Znów widać zdechłe ryby w jeziorze Zdworskim

Przeglad prasy | 2010-06-24 | Wiadomości | Źródło: gazeta.pl [zobacz oryginał] Wydrukuj

Oceń:

Nikt nie jest w stanie powiedzieć dlaczego w rejonie Jeziora Zdworskiego znow zalegają martwe ryby

Turyści, dzieci, zbliżające się wakacje i... śnięte ryby na brzegu jeziora. Czy to powtórka sytuacji sprzed siedmiu lat, kiedy to w Jeziorze Zdworskim zdechło kilka tysięcy ryb?

Zaalarmowali nas czytelnicy, przysyłając zdjęcia z "wizji lokalnej". - Przerażające! - pisali.

Martwe ryby zauważyli na pograniczu dwóch miejscowości: Zofiówki i Koszelówki. Leżały i na brzegu jeziora, i w szuwarach.

- Zróbcie coś z tym! - prosili, zaznaczając, że na ich apele nie reagują żadne służby.

Zanim pojechaliśmy na miejsce, zaczęliśmy się zastanawiać, jak to możliwe, że objęte programem renaturyzacji Jezioro Zdworskie znowu boryka się z podobnymi kwestiami. Przypomnijmy: latem 2003 r. doszło tu do prawdziwej katastrofy. Po upałach przy niskim poziomie wody nadszedł silny wiatr i falująca tafla jeziora podniosła z dna muł, uaktywniła siarkowodór i amoniak, które zatruły pięć ton ryb. Specjaliści ostrzegali, że jezioro może w ciągu kilku następnych lat całkowicie wyschnąć. Bo choć największe na Mazowszu, jest także jednym z najpłytszych naszych jezior.

Zaczęło się więc ratowanie akwenu. Do zbiornika np. wprowadzono racicznice - mięczaki, które filtrują wodę, a na Wielkiej Strudze (ścieku, który zasila jezioro, wpadając do niego w rejonie Zofiówki) zbudowano specjalną zastawkę.

Martwe ryby zauważyliśmy właśnie przy Wielkiej Strudze. Ich liczba może nie przerażała, ale widok z pewnością był nieciekawy i niepokojący. - Dziwne, bo poziom wody jest tam wysoki. Nawet specjalnie piętrzyliśmy ją zastawką podczas przechodzenia fali powodziowej, żeby nie kierowała się w stronę Dobrzykowa - stwierdził Stanisław Maciejewski, dyrektor płockiego oddziału Wojewódzkiego Zarządu Urządzeń Wodnych i Melioracji.

 

 

Zasugerował, że może ktoś wlał do zbiornika jakąś substancję...

Problem znał Andrzej Hasa, kierownik płockiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. - Byliśmy tam dwukrotnie, pobraliśmy próbki wody, przeanalizowaliśmy je - tłumaczył. - Nic w nich nie znaleźliśmy: ani zbyt małej ilości tlenu, ani trujących substancji.

Skąd w takim razie śnięte ryby? Andrzej Hasa twierdzi, że takie sytuacje czasem się zdarzają. Być może gdzieś w jeziorze było jednak mniej tlenu (Hasa nie kryje, że w rejon strugi ryby trafiły właśnie z jeziora), a być może to sprawka nieodpowiedzialnych wędkarzy. - Zdarza się, że łapią ryby np. przy użyciu prądu - podkreśla kierownik delegatury WIOŚ. - Na szczęście w Wielkiej Strudze zauważyliśmy narybek, co oznacza, że woda rzeczywiście nie jest skażona. Wystąpiliśmy do służb porządkowych, by martwe ryby posprzątali.

(autor: Aleksandra Dybiec)

Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (1)

  • Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -

    serir

    No to piękną opinię Gazeta (lub jej redaktorzyna) wystawia o wędkarzach :"..to sprawka nieodpowiedzialnych wędkarzy. - Zdarza się, że łapią ryby np. przy użyciu prądu.." wypisując takie brednie. Zrównanie wędkarzy z kłusownikami lub rybakami, aż się prosi o rewanż w stylu - śnięte ryby są zazwyczaj efektem wpuszczania do rzek i jezior ładunku zanieczyszczeń z szamb Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska, bo inspektorzy w ten sposób chcą wpływać na bujniejszy rozwój flory wodnej!!! - podkreśla wędkarz równie głupio (w odróżnieniu od tego, co głupio podkreśla kierownik delegatury WIOŚ w przytoczonym artykule).
    Że pismaki przejawiają denną wiedzę o tematyce artykułów, które sami płodzą - to wiem. Ale , że taki inspektorzyna (i to kierownik delegatury!) chlapie jęzorem jak chłop siłą wybuchu oderwany od radła- to pierwsze widzę. Zero myślenia a dużo gadania.

reklama

Nasza sonda

Ile rocznie wydajesz na wędkowanie?

  • do 500,- zł
  • 500,- do 1000,- zł
  • 1000,- do 2000,- zł
  • 2000,- do 3000,- zł
  • 3000,- do 4000,- zł
  • powyżej 4000,- zł

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery