Wędkarze stali się kłusownikami. Wyłowili szczupaka niedozwoloną metodą

Przeglad prasy | 2010-01-12 | Wiadomości | Źródło: Głos Szczeciński [zobacz oryginał] Wydrukuj

Oceń:

Policjanci z Tuczna zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy na pobliskim jeziorze poławiali ryby niedozwoloną metodą. Niestety, kłusownicy okazali się wędkarzami.

Mężczyźni stosując metodę na tzw. klepkę – samołówkę wyłowili spod lodu szczupaka. Przyznali się do kłusowniczego dzieła.

Najedzą się teraz wstydu, co niemiara. Stracili sprzęt, grozi im kara grzywny, a nawet ograniczenia wolności do 5 miesięcy, a niejako na "deser” staną przed obliczem sądu koleżeńskiego Polskiego Związku Wędkarskiego.

 

Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (58)

  • dariuszkrystosiak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    To wygląda na to że "za Niemca" chyba było więcej strażników niż obecnie?I komu to przeszkadzało?

  • Mirosław Gągalski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    Akurat skończyłem tzw. pracę, więc mogę Ci odpisać. Trochę więc historii nie zaszkodzi:
    13 lipca 1879 r. - w Krakowie, zostało powołane Krajowe TOWARZYSTWO Rybackie, które zapoczątkowało zorganizowaną działalność rybacką i wędkarską na ziemiach polskich pozostających pod zaborami. Po 1907 roku jego działalność kontynuowało Towarzystwo Miłośników Sportu Wędkarskiego. W okresie po I wojnie światowej kontynuowano dotychczasowe kierunki działalności Towarzystwa.
    Ze względu na znaczą liczbę towarzystw wędkarskich działających w kraju, 29 stycznia 1932 r. został utworzony Związek Sportowych Towarzystw Wędkarskich (ZSTW) z siedzibą w Warszawie.
    1 września 1939 r. ZSTW zrzeszał 54 towarzystwa wędkarskie skupiające 2073 członków. W okresie okupacji, na terenie Generalnej Gubernii, istniało 38 towarzystw wędkarskich, użytkujących 167 obwodów rybackich i zatrudniających 255 strażników (?).

    Po zakończeniu działań wojennych, w latach 1945-46 działały w Polsce: Krajowe Towarzystwa Rybackie w Krakowie oraz Okręgowy Związek Sportowy „Warta” w Poznaniu.

    16 lutego 1947 r. Zjazd delegatów towarzystw wędkarskich w Warszawie reaktywował działalność Związku Sportowych Towarzystw Wędkarskich.
    23 września 1949 r. na mocy decyzji Zarządu Miejskiego w Warszawie, działalność Związku została zawieszona. Następnie na Nadzwyczajnym Walnym Zjeździe ZSTW, w Warszawie w dniu 19 marca 1950 r., powołano Polski ZWIĄZEK Wędkarski. Teraz weź sobie ustawy i porównaj: czym się różni TOWARZYSTWO (jakie miało prawa) w pierwotnej postaci (musisz się posłużyć Lexem Omegą, bo chyba tylko tutaj znajdziesz historyczne ustawy) od dzisiejszego ZWIĄZKU (czyją jest własnością, tylko patrz na sprawę szerzej). To jest też odpowiedź na inne nasze dyskusje.

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Mają imieniny tego samego dnia, więc obrażać się nie zamierzam.
    "Wiesz, że wszystkiego oficjalnie pisać nie można.." - jakoś mi to nie przeszkadza i powiem więcej - nie mam najmniejszego zamiaru tym się przejmować. Jeżeli ma się rację, odwołuje się do faktów i nie pisze się w sposób naruszający czyjeś dobro, to nawet jasno sformułowane oskarżenie o kradzież lub fraza o niezbyt typowych intelektualnych atrybutach oponenta jest dopuszczalna. Wiele zależy od sensu, celu i sposobu opisu problemu. Piszesz, że moje opisy dotyczą tego, co jest. A Twoje - tego co być powinno. Mógłbym, nie wdając się w szczegóły Twoich sugestii, zapytać - czemu/ komu ma służyć taka zmiana (jeśli by nastąpiła) i jaka ona powinna być (w porównaniu do stanu aktualnego)? Oczywiście nie pytam o przypadki luk prawnych, tylko to wszystko, co negujesz (np.:prawo własności- które jest respektowane).
    Przyznam szczerze, że przykład chodnika będącego moją własnością i który mam obowiązek odśnieżać, oraz stawu/jeziora, które mogę użytkować jak mi się podoba, nie są dla mnie dostatecznie zrozumiałe w kontekście tej rozmowy. Bo rozumiem (nie wiem czy wystarczająco inteligentnie), że podstawowymi kryteriami, które Cię drażnią są te obowiązki odśnieżania (przecież nikt nie każe chodzić obcym po moim terenie ,więc po co i jakim prawem zmuszać mnie do odśnieżania?!?!), i brak możliwości inwestowania w coś, co z racji ogólnej dostępności nigdy nie będzie moje...

  • Mirosław Gągalski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    Przepraszam Piotrze za "Pawła". Niefortunny błąd...

  • Mirosław Gągalski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    Całkowicie się z Tobą Pawle zgadzam. Jednak Ty piszesz jak jest, a ja - jak powinno być, by właściwie chonić to, na co płacimy i osobiście wykonujemy prace (społeczne do tego). Natomiast to, że rzeki, czy inne wody stojące byłyby własnością (faktyczną) Wędkarzy w niczym nie przeszkadza z nich korzystać przez wczasowiczów, osób uprawiających sporty motorowodne itd. Podobnie jak fakt iż mając posesję przy drodze, musisz odśnieżyć chodnik przy posesji, ale wszyscy przechodnie mają do chodnika dostęp. Własność Szanowny Kolego nie polega na zabranianiu jak to ma miejsce dzisiaj w PZW, ale na umożliwieniu korzystania z własności jak największej liczbie osób, bo to Twoje pieniądze, Twój zysk, który reinwestując możesz z rzeki, jeziora, czy stawu zrobić cudeńko. Prostym przykładem niech będzą prywatne zbiory muzealne. Prywatne, ale dostępne dla każdego. Jeszcze jedno Piotrze. Wiesz, że wszystkiego oficjalnie pisać nie można, stąd czasami odwołuję się do Twojej inteligencji, byś pewne sprawy sam sobie dopowiedział.

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Wydaje mi się, że piszesz Mirku nie o tym - czyją własnością jest PZW, tylko o tym, komu wędkarze czyli PZW musi płacić (podatek?) za korzystanie z dóbr jakim są wody i żyjące w nich ryby, które poławiamy.
    Sytuacja jest analogiczna do tej, gdy obywatel kupi sobie ziemię, i co roku zobowiązany jest do zapłacenia podatku od posiadanego gruntu. Specjalnej różnicy pomiędzy jednym i drugim obciążeniem nie widzę.
    Natomiast co do przykładu z testamentem - nie jest dobry ponieważ status stawu diametralnie różni się w prawodawstwie od statusu rzeki. Staw, o ile jest położony na gruncie będącym moją własnością - mogę przekazać komu zechcę i mogę go wykorzystać jak zechcę. Natomiast fragment rzeki (byłem właścicielem takiego fragmentu), nawet gdy będę właścicielem gruntu w którym usytuowany jest odcinek koryta rzeki, nigdy nie będzie pełną moją własnością, ponieważ zgodnie z Prawem Wodnym - wszystkie wody otwarte i płynące, są dobrem i własnością Państwa, a co za tym idzie, każdy z Obywateli tego Państwa może z nich korzystać. Właśnie ten zapis gwarantuje swobodny dostęp każdemu do takich wód, a właścicielom gruntów po których płynie rzeka , zabrania zabudowywania i jakiegokolwiek utrudniania swobodnego dostępu do burty rzeki (od zasady są wyjątki, np.:obręby hodowlane, które mogą być ogrodzone w sposób uniemożliwiający dostęp do nich). Powtórzę więc - to nie PZW jest własnością Państwa, tylko te dobra i majątek z którego PZW , czyli wędkarze korzystają - woda i ryby. A ponieważ dobra te, zgodnie z zapisem Prawa Wodnego są również dobrem innych obywateli, korzystanie z nich musi odbywać się na zasadach szczególnych.

  • Mirosław Gągalski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    Ja już o tym pisałem Piotrze, ale powtórzę: Jeśli uważasz, że PZW jest Wędkarzy własnością, to spróbuj nie zapłacić jednej składki a dowiesz się czyją PZW jest własnością.
    Pracuj dużo na rzecz PZW a później zostaw po swojej śmierci w testamencie jakiś staw, czy część rzeki swoim dzieciom... (przecież PZW jest też Twoją własnością jak twierdzisz).
    Jak by nie było (parafrazując Ciebie), PZW jest własnością państwa (i nie chodzi o Państwo Polskie). A i z resztą Twoich tez, również mijasz się z prawdą prócz tego, że "za pieniądze" i pracę (dodam od siebie) Wędkarzy...

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Jakby nie było - PZW jest własnością wędkarzy. Działa (ponoć) kierowane przez wędkarzy, za pieniądze wędkarzy, według statutu określonego przez wędkarzy, w celu zapewnienia odpowiednich warunków dla realizacji celów określonych przez wędkarzy... Czego jeszcze chcieć? Jeżeli te prawa, w oparciu o które działamy , są złe - to je zmieńmy.
    To co napisałeś Mirku, to jak na razie wyważanie otwartych drzwi. Napisz coś, czego nie wiem.

  • Mirosław Gągalski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    Ależ oczywiście Piotrze, chodzi o interes i tylko o interes. Przed chilą pisałem, iż urzędnik niczego nie produkuje. Aby się wyżywić, musi kraść. Aby okradać innych, musi tworzyć bzdurne prawa i tak kółko się zamyka. Czyli wróce do mojęj tezy iż jeśli PZW będzie własnością Wędkarzy, to jako własność sami postaramy się o właściwe prawa, sami zatroczczymy się o ryby, wodę - kłusowników również.

  • Artur Jędruszczak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    Dosyć często się zastanawiam... Powinniśmy twierdzić że limity dzienne/okresy ochronne/wymiary ochronne ustaliły kompetentne ku temu osoby prawda? Ale czy tak jest na prawdę? czy oby na pewno gdyby wszyscy łowili według tych limitów gdyby nie było kłusownictwa, to czy rybostan w naszych wodach został by zachowany? Osobiście twierdzę że tak, że te limity są dość dobrze skonstruowane, wystarczy tylko ich przestrzegać. Osobiście część ryb zabieram nie dlatego że "karta musi się zwrócić" ale lubię od czasu do czasu. Nie mam również nic do tych którzy zabierają wszystkie ryby (mieszcząc się w tych wszystkich widełkach (wymiar/okres/limit)). Popieram zasadę no kill i jeżeli ktoś chce ją stosować proszę bardzo. Jedynie największe ryby które nawet się nie wydają mi smaczne mogły by dalej pływać. Chciał bym jeszcze dodać że kieruje się głównie zasadą którą pokażę na przykładzie - gdy mam dwa szczupaki, zabieram tego któremu daje mniejsze szanse na przeżycie.
    Jest mi niezmiernie przykro za to co dzieje się na naszych wodach. Ale mam mętlik w głowie.... Zdaje mi się że jeszcze długo będziemy patrzeć na uniewinnianie kłusowników... a szkoda.

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Pomijając wnioski "z sandaczem w tle"... Cała reszta jest po prostu cacy. Może więc posunę się dalej - skoro nie mamy żadnego wpływu na to co robią wędkarze (no bo nie mamy wpływu na ich mentalność, a każdy wie, że jak się ktoś ku... urodził to kanarkiem nie zdechnie), to zlikwidujmy wszystkie prawa, zakazy, nakazy, ograniczenia i tym podobne bzdety.
    W sumie, to nawet mamy szansę na zainicjowanie działań anty kryzysowych i skuteczne zdławienie bessy gospodarczej!! No bo bez zakazów, ci co walą gołdę bez opamiętania, w drodze samochodem (samolotem, balonem, poduszkowcem, rowerem- właściwe dopisz lub podkreśl) na łowiska, tak się nawalą, że na bank pierwszy zakręt lub drzewo i.. I blacharze będą mieli zarobek, i ruch na izbach przyjęć się zintensyfikuje, a jaki ruch na rynku motoryzacyjnym będzie!!!! No, a jak ktoś fartem dotrze nad wodę, to jest szansa , że się utopi albo go uklejka wciągnie pod wodę. I znowu - trzeba będzie dać zarobić płetwonurkom, prokuratorom, lekarzom za akt zgonu, i przedsiębiorca pogrzebowy też zarobi. Same plusy! I nawet jeżeli nad wodą zjawią się abstynenci, to też źle nie będzie. Wyłowią wszystkie ryby, a następni którzy przyjadą, będą wykupywali zapasy relanium z aptek. Zarobią aptekarze, zakłady chemiczne... A później lekarze z detoksu, bo trzeba będzie ćpunów leczyć. Same plusy! Wiwat anarchia i logika....
    Idę się nawalić. Z rozpaczy!

  • dariuszkrystosiak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    Z kłusownictwem łatwo nie da się wygrać patrząc na wyroki sądów.Inną sprawą jest zapotrzebowanie,nad brzegami Narwi czy Bugu gdzie jest sporo domków letniskowych w każdej wsi znajdzie się ktoś kto dostarczy letnikom skłusowane ryby.Ale nie tylko w takich wsiach są,np. w okolicach Góry Kalwarii nad Wisłą we wsi Kosumce też kłusują
    a domków letniskowych tam jak na lekarstwo.
    @Piotrek
    z 1 maja to i tak miałeś fart.My kiedyś z kolegami (chyba gdzieś pod koniec lat 70) na 1 maja pojechaliśmy nad jezioro koło wsi Mikaszówka na Suwalszczyźnie.Zajeżdżamy nad jezioro a jezioro pokryte lodem :-((( a spiningiem w takiej sytuacji nie połowisz.Coś koło 300km w jedną stronę zupełnie po nic.

  • jacoli Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    jacoli

    Tu zgodzę się z kolegą mirgag że przy braku opłacalności kłusowania proceder ten z dużą prawdopodobnością znikł by znad naszych wód. Małe zarobki większości ludzi plus duża cena szlachetnych ryb napędzają kłusownictwo i tu właśnie trafnie kolega zauważył że "gdyby kłusownik na kilogram mięsa rybiego zarobił w czasie godziny pracy" nie ryzykował by wpadki nad wodą. Ale na szybki wzrost pensji nie ma co liczyć więc stan taki jaki jest utrzyma się jeszcze długo i wiele razy jeszcze będziemy mieli okazje popisać sobie o tym na portalu.

  • Mirosław Gągalski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    Bardzo podoba mi się to, co napisał Ziben281. Jaki można wyciągnąć z tego wniosek? (Dam przykład na sandaczu – cena za kilogram 50 zł przed świętami - ceny szczupaka nie znam). Taki „kłusownik” ponieważ je rybę, to wiedząc iż rybie mięso działa pozytywnie na inteligencję (czyli mózg), skłusuje ryb, poje, EUREKA i kalkuluje, bo jego mózg pracuje lepiej od innych (szczególnie czerwonych i socjalistycznych): za kilogram sandacza musi pracować często cały dzień, a tak, za ten czas kłusuje kilka cennych jakościowo ryb, poje mięsa i znów myśli (mięso rybie coraz bardziej stymuluje jego mózg): myśli więc, jak skutecznie przechytrzyć rybę, właściciela wody i strażnika. Natomiast gdyby kłusownik na kilogram mięsa rybiego zarobił w czasie godziny pracy, myślał by o tym jak być bardziej przydatnym dla pracodawcy, środowiska, rodziny, bo po co kłusować, jeśli można rybę tanio kupić z tuczarni rybackich nie niszcząc środowiska i dzikiej ryby. Moje pytanie brzmi: po co zmieniać mentalność ludzi/Wędkarzy, kiedy jest to niemożliwe? Wystarczy zmienić głupawe prawo. Wówczas zasada „no kil” nie będzie czymś szczególnym. Będzie zwyczajem. Czy jeszcze nie rozumiecie Koledzy, że głupie prawo jest interesem? Że ściganie kłusowników jest interesem jak i oskarżanie Wędkarzy o kłusownictwo jest interesem? Że praca w organach, które ścigają, orzekają, karają jest interesem liczonym w grube miliardy ładowane do ich kieszeni z naszych podatków i innych bandyckich, czyli nienależnych opłat?

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Dlatego jasne określenie i nazwanie tego procederu - tu, w miejscowym kole, w każdym periodyku wędkarskim, na każdym wędkarskim portalu i w każdej wędkarskiej głowie - kiedyś zaowocuje wytępieniem większości tego mięsiarskiego g.....na. I im więcej i częściej będzie o tym mowa, tym szybciej tacy niby wędkarze zostaną poddani presji środowiska. Od tego się nie da uciec. Można się ukrywać, ale uciec się nie da. A ukrywając się, niczym już nie będą się różnić od typowych kłusoli.
    @ Darek K. - znam to łowisko. Dawne wyrobisko żwiru charakteryzuje się bardzo zimną wodą, i nie zawsze w takich warunkach dochodzi do tarła wszystkich zębaczy. Natomiast sama absorpcja ikry jest na tyle złożonym i długotrwałym procesem, że wcale mnie nie dziwi fakt, iż jeszcze w czerwcu niektóre samice (które nie wzięły udziału w tarle, z różnych przyczyn) tę ikrę jeszcze ma. 12-14 lat temu była zima, która utrzymała pokrywę lodową do połowy maja nawet na jeziorze przepływowym, na Mazurach. Nie wiedząc o tym, pojechałem do "swojego" ośrodka nad tym jeziorem, mając nadzieję, że tłum 1-wszo majowy już się przewalił i łowisko będzie tylko dla mnie. Jezioro znam doskonale (jestem nad nim co roku od ponad 20 lat), i wiem gdzie mogę na bank złowić 40-staka, gdzie stoją kacze dzioby ponad 70 cm i gdzie mogę zapolować na grube pasiaki. Pierwszego dnia, jako rekonesans, postanowiłem połowić w miejscu gdzie wiedziałem, że zwyczajowo stoją średniaki (takie od 45cm do 50-60cm) i to w dużej ilości. Rzut, pobicie, hol, mam. Zero podchodów bo to rekonesans, coś w rodzaju odłowu kontrolnego. Wieczorem, podczas patroszenia ryby, też byłem zdziwiony faktem odkrycia w niej dużych zwałów ikry. Druga połowa maja! Jezioro rozległe, o małej przejrzystości wody, zawsze szybko się nagrzewało umożliwiając rybie odbycie tarła, bo i zatok z roślinnością w nim wiele. A tu - szok. Ikra. W rozmowie z leśniczym wyjaśniła się tajemnica i powód tego stanu rzeczy - niska temperatura wody, i ryby nie wytarły się o zwykłej porze. Polowałem już wtedy tylko na okonie.

  • ziben281 Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    ziben281

    Mieszkam na mazurach i ponad połowa tzw. wędkarzy łowi szczupaki stawiając żywcówki w okresie ochronnym.Mają przeróżne metody które nawet podczas kontroli strażnikom nie udaje się ich znaezć.Tego procederu nie da się wyeliminować chyba że sami ludzie się zmienią co graniczy z cudem

  • dariuszkrystosiak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    Jeśli chodzi o ikrę w szczupaku nie mam pojęcia czym to było spowodowane ale...........
    Chyba gdzieś tak w 2000 albo 2001 kolega zaprosił mnie na "Eldorado" pod Zelechowem.
    Zaprosił bo jakoś na "burdlach" to ja niekoniecznie.I właśnie tam w Boże Ciało złowiłem szczupaka ok.3kg i samica była pełna ikry a pzrecież Boże Ciało jest gdzieś tak w I połowie czerwca.

  • Mirosław Gągalski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    Wiesz Piotrze - wspomniałem już o tym - iż uważam Cię za inteligentnego faceta. Zastanawiam się, co jest nie tak, że nie możemy się zrozumieć? I wiesz do czego doszedłem po ostatnich Twoich postach? Dążymy do jednego celu, myślimy podobnie tylko... idziemy do tego samego celu, ale innymi drogami.

  • kwicolzywiec Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    Panowie wydaje mi się że wstępując do koła wędkarskiego zobowiązujemy się do przestrzegania regulaminu więc taki wędkarz który kłusuje i zostaje złapany na gorąco powinien ponieść surowszą kare bo robił to świadomie więc żadnej litości dla pseudo wędkarzy.

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    A na koniec dodam tylko tyle, że lada stoiska marketu bądź sklepu, nie jest dobrym miejscem do przeprowadzania sekcji lub obserwacji tego, co jest wewnątrz ryby. Pamiętaj kolego, ze taka ryba ma za sobą minimum tydzień "leżakowania i schniącia (schnięcie , którego wynikiem jest zmiana barwy najdelikatniejszych narządów, nawet w wnętrzu ryby, też zachodzi. Tak jak powolny, hamowany niską temperaturą chłodni i warstw lodu, proces rozkładu). Smacznego i poprawnych obserwacji życzę, ale nad wodą.

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    ..wytarły się z końcem marca, więc mogę dziurawić wodę swoją blachą! I dlatego , że nie znam wody, a co za tym idzie - nie znam tych wszystkich okresów w których ryba powinna być pod ochroną (przykładem będzie różnica w terminach tarła pomiędzy "cieplejszą Odrą" i "zimniejszą Narwią"), przyjmuję, że dzierżawiący zna te terminy lepiej i ma świadomość tego , kiedy dany gatunek nie powinien być poławiany. Tu zgodzę się z twierdzeniem, że prawo (obojętnie czy jest to RAPR czy Ustawa MR) jest do dupy...i to głęboko. Ktoś nie bardzo miał ochotę na dokonanie konsultacji z fachowcami i rypnął tzw "średnią krajową", bez względu czy ma ona sens na Odrze, czy może nie ma sensu na Narwii. Zresztą to akurat obojętne. Okresy ochrony gatunkowej, tak jak i wymiar dolny, powinny być dostosowane do regionów , warunków tam panujących oraz stanu ichtiofauny. Choćby przez wzgląd na to co opisałem. Nie mniej, nic mnie nie upoważnia by a priori zakładać , że każdy dzierżawca chce (bądź odczuwa nieodpartą potrzebę) wydymania mnie przy każdym odbezpieczeniu kręciołka mojego spinnera. Takie podejście jest najzwyczajniej chore i bazując na wiedzy zawodowej mogę stwierdzić, że podpada to pod jakiś stan maniakalny (mania prześladowcza?). Owszem, przyznam rację gdy stwierdzisz, że to dymanie odbywa się na skutek 1)pójścia dzierżawcy na łatwiznę ; 2) totalnego zidiocenia dzierżawcy, bo sobie wyssał z palca termin; 3) całkowitego braku wiedzy z gatunku podstawowych. Tylko jak zwykle mam małe "ale"! Jeśli nie mam zachowywać się jak ten przysłowiowy baran w amoku, to Twoja sugestia spycha mnie w kierunku , gdzie musziałbym wszędzie węszyć spisek dziejowy. A stąd do choroby nerwowej już tylko kroczek. Jak zwykle w takich chwilach, najsensowniejszy jest spokój i umiar, połączony z jakąkolwiek formą działania mogącego uporządkować panujący...burdel (?). Może to zbyt nie cenzuralne określenie, ale jak się tak popatrzy na to co członek ZG określał mianem - to trzeba zrobić , a tamto dopracować - to jest to tęgi bajzel. Stajnia Augiasza nieomal!

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    @ mirgag - to nie tak, jak to opisujesz kolego. Sprawę widzę zupełnie inaczej. Bazując na przykładzie Esox lucius - ikra jest wytwarzana przez rybę już od późnej jesieni, nic więc dziwnego , że się ją będzie widziało po wyłowieniu samicy w grudniu, styczniu, lutym.... a do kiedy? Cóż, ryba będzie przystępowała do tarła zgodnie z kalendarzem fenologicznym, czyli wówczas gdy Przyroda jej na to swymi warunkami pozwoli. Tarło nie nastąpi w grudniu - bo jeszcze ikra nie została do końca wytworzona, oraz nie nastąpi nawet w maju - jeżeli warunki termiczne wody nie będą zawierały się w przedziale tych, które zagwarantują pozytywnego przebiegania jej inkubacji. Oczywiście nie wszystkie ryby przystępujące do tarła w danym roku , posiadają ikrę wykształconą w tym samym stopniu. Przypuszczam, że zależne jest to od uwarunkowań osobniczych. Tak samo, nie każda samica Esoxa będzie w stanie przystąpić do tarła, bo najprawdopodobniej to również jest uzależnione od danego osobnika. Jedne mogą być zbyt chore i osłabione, dla innych będzie to pierwsze tarło i być może ich organizm nie jest jeszcze dostatecznie przygotowany do rozrodu, a jeszcze inne nie odbiorą panujących w wodzie warunków jako sprzyjających. Powodów do wstrzymania się od przystąpienia do tarła, ryba może mieć wiele. W takim momencie następuje rozpoczęcie powolnego procesu asymilacji ikry, jako wysokoproteinowego zapasu energetycznego organizmu ryby. Z tym, że ikra ta nie jest asymilowana tak jak każdy inny pokarm. Dzieje się to przy udziale zupełnie innego mechanizmu.Tu po raz kolejny przypomnę - nie jestem ichtiologiem i nie znam dokładnie wszystkich uwarunkowań. Myślę jednak, że całkiem spokojnie można przyjąć, iż tarło Esoxa może trwać nawet dużo poza tę magiczną datę jaką jest 1.05, o ile warunki (np. termika wody, warunki tlenowe związane z zimową przyduchą..) na to nie pozwolą. Tyle gwoli opisu uwarunkowań. Teraz coś a`propos zakazów - osobiście nie znam każdego zbiornika w którym łowię na tyle, by spokojnie powiedzieć - tu zębate ....

  • stefano1948 Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    stefano1948

    Istna plaga,na Sole mucho wałem i zwróciłem uwagę żeby nie brali bez miary
    bo pakowali wszystko to poleciały z brzegu kamienie a ja w protezie po pas
    w wodzie,od tego incydentu widzę ale jestem cicho.
    Pozdrawiam wszystkich prawdziwych wędkarzy do spotkania nad wodą.

  • Mirosław Gągalski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    Kolego Piotrze. Jest oczywiste, iż Ty piszesz z pozycji przestrzegania prawa (jakiekolwiek ono jest to jest – należy je przestrzegać), natomiast ja piszę z pozycji zmiany tych przepisów, które są idiotyczne, nieżyciowe, wręcz przestępcze. Przykład: piszesz: ” Kolejna kwestia jaka została poruszona, to pytanie o powód zakazu połowu szczupaka z lodu. Dla mnie to jasne. Tam gdzie okres ochronny esoxa został rozciągnięty na miesiące zimowe (kiedy występuje pokrywa lodowa na wodzie), powód zakazu połowu z lodu jest oczywisty - nie można bo ryba jest chroniona”. Koniec. Ty nie zastanawiasz się „DLACZEGO”, tylko wszystko jest dla Ciebie „oczywiste”. Ty jak ten przysłowiowy baran (z całym do Ciebie szacunkiem – chodzi o sens, a nie próbę obrazy), który idzie razem z innymi baranami na rzeź za przewodnikiem nie zastanawiając się, gdzie i po co idzie. Prawo – Kolego – jest po to, by ułatwiać życie, a nie je komplikować. Dzisiaj u nas prawo, tfu, BEZprawie jest po to, by łatwiej mieli ci, co nas okradają, nami manipulują, wyzyskują, a Ty, jako osoba – jak widzę – inteligentna, masz prawo wyboru. Tylko nie wmawiaj innym (w podtekście), że są idiotami tylko dlatego, że nie podzielają Twojego zdania. Co do ikry Kolego, to nie będę przytaczać źródeł (nie mam dostępu teraz akurat do mojego Księgozbioru), ale idź do marketu pod koniec stycznia, lub w lutym, kup całego szczupaka złowionego legalnie przez Rybaków i spójrz na ikrę. Jest czarna, mała, w fazie wchłaniania przez organizm ryby. Kolego – jeśli pada deszcz, to nie będziemy się sprzeczać czy pada, czy nie – po prostu należy spojrzeć przez okno…

  • Zbigniew Łakomski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    zibizagorze

    A tak od początku to jaki oni stracili sprzęt?Kawałek kija i żyłki????? Tak jak już Piotr napisał sąd koleżeński??? Ma facet rację to są kolesie którzy przyjaciela nie wykluczą!! Panowie nie bójmy się tego powiedzieć !!! W naszych szeregach jest mnóstwo mięsiarzy z czasów komuny gdy ryba była substytutem wieprzowiny i wołowiny która w owym czasie była na kartki . A teraz tym starym "wędkarzom" ciężko wytłumaczyć że połów ryb to jest sport a nie sposób na zdobycie mięsa bez kartek!!! Dlaczego od lat siedemdziesiątych (a nawet wcześniej) rybostan się cały czas zmniejsza?? Bo to nie była gospodarka tylko RABUNEK który rybacy kontynuują do dzisiaj. Tylko że nie myślą o tym że nawet nie pomogą zarybienia PZW (i tak marne w stosunku do tego jaką kwotą dysponują) aby odbudować populację ryb jaka była przed czasami w których "wynaleziono" kartki.

  • Zbigniew Łakomski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    zibizagorze

    afriel napisał że karami się nie wychowa , a już to że łatwiej zostać magistrem niż zdać na kartę wędkarską ???? NIE CHCĘ TEGO KOMENTOWAĆ MIMO IŻ NIE JESTEM MAGISTREM

  • Zbigniew Łakomski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    zibizagorze

    A gdzie afriel napisał o karaniu i wychowaniu bo jakoś Piotrze nie potrafię tego fragmentu znaleźć?

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Tak patrzę, czytam i oczom nie wierzę. Ci, którzy zazwyczaj najwięcej piszą o karach dla kłusowników, teraz nawet słówka nie napisali. A przecież trudno przeoczyć artykuł , którego tytuł ciągle się pojawia z prawej strony ekranu komputera, przy każdym naszym wpisie. Mniejsza o nich.. powracając do wpisu afriela - też uważam, że jednak karami da radę wychować . W końcu mądrzejsi od Ciebie, ode mnie i wielu innych , wymyślili wychowawczą i resocjalizacyjną rolę kar w sądownictwie. Właśnie dlatego by dać szansę na wychowanie i poprawę w trakcie trwania kary. Dlatego by delikwent poczuł, że się nie opłaca lub by miał czas zrozumieć, że to co zrobił było złe. Nie ja to wymyśliłem, więc by zrozumieć zwróć się do kogoś w tej materii mądrzejszego niż ja, i niech on Ci wyjaśnia.
    Wracając do meritum - wszyscy wiemy, że kłusownictwo kwitnie z powodu źle działającego wymiaru sprawiedliwości, a mówiąc konkretnie - kwitnie bo nie ma adekwatnych kar. Jakieś są, ale zawsze są zbyt niskie i dla kłusola mało lub wcale nie kłopotliwe. Czyli dokładnie takie, jakie proponuje afriel. Zastanów się kolego, czy o taką "sprawiedliwość" Ci chodzi. Rozumiem, że nie chcesz nikogo skrzywdzić brakiem adekwatnego do przewinienia wyroku i kary. Jednak tym samym - właśnie brakiem kary i pobłażliwością dla kogoś, kto powinien kierować się etyką lub RAPR a nie stosować rybackich wnyków bądź sideł - krzywdzisz tych wszystkich, którzy płacą składki i stosują się do zasad. I powiem Ci więcej - w tej chwili mam prawo tak twierdzić, bo przez cały ubiegły rok, nie mając opłaconej składki i nie mogąc łowić na wodach PZW mogłem wędkować tylko na łowiskach specjalnych lub łowić ryby....aparatem fotograficznym. Dlaczego tacy jak ja MUSZĄ stosować się do zasad, a tacy jak ci przyłapani, MOGĄ nie liczyć się z konsekwencjami? Czy moje opłacanie składek to jednocześnie zgoda na samoukaranie i skazywanie siebie samego na gorsze warunki funkcjonowania? Chyba nie. Każdy z nas ma swoje kryteria ocen i własną skalę ocen tego co złe i dobre. To się wynosi z domu...

  • Zbigniew Łakomski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    zibizagorze

    @afriel nie masz racji że karami się nie wychowa . Najgorsza jest bezkarność . Znowu przytoczę przykład z innej beczki ale to jest to samo co z bezstresowym wychowaniem dzieci . Nie jestem za katowaniem (broń Boże) ale klaps i reprymenda to jest właśnie wychowanie. Ile teraz jest przypadków pobić ,morderstw itp. a to wszystko są "dzieci" które były wychowane bezstresowo a będzie coraz gorzej. Ilu ludzi boi się wyjść na ulicę po zmierzchu? Dążymy do samodestrukcji i to w każdym temacie . Odchodzimy od sprawdzonych metod np. w szkole nauczyciel i linijka. Aż się boję co będziemy mieli za lat dziesięć lub piętnaście. Tragedia i ktoś mi próbuje mówić o szansie dla kłusownika ? Oby w życiu nie zdarzyła Ci się przykra sytuacja po jakimś czasie że to on będzie próbował stanowić prawo nad wodą w danym momencie

  • Zbigniew Łakomski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    zibizagorze

    Ale koleś który złowił kłusowniczo tą jedną rybę też jest niepoprawnym złodziejem bo wie jakie jest prawo a się do niego nie zastosował i też kodeks karny go obliguje. A tak szczerze czy nasze prawo jest SPRAWIEDLIWE . Ilu prawdziwych przestępców (kierowców samochodów którzy zabili po pijaku) jest na wolności ,a odsiadują wyroki kolesie którzy prowadzili rower po pijaku . Mogę mnożyć przykłady różne ale nam chodzi o wędkarstwo i na tym poprzestańmy. Jeśli tak wierzysz w ludzi to powodzenia bo ja może starcem plemiennym nie jestem ale w cuda nie wierzę . Wcale też nie twierdzę że wszyscy są tacy sami bo bym skłamał. Owszem przy wykroczeniu (tak bym to nazwał) kogoś kto łowi bez opłaconej karty ale wędką i rzeczywiście zdarzyło mu się pierwszy raz dałbym karę pracy społecznej ale odnosząc się do realiów częstotliwości kontroli nad wodą to przy odrobinie szczęścia pierwszą wpadkę zaliczyłby po dziesięciu latach. Więc gdzie tu sprawiedliwość. Nie nawołuję do prób takiego postępowania ale niestety takie mamy realia.Mam pytanie w takiej sytuacji jak ukarać notorycznego kłusownika? Jeśli możesz to proszę zaproponuj karę

  • wiesio Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    Koledzy przeczytałem wszystkie komentarze i uważam iż kłusownik to kłusownik i trzeba postępować zgodnie z prawem karać surowo i jeszcze raz karać

  • afriel Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    prawo musi być sprawiedliwe żeby było przestrzegane jezeli młody człowiek popełnia błąd niemoże cierpieć całe życie też uważam że powinien ponieść karę ale adekwatną do wykroczenia ,bandytyzmu i bejzboli niepopieram ale z tych wędkarzy mogą być jeszcze praworządni wędkarze ja bym ich zostawił w kole niech płacą składki i może jakaś praca społeczna przy zarybianiu, na niepoprawnych złodzieji jest kodeks karny

  • jacoli Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    jacoli

    @afriel -kolego przesadziłeś z tą szansą dla kłusownika. Kłusownik zabiera coś co nie należy do niego i jest po prostu złodziejem, ja płace za możliwość wędkowania 250 zł na rok i nie podoba mi się jak ktoś sobie kłusuje i nie spotyka go za to żadna kara. Jakie prawo mamy to mamy ale trzeba je przestrzegać inaczej byłby kompletny chaos. A jak już kłusownikiem jest ktoś kto posiada kartę wędkarska to już naprawdę przegięcie. W jednej kwestii się z tobą zgodzę że opłaty wnoszone na rzecz PZW powinny nas uprawniać do łowienia na terenie całej Polski na wszystkich wodach należących do PZW .

  • Zbigniew Łakomski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    zibizagorze

    @afriel A co ty kur.a chcesz dać za szansę kłusownikowi żeby z kolegami obili ci ryło jak ich nakryjesz na nielegalnym połowie? Jeśli tak to niech wezmą kije bejzbolowe i cię obiją ,bo ja się na to nie godzę.Ja jak nie opłaciłem karty to nie pojawiałem się nad wodą z wędką ponieważ nie byłem do tego uprawniony mimo że niewymiarowe ryby wypuszczam i stosuję się do regulaminu . A co do zakazów i przepisów to istnieje prawo i trzeba się do niego stosować. Może dajmy prawo do zamordowania każdemu jednej osoby (tak jak nie karać za jedną nielegalnie złowioną rybę). Wiem trochę przesadziłem ale prawo jest prawem i stosujmy się do niego .

  • afriel Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    karami się niewychowa już nie można wyjść z domu żeby nienarazić się na mandaty ,łatwiej zostać magistrem niż zdać na kartę wędkarską i poznać tysiące przepisów ,rozmiarów ,okresów itp.każdy okręg ma swoje stawki i przepisy trzeba to ograniczyć Polska jest jedna a wody i ryby są własnością całego narodu a nie tylko PZW i Okręgów czy wędkarzy opłaty powinny być jedne dla całej Polski uprawniające łowienie na wszystkich wodach łącznie z morzem i jak najmiej zakazów i przepisów,kłusownikowi też trzeba dać szanse a nie niszczyć mu życie za rybę

  • robertone Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    robertone

    można karać, recydywa dostaje zawsze więcej, tylko nie wiem jak to się ma w świecie wędkarskim. @ Piotr - bardzo trafne wspomnienie o tych okresach ochronnych, dla niektórych najlepiej gdyby nie było przepisów wogóle

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    @ przemysław górka - nie rozumiem wpisu "..nie można karać dwa razy za jeden czyn...". Czy to dotyczy tego co napisałem???

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    @ mirgag - może przypomnę coś, o czym nie powinniśmy rozmawiać "bo o tym wiemy" (albo, jak by wypadało gdy ma się zdany egzamin i kartę wędkarską w kieszeni - wiedzieć powinniśmy!) - OKRES OCHRONNY SZCZUPAKA esox lucius - : a) w rzekach i zbiornikach zaporowych - od dnia 1 stycznia do dnia 30 kwietnia, b) w pozostałych wodach - od dnia 1 marca do dnia 30 kwietnia. Do tego należałoby dodać informację, że okres ten w niektórych okręgach, decyzją uprawnionego do rybactwa, został wydłużony do końca V (maja). No i wreszcie trzeba by było uzupełnić tę informację o wymiary ochronne - ale są one teraz tak zróżnicowane przez decyzje okręgów PZW, że przytaczanie zapisu z RAPR staje się bezcelowe. Inną sprawą kolego, jest informacja którą podałeś, a dotyczy ona ikry, jej wytworzenia i absorpcji przez rybę. Wybacz, ale z informacji które ja posiadam , niezbicie wynika iż to co napisałeś to wierutne bzdury. Jednak z racji iż są to powszechnie i łatwo dostępne informacje, nie będę się rozpisywał o tym jak wygląda cykl wytwarzania i absorbowania ikry przez rybę . Kolejna kwestia jaka została poruszona, to pytanie o powód zakazu połowu szczupaka z lodu. Dla mnie to jasne. Tam gdzie okres ochronny esoxa został rozciągnięty na miesiące zimowe (kiedy występuje pokrywa lodowa na wodzie), powód zakazu połowu z lodu jest oczywisty - nie można bo ryba jest chroniona. Tam, gdzie ryba nie jest chroniona, możesz kolego łowić ile wlezie. Inną sprawą jest ograniczenie pory doby, kiedy można łowić z lodu. Może nie wiesz, ale są zbiorniki na których nie wolno łowić po zmroku nawet w miesiącach letnich. I to nie tylko takie, które podlegają jurysdykcji PZW. Ot, uprawniony do rybactwa na tych akwenach, wprowadził takie ograniczenie i szlus - on tam rządzi i ma prawo wprowadzać ograniczenia bardziej restrykcyjne niż te, wynikające z obowiązujących przepisów (nie mylić z RAPR, bo to jest przepis obowiązujący wędkarzy zrzeszonych w PZW, a nie rybaków bo ich RAPR nie dotyczy). Co do "spieprzenia RAPR-u, to masz rację, ale nie Kalinowski go spie..

  • robertone Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    robertone

    To nie nowość. Ja łowiąc na rzece w mojej miejscowości często spotykam się z takimi zachowaniami, że karta jest tylko po to aby nad rzeką nikt się nie czepiał w razie kontroli, a jak kontroli nie ma to idzie sak w rękę i do wody bo tak łatwiej. A zwrócić uwagę tym ludziom to jak włożyć kij do mrowiska, kiedyś o mało nie oberwałem taki kolo był zdenerwowany kiedy mu powiedziałem, żeby sobie na wędkę połowił a nie z drygawicą się mi pakował do wody. Policja, oczywiście przyjęła zgłoszenie, tyle ze przyjechali dumnie nad rzekę 2 godziny po fakcie i wielce zawiedzeni, że nikogo nie złapali na gorącym uczynku. Żal, po prostu żal się człowiekowi robi widzac takie zachowanie stróżów prawa i Kolegów po kiju, a nie wspominając o strażnikach wodnych, których nad rzeką nie widziałem 10 lat

  • dariuszkrystosiak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    Rybaków obowiązuje ustawa o rybactwie śródlądowym a nas RAPR.Wolałby żeby rybacy też stosowali się do takich okresów i wymiarów jakie są określone w RAP-rze ale jak każdy wie jest to niestety nie realne.

  • czarny666 Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    czarny666

    Nawiązując do wypowiedzi kolegi mirgaga też nie mogę zrozumieć nie których zakazów dla nas wędkarzy, jestem ze Szczecina i nam z pod lodu nie wolno łowić szczupaka a dla przykładu przyjeżdżają rybacy wycinają duże otwory w lodzie (co za tym idzie stwarzają niebezpieczeństwo dla innych) , przeciągają sieci i tarmoszą co tylko się nawinie , ktoś wezwał policję która po przyjeździe stwierdziła , że wszystko jest ok bo mają pozwolenie. A dla nas przepisy są tak surowe bo po prostu chodzi o zasilenie budżetu przez mandaty i inne kary pieniężne ,dla mnie mimo ,że jestem członkiem PZW to ta organizacja dawno powinna być rozwiązana i zastąpiona nową gdyż jest to pamiątka pozostałości komunistycznej , wiem , że wielu to zaboli ale taka jest prawda , że siedzą na stołkach od wielu lat te same głowy i biorą z naszych składek ogromne pieniądze a i tak najwięcej prac wykonują zwykli ludzie udzielający się społecznie.

  • Mirosław Gągalski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    Oczywiście - Kolego Piotrze - masz całkowitą rację, ale nie będziemy "wałkować" tego, o czym wszyscy wiemy (albo wiedzieć powinniśmy). W grudniu możemy łowić szczupaka na przynętę sztuczną, ale wydawało mi się, iż takie twierdzenie będzie z mojej strony zbędne. Pytanie brzmi: czemu nie mogę łowić w styczniu, lutym na żywca z lodu i czemu okres ochronny dla Rybaków na szczupaka jest od marca, a dla nas Wędkarzy od stycznia? Czemu godzinę po zachodzie słońca mam opuścić łowisko (z groźbą kary) i pozostawić je bez żadnej ochrony złodziejom (którzy kary nie ponoszą)? Kto ma w tym interes by takie panowało BEZprawie? I o tym jest mój tekst.

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    piotrn

    Kol. Mirgag - o ile się orientuje to szczupaka z lodu mozna łowić- dozwoloną metoda i jesli nie jest to w okresie ochronnym, w tym przypadku - łowienie na samołówkę i do tego w okresie ochronnym kara powinna być odpowiednia aby innym sie odechciało tego typu działań...

  • Mirosław Gągalski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    To może z innej beczki?... A może powiecie mi Koledzy, dlaczego nie można łowić szczupaka z lodu i kto ma w tym interes? Był taki kiedyś minister Pan Kalinowski, który jako jeden z wielu "rządząc zza biurka" ustanowił dla nas Wędkarzy idiotyczne prawa (i przez to awansował wyżej). Debilizm kompletny, który jest opisywany na innych stronach, więc nie będę się powtarzać. Wystarczy też poczytać Regulamin i go stosownie zrozumieć. Wróćmy do szczupaka z lodu. Jest na świecie wiele ciekawych metod połowu (w tym z lodu), o których nasi Wędkarze nie mają pojęcia. Nie mają, bo u nas aby coś spieprzyć, jedyną metodą jest: zabrania się, nakazuje się, zakaz wstępu itd., czyli nakazy i zakazy, a ponadto z góry Wędkarzy traktuje się jako potencjalnych przestępców i kłusowników. Ale Rybaków nie. Przykład?: Tekst pod zdjęciem w Gazecie z podanego linka, cytuję: „Co prawda, szczupak w jeziorach "wchodzi” pod ochronę dopiero 1 marca, ale wielu użytkowników wód "rozciąga” okres ochronny na zębacza już od 1 stycznia. Czyni tak m.in. Polski Związek Wędkarski”.- koniec cytatu. Czyli są specjaliści, którzy wiedzą iż jeśli nawet samica szczupaka posiada ikrę późną jesienią, to „wchłania ją zimą” jako produkt energetyczny i produkuje świeżą ikrę ponownie późną wiosną. Czyli zakaz połowu szczupaka z lodu nie ma nic wspólnego z tarłem (podkreślam to, o czym piszę – ponieważ jestem wrogiem łowienia ryb w tarle, ale jeszcze większym w 80% zarybiania głupią rybą z wylęgarni, która daje się wyżerać dzikiej rybie z danego zbiornika, dlatego nie mamy ryb w naszych wodach). Więc z czym związany jest zakaz połowu szczupaka z lodu? Z głupotą i interesem – pytanie z czyim…

  • przemysław górka Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    gorczas1

    Bardzo dobrze jak by tak było,ale o ile wiem nie można karać dwa razy za jeden czyn.

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    serir

    O ile mnie pamięć nie myli, w Sądach Koleżeńskich, rolę sędziów pełnią właśnie wędkarze. W sądzie koła - wędkarze z tego koła, w sądzie okręgowym - wybrani z kół delegaci. To chyba jedno, i to samo co sugerowaliście i czym się większość zachwyca?????
    Problem nie w tym, by sądził takiego pseudo kłuso-wędkarza inny wędkarz. Problem w tym, by właściwie została opisana procedura przeprowadzenia takiej "rozprawy". Chyba dla kolegów nie jest tajemnicą fakt, że głównym mankamentem wędkarskiego "wymiaru sprawiedliwości " i "komisji d/s etyki" jest stronniczość i pobłażliwość wynikająca z koleżeńskich układów. Taki "sędzia" nie orzeknie wykluczenia winnego z PZW, bo bywa , że winnym jest dobry sąsiad czy kompan po kiju, z którym nie jedną flaszkę obaliło się podczas nocnej zasiadki na suma. Właśnie o takim KALECTWIE (!!!) naszych sadów koleżeńskich mówił niedawno członek ZG z którym Mariusz zrobił wywiad. Tak więc jeszcze raz: sędziami są i nadal powinni być wędkarze, ale rozpatrywać sprawy powinni tylko i wyłącznie na sesjach wyjazdowych (nie wiem, może raz w miesiącu?), a i to - w kołach najbardziej oddalonych od koła macierzystego. Albo - rozpatrywanie spraw powinno być realizowane przez losowo wybrany skład sędziowski , z różnych kół Okręgu. To, chociaż w małym stopniu, ale umożliwi wyeliminowanie niebezpieczeństwa kumoterstwa i układzików.

  • PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    esox

    Z tymi ławnikami wędkarzami to nie taki głupi pomysł. Z pewnością większość wyroków była by sprawiedliwa.

  • Grzegorz Major Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    abraham

    Rybki nie brały panowie poradzili sobie inaczej. Ale popieram pomysł karania takowych "wędkarzy" poprzez kolegów po kiju. Wędkarze sami wiedzą jak wielką szkodą dla nas jest taki kolega kłusownik. Na pewno dzięki braci wędkarskiej kary byłyby sprawiedliwe.

  • Zbigniew Łakomski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    zibizagorze

    Powiem krótko taki "wędkarz" zostanie ukarany w sądzie koleżeńskim bardziej niż kłusole w sądzie grodzkim czy tam rejonowym ( nawet nie wiem jak to się odbywa) bo ukarzą go wędkarze a nie byle sędzia który uzna niską szkodliwość czynu. Ja pragnąłbym aby kłusoli karała grupa ławników z których każdy jest wędkarzem a wtedy zapadałyby na pewno inne wyroki (SPRAWIEDLIWSZE) niż dotychczas

  • Grzegorz K.K Data dodania: 2 lata temu Oceń: 4 + / -

    sesilka

    Zgadzam się z kol.Piotrem zabrać kartę i wylot .Czy taka osoba powinna być w danym kole skoro przynosi wstyd ?Każdy próbuje związać koniec z końcem i jakoś opłaci kartę a tu raptem taki numer ? I dziwić się kłusolom jak tu z koła gość tak potrafi postąpić przykre ale prawdziwe .Popieram może sądy Koleżeńskie podejdą odpowiednio do sprawy i pokażą jak wygląda regulamin .Każdy z Nas ma wzloty i upadki , ale czy gość który potrafi posunąć się do takiego kroku i będąc w kole pomyślał nim się posunął do takiego kroku ?Jeszcze wędkarz a dziwić się kłusolom wymagamy kary dla nich a tu taki postęp wędkarza .Myślę ,że Sąd koleżeński wyciągnie odpowiednie konsekwencje i poda do wiadomości co i jak się zakończyło .Życzę Wszystkim Wędkującym oby jak najmniej o takich smutnych sytuacjach musieli czytać a o konsekwencjach się dowiemy jak się sprawa zakończyła czyż nie tak ? Może z głodu ,ale kłusol ale nie wędkarz który dobrze zna regulamin czyż nie tak ? Pomyśleć jak inni pójdą za jego śladem to rybki połapiemy chyba tylko w necie na on line czyż nie tak ?

  • Marek Biernacki Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    moderato

    ciężko takich nazwać wędkarzami,Sąd Koleżeński powinien podjąć jedyną słuszną decyzję, o której już przedmówcy wspomnieli

  • Łukasz Pol Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    no_commentlbn

    I tak nic to nie da...... no comment...

  • Krzysztof Mariak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    marini72

    Może jeszcze zrobili to z głodu?-Żenada!!!

  • cien_nocy Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    cien_nocy

    Popieram słowa kol.Piotra zabrać dozywotnie karte wylkuczyć z koła,duża kara finansowa.

  • dariuszkrystosiak Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    A zapewne skończy się na pogrożeniu paluszkiem i zamieceniu sprawy pod dywan.Bywając nad Bugiem czy Narwią widywałem kilkuosobowe grupy wędkarzy i z obstawionego brzegu wychodziło mi po 3-4 wędki "na łba". Kilka lat temu właśnie jeden "wędkarz" (za przeproszeniem) oderwał się na chwilę od kompanii po to żeby mnie zapytać jakie ryby ma w siatce a że był maj i ryby miały po 20-25cm to mu kazałem natychmiast wypuścić bo to były brzany a żaden z jego kolegów nie wiedział co złowili.I teraz należałoby zapytać czy mieli kartę a jeśli mieli to skąd?

  • Piotr Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -

    serir

    Skoro wędkarz kłusuje, to znaczy, że nie wie co to wstyd. Szkoda gadać. Zabrać kartę, wykluczyć z Związku, zapomnieć.

  • jacoli Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    jacoli

    Wstyd panowie wędkarze. Tyle się mówi o walce z kłusownictwem a tu taki przykład zapewne to nie jedyni "wędkarze" którzy tak sobie poczynają tyle że ci mieli pecha i wpadli. Na tym przykładzie widać jak chęć wyłowienia ryby za wszelką cenę bierze górę nad zdrowym rozsądkiem nie mówiąc o etyce wędkarskiej. To też przykład jak ciężko jest i będzie zmienić mentalność wędkarzy którzy zabierają wszystko co złowią i do tego często to robią na pograniczu lub nawet łamiąc przepisy. Nie wiem już jakie powinny być kary za takie postępowanie żeby takie sytuacje nie miały już miejsca. Tak czy inaczej wstyd!!!!!!!!!!!!

  • PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -

    esox

    Jeśli staną przed sądem koleżeńskim, to niech tam padnie chociaż, sprawiedliwy wyrok. Jest to wielki wstyd i głupota. Brak słów!!!

reklama

Nasza sonda

Jaką metodę wędkowania preferujesz?

  • spławikową
  • gruntową
  • spinningową
  • muchową
  • podlodową
  • morską

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery