Pieniądze poszły z wodą

Przeglad prasy | 2010-06-12 | Wiadomości | Źródło: Nowości [zobacz oryginał] Wydrukuj

Oceń:

Wędkarze, działkowicze, przedsiębiorcy - niektórzy powodziowe straty liczą w dziesiątkach tysięcy złotych

W Toruniu płaczą nie tylko bezpośrednio zalani i działkowicze. Ogrodnicy z Rudaka wyrzucili na śmietnik tysiące sadzonek i boją się plajty. Narzekają też wędkarze.

- Nie sprzedaliśmy nic. Prawie 40 tysięcy sadzonek warzyw i kwiatów musieliśmy wyrzucić. Nasz interes i my sami znaleźliśmy się w tragicznym położeniu - mówią Stella i Tomasz Feliniakowie, prowadzący ogrodnictwo przy ul. Olęderskiej na Rudaku. - Od kilkunastu lat żyjemy ze sprzedaży sadzonek działkowcom na Rudaku. Pierwsza fala nas załamała, ale jeszcze żyliśmy nadzieją, że działkowcy zdążą od nas coś kupić, by odbudować działki. Druga fala to już dramat.

Ogrodnicy to przykład osób pośrednio, a jednak bardzo dotkliwie dotkniętych powodzią. Na razie wsparcia dla nich nie ma. Jest pomoc rządowa dla rodzin, które straciły majątek, pomoc dla rolników oraz wsparcie psychologiczne.

- W czwartek pojawiła się informacja o pieniądzach dla samorządów na opryski. Konkretnych informacji o pomocy dla przedsiębiorców na razie brak - mówi Piotr Kurek, rzecznik Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy.

Ministerstwo Gospodarki przygotowało już jednak pakiet propozycji - m.in. pokrycie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych części kosztów wynagrodzeń za czas przestoju, zrekompensowanie obniżenia wymiaru czasu pracy, opłacenia składek ZUS.

- Średnie i duże firmy będą mogły naprawić szkody i przywrócić normalną pracę zakładów dzięki środkom Agencji Rozwoju Przemysłu - zapowiedział wiceminister Rafał Baniak.

Rząd nad propozycjami będzie obradował 15 czerwca. Niestety, dla małych firm myśli się tylko o nieoprocentowanych pożyczkach.

 

 

Rozgoryczeni są też wędkarze. Nie mogą łowić na Wiśle, a od stycznia płacą wysokie składki roczne.

- Za jedno łowisko bulę 195 zł, a mój syn ulgowo 150 zł. Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego w Toruniu powinien nam oddać część składek - uważa pan Tomasz.

Popierają go inni. Niestety, i oni nie mają na razie na co liczyć. W OPZW dowiedzieliśmy się, że wędkarze, którzy wykupili prawo do korzystania z łowiska na Wiśle, mogą co najwyżej dopłacić 90 zł i uzyskać prawo do wędkowania na całym areale wód okręgu.

- Też jesteśmy stratni, bo całe zarybianie szlag trafił - narzekają w związku

Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (5)

  • juro Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    Witam. W czasie powodzi tracą z reguły wszyscy. Wyjątkiem są producenci worków. Pozdrawiam.

  • Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Tak sobie myślę Cyklopie, że jest to po części efekt tego, że koledzy z Torunia mają w tym roku ewidentnie prze....kichane. Strata dużej ilości rzek- bo RZGW odebrał ZO Toruń dzierżawę (albo jej nie przedłużył) z powodu bzdur związanych z zarybianiem. Problemy z Zarządem Okręgu - nie wiem czy czytałeś wpisy jednego z kolegów (Kol. Rybawpaski), o problemach z porozumiewaniem się z pracownikami tego zarządu. No i wreszcie ta powódź.... To może doprowadzić do nerwicy. Ale czy moje przemyślenia sa prawidłowe? - najzwyczajniej - nie wiem.

  • cyklop Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    cyklop

    najbardziej dziwi podejście wędkarzy, co to kasę chcą odzyskać, bo powódź odebrała im trochę, właśnie czego? "mięska"? bo tak łatwo i lekko wyliczają złotówki. od tygodni poszukuję rybnego łowiska w okolicy, nie licząc komercyjnych stawów z karasiami, karpiami i amurami, ale to mnie nie bawi.
    dziś znalazłem, nie daleko. po południu zaliczyłem kilka podleszczaków i ładnych płoci na bolonkę. następnym razem zaczaję się na lina. i wiem, że jeszcze co najmniej przez dwa tygodnie nie pomoczę w Odrze, ale żeby zaraz ktoś miał mi pieniądze oddawać? bzdura.

  • Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    serir

    O ile z tymi opiniami zgadzam się w 100% -"Każda powódź to dramat. Niestety to nie Natura ma się do Nas dostosować ale My do Niej."
    To już z tą -"Żadne zbiorniki zaporowe nic tu nie pomogą. ", tak łatwo zgadzać się nie zamierzam. A to dlatego, że nie zawsze opady powodujące tak wysoki poziom wód występują. Bywają mniejsze opady, które również grożą powodziami. I te fale powodziowe, możemy spokojnie "wygładzać i obniżać" umiejętnie wykorzystując zbiorniki zaporowe. We wszystkim można doszukać się braku spełnianych założeń i nie wykonywania założonych celów (w zbiornikach, w wałach, w zmeliorowanych polach). Podobnie jak w samochodzie, w którym zginęli ludzie, w wyniku zbyt szybkiej jazdy.
    Wszystko, chociaż nie jest doskonałe, a czasem nawet nie jest właściwe, możemy wykorzystać dla zapewnienia bezpieczeństwa. Ważne by umieć sobie z tym zadaniem poradzić, a w wypadku gdy to nie jest możliwe- nie zwalać całej winy na rozwiązania- twierdząc, że wszystko jest do kitu. Nie popadajmy w skrajności.

  • Henryk Chrzanowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    chrzan61

    Każda powódź to dramat. Niestety to nie Natura ma się do Nas dostosować ale My do Niej. Żadne zbiorniki zaporowe nic tu nie pomogą. Wszelkie działania ludzkie na terenach zalewowych przypominają zamki z piasku na plaży - przychodzi fala i nie ma nic.

reklama

Nasza sonda

Czy jesteś za elektroniczną formą wnoszenie składek i opłat w PZW?

  • tak
  • nie mam zdania
  • nie

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery