Brzana na przepływankę
Przeglad prasy | 2010-07-16 | Wiadomości | Źródło: Wiadomości Wędkarskie [zobacz oryginał] Wydrukuj
Łowienie brzan na przepływankę nie jest łatwą dziedziną wędkarskiego hobby. Abstrahuję tutaj od sporadycznie trafiających się sztuk tego gatunku przy połowie innych ryb prądolubnych, jak chociażby świnek, kleni czy cert
Zaletą brzanowej przepływanki jest możliwość aktywnego spędzenia czasu i bezpośredniego kontaktu z niewątpliwie jedną z najsilniejszych ryb naszych wód, przy użyciu sprzętu o wiele bardziej delikatnego, niż toporne gruntówki stosowane zazwyczaj przy połowie tej ryby. Do tego wymagana jest cierpliwość i opanowanie. Niektórzy wędkarze twierdzą nawet, że brzana na przepływankę to ryba dla twardzieli i chyba mają sporo racji.
Decydując się na łowienie brzan metodą przepływanki, warto wybrać się nad rzeki lub ich odcinki, które umownie określa się „krainą brzany”. Obecnie chyba najlepszymi łowiskami w naszym kraju pozostały: San na odcinku od Sanoka do Przemyśla, Dunajec, Poprad, dolne odcinki Skawy i Soły, Nysa Kłodzka, Bóbr oraz Nysa Łużycka. W górnym i środkowym biegu Wisły i Odry też jest spora populacja brzany, jednak z uwagi na wielkość tych rzek, szybkość nurtu i głębokość – co przekłada się przecież na dostępność do miejsc żerowania tej ryby – metoda przepływanki raczej się nie sprawdza.
W krainie brzany
Przy wyborze łowiska warto sprawdzić mapę porozumień międzyokręgowych i dozwolone przynęty na danym odcinku rzeki. Najlepiej dokonać tego na stronach internetowych poszczególnych okręgów PZW lub upewnić się telefonicznie, aby później na łowisku nie było niepotrzebnych kłopotów i rozczarowań. Niekiedy okręgi wprowadzają okresowe zmiany dotyczące możliwości zastosowania przynęt zwierzęcych na wodach, gdzie przez większą część roku obowiązują przynęty sztuczne i roślinne. Przykładem może być zarządzenie przemyskiego okręgu PZW, wprowadzające na okres letni (liczony od 1 lipca do 15 września) możliwość stosowania przynęt zwierzęcych na Sanie na odcinku od Dynowa do ujścia Stupnicy, który to odcinek jest typową krainą brzany. Z pewnością taka regulacja będzie dobrze służyć pasjonatom połowu tej ryby na przepływankę.
Brzany na przepływankę możemy łowić od początku lipca do końca października, ale najlepsze są dwa pierwsze miesiące letnie. Najbardziej intensywne żerowanie tych ryb przypada na godziny południowe. Dlatego też – w przeciwieństwie do wielu innych gatunków ryb – nie ma potrzeby pojawiania się na łowisku wczesnym rankiem. Zasadnicze znaczenie przy planowaniu wyprawy na brzany ma pogoda i stan wody oraz jej klarowność. Najlepsze będą dni słoneczne z jak najwyższą temperaturą i ustabilizowanym, wysokim ciśnieniem. Poziom wody w rzece powinien być niski i nie podlegać wahaniom większym niż na kilka centymetrów. Przykładowo na Sanie optymalny poziom wody do połowów brzany na przepływankę mierzony w Przemyślu powinien się mieścić w przedziale 80–110 cm. Wygodną i szybką formą uzyskania informacji na temat codziennego stanu wód głównych rzek Polski jest strona internetowa Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (www.pogodynka.pl). Przy połowie brzany na przepływankę – w odróżnieniu od innych gatunków ryb poławianych tą metodą – woda w wybranym przez nas łowisku powinna być przejrzysta.
W wodach tzw. krainy brzany rzadko zachodzą gruntowne zmiany w ukształtowaniu dna rzeki, pokrytego zazwyczaj żwirem, różnej wielkości otoczakami, niekiedy głazami czy progami skalnymi. Dlatego brzany mają od lat utarte miejsca żerowania. Zazwyczaj są to rynny przy kamiennych opaskach lub te na środku rzeki, odcinki kończące wyjścia z głębin, gdzie rzeka się zwęża, a nurt znacznie przyśpiesza, przelewy i podwodne blaty usypane z kamieni. Wbrew utartym opiniom, brzany wcale nie potrzebują głębokiej wody. Nawet okazy tego gatunku żerują często w wodzie o głębokości 0,7–1 m. Ważne, aby w takim miejscu był dostatecznie szybki nurt, który one uwielbiają.
Z brzegu i z wody
Sprzęt do połowu brzany na przepływankę musi być rozsądnym kompromisem pomiędzy finezją a solidnością i wytrzymałością w kontekście niezwykłej siły ryby, z jaką przyjdzie nam się zmierzyć. Powinien się on składać z lekkiego wędziska teleskopowego z włókna węglowego, kołowrotka o stałej szpuli (najlepiej z tzw. hamulcem walki) z żyłką główną o przekroju 0,14–0,18 mm. Przypony odpowiednio 0,12–0,16 mm długości 50–60 cm z uwagi na kamieniste dno łowiska. Haczyki należy stosować w zależności od używanej przynęty: w przypadku białych robaków i konserwowej kukurydzy nr 8–10, a na rosówki będą to nr. 4–6. Spławik i obciążenie muszą być dobrane nie tylko do rodzaju przynęty, ale także szybkości nurtu i głębokości łowiska. Wyporność spławika przy zastosowaniu białych robaków i kukurydzy powinna mieć 1,5–3,0 g, a obciążenie mniej więcej o 1 g mniej. Natomiast w przypadku użycia rosówki należy zastosować większy spławik, tj. o wyporności w przedziale 3,0–5,0 g i dostosowane do niego, mniejsze obciążenie. Spławik powinien mieć widoczną antenkę z uwagi na potrzebę prowadzenia zestawu na znaczną niekiedy odległość. W zestawie koniecznie trzeba umieścić niewielki krętlik na żyłce głównej, który będzie jednocześnie ogranicznikiem dla przelotowej śruciny, tzw. łezki. Zadaniem krętlika będzie zmniejszanie efektu skręcania się żyłki głównej i przyponu, co jest nieuniknione przy łowieniu na przepływankę i do tego jeszcze w zazwyczaj szybkim nurcie. Wygodnym rozwiązaniem jest przygotowanie dwóch zestawów, co pozwoli dostosować się do warunków łowiska i aktualnego apetytu brzan.
W tym samym łowisku brzany chętniej mogą chwytać rano białe robaki, a po południu rosówkę. Ta ostatnia jest absolutnie rewelacyjną przynętą, zwłaszcza na duże sztuki. Ponadto jej zastosowanie pozwala niemal zupełnie wyeliminować brania innych, niepożądanych przez nas gatunków ryb.
W przypadku łowienia brzan na przepływankę nie zawsze można efektywnie prowadzić zestaw ze stanowiska na brzegu rzeki. Niekiedy trzeba wejść do wody dość daleko od brzegu. Potrzebne będą wówczas wodery, najlepiej neoprenowe, ponieważ z jednej strony są dobrym izolatorem przed wychłodzeniem podczas stania w wodzie, a z drugiej strony po wyjściu z wody nie nagrzewają się tak szybko, jak buto-spodnie wykonane z innych materiałów. Podeszwy woderów powinny mieć filc, co zmniejsza ryzyko poślizgu na kamienistym dnie rzeki. Poza woderami warto zabezpieczyć się jeszcze odpowiednią bielizną. Wielogodzinne stanie w nurcie podgórskiej rzeki może być przyczyną problemów ze zdrowiem. Zmniejszeniu refleksów świetlnych na powierzchni falującego nurtu będą służyć okulary polaryzacyjne i nakrycie głowy. Wchodząc do wody, należy zabrać ze sobą przynęty i niezbędne akcesoria, które umożliwią naprawę zestawu, aby bez potrzeby nie wychodzić na brzeg i nie płoszyć ryb. Przy brodzeniu w wodzie należy zachować ostrożność, zwłaszcza na nieznanym sobie łowisku.
Sztuki i sztuczki
Branie brzany może nastąpić już po pierwszych kilku przeprowadzeniach zestawu, a niekiedy, mimo sprzyjających warunków, trzeba wykonać dziesiątki rzutów. Zapowiedzią dobrych brań jest zazwyczaj spławianie się brzan. Zestaw powinien spływać naturalnie z nurtem, zaś żyłka powinna być w miarę napięta, co ułatwi zacięcie ryby. Dużym utrudnieniem w prawidłowym prowadzeniu zestawu może być wiatr, powodujący powstawanie na żyłce tzw. rękawów. Branie brzany na białe robaki czy kukurydzę sygnalizowane jest przytopieniem spławika przypominającym zaczep. Zacięcie powinno być prawie natychmiastowe. Natomiast inaczej prowadzimy zestaw i zacinamy w przypadku użycia rosówki jako przynęty. Trzymając w palcach wysnuwającą się ze szpuli kołowrotka żyłkę, wyraźnie wyczujemy moment pochwycenia rosówki przez brzanę. Trzeba wówczas odczekać z zacięciem 4–5 sekund, aby dać rybie czas na wessanie dużej przynęty.
W pierwszym momencie po zacięciu można odnieść wrażenie, zwłaszcza w przypadku dużej brzany, że mamy do czynienia z zaczepem. Po chwili następuje ucieczka ryby na kilka, a niekiedy nawet na kilkadziesiąt metrów, najczęściej w przeciwną stronę od miejsca, gdzie stoimy, z odchyleniem w górę rzeki. Mniejsze i średnie brzany mogą robić jeszcze liczne odjazdy, po czym mamy wrażenie, że stają w miejscu. Są one wówczas zwrócone pod kątem do dna rzeki i intensywnie pracują płetwami, starając się uwolnić z haczyka poprzez uderzenia pyszczkiem o kamienie. Nie wolno wówczas zbyt wcześnie dokręcać hamulca kołowrotka i próbować siłowo wyciągać brzanę pod powierzchnię wody, bo może się to skończyć nerwowym ruchem ryby i zerwaniem przyponu. Natomiast brzany powyżej 2 kg i większe zazwyczaj nie robią dłuższych odjazdów. Często są to niewielkie przesunięcia zaciętej ryby w obrębie dna łowiska. Arsenał sztuczek takich okazów jest większy. Lubią one nawet po długim holu – kiedy już nam się wydaje, że wygrana jest tylko kwestią czasu – stanąć pod dużym głazem czy fragmentem skały albo okręcić żyłkę wokół niego i w efekcie ją przetrzeć. Duże brzany próbują też ucieczki w dół rzeki, wykorzystując własną masę i siłę nurtu. Hol medalowych okazów brzany na żyłkę 0,12–0,14 mm (na przyponie) może trwać nawet ponad dwie godziny i jego wynik jest do końca niepewny. Przy oznakach zmęczenia większych i średnich sztuk należy tyłem ostrożnie wycofywać się w kierunku brzegu, aby tam dokonać lądowania ryby. Najbardziej dogodne są do tego twarde, żwirowe plaże, jakie zazwyczaj spotykamy w podgórskich rzekach krainy brzany. Holowana brzana, kiedy poczuje płytką wodę, robi jeszcze często 2–3 poważniejsze odjazdy na głębsze partie rzeki. Rybę przy wyciąganiu z płycizny najlepiej chwycić dłonią za kark. W przypadku dużej brzany należy jeszcze drugą ręką uchwycić ją za nasadę ogona, a z wędką pod pachą trzeba sobie jakoś poradzić, nie zapominając o otwarciu szpuli kołowrotka. Oczywiście dla wędkarzy mniej wprawnych w chwytaniu ryb rękoma podczas ich lądowania bezpieczniejszy będzie podbierak i pomoc koleżeńska. Przy holowaniu mniejszych brzan nie ma potrzeby wychodzenia z wody. Pomocny może być wówczas muchowy podbierak. Po wyholowaniu brzany należy koniecznie wymienić przypon, osłabiony tarciem po kamieniach i ostrym promieniu płetwy grzbietowej walczącej ryby.
PS Pisząc o brzanach na przepływankę, wykorzystałem nie tylko własne doświadczenia, ale przede wszystkim doświadczenia największego łowcy tego gatunku, jakiego poznałem – Józefa Lenartowicza z Przemyśla – dla którego brzany od zawsze były pasją i wyzwaniem. Ma on na swoim koncie wiele medalowych okazów.
Warto obserwować!
Poszukując stanowiska brzan, trzeba obserwować rzekę. W słoneczne, upalne dni brzany lubią się spławiać w charakterystyczny sposób. Wypływają na powierzchnię, pokazując swoje miedzianozłote grzbiety i boki oraz pomarańczowe płetwy, po czym znikają, robiąc sporo plusku płetwą ogonową. Trwa to zaledwie 2–3 sekundy. Niekiedy są to efektowne wyskoki pionowo w górę. Takie zachowanie nie tylko wskazuje miejsce bytowania brzan, ale i wielkość sztuk, jakich możemy się spodziewać. Pomocne przy lokalizacji brzan mogą się okazać także okulary polaryzacyjne, bowiem w płytszych partiach rzeki możemy dostrzec poszczególne sztuki.
Bez nęcenia
Efektywne łowienie brzan nie wymaga nęcenia, choć na ten temat istnieją dwa zasadniczo odmienne poglądy. Sam przez wiele lat nęciłem brzany mocno sklejonymi kulami z dodatkiem kukurydzy, na którą głównie je łowiłem. Obecnie prawie nie stosuję nęcenia w przypadku łowienia brzan i preferuję przynęty zwierzęce. Jeżeli wrzucimy kule zanętowe, niemal na pewno jako pierwsze w łowisku pojawią się klenie, następnie świnki, a dopiero później brzany.
No kill
Złowioną brzanę, o ile zdecydujemy się na jej zabranie, trzeba szybko umieścić w dosyć dużej siatce w wodzie o sporym przepływie i głębokości przynajmniej 40 cm. Chodzi o to, aby ryba nie obijała sobie podbrzusza o kamienie. Mięso brzany jest smaczne, ale ościste, dlatego lepiej zabierać tylko sztuki grubo powyżej 50 cm. Na pewno szlachetniejszym czynem będzie zrobienie zdjęcia brzanie i zwrócenie jej wolności. Stosując zasadę „złów i wypuść”, dajemy sobie i innym wędkarzom szansę na ponowne spotkanie z waleczną i piękną rybą.
Jerzy Szukalski
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 217
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 201
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
Baitliner Bait boat
CENA: 1 439,96,-

