak ten jest uważany za szkodnika. W Polsce można go odstrzelić tylko wtedy, gdy znajduje się w wodzie.
A jak mówi pan Stanisław, wydry podkopują się pod stawy, zazwyczaj żerują w nocy i bardzo trudno jest je nakryć na gorącym uczynku. Hodowca zapowiedział w sądzie, że przedłoży dwie ważne opinie. Jedna to opinia biegłego rolnika, który wyceni rozmiar szkód, drugą przygotuje łowczy, który wypowie się na temat możliwości odstrzału wydr. - Liczę, że przekonają one sąd do moich racji - mówi mężczyzna.
Pełnomocnik wojewody podkarpackiego, który reprezentuje Skarb Państwa, już na wstępie wniósł o oddalenie powództwa. - Brakuje przepisów, które określałyby odpowiedzialność wojewody za szkody wyrządzone przez wydry - tłumaczył podczas rozprawy.
Obie strony spotkają się kolejny raz 29 grudnia.
Małgorzata Rokoszewska
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Komentarze (16)
-
krzysztof_roginski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Na jednym z for internetowych znalazłem patent.Otóż właściciel stawu włączył radio tak po cichutku słyszalne przez człowieka z kilku metrów tylko.Takie na baterie kilkanaście złotych.Pisał że wydra wyprowadziła się .Może to to jest sposób? Trzeba sobie radzić,nie tylko strzelać.
-
Tomasz Nowak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
rybik777 Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Z wydrami i norkami kanadyjskimi walczę od lat.Mam staw hodowlany i robiły mi duże spustoszenie wśród ryb.Problem się skończył jak założyłem ogrodzenie elektryczne z dobrym pastuchem i osprzętem. Ja osobiście wybrałem siatki elektryczne które sprawdzają sie w 100%. Jak ktoś chce mogę podać namiary na dobry sprzęt.
-
Tomasz Nowak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Norka amerykańska została sprowadzona do Polski ze względu na to że nasza rodzimą "nasi pra pra dziadkowie" WYTŁUKLI ze względu na wartościowe futerko. Nie jest ona trudna do spotkania, lecz głównie ją spotykam w lesie nad rzekami krainy pstrąga i lipienia. Jest piękna i mądra. W zeszłym roku rozmawiając z leśniczym o przyrodzie nad rzeką którą szedłem pokazała się norka i stała ok 4 metrów od nas. Odchodziła a gdy cmokałem do niej to patrzyła i noskiem węszyła. I dlatego wędkarstwo jest piękne. Większe szkody wyrządzają kłusole a i nie ma z nich żadnych innych korzyści. Wydra jak ma pstrąga w pyszczku przynajmniej cieszy oko miłośnika przyrody. Przyroda sama zadba o równowagę jeśli człowiek bedzie jej tylko pomagał a nie wyręczał i robił jak on to rozumie.
-
krzysztof_roginski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
A co z norką.Chodzi mi o tę małą czarną.Jest chyba uważana na naszych wodach za szkodnika ? Czy za jej odławianie są kary.Widziałem nad swoim jeziorem ślady jej żerowania a niedawno udało mi się ją nawet zobaczyć.
-
Radosław Czajka Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
Tomasz Nowak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Przemku czasem bywało, że jadąc z znajomymi kolegami na nocne połowy, i mając w pamięci różne, przykre przypadki z poprzednich wyjazdów- mieliśmy jedną, lub dwie sztuki broni krótkiej. I to nawet sportowej, która mogłaby kusić by jej użyć. Nie raz, nad ranem widzieliśmy też "patrolujące"swoje wodne rewiry łowieckie wydry. Jeden z kolegów miał do nich szczególne "szczęście", bowiem akurat jego siatkę zazwyczaj te zwierzaki wybierały za cel. Łatał ją za każdym razem, i każdorazowo też, był pilnym obserwatorem podczas tych wydrowych włamań. Jednak nigdy, ani on, ani żaden z nas nie miał pokusy by sięgnąć po broń. Wystrzał z kal. 0,22 nie jest zbyt głośny, więc i próg obaw, który musielibyśmy pokonać w związku z użyciem broni poza strzelnicą sportową, nie był jakoś specjalnie przeszkadzający. Myślę, że powód takiego naszego podejścia do tych złodziejaszków jest prosty i zrozumiały - my jeździmy NA RYBY , a nie po ryby. A to oznacza, że ważne dla nas są nastrój wyprawy i wszelkie formy obcowania z Naturą, która nas gości na każdej wyprawie. A ryby, które są dla nas cenne i chcemy je zabrać, uśmiercamy po złowieniu i pakujemy do samochodu owinięte w pokrzywy. To zapewni im świeży stan do czasu powrotu.
-
PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Przemku B może Cię zaskoczę, ale z pewnością nie każdy by tak zrobił jak napisałeś. Nie jednokrotnie miałem przyjemność chronić swój sadzyk w nocy przed wydrami, ale nawet przez myśl mi nie przeszło żeby je wytępić. Są one w swoim środowisku i mają do tego prawo. A że są bystre i wredne to druga sprawa. Dla tego warto by było wymyślić inną metodę do pozbycia się ich z okolic stawów hodowlanych. Wędkarstwo to nie tylko łowienie ryb, ale także kontakt z przyrodą i szacunek do niej. Podobny problem jest z kormoranami...no może troszkę większy.
-
USUNCIE TOKONTO Data dodania: 2 lata temu Oceń: -4 + / -
Rozwiń -
PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
Łukasz Pol Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Spotkalem sie z tym zwierzątkiem nie raz, jest piękne mądre ale jak zobaczylem około 20 sandaczy od 50 do 90 cm leżacych na brzegu mojego ulubionego zbiornika z nadgryzionymi grzbietami i łbami to trafił mnie szlak.Rzeczywiscie powinno sie znalesc jakis bardziej humanitarny sposób na zmniejszenie populacji lecz przy tak licznym potomstwie jakie maja wydry to raczej niemozliwe.
-
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Z jednej strony, trudno nie rozumieć hodowców tracących swoją produkcję. Jednak z drugiej strony, jeszcze trudniej zrozumieć, że nie ma sposobów innych, niż odstrzał wydr. Zastanawia mnie również to, w jakich innych krajach europejskich wydra jest uważana za szkodnika? I jak bardzo wpłynęła eksterminacja tych zwierząt, na ich ogólną liczebność w tych krajach? Szkoda by było, za lat pięć czy dziesięć, wpisywać wydrę na listę gatunków zagrożonych wyginięciem (tak jak to miało miejsce z bobrem, jeszcze kilka lat temu).
-
USUNCIE TOKONTO Data dodania: 2 lata temu Oceń: -2 + / -
Rozwiń
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
WOBLERY Z CZARNEGO
CENA: 26,00,-

