Wędkarzom nie straszny mróz
Przeglad prasy | 2010-01-08 | Wiadomości | Źródło: Kurier Poranny [zobacz oryginał] Wydrukuj
Grzybiarza ciągnie do lasu, a nas na ryby - mówi Andrzej Pietrowiec. Mieszkaniec Wasilkowa wraz z kolegami codziennie spędza kilka godzin na zalewie.
Nawet największe mrozy nie odstraszą wędkarzy łowiących pod lodem.
- Jak jest czas, to można wyskoczyć na godzinkę pomarznąć - śmieje się pan Andrzej.
- Ja to cały rok łowię - dodaje pan Dariusz. - Mi mróz nie przeszkadza.
Po okonia na baseny
Zalew w Wasilkowie to jeden ze zbiorników najchętniej odwiedzanych przez wędkarzy. Przychodzą tu nie tylko mieszkańcy Wasilkowa. Na ryby przyjeżdżają też białostoczanie. Najbardziej upodobali sobie tzw. baseny, czyli kąpielisko obok zajazdu "Nad zalewem".
- Ostatnio marnie bierze - mówi pan Dariusz. - Bo jest mało wody.
- Wcześniej łowiliśmy za drogą na "zajmie", ale jesienią to w ogóle wody nie było. - Teraz to tylko tu na basenach.
Wędkarze nie boją się chodzić po zamarzniętej tafli. Lód ma kilkanaście centymetrów. Do tej pory nie załamał się. Nie straszny im też mróz, który niejednego amatora zimowych sportów przegoniłby z powrotem do domu.
Ciepłe ubranie i stołeczek
- Morsy wskakują do wody na 5 do 10 minut i wyskakują - mówi pan Andrzej. - Nie wiem, czy któryś wytrzymałby cały dzień na mrozie. A my czasem jeździmy nawet po 100 kilometrów gdzieś nad Biebrzę i wędkujemy w naprawdę ekstremalnych warunkach.
Wędkarze mówią, że najważniejsze to ciepło się ubrać i zabrać ze sobą gorącą herbatę. Ale z łowienia byłyby nici, gdyby nie specjalny sprzęt, w którego skład wchodzi krótka wędka, krzesełko i wiertło do wycinania otworów w lodzie.
- A ja mam sprzęt własnej roboty - pokazuje pan Dariusz. - Drewniany kij z metalowym okuciem najzupełniej wystarczy na ten lód.
Krótka wędka i okoń po 5 minutach
Wędkarze wybijają po kilka przerębli o średnicy kilkunastu centymetrów, zanurzają przynętę i czekają cierpliwie.
- Na końcu wędki jest specjalny kiwak, który kiedyś robiło się z włosa dzika - pokazuje pan Andrzej. - Trzeba ruszać tym kiwaczkiem do góry i do dołu. Kiedy okoń zaatakuje mormyszkę, to wtedy wyciągamy.
I już po pięciu minutach nasz wędkarz wyciąga małego okonia.
- Teraz to są tylko okonie - mówi. - Na jesień mamy płotkę, a na wiosnę jeszcze lina i karpia.
Dla sportu i zdrowia
Wasilkowscy wędkarze traktują łowienie pod lodem jako sport. Ryby są niewielkie, więc nie ma sensu zanosić ich do domu.
- A i dobrze się czasem wymrozić - dodaje pan Andrzej. - Kilka godzin na świeżym powietrzu hartuje zdrowie.
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Komentarze (5)
-
Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Zdecydowanie wolę cieplejszą porę roku i ławkę łodzi pod 4 literami. Świadomość, że tam, pod lodem jest "coś" tak zimnego... odbiera mi przyjemność łowienia.
No i jeszcze trzeba się nachodzić i podziurkować ten lód, a później z tych dziurek ciągle trzeba wybierać i wybierać... no i robale trzeba chować pod kurtkę albo jeszcze gdzieś indziej! (wszystko po to, żeby im ciepło było)
Z tego łowienia pod lodem, to najbardziej podoba mi się - gorąca herbata ;) -
Grzegorz Major Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
Tomasz Nowak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
-
Radosław Czajka Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
WOBLERY BOLENIOWE CF
CENA: 19,00,-

