Święta idą. Właśnie ubiłem 6 ryb

Przeglad prasy | 2009-12-16 | Wiadomości | Źródło: Salon24 [zobacz oryginał] Wydrukuj

Oceń:

3 godziny mi z tym zeszło. Zbierałem się do tego jak wilk do jeża. Od drugiej praktycznie. Zwolnilem się o pierwszej z pracy, pojechałem nad staw, kupiłem biedaczki i przywiozłem do domu. Do wanny i...
Tuż przed drugą wymyśliłem, ze przecież musze dzisiaj koniecznie iść do lekarza na kontrolę. Chyba do kontroli bo dotyczyła mnie, nie jego. Pech chcial, że pani doktor stwierdziła, że idzie ku lepszemu. Wrócilem przed czwartą. A w wannie może nie gwarno, no bo jak, ale ruch jak na Marszałkowskiej. No to... Przypomniało mi się, że młodszy ma dzisiaj wywiadówkę. Tak przynajmniej wczoraj żona mówiła. O wpół do piątej. No to zaproponowałem koleżance małżonce, że dziś to może ja pójdę. Spojrzała na mnie jakby mnie przed chwilą TIR potrącił i słowa nie rzekła. No to ja sru... w kurtkę i na zewnątrz. Za trzy minuty byłem w szkole. Znów pech. Młodziak akurat nic nie zbroił i pani kategorycznie skierowała się ku innym rodzicom.  Moja wywiadówka trwała wszystkiego 15 minut. Zaraz potem odwiozłem samochód do garażu. Wracałem zeń wolno, ale jak długo można iść 700m?

 

 

W progu przywitała mnie wiadomość, że jedna ma, jak to nazwał starszy syn „skłonności wywrotowe”. Przez chwilę przemknęło mi po głowie, że oznacza to, że ryby się zbuntowały i nic z tej rzezi nie będzie, ale z błędu wyprowadziły mnie wiadro i tłuczek w rękach małżonki mojej. Szanownej skądinąd. Wręczyła mi te przyrządy uroczyście i uśmiechnęła się ze współczuciem. Karp przechylał się w wodzie prawie jak Tytanic. Oddałbym jej to z powrotem, ale ona je ryby tylko symbolicznie, a ja namiętnie. Nie sam, co prawda. Młody wcina z równym zacięciem co ja. Całe święta. Mamy podział. Ja z młodym ryby, żona ze starszym synem resztę. To determinuje prace przedświąteczne. Tyle, że młody, nie tylko z racji wieku, na krew nawet patrzeć nie może. Zaraz się przewraca. Jak ten karp dzisiaj.
Ze mną jest tak, że zbieram się dwa razy dłużej niż to potem robię. Myślę teraz o biciu ryb tylko i wyłącznie. Jakby się kto pytał, oczywiście. Więc jak zacząłem przed szóstą tak kwadrans przed dziewiątą skończyłem. Byłoby krócej, ale przy piątej rybie tak  żem się nożem dziabnął, że ktoś postronny mógłby mieć kłopot z ustaleniem, kto kogo na święta zażyna. Ostatnią rybę kończyłem z bandażem na kciuku.
Nic przyjemnego to zabijanie karpii (jedno „i” czy dwa?) w sumie. Patroszenie też. Najdłużej trwa jednak zdzieranie skóry. Gdyby mnie kto zapytał po co to robię, to mam tylko jedną sensowną odpowiedź. UWIELBIAM KARPIE. Do tego stopnia, że nauczyłem się w miarę bezboleśnie przechodzić do porządku nad ich zabijaniem.
Dzisiaj po raz kolejny zostałem wielokrotnym mordercą. Czy źle się z tym czuję? Tak średnio. Ale w przyszłym tygodniu wybieram się do spowiedzi.  W końcu święta idą.

PS
 Jak ci ludzie w ubojniach mogą tak dzień w dzień?

Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (9)

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    A więc - Perca fluviatilis :)

  • lampart Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    lampart

    Fajne, śmiechowe opowiadanie:D Z bananem na twarzy się czytało.
    Jak już mówicie o smakowitości ryb to dla mnie najsmaczniejsze są okonie.

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Łukaszu, nie mam nawet najmniejszego zamiaru sprzeczać się z Tobą w tej materii. :D
    Chociaż , prawdę mówiąc, lubię wszystkie drapieżniki (nie tylko "wampirki"). Jednak przyznam, że "rodzinka" Perca należy do najsmaczniejszych. Najbardziej znane Esoxy nie mają nawet odrobiny szans na to, by im dorównać. A inni drapieżcy...jakoś mi nie podchodzą. Smakowo oczywiście ;) (chociaż przy węgorzu zaczynam się "łamać")

  • Łukasz Pol Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    no_commentlbn

    Hehehehe Piotrze Tak na poważnie Sandacz to jest praktycznie jedyny gatunek który konsumuje. Bo reszta niech pływa dalej oczywiście po to zeby sandacze jadly więcej i rosly coraz większe;p. Mętnookie RULEZZZ ;] Pozdrawiam All.

  • Sebastian Jóźwiak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    zdrapek

    Wszyscy tu zgromadzeni a przynajmniej większość kochamy ryby.... tradycji nie zmienimy a rybka nawiasem mówiąc jest smaczna :] Jedyne co możemy zrobić to walczyć o humanitarne ich przetrzymywanie i uśmiercanie. Z nastawieniem o HUMANITARNE PRZETRZYMYWANIE to jest zwierzę jak każde inne i nie powinno się męczyć.

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    @ Jacoli - humorystyczna historyjka o stosunkach interpersonalnych w rodzinie, w przededniu świąt, z akcentem ekologicznym ;)

    @Łukasz - jak tak patrzę na Twoją fotkę to mam wrażenie, że również się zastanawiasz co z tą rybą począć :D

  • Łukasz Pol Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    no_commentlbn

    lol

  • jacoli Data dodania: 2 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    :D Morderca!

reklama

Nasza sonda

Ile rocznie wydajesz na wędkowanie?

  • do 500,- zł
  • 500,- do 1000,- zł
  • 1000,- do 2000,- zł
  • 2000,- do 3000,- zł
  • 3000,- do 4000,- zł
  • powyżej 4000,- zł

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery