Piękny okaz ale czy powód do dumy?
Przeglad prasy | 2010-09-14 | Wiadomości | Źródło: kontakt24 tvn [zobacz oryginał] Wydrukuj
Jeden z naszych użytkowników nadesłał nam link do poniższej informacji z prośbą o reakcję. Zamieszczamy zatem ów "rekord" i czekamy na Wasze opinie
Sum olbrzym w Jeziorze Rybnickim
241 cm i 103 kg - tyle mierzy i waży gigantyczny sum złowiony przez Reportera 24 Roberta. "Po 2,5 godzinach walki z rybą, udało mi się̨ wyciągnąć ją na brzeg" - napisał dumny ze swojej zdobyczy Robert.
Niespotykanej wielkości okaz został złowiony w Jeziorze Rybnickim. Choć ciężko w to uwierzyć, nie jest to jedyny taki olbrzym w tym sztucznym zbiorniku wodnym. Jak usłyszeliśmy w Kole Polskiego Związku Wędkarskiego nr 105 Silesia Rybnik, w tym zbiorniku pływają i większe okazy - dochodzące nawet do 300 kilogramów.
"Wędkarzem jestem od ósmego roku życia, czyli już 20 lat. Pasję wszczepił mi mój dziadek. Myślę, że jest to moja ryba życia, bo nie codziennie można złowić takie monstrum" - pisze Robert. "Suma wyciągnąłem z wody sam, bez niczyjej pomocy" - dodaje dumny wędkarz.
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Komentarze (59)
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Z pewnością zwiększeniem wysokości opłaty - nie. Prędzej przybędzie kolejna fala kłusujących, których nie będzie stać na jednorazowy wydatek na kartę, niż zmniejszy się ilość myślących w kategoriach, że "karta ma się zwrócić". Przypuszczam, że taki sposób podchodzenia do wędkarstwa, jest właściwy dla jakiejś ilości łowiących, i nic tego nie zmieni. To jest grupa o stałych i niezmiennych zapatrywaniach na to, czym jest woda i jakie ma spełniać zadanie (to lodówka lub spiżarnia). Po prostu - zamiast do sklepu, idą nad wodę. I wydaje mi się, że w skali całego Związku, nie jest to liczna grupa. Inna sprawa, to ci którzy czują się "wędkarzami"....tylko z wędkarstwem mają tyle wspólnego, co ja z baletem. Nie wydaje mi się, by tacy ludzie byli jakoś specjalnie zainteresowani czy to przepisami prawnymi, czy RAPRem, czy też zachowaniem kultury nad wodą. Według mnie, to właśnie tacy ludzie, rozstawiają po 10 wędek, pozostawiają po sobie tony śmieci , słychać ich z kilku kilometrów, do siatki wcisną nawet uklejkę z ubiegłorocznego wylęgu, a na zwróconą uwagę odpowiadają stekiem wyzwisk i bezczelnością. Albo agresją. I nie ma reguły - mogą pojawić się na łowisku w gumofilcach, albo nówką wozem z tegorocznej prezentacji World Car. Inni, moim zdaniem to marginalne przypadki, albo nie aż tak wyraźne. Czyli reasumując - problem, według mnie, sprowadza się do zwalczania patologii mającej swoje korzenie w całkowitym buractwie. A to chyba można ograniczyć. Nie od razu, nie natychmiast...ale stopniowo i systematycznie. Przez szerokie szkolenie, uświadamianie, nauczanie... Jeżeli tym indywiduom nic do łbów nie wejdzie, to innym z pewnością coś z tego zostanie. A wtedy ci bardziej świadomi zaczną wpływać na "buraków". I może nie szkolenia i to uświadamianie odegra tu kluczowa rolę, ale brak akceptacji dla buractwa, ze strony większej ilości, spotykanych na każdym kroku i na każdym kawałku łowiska, wędkarzy.
-
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
@Tomek W. Patrząc na opłaty to wychodzi dziennie jakieś 50 groszy,o ile ktoś byłby na rybach codziennie przez cały rok-czyli tanio.Z drugiej strony w tym roku nic do domu nie przywiozłem z wód PZW a w ub. szczupak i sandacz gdzieś tak po 1,5kg czyli cholernie drogo.Ale jak spojrzymy procentowo na wydatki ? Opłaty niech wyniosą powiedzmy 220-240plz/rok ale wydatki związane z wędkarstwem ile ? U mnie pewnie by wyszło (bez zagranicy) że znaczki to jakieś 10%
czyli tanio.
Panowie,nie da się określić czy to tani sport czy nie,czy się zwróci czy nie.Niestety jest spora grupa która myśli właśnie w taki sposób a jak to ograniczyuć?nie mam pojęcia. -
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -
Tomikan,z tym wieszaniem to chyba miałeś na myśli gonady ;-))?
-
Tomek W. Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Czytam i czytam.....I napiszę tak..
Skoro natura przez setki milionów lat doskonale sobie radziła SAMA , bez pomocy DEBILI potocznie zwanych fachowcami, to twierdzenie że "Sum zacznie zasysać powietrze" jest wyjątkowo nietrafione. Dajcie naturze SZANSĘ! I nie jestem żadnym ekologiem ani wegetarianinem. Po prostu MYŚLĘ, czego nie można powiedzieć np. o takich wędkarzach, jak bohater tego artykułu.
Panowie musimy wyraźnie rozgraniczyć dwa rodzaje wędkarzy. Tych, którzy łowią dla sportu i przyjemności stosując przeważnie zasadę No Kill i tych, którzy każde złowione stworzenie (mimo, że robią to w zgodzie z RAPR) pchają do siaty, bo karta "musi się zwrócić". Porównywanie tych dwóch grup nie ma sensu. Póki Ci drudzy nie zrozumieją, że ich rodzaj wędkarstwa to ordynarne mięsiarstwo, nic się nie zmieni.
I przestańcie się zastanawiać ile taki duży sum zjada! W Zbiorniku Rybnickim są sumy 3 metrowe i żrą bardzo dużo. Ale czy to znaczy, że mamy je wszystkie wyłowić i przerobić na kotlety??? Trochę powagi..... -
tomikan1129 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
MAm pytanie jeżeli sum taki wielki nie je dużo i dorzuca się do tego, że przyroda sama sobie poradzi w inny sposób do ja się pytam w jaki?
Masowe zarybianie karpiem czy amurem, a nawet tółpygom na pewno poprawi matkę naturę.
Ponowie pytanie jak przyroda sobie ma poradzić, przekształci organizm Sumiska i będzie jako pokarm zasysał jasna cholera powietrze.
Jeden powiada że jeździ za granice na wielkie okazy. Proszę nie zganiać wszystkiego na wędkarzy lecz porównać gospodarkę i klimat.
uz nie jedna woda ucierpiała niby przez racjonalną gospodarkę bo zarybiano byle co byle gdzie i było fajnie bo były ryby tylko takie ryby wpuszczano gdzie nie występowały wcześniej. Dobra niec nie mówię. Jak sum duży nie je to rzecznik ZG p. Kustusz kłamał w wywiadzie dla WTV pt. "Górne wymiary ochronne"
P.S. Co do zatrudniania ichtiologów przez okręgi czy koła jestem za bo są potrzebni, lecz powinno tych się wieszać nie powiem za co, którzy pałają chęcią indoktrynowania karpia, amura, i tołpygi. Tanie mięso i wszyscy szczęśliwy. -
yaro27 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Cześć kolego faktycznie "niezły okaz" tylko że ja bym się tym tak nie szczycił, zupełnie inaczej by to wyglądało gdybyś zrobił to zdjęcie na wodą i zwrócił rybie wolność. Zabrałeś do domu wiele wartościowych genów których jest jak na lekarstwo w naszych wodach. Musisz sam zadać sobie pytanie czy było warto zabrać rybę do domu?. Ja osobiście uważam że nie!.
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Tu, czy gdzieś indziej - to żadna różnica. Wydaje mi się, że najważniejsze jest rozmawianie o tym, co każdy z nas rozumie pod tym pojęciem - etyka wędkarza. Nie chcę po raz kolejny pisać - tak, masz rację...tak, zgadza się i też tak myślę...w odniesieniu do przepisów RAPR lub ilości zabieranych (bo złowionych) ryb. Dlatego wybacz mi Darku, ale nie wyrażę swojego zdania w odpowiedzi na Twój wpis (i to nie dlatego, że się nie zgadzam z czymś, lub mam odmienne zdanie).
Chciałbym zwrócić uwagę czytających, na jeszcze jedną , moim zdaniem - istotną sprawę. Próbujemy ściśle określać etykę. Jak tyle cm ma ryba, to zabranie jest etyczne. Albo - jeżeli zabierzesz x kilogramów, to jesteś etyczny. Chyba przeginamy nieco. Nie znaczy to, że dla większości z nas, fota tego wyjętego suma oraz świadomość, że został zabity, przestanie być ewidentnym przykładem mięsiarstwa i braku pomyślunku...czyli de facto - przykładem braku etyki. Nie wiem, czy gdyby sum ważył o 10 czy 20 kg mniej, jego łowca nie byłby już mięsiarzem...czy może jeszcze by był. Ale właśnie tu widzę problem. W moim odczuciu, wędkarstwo nie jest czymś zamkniętym i niezmiennym. Ono ciągle się zmienia. Kiedyś nie było karpiowych tematów, łowisk, sprzętów. Jeszcze wcześniej, w spinningu nie było gumek i królowały same "blachy". Wreszcie, w wędkarstwie pojawiła się ekologia i etyka, a wraz z każdą ze zmian ewoluowało nasze pojęcie właśnie o wędkarstwie. Nikt mi nie da swego słowa, że za lat kilka czy kilkanaście, okazami nie będą nazywane szczupaki 80 centymetrowe albo sumy ważące 20-30 kg. Chcę przez to powiedzieć, że tak jak zmianom ulegają warunki w przyrodzie i środowisku, tak samo zmianom podlega wędkarstwo. A to oznacza, że zmienia się postrzeganie tego co etyczne albo mięsiarskie. Wydaje mi się, że nie ma na to rady, i trzeba przyjąć do świadomości fakt zachodzenia tych zmian. Zachodzą one w umysłach młodych wędkarzy, którzy dzięki swym poglądom i przekonaniom n/t Natury, kształtują swoje opinie o łowieniu, rybach i wędkarstwie. Później, opinie te, czytamy.. -
Tomek W. Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Panowie. Nie ma chyba dalej sensu dyskutować o etyce w wątku ze 100-kilogramowym sumem w tle. Podpisuje się pod zdaniem Piotra.. Niech ktoś sensownie uargumentuje fakt zabrania tak wielkiej ryby a także odszczekam wszystko o mięsiarzach.
Darku co do zasad etyki częściowo masz rację. Ale nie zapominaj, że istnieje etyka lekarska, etyka kierowców no i przedmiot w szkołach średnich pod tą samą nazwą. Czasami bardzo trudno znaleźć granicę, co jest etyczne a co nie i rzeczywiście u każdego z Nas te granice są w innych miejscach. Ale NIKT mi nie wmówi i nie przekona, że zabranie tak wielkiej ryby albo łowienie codziennie kilkunastu kilogramów ryb i zabieranie ich wszystkich jest etyczne. To nazywam mięsiarstwem.
RAPR par.3.4
pkt b)nie wolno sprzedawać złowionych ryb,
pkt c)nie wolno rozdawać złowionych ryb na terenie łowiska,
par. 2.6 Wędkarz zobowiązany jest utrzymać w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów, bez względu na stan , jaki zastał przed rozpoczęciem połowu.
Te przepisy od biedy możemy nazwać czymś w rodzaju etyki. Ilu z Nas je stosuje? Sugeruję założyć inne wątki o etyce i tym podobnych rzeczach, choć w skuteczność Naszej dyskusji należy wątpić. W sumie ilu wędkarzy zagląda do sieci? A jeśli nawet to pewnie w większości i tak ładują do siatek wszystko co się nawinie. -
Dariusz Dylewski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Tomek W. - zgadza się, żaden regulamin nie uczy Etyki, ale każdy ma inną definicję etyki. Np. mnie na jednym forum uznano za "nie etycznego mięsiarza" bo zabrałem w zeszłym roku w styczniu troć z Drwęcy.
Piotr - jeden okazuje szacunek tak a inny inaczej. Ja tego suma bym nie zabrał nawet gdybym nie miał ze sobą aparatu żeby uwiecznić okaz nad wodą (mój ostatni zabrany sum miał 110 cm i było to w 2006 r). Ostatnio szukałem chętnych na wyjazd spinningowy na Warsminię (jest tam zakaz zabierania szczupaka i okonia) i nie znalazłem chętnych, bo po co jechać jak nie można zabrać chociaż jednego szczupaka. Czy oni nie szanują ryb i mam ich za to potępiać. Znam ich bardzo dobrze i chłopaki nawet jak łowią białą rybę to ją wypuszczają od razu a do siatki wkładają tylko tą którą chcą zabrać na kolację.
Ja po prostu nie osądzam wędkarzy po tym co robią, byle zgodnie z RAPR, bo żeby się nie denerwować nie chodził bym wcale nad wodę. Jeżeli widzę że jest coś nie tak, to albo sam coś powiem, albo wykonuję jeden lub 2 telefony.
Według mnie "wyzywanie" łowiących zgodnie z RAPR od "nieetycznych mięsiarzy" nic nie daje, zaognia tylko sytuację. Więcej można zdziałać tłumacząc, że tak nie powinno się robić. Mam np. jednego kumpla (teraz jest na Wyspach) który jak chodził ze mną to brał rybę wtedy kiedy i ja brałem, a jak chodził sam to brał zgodnie z limitem i po pewnym czasie już i sam chodząc przestał brać jak nie miał akurat ochoty na rybkę. Inni też jak chodzą ze mną, to nie biorą tyle na ile pozwala RAPR, ale chociaż jedną rybkę muszą zabrać, chodzi oczywiście o łowienie na spinning. -
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
@ Piotrzlotarybka - ależ oczywiście. Jeżeli widzę cel i szansę jego osiągnięcia...dlaczego nie? Tym bardziej, że jestem przekonany o słuszności działania mogącego doprowadzić w bliżej nie określonej przyszłości do osiągnięcia celu. Piszesz, że "tępisz" i w ten sposób przyczyniasz się.. Jasne. To dobre rozwiązanie, o ile nie widzi się braków gdzie indziej. W przeciwnym wypadku, jest to -ograniczanie się. Jak byś jednych łapał a na innych przymykał oczy. Mogę zrozumieć utratę nadziei, a przez to - motywacji (czasem sam tak mam). Ludzie (zwłaszcza tak specyficzny przekrój, jak wędkarze), to mało wdzięczna w obróbce społeczność. Brak w niej jednomyślności, silne zróżnicowanie kulturowe, duże poczucie niezależności i skrajnie różne poglądy na to, co wspólne. Ale to nie jest wędkarski...to, co określiłeś. Zresztą...przyznam Ci rację - strachliwy nie jesteś. Tylko co z tego, skoro Kozietulski się nie nazywasz i na takie akcje też ochoty nie masz. A mogłoby być tak ciekawie. I to nie tylko z względu na zagadkowość poruszonych tematów...
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
@Stanisław Ziółkowski - Kolego, summa summarum można by się było ograniczyć do stwierdzenia, że użyłeś jedynego prawidłowego określenia sytuacji, związanej z fotą . "..nie pochwalam zabierania wszystkiego co zawiśnie na haku.." - z tego samego założenia wyszedł każdy z Kolegów, którzy to zdjęcie krytykowali.
Nie wiem, czy prawidłowym ciągiem dalszym powinno być określenie wymiarów ryb (wymiar dolny narzuca nam RAPR) jakie chcemy zabrać z łowiska. Czy może wymiar + ilość . Zapewne wielu z nas będzie miało odmienne opinie na ten temat, ale im dłużej trwa taka rozmowa, tym większa ilość wędkarzy w końcu zaczyna rozumieć, że wymiar lub limit określony w RAPR, to nie nakaz ale ...możliwość z której można, a nie trzeba korzystać. Piszesz, że "..Chyba nikt nie przypuszczał że sum spowoduje tyle emocji.". To nie prawda. Było kilka artykułów o podobnych, dużych rybach. Każdorazowo było to krytykowane na portalach wędkarskich, jako sprzeczne z wędkarską etyką (!!!). A ta, jak zauważył Tomek - nigdzie nie jest scharakteryzowana i opisana. Tak jak kultura. I właśnie z tego powodu, ci zabierający wszystko co złowią (chociaż ich sytuacja materialna do takiego postępowania nie zmusza), nazywani są MIĘSIARZAMI. Osobiście jestem zainteresowany usłyszeniem/przeczytaniem choćby jednego SENSOWNEGO komentarza uzasadniającego zabieranie całego połowu lub uśmiercania okazów ryb, który zmusił by mnie do przyznania , że tak postępujący jest WĘDKARZEM a nie godnym pogardy mięsiarzem. Jeżeli taki argument do mnie dotrze, obiecuję publicznie odszczekać swoje słowa i przeprosić za wygłoszone opinie. -
Stanisław Ziółkowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Nie pisałem aby pisać ale wiem jak to jest kiedy nagle z powodu choroby tracisz wszystko co lubiłeś ,został ci sprzęt a na resztę brak gotówki .Mam to za sobą po szóstej operacji radze sobie całkiem nie żle ale wiem co to bieda ,i nie pochwalam zabierania wszystkiego co zawiśnie na haku ale też nie nazywam nikogo mięsiarzem chociaż znam i takich .Ma też racje kolega " jacoli " o przepisach zgłoszenia rekordu to powinno się zmienić ,powinien rekord być uznany na podstawie fotki wagi i miary ,oczywiście że znajdą się i tacy co wykonają foto montaż ale co z tego będą mieli tylko bajkę o ta................kiej rybie .Chyba nikt nie przypuszczał że sum spowoduje tyle emocji.
-
piotrzlotarybka Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Piotr, działasz prowokacyjnie, abym się odezwał! Ale nie chcę mi się walczyć z wędkarskim ciemnogrodem reprezentowanym jeszcze przez wielu kolegów. Wrócę sobie do tępienia kłusowników w terenie. Mam już 12 na koncie i nie są to bynajmniej złodzieje kur jak nazywam "łowców" pakujący w torbę, bagażnik lub pokrowiec rybę ponad limit, czy chowający w krzakach dodatkowego niewymiarowego karpika, ale bandziorów świetnie wyposażonych i uzbrojonych w różne nowości. Więc jak widzisz nie jestem strachliwy i wolę działać niż gadać! Mnie też nazwano "mięsiarzem", gdy napisałem że biorę 5% złowionych przeze mnie ryb. Piotrze szkoda mi czasu na dalsze dyskusje, które dla mnie temat "sum" już wyczerpały, a jak zauważyłeś w tak okrojonym gronie respondentów i tak nie wszyscy zrozumieli jej sens. Wracam do pracy redakcyjnej, a odezwę się za jakiś czas, gdy więcej ludzi zacznie myśleć ( i działać) konstruktywnie. Na razie Panowie. Serdecznie Was pozdrawiam, życząc tak pięknych ryb,abyście nie mieli wątpliwości w temacie"zabrać czy wypuścić."
PS. Piotrze, lubisz zagadki? Jak chcesz jeszcze ze mną pogadać to... mnie znajdź!!!! Podpowiedzi masz!!! Cześć!!!Miłej zabawy!!! -
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
@Jacoli - Jacku, nie w tym chyba sedno tkwi. Fakt, że powtarzasz pewną "znaną serię argumentów", świadczy tylko o tym, że faktycznie nie ma kwintesencji tematów do których nawiązują poprzednie wpisy.
@Stanisław Ziółkowski - Kolego, wybacz bo nie chcę Cię urazić, ale uważam, że każdy, nawet jeden, wędkarz potrafiący zrozumieć sedno problemu- to zwycięstwo na miarę "dobrego zarybienia". Dlatego postaram się...krótko i wyraźnie - NIKT NIE ZABRANIA ZABIERAĆ RYB. NIKT TEGO NIE KRYTYKUJE, BO TAKIE JEST PRAWO(!!!), CZYLI RAPR. KRYTYKUJEMY BRAK SZACUNKU DLA OKAZU, I CHĘĆ POCHWALENIA SIĘ (KOMU?), KTÓRA ZWYCIĘŻYŁA NAD WYBOREM : ZABIĆ, CZY PSTRYKNĄĆ FOTĘ I WYPUŚCIĆ. Więc nie o pieniądzach(rentach, emeryturach) tu rozmawiamy, tak jak nie krytykujemy chęci poprawienia domowego budżetu złowionymi rybami. Wielu z nas, wędkarzy, rozumie doskonale taką potrzebę. Tak jak wielu z nas widzi różnicę pomiędzy "wciskaniem" ryb na siłę, wdzięcznym sąsiadom czy karmienia nimi kotów/gęsi/kur/świń/kaczek (właściwe podkreślić), a zabraniem z łowiska tego, na co ma się ochotę(o ile nadaje się to do zjedzenia i da się zjeść, nie marnując niczego- bo to jest życie zwierzęcia!). Ujmując inaczej- jeżeli każdego dnia, złowisz do jedzenia tyle by się najeść, nikt nie nazwie Cię mięsiarzem. Ale zacznij łowić tak wiele, by nie przejeść tego i wyrzucać- mięsiarzem będziesz.
@ Darek Dylewski- Darku, poruszasz nie jeden problem, chociaż wszystkie wokół etyki się obracają. To temat "rzeka", ale postaram się "odpłacić" Ci pięknym za nadobne. "..i według nich okazują im też szacunek..." - czym? Tym, że chcą zaistnieć w gronie znajomych jako pogromcy zwierza? I to za cenę życia tego zwierza? A może tym, że gdzieś przeczytają swoje nazwisko w rubryce "łowca okazów"? A może szacunek przejawia się w poczuciu siły i spełnienia marzeń łowcy? Nie! To można osiągnąć nie zadając śmierci zwierzęciu.
@ Piotrzlotarybka - Piotrze, uciekasz. Podczas gdy zdarza się rzadka okazja, nadania realnych kształtów temu, co nie zrozumiałe dla wielu. Kim jest "mięsiarz" ??? -
jacoli Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Panowie obowiązuje nas RAPR i obojętnie jaki by on nie był jest to przepis regulujący zasady łowienia ryb w naszym kraju. Zasada etyki i to czy się wypuszcza ryby to inna sprawa jeśli ktoś lubi ryby i jest wędkarzem to dlaczego ma kupować ryby w sklepie łowi to zabiera bo lubi świeżą rybę. Inna sprawa jest w momencie gdy ktoś łowi i zabiera wszystko co mu zawiśnie na haczyku żeby sprzedać te ryby i wtedy jest to dla mnie wędkarz mięsiarz, ale nie można wszystkich co zabierają ryby wkładać do jednego wora i nazywać ich mięsiarzami lub kłusownikami jest RAPR jeśli go ktoś przestrzega to działa zgodnie z prawem, osobiście widzę różne zachowania wędkarzy nad wodą z którymi się nie zgadzam ale oni mają to gdzieś i z tego morał jest taki że są mięsiarze byli i będą bo on przychodzi po ryby a nie na ryby ale jeśli działa zgodnie z RAPR nie można mu nic zarzucić. Obserwuje nad wodą pewne lekceważenie przepisów dotyczących wędkowania u bardzo wielu wędkarzy, a zapewne wiąże się to z tym że skoro zapłacił za kartę to ma prawo zabierać wszystko co złowił i tu są dwie prawdy jedna to ta że każdy z nich zabiera wszystko a druga że narzeka że ryby nie biorą, ale taki ktoś nie pomyśli że jak by nie brał wszystkiego to by w przyszłości miał co łowić. Obserwując wędkarzy jestem przekonany że za szybko mentalność zabierania wszystkiego się nie zmieni i nie można nie znając człowieka nazywać go kłusownikiem lub mięsiarzem jeśli działa zgodnie z RAPR. Druga sprawa to zgłaszanie medalowych ryb gdyby był potrzebny tylko wymiar ryby zapewne więcej by trafiało ryb do wody ale jak jest potrzeba podania świadka ważenia i rodzaju wagi to nie ma co się dziwić że ryby są zabierane do domu. Ja osobiście zabieram rybę jak mam ochotę na świeżą ,ale do wymiaru ochronnego dodaje 10 cm i wtedy ewentualnie ją wezmę i może jestem mięsiarzem ale tak postępuje i myślę że postępuje zgodnie ze swoim sumieniem zapewne wielu kolegów ma inne zdanie na ten temat ale mają do tego prawo i niech każdy postępuje według własnego sumienia.
-
piotrzlotarybka Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Już ostatni raz zabieram głos, bo zwróćcie koledzy uwagę na jedno w naszej polemice. Pomału zaczyna się rozmowa do obrazu. Na przykładzie tego "suma" staramy podyskutować na temat - czy takie wielkie ryby jest sens i powinno się zabierać, a tu już mamy motyw, bo ja mam małą rentę czy emeryturę, wyrzuty kto na jaki sprzęt łowi, co to jest wędkarz etyczny czy mięsiarz, brak kultury nad wodą (nota benes- powszechna). Drodzy Koledzy! Co ma piernik do wiatraka! Przecież nie o tym dyskutujemy! Istotę naszej polemiki na pewno zrozumiał ewik39, Tomek W, Piotr, Adam K.Pozdrawiam! Mam szczerą nadzieję, żę jeszcze kiedyś pogadamy konstruktywnie gdzie tkwi idea -"Wodom cześć!"
-
ewik39 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Ktoś kto łowi ryby dla swojej rodziny by ją nakarmić zasługuja na szacunek ale gdzie ci którzy biorą wszystko jak leci bo musi mu się zwrócić karta wędkarska . Można iśc po prostu do MOPS-u Ilu wędkarzy poprostu kłusuje szarpakami , sieciami itp. A ryby małe których nie sprzeda daje kotu . W Polsce brakuje kontroli łowisk pod kątem kłusownictwa . Zarobki tu nie mają nic do rzeczy by łowić ryby , sama droga wędka ryby nie złapie . Wędkarze sprzątejcie po sobie .
-
Tomek W. Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Kolego Darku - Żaden regulamin na świecie nie uczy ETYKI. To suchy zbiór przepisów i zasad. Etykę stanowimy My sami i to niezależnie od jakichkolwiek regulaminów. Tak samo jest z kierowcami. Kurs na prawo jazdy daje Nam tylko papierek, ale nie ma tam słowa o wyobraźni i etyce. Dla mnie "mięsiarz" to taki, który codziennie bierze wszystko,co mu zawiśnie na haku a potem daje to gęsiom , świniom i innym zwierzętom. "Wędkarzem nieetycznym" nazywam tego , który łowi w okresie ochronnym, przekracza wszelkie limity, zostawia po sobie syf wszędzie gdzie łowi i po każdych rybach jest na kacu gigancie. Jeziora licencyjne są poza dyskusją , bo NIE istnieje tam żadna natura a tylko człowiek i chęć jego zysku , więc przykład jest kompletnie nietrafiony. Facet napuścił więcej ryb niż wytrzyma woda i prosi o pomoc. Poza tym na łowiskach komercyjnych nie obowiązują żadne zasady , okresy ochronne czy karty wędkarskie.
Kolego Stanisławie - Już bardzo dawno temu minęły czasy , kiedy by być wędkarzem wystarczył leszczynowy kij i 4 metry żyłki z pawim piórkiem. Wszelkie opłaty związane z łowieniem w skali roku są na tyle wysokie , że kogoś kogo nie stać na jedzenie i tak ich nie poniesie . Uważam , że NIKT na tym portalu nie będzie miał za złe komuś, kto chce wyżywić rodzinę . Czasy mamy jakie mamy i rzeczywiście czasami jest taniej zjeść 20 płotek niż kilogram kiełbasy. Kłopot w tym, że "mięsiarze" mają sprzęt tak drogi, że mogli by wyżywić niejedną rodzinę w skali roku i to na bardzo wysokim poziomie. Ja nad wodą nigdy w życiu nie skrytykuję kogoś , kto ma na obiad szczupaczka albo siatkę płotek. Czasami nawet sam zanoszę szczupaka rodzinie, która wiem że ma kłopoty. Ale gamonia, który zabrał ponad 100 kilo starego, śmierdzącego rybiego mięsa będę krytykował , bo on tego z głodu nie zrobił. I taki rodzaj wędkarstwa zawsze będę nazywał "nieetycznym mięsiarstwem". -
Dariusz Dylewski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
"Szczerze powiedziawszy - wątpię by cokolwiek zdołało przebić się przez \"ścianę\" uporu i zacietrzewienia tych, którzy pomimo wielokrotnie powtarzanych informacji - że nie o zabieranie ryby z łowiska chodzi, tylko o dokonywanie wyborów i szacunek dla zwierząt - po setnym wpisie odpowiedzą i tak - a gdzie jest napisane, ze nie mogie zabrać?
Jak mogie, to biere..."
Piotr jeżeli chodzi tylko o wybór i szacunek to przecież oni właśnie dokonują tego wyboru i zabierają ryby na jakie pozwala im RAPR no i według nich okazują im też szacunek. My dokonujemy innych wyborów, są tacy którzy dokonują jeszcze innych wyborów i łowią, hmmm, źle, polują na ryby w okresach ochronnych twierdząc że przecież oni ryby szanują i je wypuszczają.
Wędkarz zabierając tego suma też dokonał wyboru. Czy mam go za to potępiać tylko dlatego że ja bym go wypuścił? Przy mnie wędkarz w zeszłym roku trafił szczupaka 106 cm i dał mu w łeb, mam go za to potępić bo ja bym takiego wypuścił, po prostu dokonał wyboru jaki uważał za słuszny.
Niektórzy nazywają ich \"mięsiarzami\" albo wędkarzami pozbawionymi etyki. Na różnych forach wędkarski gdzie tylko były takie nazwy zadawałem pytanie o definicję \"mięsiarza\" i \"wędkarza nieetycznego\" i nigdzie nie dostałem konkretnej odpowiedzi. Może tu ktoś poda konkretna definicję i będę mógł się zaszeregować do której grupy należę - nieetycznych mięsiarzy bo biorę ryby, czy etycznych wędkarzy bo większość wypuszczam.
Ostatnio byłem nad jednym z jezior licencyjnych, zakaz zabierania szczupaka i okonia, kotwice i haki bezzadziorowe. Opłacając licencje usłyszałem że gdyby trafił się sum to nie ma prawa wrócić do wody i jeżeli nie chcę go zabrać to mam go oddać opiekunowi jeziora, spytałem się dlaczego i usłyszałem że sum wyżera szczupaki w tym jeziorze. -
Stanisław Ziółkowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -
Czytam komentarze kolegów o wypuszczaniu ryb i dochodzę do jednego wniosku że wędkarz to musi być snob zarabiać co najmniej od 2000 do 10,000 tysięcy zł. nie musi zabierać ryby bo go stać na kupno .A co ma zrobić wędkarz który ma rentę 700 zł. i narażając swoje zdrowie gdzieś dorobi na kartę i przynętę ale na kupno szczupaka sum węgorza czy innej ryby go nie stać to w kolegów mniemaniu wstrętny mięsiarz radził by niektóry się zastanowić co wypisują ,taternikiem ani golfistą nie każdy może być ani myśliwym ale wędkarstwo to w większości jest dodatkowe jedzenie na które w dużym procencie Polaków nie stać .Więc nie piszmy o czymś o czym nie mamy pojęcia nie wszyscy są dobrze sytuowani.
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Szczerze powiedziawszy - wątpię by cokolwiek zdołało przebić się przez "ścianę" uporu i zacietrzewienia tych, którzy pomimo wielokrotnie powtarzanych informacji - że nie o zabieranie ryby z łowiska chodzi, tylko o dokonywanie wyborów i szacunek dla zwierząt - po setnym wpisie odpowiedzą i tak - a gdzie jest napisane, ze nie mogie zabrać?
Jak mogie, to biere...
Głową muru się nie przebije... -
Tomek W. Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Każda rozmowa jest sensowna o ile rozmówcy są na poziomie. Piotr , ja i wielu innych stara się używać argumentów najróżniejszych i trzeba mieć nadzieję , że dotrą one w końcu do zwojów mózgowych tych , którzy powinni zweryfikować swoje podejście do wędkarstwa. Rób bloga , ja chętnie się dopiszę w miare możliwości:)))
pozdrawiam -
piotrzlotarybka Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Wiecie co koledzy, wychodzą tak fajne nowe wątki naszej dyskusji, że zaczynam żałować , iż toczy się ona "pod" tym nieszczęsnym sumem, a nie na większym forum. Wszystkich Kolegów biorących udział przemyślanym głosem w tej dyskusji serdecznie pozdrawiam i chyba w końcu popracuję nad swoim blogiem, bo " argumentami" uwielbiam rozmawiać, bo tylko taka rozmowa bez typowo polskiego pieniactwa jest konstruktywna i twórcza.
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Zupełnie odmiennym objawem etyki (a ręczę, że tego określenia broniono by z pianą na zębach), jest etyka łowiecka myśliwych. Tylko czy myślistwo jest sportem? Niektórzy tak je traktują, chociaż sednem i w dodatku nieodwracalnym efektem jest tam śmierć zwierzęcia. Ja, jako wędkarz, uspokajam swe sumienie, właśnie przez wypuszczanie 99,99 % złowionych ryb. Jednak pozostaje ta 0,001%. Czy zatem świadczy ona o moim braku etyki? Tak jak myśliwi, mam swój udział w dbaniu o właściwe kształtowanie zwierzęcego "pogłowia". I tak jak myśliwi, czasami biorę udział w pomaganiu zwierzętom podczas trudnego dla nich czasu (np zimy), lub warunków wodnych (np pracując przy użyciu bio- technik ). Czy to jest objaw funkcjonowania zgodnego z zasadami etycznymi, czy tylko "usypiam" swoje sumienie? Nie tłukę batem zmęczonego konia po grzbiecie, ani nie zmuszam go do większego wysiłku ostrogami podczas biegu z przeszkodami. I zapewne , robię to tak samo jak tysiące innych wędkarzy. Dlatego myślę, że odkąd w starożytności nazwano sportem walkę z własnymi ograniczeniami (czasem z użyciem a czasem bez użycia siły własnych mięśni), wędkarstwo może być tak nazwane - o ile stosuje się zasadę ograniczenia lub wręcz eliminacji ofiar. Bez tej eliminacji, wędkarstwo jest formą łowiectwa a nie sportu.
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Nikt z nas, krytykujących zabicie tej wielkiej ryby, nie wypowiedział nawet słowa potępiającego zabieranie złowionych ryb z łowiska. To po pierwsze (chociaż wątpię by dotarła ta prawda do wszystkich zgłaszających oburzenie , na nasze słowa krytyki). Po drugie, krytyka dotyczy braku szacunku dla wielkiego okazu złowionej ryby (w poprzednim wpisie starałem się łopatologicznie wytłumaczyć, wskazując "odpowiedniki przyrodnicze" takiego okazu). Też wątpię czy zwolennicy zabierania wszystkiego co im się fartem na haczyk nadzieje, zrozumieli bądź kiedykolwiek zrozumieją, skąd się biorą te częste słowa krytyki. Odnoszę wrażenie, że taka małostkowość i pazerność nakazująca pakowanie do torby wszystkiego co się złowi wynika najzwyczajniej z braku kultury osobistej. Nie potrafię tego inaczej sobie wytłumaczyć.
Jedno z pytań- problemów jakie padły podczas tej dyskusji zaintrygowało mnie specjalnie mocno. Pytanie dotyczyło kwestii etyki wędkarstwa. A dokładniej rzecz ujmując - etyki sportu polegającego na zabijaniu zwierząt. Nie jestem etykiem i nie jestem przekonany czy potrafię wykazać, ze wędkarstwo to jednak tak samo etyczny sport jak np jeździectwo konne. Jedyna różnica tkwi w ilości martwych zwierząt (w jednym i drugim wypadku, człowiek wykorzystuje zwierzęta dla własnych potrzeb i celów. I zwierzęta te giną czasami). Czy ilość zwierzęcych ofiar sportu, wpływa na ocenę, że jeden sport jest bardziej etyczny od drugiego? Wydaje mi się, że o etyce nie świadczy fakt zadawania bólu bo wbijamy hak w rybie pyski, chociaż robimy to dla własnej (a nie ryby) przyjemności, pomimo tego, ze ryby jako zwierzęta lubimy. Etycznym bym w tym wypadku nie nazwał zawodu weterynarza, który czasem zmuszony jest do usypiania zwierząt, bo weterynarz wykonuje swój zawód dlatego bo lubi (zawód i zwierzęta). Czy etycznym jest wykorzystywanie zwierząt pociągowych lub jucznych? To kwestia - jak się je wykorzystuje i jak się o nie wtedy dba. Ale pomimo tego, nie raz efektem jest śmierć zwierzęcia (że przypomnę przypadek konia z Tatrzańskiego PN).. -
ewik39 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Piękny okaz . Szkoda że w Polsce wędkarze nie potrafią szenować ryb i swpich łowisk . Oglądamy filmy z łowisk w Szwecji i innych państw i podziwiamy okazy na obcych łowiskach a tak piękne ryby zabijamy szkoda . Jeszcze wędkarze muszą się nauczyć po sobie sprzątać zostawiają woreczki foliowe po zanętach i puszki po piwie. Mam nadzieje że duże ryby będą trafieć do wody i mogły rosnąć a my je łowić i wypuszczać .
-
Tomek W. Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Oczywistą bzdurą jest określenie , że "taki sum za dużo zjada" . Pisałem o tym wielokrotnie.. Natura zawsze znajdzie rozwiązanie! Trzeba ją tylko szanować i nie przeszkadzać . Jak ,pożal się Boże ,"fachowcy" zabiorą się za gospodarkę rybną , to właśnie WTEDY zaczynają się kłopoty i zmartwienia . Nie ukrywam , że gdyby dziś ktoś mnie zapytał czy wędkarstwo jest sportem , to miałbym problem z odpowiedzią . Uważam , że jest sportem , ale tylko do momentu zacięcia ryby . Potem chyba nie .
Wędkarza powinna najbardziej interesować pogoń za króliczkiem niż pasztet:) -
piotrzlotarybka Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
I jeszcze tylko słowo na temat przechszt- purystów krytykujących nasze hobby. Jestem pewien, że niejeden z nich bez mrugnięcia okiem wcina smaczny kotlecik z cielaczka, czy innego zwierzaczka(rybki też). Ale on przecież go nie zabił, ani nie widział jak zostało zabite. Ja przecież idę nie do hipermarketu po mięso, ale nad wodę, bo nie jestem zakompleksiony faryzeusz, ale jaskiniowiec z maczugą, drapieżnik, który dla rodziny musi dostarczyć jadło. A, że łowię ryby, które nie są moim celem i je wypuszczam, to żeby nie być posądzonym o łowienie dla przyjemności, powinnem każdej dawać w "łeb"?
-
piotrzlotarybka Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Drodzy koledzy, naprawdę miło czytać Wasze opinie już nie o tym nieszczęsnym sumie, ale o stosunku do wędkarstwa w ogóle. Jeśli tylko pokonamy znieczulicę na patologie nad wodą, i tak jak kolega Tomek nauczymy pozytywnego stosunku nie tylko do wędkarstwa, ale i przyrody w ogóle, to za iks lat może rzeczywiście być super, czego mam nieśmiałą nadzieję ,że dożyję, czego i Wam życzę! ale jeszcze sprawy do których muszę się odnieść. Aparat foto podstawowe wyposażenie. Ostatnio w jakiejś gazetce reklamowej widziałem fajnego canona w ratach po 9 zł!!! Druga sprawa. Nikt takiego starego wyjadacza jeszcze nie zaprosił nad Ebro mekkę sumiarzy, ale pomimo, że tych ryb-gigantów w wodzie jest naprawdę wiele, jakoś nie zżerają siebie nawzajem z braku innego rybiego pokarmu. Populacje chociażby karpi i leszczy są tam naprawdę potężne, co świadczy,że w dużych akwenach, powtarzam DUŻYCH, straty skutecznie reguluje sama natura. Przecież my sami płaczemy, że w wielu zbiornikach jest za mało...właśnie drapieżników! Co doprowadza do rozrostu karłowatej drobnicy białorybu. Wędkarska sprzeczność. Nie chcę rozwijać w tym wątku tego tematu, chociaż chętnie podzieliłbym się swoją wiedzą na ten temat. I wreszcie trzecia sprawa. Sport, a kaleczenie ryb dla przyjemności. Fakt, dziwny mezalians. Ale! Właśnie ale! Ile jest pozytywnych czynników, aby uzyskać "produkt" finalny czyli rybę. Jak wiele trzeba poznać tajemnic przyrody, jaką wiedzę trzeba mieć sprzętową, ile zapłacić za zarybianie i ochronę wód, że o zdrowiu nie wspomnę. Wywołujemy stres u ryby, i owszem. Ból - też. Jednocześnie dla niej narażamy się jednokrotnie na niewyobrażalne trudy, a gdy ją złowimy, uświnieni w błocie, przemarznięci, głodni, wykończeni fizycznie( niepotrzebne skreślić ha,ha) tulimy ja jak jakąś relikwię, a po tym ja całujemy i wypuszczamy. Czy ktoś rozumny, nie mówię o kobietach jest w stanie to zrozumieć? Cóż to jest ATAWIZM odziedziczony po naszych pra jaszczurach i wobec tego jesteśmy BEZSILNI!!!!!
-
Adam K Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Dodam jeszcze cos. Krew mnie zalewa, gdy slysze brednie nt ile to duza ryba zdjada i jak bardzo uszczupla populacje innych gatunkow... Mam to szczescie, ze moge co roku wybrac sie na wyprawe wedkarska do tzw egzotycznych krajow, gdzie nikt o w/w bredniach nie slyszal (ryby w szczegolnosci), wiec duzych i ogromnych ryb jest naprawde bardzo duzo, a srednich, mniejszych i malutkich nieprzebrane ilosci... i tak dlugo beda tam ryby sobie doskonale radzily, az ktos nie wpadnie na pomysl wprowadzenia "racjonalnej gospodarki rybackiej", "polowow kontrolnych", zatrudnienia ichtiologa itp. Na szczescie szwagrowe, sasiedzi, ciotki, itp pozostaja poza zasiegiem, pozwalajacym na dostarczenie im pocwiartowanej ryby, a drugi sasiad, kolega itp, ktoremu na widok zlowionej ryby winien gul skoczyc musi sie zadowolic jedynie zdjeciem ryby, wiec jej zabicie nie ma sesu (w koncu jak zjesc 100, 200, czy wiecej kilogramow niesmacznego juz ze starosci miecha) i chcac, nie chcac rybe trzeba wypuscic.
-
Adam K Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Dodam jeszcze cos. Krew mnie zalewa, gdy slysze brednie nt ile to duza ryba zdjada i jak bardzo uszczupla populacje innych gatunkow... Mam to szczescie, ze moge co roku wybrac sie na wyprawe wedkarska do tzw egzotycznych krajow, gdzie nikt o w/w bredniach nie slyszal (ryby w szczegolnosci), wiec duzych i ogromnych ryb jest naprawde bardzo duzo, a srednich, mniejszych i malutkich nieprzebrane ilosci... i tak dlugo beda tam ryby sobie doskonale radzily, az ktos nie wpadnie na pomysl wprowadzenia "racjonalnej gospodarki rybackiej", "polowow kontrolnych", zatrudnienia ichtiologa itp. Na szczescie szwagrowe, sasiedzi, ciotki, itp pozostaja poza zasiegiem, pozwalajacym na dostarczenie im pocwiartowanej ryby, a drugi sasiad, kolega itp, ktoremu na widok zlowionej ryby winien gul skoczyc musi sie zadowolic jedynie zdjeciem ryby, wiec jej zabicie nie ma sesu (w koncu jak zjesc 100, 200, czy wiecej kilogramow niesmacznego juz ze starosci miecha) i chcac, nie chcac rybe trzeba wypuscic.
-
tomikan1129 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Dorzucę swoje pięć groszy::):)
Dylemat jak nic już omijam scenerię fotografii bo nie jestem za takimi. To, że wziął jego sprawa. Wprowadzanie górnych wymiarów nie jestem niczym dobrym dla rybostanu, pod względem wędkarstwa fajnie to wygląda lecz wszystko ma swój umiar górny wymiar też może spowodować nie małe spustoszenie. Sam nie wziął bym takiego cielska, lecz dylemat by był czy puścić, ponieważ coś takiego musi żreć i to sporo. Były przypadki złowionego suma o długości 180cm, a w sobie miał około 20 sztuk szczupaków po 30-40cm. Daje do myślenia co mogą zrobić większe sumy w większej ilości. Nie tylko wędkarze są zagrożeniem dla samych ryb. Nie można nazywać wędkarstwa etyką bo samo łowienie ryb dla sportu jest już nie etyczne to nic innego jak męczenie żywej istoty. W ogóle kto nazwał wędkarstwo sportem. Sport na żywym stworzeniu nonsens. Bozia nie kazała kaleczyć żywych istot dla zabawy i "sportu". Sami oceńmy czy warto wypuścić czy nie. -
Tomek W. Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Gdyby wędkarze mieli wpojone takie zasady etyki o jakich piszesz , to oczywistą jest rzeczą , że nie byłoby potrzeby stosowania JAKICHKOLWIEK wymiarów ochronnych - dolnych też . Większość wędkarzy traktuje wędkarstwo jako sposób na tanie pozyskiwanie białka . I to jest tragiczne . Skoro wędkarstwo jest sportem , to jak na tym zarabiać? A na czym zarabia alpinista , żeglarz , szachista? Kłopotem jest brak edukacji w tym kierunku . Mój 14-to letni chrześniak , z którym wędkuję jeszcze rok temu nie wyobrażał sobie , żeby nie zabierać kolejnego szczupaka . Dziś , gdy wypuszcza kolejnego szczupaka macha mu na pożegnanie i mówi "Do Zobaczenia" . Bo zrozumiał o co w tym wszystkim chodzi a niektóre kołki nie kumają . Ja nie piszę , żeby bezwzględnie wszystko wypuszczać . Sam kilka razy w roku zjadam szczupaka czy sporego okonia . Ale we wszystkich trzeba zachować zdrowy rozsądek i umiar . 100 kg mięsa z suma to tak naprawdę 100kg kłopotów , które "szczęśliwy" łowca wpakował sobie na głowę . Przyznam , że nie potrafię zrozumieć tego typu postępowania .
-
piotrzlotarybka Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Ja powiem tak! Wyciągnięcie takiej ryby w pojedynkę niewątpliwy, ogromny sukces. Zrobienie takiego zdjęcia, zgadzam się z kolegami- klęska. Pytanie zasadnicze? Co publikacja takiego mało apetycznego knota miało przynieść wędkarzowi? Uznanie na dłuższą metę, bo mięso suma leżącego na podłodze ma krótką trwałość? Czy zabranie tej ryby podyktowane było brakiem aparatu nad wodą, czy chęcią zabrania góry mięcha? Nie wiem. Uważam, że dobre zdjęcie nawet komórką nad wodą wzbudza zdecydowanie większy podziw w dłuższym okresie. Zabierać czy nie zabierać wielkie ryby. Są różne komentarze nawet w środowisku naukowym na ten temat. My wędkarze, którzy wypuszczamy ryby patrzymy przez pryzmat, że w wodach jest mało wielkich ryb, więc powinniśmy je wypuszczać. To też! Z drugiej strony o czym wielu pisze, jaki błąd popełniamy biorąc złowione ryby?Żaden prawny! Może etyczny! Ja w moim wędkarstwie stosuję zasadę zdrowego rozsądku. Lubię od czasu do czasu zjeść złowioną rybę, w określonej wielkości. Np. karp 1.5 -2 kg, podobnie sandacz. Okonie ciut powyżej wymiaru. Ledwo wymiarowe płocie. Liny około pół kilograma. Resztę złowionych gatunków ryb i "wielkości" wypuszczam. Dlaczego biorę właśnie takie? Bo najsmaczniejsze! Wielki sum jak każda stara ryba, wróciłby do wody, bo niesmaczna. Czy taki system realnego no kill stosowany przeze mnie bardzo trzebi łowiska? Nie sądzę! Ktoś napisał - "po ryby do hipermarketu." W życiu! Ja chcę smaczną rybę, a nie stare truchło! A taki był właśnie ten sum! Piszecie, że należałoby wprowadzić wymiary "górne", tylko dla kogo? Dla etycznych wędkarzy, którzy i tak wypuszczają zdecydowaną większość ryb? Prawnie pewnie dobrze by było, żeby coś takiego powstało, ale problem nawet bez tego paragrafu jest taki, żeby napiętnować od razu nad wodą nagminne wypadki ewidentnego kłusownictwa wśród wędkarzy!!! I nie tych od sieci, czy prądu, ale "szapakowców", biorących niewymiarowe ryby, nadkomplety itp. Śmiech mnie pusty ogarnia gdy słyszę, że cała wina to rybacy,kormorany i "inni" kłusownicy.
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -
..ponieważ pewna pula tych "dobrych" genów została bezpowrotnie z zbiornika wyeliminowana. To oczywiscie jest gdybanie, bo nikt nie jest w stanie zagwarantować, że geny te nie zostały przekazane przez "predatora" potomstwu, które z pewnością już spłodził, ani nikt nie zapewni nas, że w zbiorniku pływa ryba z jeszcze lepszymi genami niż miał "predator". Jednak nikt nam też nie zagwarantuje. że tak jest na 100% - i to jest ta strata. Wreszcie na koniec - jeżeli nie dla jedzenia, to po co? Jak obiecałem - nie chcę dyskutować z tymi opiniami. Mam nadzieję, że ich autorzy przeczytają to, co napisałem i pokuszą się o przemyślenie informacji. Czy ktokolwiek spaliłby w piecu czy kominku, kilkusetletni dąb? Albo - czy ktokolwiek z nas, wędkarzy, idzie nad wodę by wyłowić 10 kg uklejek (które akurat dobrze biorą), tylko po to by nakarmić domowe stado gęsi? Albo - czy RAPR opisuje co to jest etyka wędkarska i charakteryzuje pojęcie szacunku dla pokonanej ryby? Na każde z tych pytań , można odpowiedzieć tylko w jeden, jedyny sposób - NIE! Bo, albo będzie nam szkoda dębu, który był już wielki gdy sraliśmy w pieluchy. Albo, widząc w siatce pływające białe brzuchy śniętych uklejek, zrobi nam się głupio - bo ile można zabijać, skoro gęsi są tylko dwie i żarcia mają tyle, że nim już i tak srają dalej niż widzą. A RAPR...o czym wiemy doskonale, nadaje się na rozpałkę w piecu, bo spisany był już dawno temu i nie ma w nim wielu rzeczy, które powinny w nim być. Choćby o okresach czy wymiarach ochronnych - z czym zgadzamy się bez dyskusji, wiedząc, że to nasz wędkarski interes by ten gniot związkowy wreszcie zmodernizować. A, że nie ma w nim nic o rybach i szacunku do nich, tak jak o tym, że wędkarstwo to nie sposób na bezmyślne zabijanie albo zapełnienie zamrażarki sobie i sąsiadom...Ale każdy z nas, przynajmniej o tym słyszał i za "dzikiego" uchodzić nie chce, bo to wstyd. Kończąc - zamiast pisać ,że złowione ryby można zabrać, warto zastanowić się nad tym, czy KAŻDĄ rybę TRZEBA uśmiercić? i Czy ma to sens?
-
Tomek W. Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -
Tak naprawdę , zamieszczone zdjęcie najbardziej reklamuje to , co robi kobieta tego Pana:))))) STOI W KĄCIE:))) Może to przesłanie do żon wędkarzy jaką dostaną karę jak zaczną brzęczeć , że znów na ryby?!
Ja już wszystko powiedziałem . A "zwrócić" to się może nieświeży bigos a nie karta . Takie postawy są niezrozumiałe i trudne do akceptacji . Jestem zdecydowanym zwolennikiem wprowadzenia górnego wymiaru ochronnego . Choć jak znam Naszych rodaków-wędkarzy , to obetną rybie łeb i w razie kontroli udowodnij im , że wymiar nie został przekroczony?! -
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Podobnie jak Kolega Tomek (2 wpisy niżej), nie rozumiem motywacji nakazującej niektórym Kolegom wypisywanie dziwnych treści. Tym bardziej nie rozumiem, ponieważ są to ponoć WĘDKARZE (!!!), którym podobnie jak mi czy wielu innym, na sercu leży kwestia bogatych w ryby i czystych wód. Tymczasem wpisy : "...Zazdrość przez was przemawia Panowie.." lub "...Po co w ogóle łapać, jeżeli nie do żołądka?..", i na dokładkę "..Nigdzie nie jest napisane, że ryby trzeba wypuszczać..", pojawiają się permanentnie. Nie mam zamiaru z takimi opiniami dyskutować, bo ani mnie zazdrość nie chce powalić i wdeptać zrozpaczonego w błoto, ani nie wypieram się swego instynktu łowieckiego gnającego mnie z spinningiem nad wodę. I nie neguję braku zapisu zakazującego zabieranie złowionych, wymiarowych ryb z łowiska (o ile ich ilość mieści się w dopuszczalnym limicie). Jednak, jeżeli zależy nam , jako wędkarzom, na zasobnych w ryby różnych gatunków wodach, to chyba zrozumiałym jest, że powinny w tych wodach żyć ryby zdrowe i o różnych rozmiarach. Tu przyznają mi rację chyba Wszyscy? Jak w takim razie spełnić ten warunek, skoro jeden z rybich "selekcjonerów" nie będzie już mógł eliminować z akwenu osobników chorych i starych? Nie da się, bo człowiek postarał się wyręczyć Matkę Naturę! Inny Kolega napisał, że tak duża ryba spowoduje swoją żarłocznością straty, bo zeżre wiele mniejszych ryb. Prawdopodobnie tak by się stało. Skoro jednak sum padł, to teraz te nie zjedzone ryby będą się mnożyły, a w zamkniętym zbiorniku możliwe że przy ograniczonej ilości pokarmu zaczną karłowacieć. Jest i inna możliwość - może wystąpić choroba atakująca konkretne gatunki. Ryby będą snęły i przy braku "selekcjonera"(który by je pożerał), będą opadały na dno by tam gnić. I wreszcie na koniec- czy da się uzyskać stado ryb jednego gatunku, o rozmiarach rekordowych? A ryby rekordowe, to takie, których geny umożliwiają omijanie pułapek (ostrożność), odporne na choroby i złe warunki środowiskowe (silny organizm), potrafiące wykorzystać warunki akwenu. Nie, nie da się..
-
litoszek Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Prawda jest taka moi drodzy koledzy że połowa wędkarzy w polsce to mięsiarze,prowadze sklep wędkarski i częst słysze że dziś słabo tylko kilkanaście kilo albo nawet karta się nie zwróci itp.Jeśli tak będziemy myśleć to za pare lat wogóle nie bedzie ryb.Osoba która opublikowała to zdjęcie powinna się dobrze zastanowić bo to zdjecie bardziej reklamuje panele z marketu niż tę piękną lecz MARTWA rybe .
-
Tomek W. Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Zaraz chwila...bo ja czegoś nie rozumiem? Czyli wyławiajmy sumy i tępmy je , bo są szkodnikami? No tego to się nie spodziewałem... Przypominam , że jeszcze 15-20 lat temu duże okonie uważano za szkodniki a dziś złowienie okazu powyżej 1kg jest wydarzeniem większym , niż 7kilowy szczupak . Natura ZAWSZE dawała sobie radę ze wszystkim . Jedyne co trzeba robić to jej NIE przeszkadzać. Nie mówię , że zawsze i obligatoryjnie trzeba wszystko wypuszczać . Ale odrobina zdrowego rozsądku nikomu nie zaszkodzi .
-
darek240273 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -
Zazdrość przez was przemawia Panowie :) Nigdzie nie jest napisane, że ryby trzeba wypuszczać. Jeśli nie dla jedzenia to po co w ogóle łapać i kaleczyć?- Komentarz typowego "mięsiarza" ,osobiście jeśli mam ochotę na rybkę to albo idę do sklepu albo zabieram tylko takie które (w moim pojęciu) przedstawiają zadowalającą wartość kulinarną a taki kolos raczej wartość ma znikomą. Kolego Andrzeju gdyby Pan z takim tekstem "wyjechał" gdzieś nad wodami zachodniej Europy to najpewniej "poproszono" by Pana o jak najszybsze udanie się do domu, albo jeszcze co gorszego. Niestety coraz częściej odnoszę wrażenie że na Odrze kończy się cywilizowana wędkarska Europa. Pomijając moje osobiste odczucia należą się jednak koledze Robertowi szczere gratulacje bo naprawdę złowić taką sztukę to nie lada wyczyn ,jednak gdyby sum wrócił do wody miałby Kolega u mnie 10/10 a tak 6, no może 7... Pozdrawiam i życzę wszystkim przysłowiowego połamania!!!!!!!!!!!!!
-
Marek Stawarz Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -
Witam wszystkich, powiem tak zdarzam mi się zabierać do domu jakąś złowiona rybkę, chociaż zwykle wypuszczam, ale sumisko takich rozmiarów według mnie robi więcej szkody w rybostanie niż pożytku. Zgadzam się że zdeka niesmacznie wygląda ta fota ale mimo wszystko myślę że dzięki śmierci tego suma przeżyje i wykluje się dużo innych ryb które by były pokarmem dla niego. Takie jest moje zdanie POZDRAWIAM
-
Maciej Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Przede wszystkim gratulację dla zdobywcy!!!Choć podobnie jak większość kolegów,jestem za wypuszczaniem okazów i wprowadzeniem górnych limitów.Nie podoba mi się jedynie nagonka na tzw. "mięsiarzy" - kupując rybę w hipermarkecie nie jesteś lepszy!Ostatnio widziałem w takowym kilka niewymiarowych sandaczy,szczupaków a nawet węgorzy!O mikro leszczach itp. nie wspomnę!Sam czasem zabiorę jakąś rybkę,bo nie ma jak taka świeżuteńka,a nie pięć razy zamrażana i odmrażana z hipermarketu.
Mniej jednak najbardziej zastanawia jaki wymiar musi mieć sum o wadze 300 kg.???Coś gdzieś przeczytałem o sumie mierzącym 508 cm,ale czy takie sztuki istnieją? -
rej2 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Zdjęcie beznadziejne, wiele mówi o autorze. Masz rację Andrzeju, nigdzie nie jest napisane, że ryby trzeba wypuszczać. Nie łowię ryb na talerz, za moja składke mogę sobie kupić kilkanaście kilogramów rybiego mięsa. Po co w ogóle łapać, jeżeli nie do żołądka? Dziwne pytanie jak na wędkarza. Mam dwa razy frajdę jak rybę mam na kiju , a drugi raz jak patrzę jak odpływa . Czasem szybko, czasem powoli i majestatycznie. Myślę, że to fajniejszy widok niż dorosły facet tarzający się z martwym sumem na podłodze.
-
Andrzej Bieskudnikow Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Zazdrość przez was przemawia Panowie :) Nigdzie nie jest napisane, że ryby trzeba wypuszczać. Jeśli nie dla jedzenia to po co w ogóle łapać i kaleczyć?
-
marekjareckipzwwg Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Złowiłem na spinning parę lat temu suma 170cm (miało to miejsce na Rybniku na zrzucie ciepłej wody) , po zrobieniu zdjęć wypuszczałem go a miejscowi chcieli mnie utopic gdy na ich prośbę bym im go dał na handel do restauracji odmówiłem.
Tacy ludzie jak P.Robert nigdy nie wypuszczaja ryb a nasze pisanie nic nie daje! Muszą być wprowadzone górne wymiary i restrykcyjne prawo! To jedyny sposób!
P.S. Jak holowałem swojego suma, żerowało jednocześnie chyba z pięć dużo większych ryb, wszystko na moich oczach, karpie po kilka kilo jak uklejki skakały! -
Maciej Drewniak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
-
Stanisław Ziółkowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
-
Michał Adamski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
-
Tomek W. Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Ryba godna wszelkiej pochwały . Kunszt wędkarza również . Reszta porażka . Piotr ma rację ...Już był wątek o tym samym i został mocno skrytykowany . Teraz jest to samo ze znakiem zapytania... Wielką sztuką jest sprowokowanie takiego olbrzyma do brania tak samo jak wielką sztuką jest udany hol.... Ale zabijać potrafi byle idiota . I to cały komentarz....
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Po co gadać/ pisać po próżnicy? Jeden z Kolegów, na swoim blogu zamieścił już tę informację. Pod nią są już reakcje i komentarze. Polecam tę lekturą, zwłaszcza tym Kolegom, którzy nie potrafią zrozumieć - co jest złego w zabijaniu takich okazów. RAPR to jeszcze nie wszystko.
http://www.rybobranie.pl/users/sesilka/blog/625/i_co__wy__na__to__koledzy__kolezanki_ -
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Ładne panele,tylko pewnie śluzem zapaskudził.
-
Mirosław Mrozowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Stasiu rozumiem Cie ale czy dla fotki warto pozbawiać życia tak pięknej rybiy ? Rozumiem też wędkarzy którzy zabierają rybki bo ja też jak mam ochote na rybkie to zabieram ją do domu na patelnie i wszystkich nie wypuszczam wręcz przeciwnie dziwie się wędkarzom którzy niby wypuszczają cały połów a w sklepie kupują Chińską Pangie, tagże twoje wegorze były napewno przepyszne , już mi smaku narobiłeś , a co do suma to nie jadłem ale byłem świadkiem połowów takich sumów może nie 100kg ale 90kg, 60kg, to wiesz co robili po przyniesieniu do domu ? Szukali barów albo jakiś resteuracji żeby odnich odkupili za marne pare groszy bo twierdzili że te mięso jest nie smaczne , a klient wszystko zje. A naprawde wiem coś o tym bo mieszkam nad rzeką Bug na kturej wędkuje chyba od momętu od kiedy zaczełem chodzić a Sum to przecież król rzek , no i w tytule "Okaz" czyż okazy nie są pod ochroną ? .Uwielbiam to rzekę . Morze to jest tylko moje zdanie i ja może żle myślę ? Czekam na komętarze.
-
Stanisław Ziółkowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Nie bardzo wiem o co chodzi Mirkowi ale nie każdy nad wodą posiada aparat i nie każdej porze można ciekawą fotkę zrobić miałem niedawno problem z węgorzem wił się a na dodatek było ciemno w domu zrobiłem w wannie bo żył aż do rana i dopiero go sprawiłem ,i właśnie aby uniknąć takich komentarzy nie wstawiałem fotki .Gratulacje dla Roberta a czy ryba smaczna to nie wiem bo nigdy tak dużej nie jadłem i Mirek tęż pewnie nie konsumował...
-
Marcin Szczepański Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
-
Mirosław Mrozowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Okaz piękny , był niestety. Szkoda że na brzegu nie zjadł wędkarza i spowrotem nie wskoczył do jeziora , była by to większa sensacja niż patrzeć się na ten piękny martwy okaz. Teraz po fotkach i pochwaleniu sie wszystkim biedna ryba trafi do kosza, bo raczej do spożycia się nie nadaje. Do moderatora tej strony , aby był zakaz umieszczania zdieć sadystycznych bo co dla niektórych wedkarzy to widok takiego zdięcia przyprawia o zawał .
-
Dariusz Dylewski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Czyli wędkarz który zabrał taką rybę nie powinien być z niej dumny? Czy gdzieś jest napisane w RAPR że należy takiego suma wypuścić? Gdyby była tylko wiadomość bez pokazania ryby w domu też byście zastanawiali się "czy jest powód do dumy"
Dla mnie jedynie zdjęcia powinny zostać zdyskwalifikowane do jakiejkolwiek publikacji bo rybę miał prawo zabrać.
Gratulacje dla łowcy suma.
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
Kołowrotek Radius FD
CENA: 107,96,-

