Łowienie z powierzchni
Przeglad prasy | 2010-06-17 | Wiadomości | Źródło: Wiadomości Wędkarskie [zobacz oryginał] Wydrukuj
Łowienie białorybu z powierzchni jest niezwykle widowiskowe, a w lecie można osiągnąć naprawdę dobre wyniki stosując tę metodę
Jako przynęty skuteczne będą różne gatunki pieczywa (zarówno miękisz, jak i skórka), psie jedzenie, chrupki, kulki proteinowe, owoce oraz wiele gatunków owadów z konikami polnymi, stonką i jętką na czele. Ja mam cztery ulubione gatunki ryb, za którymi uganiam się latem, gdy tylko warunki pogodowe na to pozwolą. Są to: karp, wzdręga, jaź i kleń. Zajmiemy się dwoma pierwszymi...
Karp
Czy może być coś bardziej emocjonującego i przyjemnego, niż widok dużego karpiska podpływającego do przynęty? Najpierw delikatnie ją próbuje, potem zasysa z głośnym cmoknięciem i odpływa. Takie doświadczenie będzie Waszym udziałem, jeśli spełnicie kilka warunków.
Najważniejszy to pogoda. Słaby wiaterek lub bezwietrzy dzień, przy minimalnych wahaniach ciśnienia przez kilka dni, daje największe szanse na udany połów. Nie uda się złowić karpia metodą powierzchniową z marszu. Musicie określić, w jakich rejonach łowiska karpie przebywają (przydadzą się dobre polaroidy), jaka jest możliwość podania precyzyjnie przynęty w ich rejon oraz czy w ogóle reagują one na taki typ przynęty. W tym celu za pomocą procy podajemy przynętę w pobliże ryb. Ale uważajcie, żeby nie strzelać im bezpośrednio na głowy, bo to na pewno wzbudzi ich nieufność. Z zasady 80% karpi reaguje pozytywnie.
Po takich ustaleniach musimy przygotować sprzęt. Zacznijmy od wędki. Moc wyrzutowa pomiędzy 40 a 80 g i długość 3,60–3,80 m w zupełności wystarczy. Taką wędką skutecznie możemy łowić w odleg-
łości do 50 metrów. I jeszcze jedna sprawa. To musi być mocna wędka, gdyż często holujemy ryby wśród zaczepów.
Żyłka czy plecionka? Ja stosuję żyłkę o średnicy 0,25–0,30 mm i powiem szczerze, że jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Haczyk – pewnie już sami się domyśliliście, że musi być mocny, aby wytrzymać siłowy hol. Uniwersalny kolor to matowe srebro, które świetnie kolorystycznie komponuje się z pieczywem. Stosuję haki z grubego drutu, w rozmiarze 2–4, z krótkim trzonkiem i szerokim łukiem kolankowym.
Teraz nasuwa się pytanie: jak można wyrzucić kawałek pieczywa na odległość kilkudziesięciu metrów bez użycia obciążenia? Kiedyś używano do wyrzutu ciężarka przelotowego opartego tylko na gumowym stoperze od strony haczyka.
Wyporność skórki powodowała wyniesienie jej na powierzchnię. Ten sposób miał jednak wiele wad, więc zostawmy go w spokoju. Są trzy sposoby podania takiej przynęty na duże odległości. Pierwszy wymyślili podobno Anglicy i polega on na tym, że zakłada się na żyłkę, za pomocą zwykłej pętli zaciskowej, kostkę lodu, którą przynosimy na łowisko w termosie. Drugi sposób to użycie kuli wodnej. Montuje się ją na żyłce, podobnie jak wcześniej opisany ciężarek przelotowy. Ciężar kuli określa ilość wody, którą zostaje napełniona przez specjalne otworki, zamykane na koreczki. Niestety, podczas holu kula jest sporą przeszkodą, a jej majtanie na boki powoduje częste wyhaczanie karpi.
I wreszcie mój sposób podania przynęty, który wymyśliłem wiele lat temu. Z czerstwego chleba wycinam kawał miękiszu mniej więcej wielkości paczki papierosów (pełni on funkcję zarówno jako ciężarek, a także jako zanętnik). Nacinam go lekko nożem w połowie i zaciskam w nacięciach zwykłą pętlą żyłkę główną w odległości około metra od haka, na którym jest przynęta. Przed zarzuceniem na moment zanurzam w łowisku tylko dużą skórę, przez co nabiera ona większego ciężaru. Ten zanętnik jest podskubywany przez karpie, aż w końcu trafią one na skórkę przynętową. W momencie zacięcia zanętnik przecinany jest przez żyłkę i rybę mamy bezpośrednio na haku.
Wzdręga
Wielką frajdą jest polowanie batem uzbrojonym tylko w żyłkę i haczyk wśród trzcin i grążeli na krasnopióry. Łowimy głównie z podchodu, w maskującym stroju. Skradanie się jak Indianin – bardzo wskazane. Szczególnie podkreślam jak najcichsze zachowanie, gdyż jest to podstawowy warunek złowienia dużej wzdręgi. Jak poznać, że takowe są w łowisku? Te wielgachne zawsze pływają pod mniejszymi krewniaczkami i wbrew pozorom to nie one charakterystycznie mlaskają podczas żerowania. Tak robią średnie sztuki, długości 20–25 cm. Duże wzdręgi atakują od spodu skórki pieczywa, przez co na moment podnoszą je do góry. Dodatkowo pod przynętą następuje spore zawirowanie wody. Jest to tylko próba. Jeśli wytrzymamy nerwowo, to złowić możemy naprawdę rekordową sztukę. Atak wzdręgi po takiej próbie może nastąpić nawet po upływie kilku minut.
Łowię na tak zwaną zagniotkę, „cumelek” lub „grzybek”. To ta sama przynęta pod różnymi nazwami. Najlepiej nadaje się lekko „gniotowate” pieczywo. Zupełnie nie nadaje się pieczywo, w którym użyto spulchniaczy. Nie trzyma się haczyka, a jeśli już uda nam się zacisnąć je na nim, to bardzo szybko z niego spada. Ja stosuję pewną sprawdzoną sztuczkę. Aby zwiększyć pływalność, trwałość i atrakcyjność mojej przynęty – za pomocą strzykawki na „zagniotkę” nanoszę kroplę oleju (nie więcej!) wymieszanego z atraktorem. Najczęściej jest to wanilia, choć w wielu zbiornikach wzdręgi wolą zapachy zwierzęce, np. ochotki.
Bat musi być mocny. Dowiązuję do niego żyłkę 0,18 mm, metr krótszą od wędki. Używając pełnego zestawu, możemy mieć kłopot zarówno z zarzuceniem leciutkiej przynęty, jak i z wyciągnięciem większej sztuki. Warto jednak spróbować latem takiego łowienia.
Piotr Berger
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
PRZYNĘTY BOLENIOWE CF
CENA: 21,00,-

