Rybobranie.pl

Gruba pokrywa lodu i śniegu na jeziorach grozi przyduchą

Przeglad prasy | 2010-02-08 | Wiadomości | Źródło: PAP [zobacz oryginał] Wydrukuj

Oceń:

Utrzymująca się gruba pokrywa lodu i śniegu spowodowała na niektórych jeziorach na Warmii i Mazurach tak zwaną przyduchę zimową - oceniają ichtiolodzy i wędkarze. Przyducha związana jest z brakiem tlenu w wodzie i grozi śnięciem ryb

Olsztyński ichtiolog Henryk Grams z oddziału Polskiego Związku Wędkarskiego powiedział w czwartek PAP, że na niektórych jeziorach zwłaszcza płytkich i mniejszych już rozwinęła się przyducha, na niektórych jest w fazie końcowej a na niektórych dopiero się rozwinie. Wszystko zależy od zasobności zbiornika w roślinność i od tego, czy akwen ma przepływy - podkreślił.

Dodał, że na razie nie można oszacować strat. Ile ryb zginęło okaże się, gdy pokrywa śniegu i lodu zejdzie.

"Natura jest bezkompromisowa i nie da się jej oszukać" - dodał Grams, ale podkreślił, że w miarę gdy dni są coraz dłuższe i słoneczne niekorzystne zjawisko przyduchy będzie zanikać.

Prof. Konstanty Lossow specjalista w zakresie ochrony środowiska i rekultywacji jezior powiedział PAP, że tegoroczna mroźna i śnieżna zima jest pierwszą od wielu lat.

Dodał, że takich warunków pogodowych dawno nie było i ludzie zdążyli się od nich odzwyczaić. "A to jest normalna zima, która występowała w latach 60 (ubiegłego wieku). Wtedy w niektórych jeziorach zwłaszcza płytkich bardziej zeutrofizowanych rzeczywiście następowała przyducha zimowa. Całkowicie wyczerpał się tlen rozpuszczony w wodzie i ryby wtedy snęły" - wyjaśnił.

 

 

Dodał, że nie wiadomo jak długo pokrywa lodowa będzie się utrzymywać, zwykle utrzymywała się do połowy marca.

Podkreślił, że zjawisku przyduchy praktycznie nie można zapobiec. "Czasami nieumiejętnym działaniem można tylko pogorszyć sytuację" - ocenił. Dodał, że wybijanie otworów w lodzie jest całkowicie nieskuteczne, bo ilość tlenu z powietrza nie zaspokoi zapotrzebowania na tlen w wodzie. Lepsze jest napowietrzanie za pomocą specjalnych urządzeń.

Sytuacja może się poprawić, gdy śnieg zejdzie z lodu i wówczas produkcja tlenu pod lodem będzie możliwa.

Dodał, że jeziorom w dobrym stanie, które nie są zanieczyszczone i głębokie przyducha nie grozi, ponieważ one mają zapas tlenu, który im wystarczy na 4 zimowe miesiące.

Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (7)

  • Stanisław Mączka Data dodania: 29 dni temu Oceń: 0 + / -

    lezajsk18

    Butle były własnością tych gości z uprawnieniami (mieli firmy) - członków naszego koła. To takie, które używa się do spawania (?). Transport był zaprzyjaźnionego kolegi, członka koła - samochód dostawczy. Robocizna SSRyb. i Zarząd Koła. Za tlen zapłaciliśmy jako koło (uchwała).
    Wspomniał tu też ktoś o aeratorach, fajne urządzonka interesowaliśmy się tym bo to doskonały sposób by w lecie walczyć z eutrofizacją zbiornika (-ów) - a w zimie napowietrzać po zamarznięciu. Ale to bardzo drogi biznes (sa firmy w Polsce, które oferują takie rozwiązania), trzeba by starać się o dopłaty unijne.
    Może dożyjemy takich czasów, że każdy zbiornik, zbiorniczek, nawet na małej rzeczce doczeka się funkcjonalnej przepławki (o co walczy prezes naszego Okregu) i dostanie aerator (-y) dla poprawy jakości wody i lepszego wykorzystania biomasy w nim zawartej (to jest moje marzenie).

  • Piotr Data dodania: 29 dni temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Nic dziwnego, że był hałas. Podobny jest podczas gwałtownych odwilży, gdy lód z powodu naprężeń (a takie wystąpiły w wyniku wpuszczenia sprężonego tlenu pod warstwę lodu) wywołanych różnicą temperatur, zacznie pękać.
    Kolego Stanisławie, ja pytałem o to, kto ponosił koszty takich akcji? W przypadku Waszych działań - kto ponosił koszty napełniania butli? Ponieważ nurkowałem, to wiem, że napełnianie w stacjach sprężarkowych nie jest drogie i przy średnich zarobkach , stać mnie było by samodzielnie (bo na potrzeby swego hobby) ponieść koszt 2-3 napełnień w sezonie. Tyle, że to było ponad 10 lat temu. Przypuszczam, że ceny "nieco" mogły wzrosnąć do chwili obecnej.
    Inna sprawa to sprzęt. Koszt butli 15 kg można sprawdzić choćby na Allegro, jednak mnożna 3 lub 4...dla 1 osoby lub niezbyt zamożnego koła, to już wydatek spory. Można też "zapukać" do drzwi jakiegoś koła płetwonurków i nawiązać tzw "owocną współpracę", która z czasem może wydać wiele dobrych owoców (choćby pomoc płetwonurków przy zatapianiu krześlisk potrzebnych przy tarle kilku gatunków ryb..m.in.:sandacza). Jednak taka współpraca, pomimo likwidacji kosztów zakupu sprzętu, nie likwiduje kosztów ładowania gazu. A co jeżeli w frę wejdzie znacznie większy areał?
    Sam pomysł, choć rodem z akwarium (bez urazy, to tylko skojarzenie widoku), wydaje się być całkiem szybki i nawet skuteczny. Tylko nadal potrzebne są do tego chęci wędkarzy!

  • Stanisław Mączka Data dodania: 1 miesiąc temu Oceń: 0 + / -

    lezajsk18

    Podczas ostatnich mroźnych (więcej jak 10 lat temu) zim z długo uttrzymująca się pokrywą lodową i śneigiem na lodzie napowietrzalśmy nasze zbiorniki za pomocą butli z tlenem. Pod lód wprowadzaliśmy długie węże gumowe i uszczelnialiśmy otwory śniegiem. Taki tlen rozpuszcza się też trudno ale "bąble" powietrzne wędrują po całym zbiorniku pod lodem i być może wtedy ten tlen choć trochę przenikał do wody. Koszt tlenu nie był duży a robili to wędkarze, którzy mieli uprawnienia do obsługi butli - bo pracowali z nimi na co dzień. Akcje powtarzaliśmy 2-3 krotnie w ciągu zimy.
    Mamy niewielkie zbiorniki - na 3,5 ha "Florydę" w Leżajsku zużywaliśmy 3-4 butle z tlenem na jeden raz.
    Według nas było to skuteczne bo na podobnych zbiornikach na których nie robiono takich zabiegów przyducha występowała a na tych nie (choć w latach gdy nie było natleniania był problem z przyduchą).
    Po natlenianiu robiliśmy tygodniowy zakaz połowu ryb by nie wiercono otworów w lodzie.
    PS: Przy okazji były przygody. Na szczęście niegroźne. Na zbiorniku "czyste" w Grodzisku Dolnym (płytki zbiornik) zdarzyło się nam, że po dość szybkim wpuszczeniu tlenu pod lód nastąpiło potężne pęknięcie i przesunięcie się płyt lodu w góre i w dół (miał około 40 cm grubości). Lód uniósł się do góry a potem zapadł. Hałas był ogłuszający.

  • Piotr Data dodania: 1 miesiąc temu Oceń: 0 + / -

    serir

    "Prof. Konstanty Lossow specjalista w zakresie ochrony środowiska...że...Lepsze jest napowietrzanie za pomocą specjalnych urządzeń."
    A kto za pracę tych urządzeń zapłaci Panie profesorze?????????????????

  • juro Data dodania: 1 miesiąc temu Oceń: 0 + / -

    Witam. Pan prof. Lossow twierdzi, że przeręble są nieskuteczne. Wędkarze z Miastka w tym czasie kują lód. Macie rację, Panowie, lepiej robić coś z pozoru bezsensownego i mieć nadzieję, niż trzymać ręce w kieszeni i czytać dramatyczne relacje. Pozdrawiam.

  • PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 1 miesiąc temu Oceń: 0 + / -

    esox

    Wczoraj idąc na ryby z moim synem, miałem obawę, że zastaniemy śnięte ryby. Na szczęście nic takiego nie zauważyłem. Widać było ślady innych wędkarzy więc przeręble były wykuwane dosyć często.

  • Grzegorz Major Data dodania: 1 miesiąc temu Oceń: 0 + / -

    abraham

    Kilkukrotnie na temat przyduch już pisaliśmy, ale nie omieszkam powiedzieć po raz kolejny: "wędkarze łączmy się...kujmy przeręble, tyle ile trzeba, oraz w miłym i ciekawym towarzystwie przypilnujmy ich chwilkę żeby znów nie zmarzły. Niby nie wiele ale więcej nie usłyszymy o przyduchach".

reklama

Nasza sonda

Ile rocznie wydajesz na wędkowanie?

  • do 500,- zł
  • 500,- do 1000,- zł
  • 1000,- do 2000,- zł
  • 2000,- do 3000,- zł
  • 3000,- do 4000,- zł
  • powyżej 4000,- zł

Głosuj

wyniki

Ostatnio komentowane
Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery