Problem z płotami jest ogromny

Przeglad prasy | 2010-07-12 | Wiadomości | Źródło: Gazeta Pomorska [zobacz oryginał] Wydrukuj

Oceń:

- Denerwuję się, gdy muszę przenieść kajak wzdłuż brzegu po prywatnej działce, bo rzekę przegradza jaz lub inna przeszkoda. Wyjście jest konieczne, ale brzeg bywa często zagrodzony płotem do samej wody - skarży się Słowomir Scheffs, bydgoski kajakarz turysta

Podobny problem mają wędkarze, próbujący przejść wzdłuż brzegu w poszukiwaniu lepszego łowiska.

Wędkarze też się skarżą

- Walczymy z tym od lat. Wędkarze się skarżą - przyznaje Arkadiusz Nicpoń, dyrektor biura zarządu Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Bydgoszczy. - Tak jest najczęściej nad jeziorami, gdzie rozlokowane są działki rekreacyjne, ale też nad rzekami.

Dyrektor wyjaśnia, że działek nie można grodzić nad wodami płynącymi, a więc jeziorami przepływowymi i rzekami. Z opinii prawników PZW wynika, że działki, których ogrodzenie schodzi do samej wody, powinny być przynajmniej wyposażone w niezamykane na klucz bramki. Przez taką działkę można przejść wzdłuż brzegu, ale nie wolno na niej wędkować czy plażować.

- Jeśli właściciel działki nie chce udostępnić przejścia wzdłuż brzegu, kierujemy zawiadomienie do nadzoru budowlanego w starostwach - tych, które wydają pozwolenia. Niestety, nie znamy wyników takich interwencji.


 

Nadzór tylko od drogi

Jak się dowiedzieliśmy u źródła, skutek jest zerowy. - Oczywiście doskonale wiemy, że ludzie grodzą sobie działki do samej wody, co jest zabronione, ale nic nie możemy zrobić - rozkłada ręce Jan Kurkowski, starszy inspektor Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego dla Miasta Bydgoszczy. - Co innego, gdy chodzi o nieprawidłowości dotyczące ogrodzenia przy drodze. Wtedy interweniujemy. Nasza jurysdykcja nie sięga wody.

Bez mandatów

Prawo Wodne stawia sprawę jasno: zgodnie z art. 27. par 1. zabrania się grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar. Zakaz nie dotyczy tylko grodzenia terenów stref ochronnych (zwykle chodzi o ujęcia wody pitnej) oraz hodowli ryb.

- Prawo Wodne jednoznacznie reguluje problem dostępu do linii brzegowej, ale jest to martwy przepis - wyjaśnia Halina Czarnecka, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku (obejmuje północną część woj. kujawsko-pomorskiego). - Możemy nakazać likwidację takiej samowoli, ale skuteczność interwencji jest niewielka. Nie mamy możliwości karania sprawcy mandatem.

Dodaje, że w związku z tym kontrole praktycznie nie odbywają się. Aczkolwiek RZGW w Gdańsku przyjmuje oficjalne zgłoszenia o nielegalnie postawionych płotach - listowne i mailowe.

O niektórych przypadkach informowana jest policja, ale postępowania są umarzane ze względu na znikomą szkodliwość społeczną.

- Po co więc komu takie prawo? - pyta dyrektor. - Nasze państwo naraża się na śmieszność. Po prostu brak mi słów. Problem nielegalnie ustawionych płotów jest ogromny. Ludzie, nawet jeśli znają Prawo Wodne, udają że nie mają pojęcia, o co chodzi.
Halina Czarnecka przyznaje, że kontrolą na terenie województwa kujawsko-pomorskiego może zająć się jeden inspektor RZGW z Gospodarstwa Pomocniczego w Toruniu. Może go wesprzeć kolega z Gdańska.

Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (13)

  • cyklop Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    cyklop

    Stefan - komandos

  • Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Co kraj, to obyczaj...
    Dobrze, ze nie biorą pod uwagę opcji - łoś od zachrystii. To dopiero byłby hardcore!!!!!!!

  • cyklop Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    cyklop

    :-) a, propos Stanów, ponoć w jednym z nich do tej pory istnieje prawo zakazujące " bzykanka od tyłu z własną żoną" pewnie to tam gdzie i łosie gnębią.

  • Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Acha...nazwiska łosia też nie podam.... :))))), ale wołają na niego Stefan.

  • Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Dura lex, sed lex!
    Za to nie mamy tak dziwnego prawa jakie mają USA. Tam łosie prawnie mają ustanowiony zakaz, bzykania się na głównych ulicach jednego z stanów.
    Myślisz, że mieszkańcy protestują, bojąc się śmieszności?

  • Tomek W. Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    hsiao

    Mam znajomego , z którym pracowałem 12 lat . Nazwiska nie podaję , bo to publiczna osoba . Kupił on ziemię nad jeziorem (cały cypel ) z notarialną linią brzegową . W majestacie prawa mógł postawić płot na linii wody , ale nie zrobił tego . Efekt był taki , że od maja do września miał na swojej działce nad brzegiem regularne pole namiotowe . Nie pomagały prośby ani groźby , policja mówiła , że to nie ich sprawa . "Kupiłeś Pan ziemie to się Pan martw" . No i wpadł na pomysł:))) Zapłacił jakiemuś rolnikowi , żeby mu tak głęboko zaorał ziemię nad brzegiem , żeby żaden namiot nie miał gdzie stanąć . Bruzdy mają po 40-50cm głębokości . Z gratami wędkarskimi nawet trudno przejść nie zaliczając kilkakrotnie gleby . I ma święty spokój . Płotu dalej nie postawił bo i po co? Przecież przejście jest:))) Tak na marginesie polskie prawo własności momentami graniczy z paranoją . W kilku krajach na świecie byłem , łaziłem nad jeziorami i rzekami , gdzie stały setki domków letniskowych . I wiecie co?...NIGDZIE NIE BYŁO JAKIEGOKOLWIEK PŁOTU....Cały świat z pewnymi rzeczami sobie dawno poradził , tylko my Polacy jesteśmy specami od strzelania sobie w kolano . Paranoja....

  • Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    serir

    To i tak Arturze pozostanie sytuacja, w której prawie nic się nie zmieni. Przejście owszem- będzie, ale ponieważ "Przez taką działkę można przejść wzdłuż brzegu, ale nie wolno na niej wędkować .." to nadal brzeg, de facto, będzie niezbyt dostępny. Nie uważasz? Wolę już tę opcję z obowiązującym obecnie zapisem - nie wolno utrudniać dostępu do wód płynących. A ogrodzenie, jakby na to nie patrzeć, utrudnia ten dostęp. Co w związku z tym? Wyegzekwować poszanowanie prawa...albo zezwolić na korzystanie z uroków wody w każdym miejscu brzegu. Jak taki brzeg sobie wykorzysta w ciągu miesiąca 100-200 wędkarzy, to właściciel w poczuciu zagrożenia (urojonego oczywiście) swej własności będzie wolał wykonać ogrodzenie w sposób zgodny z Prawem Wodnym i mieć to poczucie, że na jego grunt nikt nie wlizie..

  • Artur Jędruszczak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    Ja mimo iż nie posiadam takowej działeczki nad samą wodą jestem jak najbardziej za opcją: "Dyrektor wyjaśnia, że działek nie można grodzić nad wodami płynącymi, a więc jeziorami przepływowymi i rzekami. Z opinii prawników PZW wynika, że działki, których ogrodzenie schodzi do samej wody, powinny być przynajmniej wyposażone w niezamykane na klucz bramki. Przez taką działkę można przejść wzdłuż brzegu, ale nie wolno na niej wędkować czy plażować" Jest to chyba najrozsądniejsze rozwiązanie i ma w sobie "i wilk syty i owca cała" byle by można było takie coś egzekwować np miesięczny termin budowy takowych bramek, a jeżeli nie to kara pieniężna za każdy dzień nawet nie wielka, ale jednak powinno tak być.

  • Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Nie jestem biegły w sprawach takich określeń jak "działka z linia brzegową lub bez niej". Przypuszczam, że jest to specyfika gruntów leżących nad jeziorami a nie rzekami (bo przy tych ostatnich granica własności gruntu "idzie" po granicy działki bez względu czy granica jest na suchym lądzie czy też kilka metrów pod wodą), więc temat faktycznie nie został poruszony jeśli o tereny w krainie jezior idzie. Kwestia pomostów, budowy domków na gruntach nieodrolnionych, odprowadzenia szamba do gruntu albo bezpośrednio do wody, strefy ochronne - Tomku, to wszystko jest znane i stare jak historia działek letniskowych nad jeziorami. Mam tylko nadzieję, że takie historie z wolna odchodzą w przeszłość, bo apogeum wybuchu takich historii było jeszcze wtedy gdy nie było dzisiejszego prawa, za to w urzędach gminnych zasiadali towarzysze i pozwalali sobie wzajemnie na wszystko (na marginesie- kapitaliści, którzy zastąpili towarzyszy, też pozwalali sobie na wszystko).
    A co do darcia mord...może w tym jeziorze są piranie i coś tym kąpiącym wygryzają?

  • Tomek W. Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    hsiao

    Nikt tutaj nie poruszył kwestii zasadniczej . Czy działka notarialnie jest z "linią brzegową" czy nie . Jeśli w akcie notarialnym mamy zapis o linii brzegowej należącej do działki , to możemy grodzić do samej wody i nikt nic z tym nie zrobi . W mojej mazurskiej miejscowości są działki tak z linią brzegową jak i bez niej . Skupiłbym się na moim zdaniem większym problemie . Samowolka budowlana nad jeziorami . 20 lat temu nad moim jeziorem były pomosty a i to niewiele . Teraz działek jest mnóstwo a na każdej stoi "domek" letniskowy . Prawdę mówiąc chciałbym mieć taki domek jako całoroczny . ... Wszystkie domki stoją NIELEGALNIE!!! Tam są już osiedla! I co?! I nic... Też kiedyś chciałem zbudować mały domek wędkarski , ale legalnie i niemal wyrzucono mnie z Urzędu Gminy . "Strefa Ochronna" , 'Mazurki Park Krajobrazowy" - tak tłumaczono zakaz budowy . Tylko te zakazy jak widać NIE DOTYCZĄ wszystkich . Trzeba być chamem , łobuzem , udawać idiotę , budować na lewo a potem spokojnie czekać na abolicję budowlaną i sprzedać działkę z domkiem za setki tysięcy złotych .
    Nad moim jeziorem kiedyś było cicho....Teraz wakacje w okresie lipiec-sierpień to męczarnie , bo ludzie drą mordy ile sił , całą dobę grają radia każde co innego-kakofonia skrajna . Oczywiście wszyscy na bani .
    I jeszcze mam pytanie , bo mam za mało wyobraźni , żeby sam sobie na nie odpowiedzieć :
    DLACZEGO KĄPIĄCY SIĘ LUDZIE WYDAJĄ Z SIEBIE DŹWIĘKI JAKBY ICH RŻNIĘTO TĘPĄ KOSĄ ALBO ŻYWCEM I BEZ ZNIECZULENIA WYRYWANO KOLEJNE ZDROWE ZĘBY?!

  • Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -

    serir

    Problem był, jest i będzie...bo ludzie jeżeli mają swój grunt nad wodą, chcą sobie na bazie własności gruntu zapewnić prawo własności wody i swobodnego do niej dostępu. Ponadto, psychologicznie ujmując- skoro zapłacili za ten grunt, to trudno jest im samodzielnie zrezygnować z części praw własności (np. gdy grunt który nabyli, kończy się w połowie szerokości koryta rzeki). Faktycznie, prawo w tym miejscu nie jest doskonałe. Z jednej strony, po kilkudziesięciu latach gdy pojęcie własności nie miało żadnej wartości, teraz samo prawo - ponoć szanujące własność prywatną- z jednej strony "mówi" - to jest twoja własność, a własność jest świętością , której naruszenie grozi karami. A z drugiej strony - to nic, że to twoja własność bo masz ją udostępniać innym . Czyli samo sobie niejako przeczy.
    Wiele razy byłem zmuszony idąc brzegiem rzeki, forsować ogrodzenia sięgające aż w nurt rzek (choćby takie jak ogrodzenia pastwisk czy łąk na których stało stado krów lub owiec), jednak nigdy nie spotkałem się z jakąkolwiek agresją z strony właścicieli tych gruntów. Tu los mi sprzyjał. Wiem jednak, że wielu kolegów po kiju, miało niezbyt miłe przeżycia związane z tym problemem oraz wiem, że w wielu miejscach takie ogrodzenia uniemożliwiają całkowicie swobodny (prawnie zagwarantowany!) dostęp do wody. Wydaje mi się, że jedyną drogą by Państwo mogło zagwarantować swym Obywatelom swobodne korzystanie z gwarantowanych praw, jest albo nacjonalizacja gruntów leżących pod wodami płynącymi (bo na wykupienie ich to szans raczej nie ma - za dużo kasy na to by poszło gdy na bardziej potrzebne problemy nie ma), albo wprowadzenie zapisu w prawie budowlanym mówiącego, że grodzenie do skarpy koryta podlega karze administracyjnej....bo chyba nie zawsze w wydziale architektury, wydając decyzje o warunkach zabudowy, urzędnicy widzą o jakim gruncie decyzje wydają. Inna sprawa to egzekwowanie odpowiedzialności od urzędników, którzy niczym udzielni władcy, robią co chcą (często bez poszanowania prawa).

  • cyklop Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -

    cyklop

    grodzą się wszyscy Nemo, nawet butni gospodarze. ja zadam pytanie, mam nadzieję nie retoryczne, to po co do jasnej ciasnej utrzymujemy urzędników, którzy nie potrafią odpowiednio zająć się sprawą a do tego publicznie mówią o jakimś "martwym prawie"? Panie J. Kurkowski, p. H, Czarnecka. udowodniliście własnymi słowami i podejściem, że wasze miejsce nie jest na zajmowanym stanowisku, bo i jako wędkarz, i kajakarz zarazem, coraz częściej spotykam się z takimi problemami, a prawo wodne pod tym względem znam. dla p. A, Nicponia, który zajmuje stanowisko też mam jedno pytaniem, skoro w powiecie nie można nic załatwić, to pańska znajomość i umiejętność korzystania z publicznych, administracyjnych urzędów kończy się na powiecie? wstyd.
    może to pole do POpisu dla nowego prezydenta, może warto by zmienić, poprawić ustawy nie tylko względem prawa wodnego a również turystyki. swego czasu miałem rozkosz wędrować po Szwecji. tam na prawdę wszystko jest dla ludzi.

  • nemo54 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -

    nemo54

    Inspektorzy budowlani potrafią wyekzekwować rozewbranie domu tylko dlatego że nie było pozwolenia na budowe albo był wybudowany niezgodnie z planem . Utyskiwanie nad tym że nie można przymusić do stosowania się do prawa wodnego poprzez likwidacje płotów wchodzących do wody jest smieszne Wszyscy wiedzą doskonale że takiej działki nie ma przeciętny Kowalski tylko lokalny "estabiliszment" polityczno -towarzyski to najczęsciej jakiś radny prokurator wpływowy bysnesmen albo inny naczelnik urzedu skarbowego a ci ludzie oraz ci którzy są ich znajomymi są ponad prawem Jak u Orwella w Zwierzęcym Folwarku "wszyskie zwierzeta są wobec prawa równe ale są również równiejsze" U nas prawo jest dla maluczkich Ktos kto wypije piwo pod sklepem może dostać w śadzie grodzkim jakies 5 tys grzywny z zamianą na areszt i tu stróze prawa ścigają z pełna gorliwością albo jakiegoś drobnego handlarza chodnikowego tez jak najbardziej.A jesli jakiś Tz krawęznik" osmielił by się egzekwowac cos takiego to jego komendant znalazby mu tyle zajęć że facet by zapomnial nawet jak się nazywa . Pytanie retoryczne dlaczego?? Ano dlatego że albo równiez ma taką dzialkę i nie życzy sobie zeby jakiś "element" (wedkarz 0 przelaził "jego brzegiem" albo jesli nie ma dzialki to "szacowne grono działkowiczów nadbrzeżnych " mogłoby dojśc do wniosku że taki policjant nie nadaje sie do pełnionej funkcji bo nie jest dość elastyczny by uwzglednic l"lokalne uwarunkowania"Kidyś znałem dzielnicowego który uporczywie walczył z włascicielami zle zaparkowanych samochodów. Podjechałem w to miejsce i zastałem taki widok .Dzielnicowy posepnie patrzył na 4 krotną niż normalnie zaparkowana ilość pojazdów. Same "wypasione fury" zaparkowane zuchwale nawet na trawnikach. Zebranie mafii w pobliskiej knajpie stąd ten zjazd. Przywitalem się i mówię No Geniu ale masz żniwa tak na oko z 60 mandatów. Na co on ..ani jednego ja chce zyć.Tak u nas wyglada przestrzeganie prawa

reklama

Nasza sonda

Czy jesteś za elektroniczną formą wnoszenie składek i opłat w PZW?

  • tak
  • nie mam zdania
  • nie

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery