Ścieki zagroziły rybom
Przeglad prasy | 2010-02-04 | Wiadomości | Źródło: Głos Koszaliński [zobacz oryginał] Wydrukuj
Awaria kanalizacji w Tychowie mogła zniszczyć ośrodek zarybienia w Białogardzie. Na szczęście wędkarze w porę spostrzegli płynące fekalia i zaalarmowali ekipy wodociągowe
– Przed weekendem grupa wędkarzy poinformowała nas, że z dwóch studzienek kanalizacyjnych na obrzeżach Tychowa wypływają fekalia – tłumaczy alarm Mirosław Kachnicz, inspektor ds. ochrony wód Polskiego Związku Wędkarskiego. Nieczystości wlewały się do strumyka, którym dostawały się prosto do rzeki Liśnicy. Gdyby spłynęły z nurtem rzeki, spowodowałyby ogromne straty w położonym dwanaście kilometrów dalej ośrodku zarybienia PZW. Hoduje się tam narybek troci, łososia, pstrąga potokowego i lipienia – szlachetnych i cennych ryb.
– Ikra tam zgromadzona warta jest co najmniej sto tysięcy złotych – wyjaśnia nasz rozmówca. Obawa przed zniszczeniem lub zakażeniem delikatnego narybku wywołała alarm wędkarzy. Już w sobotę próbowali powiadomić pracowników posterunku wodociągowego w Tychowie. Bez skutku. Dopiero w poniedziałek ekipy spółki Regionalne Wodociągi i Kanalizacja w Białogardzie zlikwidowały awarię. Trudno na razie ocenić ile nieczystości dostało się do wody.
– Mamy nadzieję, że niewiele, ale fekalia dość długo wyciekały do strumienia. Jedyna nadzieja, że w nurcie rzeczki się rozpuściły i ich stężenie nie było zbyt duże przy ośrodku. Dopiero po wykluciu będziemy mogli ocenić czy nie spowodowały szkód w zdrowiu młodego pokolenia ryb – wyjaśnia wędkarz.
Adam Wdowiecki, zastępca prezesa białogardzkiej spółki przyznaje, że w piątek jego pracownicy, choć zlustrowali wskazany teren, nie znaleźli miejsca awarii. W poniedziałek skierował już w to miejsce odpowiednio wyposażone ekipy.
– To stara sieć, na dodatek ludzie wrzucają różne rzeczy, które zatykają rury, temperatura też powoduje zatykanie się sieci. Mógł nastąpić splot tych złych okoliczności i nieszczęście gotowe – wylicza przyczyny awarii. Wędkarze powiadomili koszaliński Inspektorat Ochrony Środowiska. W poniedziałek usłyszeliśmy tam, że nic się nie stało...
– To tylko drobna awaria. Nie było to celowe działanie i żadnych konsekwencji nie będziemy wyciągać – stwierdził Jerzy Kamiński, szef koszalińskiego oddziału IOŚ. Wędkarze mają inne zdanie.
– W ciągu ostatnich miesięcy w tym miejscu kilkakrotnie stwierdziliśmy zanieczyszczenie. Coś jest nie tak z tą kanalizacją – kategorycznie twierdzą wędkarze. Miejmy nadzieję, że uspokoją ich deklaracje wiceprezesa białogardzkiej spółki wodociągowej. Obiecał, że natychmiast po zimie sprawdzą specjalistycznym sprzętem drożność rur i usuną przyczynę awarii.
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Komentarze (1)
-
Zbigniew Łakomski Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
To w wodociągach nie ma dyżurów!!A dlaczego zostały w dopiero w Poniedziałek skierowane wyspecjalizowane ekipy, wcześniej się nie dało? To przecież nie jest normalne. Jaka drobna awaria? Skoro kilka razy stwierdzono zanieczyszczenie w ostatnich paru miesiącach to jak można nie zwrócić na to uwagi?Kur wa nie potrafię tego zrozumieć
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 217
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 201
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
JERKI NA SZCZUPAKA
CENA: 32,00,-

