Wybieraj ryby z zielonym światłem!

Przeglad prasy | 2010-07-14 | Wiadomości | Źródło: odkrywcy.pl [zobacz oryginał] Wydrukuj

Oceń:

Na skutek nadmiernych połowów cztery na pięć jadalnych gatunków ryb jest zagrożonych wyginięciem. Wydana właśnie przez WWF druga edycja ekologicznego poradnika „Jaka ryba na obiad?” umożliwia konsumentom świadomy wybór tych gatunków, które możemy kupować bez obaw. W zależności od sytuacji danego gatunku ryb, WWF przyznał każdemu z nich czerwone, żółte lub zielone światło

Nadmierne połowy są problemem na całym świecie. W ich wyniku aż 120 z około 200 jadalnych gatunków ryb może całkowicie zniknąć z naszych mórz i oceanów – a co za tym idzie i z naszych talerzy – już w połowie tego stulecia. Zagrożenie to można wyeliminować, między innymi ograniczając tymczasowo ich spożycie. Każdy z nas może wpłynąć na to, które ryby będą łowione, wybierając w sklepach i restauracjach te gatunki, których liczebność jest na stabilnym poziomie i te, które posiadają certyfikaty gwarantujące, że ich połowy lub produkcja nie szkodzą środowisku. Ograniczając lub całkowicie rezygnując z zakupu zagrożonych gatunków, dajemy producentom jasny sygnał, że nie akceptujemy ich dalszego połowu.

Z badań przeprowadzonych na zlecenie WWF przez Millward Brown SMG/KRC wynika, że mimo że zdecydowana większość Polaków (63%) zdaje sobie sprawę, że wiele gatunków ryb jest zagrożonych wyginięciem, rzadko ma to wpływ na ich świadomość konsumencką i zachowania w momencie dokonywania zakupów. Kupując ryby, nie zwracamy uwagi na elementy związane z ekologią (certyfikat ekologiczny lub to czy ryba jest zagrożona). Mają one znaczenie tylko dla około 5% respondentów. Niewiele wiemy o zagrożonych gatunkach żyjących w Bałtyku. Wymieniano wśród nich najczęściej łososia bałtyckiego i dorsza, jednak taką świadomość miało zaledwie 17-18% ogółu respondentów badania. Te wyniki pokazują, jak istotne jest dostarczenie Polakom informacji, na temat tego, jakie gatunki ryb powinni wybierać w sklepie.



 

Długo żyliśmy w przekonaniu, że zasoby ryb i innych organizmów morskich są niewyczerpalne. Sytuacja ta uległa jednak zmianie - nowoczesne, intensywne metody połowów spowodowały, że zasoby ryb gwałtownie maleją. Nasze codzienne decyzje mogą ocalić wiele gatunków. Należy przestać spożywać zagrożone gatunki, takie jak łosoś bałtycki, sola czy węgorz. W ten sposób dajemy im czas aby rozmnożyły się na tyle licznie, że przestanie im grozić wymarcie. Możemy zamiast nich jeść ryby, których zasoby są na stabilnym poziomie. W poradniku WWF mają one bezpieczne, zielone światło. Należą do nich między innymi flądra, makrela, sandacz czy miętus – mówi Piotr Prędki, Specjalista projektu Zrównoważone rybołówstwo WWF Polska.

WWF apeluje, aby zwracać uwagę na to, skąd pochodzi ryba, którą kupujemy. Zasoby danego gatunku w jednym akwenie mogą być stabilne, podczas gdy w innym akwenie - bardzo niskie. Zgodnie z unijnym prawem wszystkie produkty rybne oraz owoce morza na rynku wspólnotowym powinny posiadać na etykiecie informację, gdzie dany gatunek został złapany i czy pochodzi z hodowli. Dzięki temu możemy mieć pewność, że kupujemy produkty rybne pochodzące z populacji, którym nie zagraża wymarcie i których połowy i hodowla nie szkodzą środowisku. Niestety w Polsce często te przepisy nadal nie są przestrzegane i egzekwowane. Wybór niezagrożonych gatunków powinien ułatwiać konsumentom także certyfikat MSC (the Marine Stewardship Council, MSC), który gwarantuje, że produkty spełniają określone standardy ekologiczne. W Polsce produktów z certyfikatem MSC jest wciąż stosunkowo niewiele. WWF ma nadzieje, że ich liczba oraz popyt na nie będą ciągle wzrastać, podobnie jak w innych państwach europejskich.

Pełna wersja poradnika na www.wwf.pl/jakarybanaobiad.pdf Wersja kieszonkowa http://assets.wwfpl.panda.org/downloads/jaka_ryba_internet.pdf

Zobacz podobne

Dodaj komentarz

Komentarze (7)

  • nemo54 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    nemo54

    Na wszelki wypadek bede jadł tylko krąpie i zapijał wyborową

  • Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Tu bym się nie zgodził. To, że jemy/ jesteśmy przyczyną zabijania mniejszej ilości ryb niż nacja X, nie znaczy, że w ogóle nie zabijamy lub tego zabijania nie stymulujemy. A po drugie- jeżeli mamy w tym swój udział, to znaczy , że warto nadal go mieć i w dodatku być tego nie świadomym? Artykuł nie mówi:Francuzi żrą T/osobę/ rok, Norwegowie - 0,79T/o/rok, a Rosjanie 0,26T/o/rok, więc od dziś żabojady mają przestać jeść w ogóle, Norwegia ma wprowadzać na rynek o 20% mniej rybiego mięcha, a Rosja niech żłopie tylko "szampanskoje " z kawiorem z hodowli. Informacja jest po to, by być świadomym konsekwencji prostego procesu: Kupujesz w sklepie, więc tworzysz popyt. Jak jest popyt to produkcja odpowiada zwiększonymi dostawami ( w rezultacie, wiadomo co jest).
    Wystarczy dokonywać świadomych zakupów, wiedząc, że żrąc co dzień łososia , płaci się za mazut napędzający silniki trawlerów ciągnących sieci w które tan łosoś jest łowiony. Jedz łososia, skoro go lubisz, nie co dziennie ale co drugi albo trzeci dzień. A jak musisz rybę od poniedziałku do piątku, to urozmaić dietę o sandała. On też chce być dostawcą kwasów nienasyconych Omega 3.
    A jak sandał nie pasi, to masz pecha. Wybierz flądrę!

  • juro Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    Witam. W sklepach w małopolsce można kupić ryby tylko z Chin i Filipin. Jeżeli coś komuś może szkodzić, to raczej nam ich spożywanie. Pozdrawiam.

  • cyklop Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    cyklop

    Polska powinna zostać "najzieleńszym" zjadaczem ryb, który tylko reguluje gatunek. zjadamy wielokrotnie mniej ryb i owoców morza niż inne nacje. cena i dostępność tych produktów natury jest dla nas wystarczającą barierą ograniczającą spożycie, co za tym idzie nie potrzeba nam "świadomych" wyborów i informacji na etykiecie (następne martwe prawo?)

  • Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    serir

    Wydaje mi się, że jeżeli Klient będzie podzielał punkt widzenia problemu WWF, to mając szansą świadomego wyboru sam stanie się czymś w rodzaju nadzorującego. Nie tylko WWF będzie wtedy zwracała na to uwagę.

  • jacoli Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    jacoli

    Może prościej by było pilnować rybaków i przetwórnie niż zmuszać potencjalnego nabywce żeby sprawdzał certyfikaty itp. Chyba te zagrożone gatunki ryb nie biorą się w sklepach znikąd i można mieć nad tym kontrole ale oczywiście chodzi o kasę i prościej jest suszyć głowę nabywcą ryb i ma się sumienie spokojne. WWF powinno się zająć ochroną ryb od początku czyli od połowów a nie od końca bo wielu klientów idzie kupić rybę i nie interesuje ich skąd ta ryba jest skoro jest w sklepie to można założyć że została legalnie złowiona i jest do kupienia a nie żeby ładnie wyglądała w sklepie.

  • Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    serir

    "WWF ma nadzieje.."- to całkiem dobrze jest mieć nadzieję, tylko co z tego, że ja ma? Sprawa nie jest błaha, ale przy braku wypełniania wynikającego z przepisów obowiązku , samo posiadanie nadziei to troszeczkę za mało (jak mi się wydaje). A skąd zwykły, szary zjadacz chleba ma wiedzieć co można kupić a co nie, by nie stymulować połowów i wybijania stad? Może warto by było, drogie WWF, zająć się nieco szerszą kampanią informacyjną - czymś na wzór "Czerwonej księgi"- która byłaby łatwo dostępna dla każdego? No i w dodatku niech obejmuje nie tylko ryby ale i rośliny oraz inne zagrożone w danej strefie zwierzęta. Jeżeli cena będzie przystępna, to wielu ludzi powodowanych zaciekawieniem by ją kupiło (a to oznacza obok propagacji wiedzy, całkiem niezły zarobek). To niestety wykracza daleko poza zakres nadziei.

reklama

Nasza sonda

Jaką metodę wędkowania preferujesz?

  • spławikową
  • gruntową
  • spinningową
  • muchową
  • podlodową
  • morską

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery