Podwodne łowy z latarką
Przeglad prasy | 2010-09-21 | Wiadomości | Źródło: Gazeta Pomorska [zobacz oryginał] Wydrukuj
Używanie światła w czasie podwodnego polowania na ryby zdradziło płetwonurków. Dla jednego z nich skończyło się na mandacie karnym
Dziwne światło przesuwające się pod wodą jeziora Zbiczno, zainteresowało późnym wieczorem jednego z mieszkańców wsi. Niewiele się namyślając zatelefonował na policję. Oficer dyżurny nie zlekceważył zgłoszenia, uznał, że być może na wodzie pojawili się kłusownicy.
Nad brzeg jeziora skierowany został policjant ze strażnikami rybackimi. Ze zdziwieniem dostrzegli, że światło przesuwa się pod taflą jeziora. Poszli za światełkiem, które doprowadziło do auta nad brzegiem akwenu.
Z wody wyszło dwóch płetwonurków. Okazało się, że panowie, 41-letni Grzegorz C. mieszkaniec Brodnicy wraz z kolegą z Bydgoszczy, urządzili sobie podwodne polowanie na ryby. Jeden z nurków - Grzegorz C. - miał przy sobie kuszę do podwodnych polowań i ustrzelone ryby.
- Mężczyzna łowił bez karty łowiectwa podwodnego i na dodatek ustrzelone ryby nie miały wymaganego rozmiaru - informuje Agnieszka Szczucka z brodnickiej komendy policji. - Brodniczanin za popełnione wykroczenie został ukarany mandatem karnym.
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Komentarze (32)
-
bodziodb3 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
i to jest to Ci kłusole mają w d..... ten mandat skoro stać ich na sprzęt do nurkowania,a gdzie konfiskata sprzętu i narzędzi użytych do kłusowania?Kilka razy byłem w Hiszpani i polecam naszym policjantom kurs u hiszpańskich stróżów prawa tam nie ma mandatów tylko konfiskata wszystkiego co służy do kłusówy i sprawa w sądzie .Pozdrawiam wszystkich wędkarzy
-
janich666 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
absolutnie nie obrazam sie bo nie ma na co czlowiek przyzwyczail sie juz zyc w chorym kraju w ktorym rzadza chorzy ludzi i do puki nie zmienimy tych chorych przepisow do niczego nie dojdziemy pozdrawiam
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
@Janich666 - Kolego, nikt nie ma raczej zamiaru urazić czy obrazić Cię, pisząc w taki czy inny sposób.
Chodzi nam raczej o wyjaśnienie sytuacji (sobie wzajemnie, czy nawet Tobie -byś nie tkwił w przekonaniu o sensowności posiadania czegoś gdzieś). Jesteś ratownikiem i zapewne masz dostęp lub nawet jesteś właścicielem sprzętu wysokiej jakości. OK! Tylko, tak naprawdę, to nie ma zbyt wielkiego znaczenia dla osób o których rozmawiamy. De facto, mógłbyś być nawet tambur majorem podwodnej orkiestry symfonicznej czy kustoszem wystawy zmechanizowanych radeł - to by niczego nie zmieniło, choć byłbyś wówczas takim samym profesjonalistą jak zawodowy ratownik wodny.
Nie posiadany sprzęt i wyposażenie czyni z człowieka ,partnera dla funkcjonariuszy.
Nie obrażaj się zatem i nie miej żalu, że Twoja pomoc nie została przyjęta. Takie są zasady tego "sportu" i na to nic się nie poradzi. Pozdrawiam. -
janich666 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
tak panowie to co piszecie to prawda i zgadzam sie z wami a na marginesie to moja pomoc nie jest od cywila ,jestem zawodowym ratownikiem i w sezonie letnim patroluje jeziora i nie mam zamiaru czerpac zadnych korzysci a uklad taki jest mi naj miej potrzebny pozdrawiam .
-
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
To co Piotrek napisał to święta prawda a do tego jeszcze bym dorzucił "czerpanie korzyści".Jeśli jakiś cywil bezinteresownie by pomógł a dla służb wewnętrznych takie słowo nieistnieje to znaczy że pomógł "interesownie".
I jest pytanie:dlaczego pomógł?czy nie ma jakiegoś układu?czy za coś się odwdzięcza? -
Henryk Chrzanowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
"o moje bezpieczenstwo to ja sie sam zatroszcze..." - nie wiem czy nasze służby są, w kwestii dbania o bezpieczeństwo osób nie wchodzących w skład formacji, dojrzałe czy nie. Wiem natomiast, że osoba "cywilna", która za zgodą funkcjonariuszy brałaby udział w jakiejkolwiek akcji czy działaniach, i podczas nich odniosłaby jakikolwiek uszczerbek na zdrowiu (nie wspominając już o utracie życia), spowodowałaby tym samym wystąpienie daleko idących i bardzo poważnych konsekwencji dla tychże funkcjonariuszy. Tak w zakresie prawnym, jak i służbowym. A właściwie odwrotnie - służbowym i prawnym (gdzie konsekwencje występują obligatoryjnie czyli "z automatu", na bazie różnych "regulaminów służby" czy innych tego typu wewnętrznych rozkazów/rozporządzeń dowódców), zakładając nawet, że nie zostałoby wniesione oskarżenie z powództwa cywilnego, przez poszkodowanego i/lub jego rodzinę. Osobiście, będąc na miejscu osoby odpowiedzialnej za przebieg działań, nie chciałbym być pociągany "za odpowiedzialność", gdyby taka osoba TYLKO np. skręciła nogę podczas pościgu, czy uderzyła się w główkę konarem drzewa, a druk L-4 dawałby jej ponad 10 dni zwolnienia z powodu takiego incydentu.
W moim odczuciu - to jest odpowiedzialność i niechęć do nadstawiania za kogoś własnej dupy, a nie NIEDOJRZAŁOŚĆ. Wystarczy, że nadstawia się dupę łapiąc indywidua, które mogą dźgnąć nożem, walnąć w łeb dechą, albo strzelić z nielegalnie posiadanej klamki. Ale to, wlicza się w "koszty" służby.
Osobiście, zawsze bałem się ochotników...i o ochotników też (tyle, że to było dawno temu). Nawet jeżeli byli oficerami służb specjalnych lub komandosami w stanie spoczynku. -
Henryk Chrzanowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
-
janich666 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
o moje bezpieczenstwo to ja sie sam zatroszcze chcialem milej wspolpracy ze wszystkimi sluzbami jak jest z policja i innymi ale mam juz to gdzies.
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
"Umiejętne dozowanie" - to bardzo ładne i chwytliwe stwierdzenie, ale kto miałby określać, czy cos jest umiejętnie dobrane, albo umiejętnie dozowane? Tzw "szary człowiek" ????? Przecież większość z tej grupy, ma o sobie wyższe mniemanie niż odległość od gleby do czubka nosa ,i wstręt do poddawania się obcemu nadzorowi/ zarządowi większy niż przewiduje ustawa marcowa. Z kolei grupa normalnych, potrafiących się dostosować, prawdę mówiąc - nadzoru nawet umiejętnie dozowanego nie potrzebuje bo potrafi wartościować. Tu potrzebne jest jedno z dwojga rozwiązań: albo silniejszy niż za komuny zamordyzm, albo totalna "wolna amerykanka". W pierwszym przypadku- mało komu przyjdzie chęć na protestowanie a strach nauczy "kultury". W drugim...wystąpi "prawo doboru naturalnego" i zmniejszy się w ogóle ilość śmiecących.
O przypadku w Wawie wolę się nie wypowiadać, bo słyszałem różne oceny. A "na słuch", to dobre są tylko stopery w uszach , a nie wypowiadanie się o czymś, o czym pojęcia nie mam.
@janich...- Kolego, a może Strażnicy w ten sposób dali do zrozumienia, że Twoje bezpieczeństwo jest dla nich ważniejsze? -
janich666 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
mam motorowke ratownicza z zezwoleniem plywania w strefie ciszy zaoferowalem pomoc straznikom w kontrolach i lapaniu klusownikow ale nie przyjeli mojej pomocy ich strata
-
Henryk Chrzanowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Cała sztuka w umiejętnym dozowaniu. Trzeba wybrać środek między państwem policyjnym a anarchią. Niestety u nas coraz więcej anarchistów. Bandy rozwydrzonych zbirów niszczą wszystko co im wpadnie w ręce, znaki drogowe, ławki w parku, pojemniki z odpadami........a policja nie ma paliwa i czasami się boi. Zresztą jeśli nawet kogoś złapie to i tak sąd go uniewinni. Dopiero jak zbir kogoś zamorduje to larum się podnosi. Przykład policjanta w Warszawie na przystanku.
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
"..Jeśli, jak już pisałem nie ma nadzoru, to bałagan nieunikniony..." - To chyba nie jest dobry tok rozumowania (w każdym razie, trudno mi jest zgodzić się z nim). Ponieważ "idąc dalej", dotrzemy do wniosku, że tylko nadzór, albo - tylko funkcjonowanie w państwie policyjnym, jest w stanie zagwarantować nam życie w warunkach jakich pragniemy. Innymi słowy - obojętnie czego dotyczy kwestia, sami nie umiemy myśleć i trzeba nas prowadzić za rączkę. W przypadku śmiecenia, dobrym i właściwie wszystko załatwiającym stwierdzeniem jest : "..Problem śmiecenia wynika z...braku kultury osobistej..". To jest wniosek generalny i niczego więcej nie trzeba dodawać. Reszty należy szukać w nas samych.
-
Henryk Chrzanowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Problem śmiecenia wynika z braku wyobraźni, braku poszanowania wspólnego dobra jakim są wody i otaczająca je przyroda, wreszcie totalnego braku kultury osobistej. Jeśli ulicą idzie człowiek i rzuca niedopałek papierosa gdzie popadnie to nie ważne czy on jest wędkarzem bo jak znajdzie się nad wodą to i tak rzuci do niej peta. Takie mamy społeczeństwo, samo o sobie złe świadectwo dające. Grzybiarz, zbieracz jagód, robotnik leśny, rowerzysta czy zmotoryzowany wszyscy śmiecą w lesie i przy drogach bo nie tylko wody i ich obrzeża mamy zafajdane, również lasy. W części wina jest też po stronie państwa. Jeśli, jak już pisałem nie ma nadzoru, to bałagan nieunikniony. W Okręgu Gorzowskim PZW obowiązuje przepis że przed rozpoczęciem wędkowania należy posprzątać stanowisko jeśli poprzednik tego nie zrobił. Wszystko ok. ale..... Jeśli ma się samochód to nie można do lasu wjechać a na rower całych stert śmieci nie załaduje. Pozostaje.......w miarę czyste stanowisko wybrać. 2 razy w roku tj. w kwietniu i październiku organizujemy zawody połączone ze sprzątaniem brzegów jeziora Rokitno. I zawsze jest co sprzątać. Teraz nawet trochę drgnęło bo śmieci po części są zebrane w reklamówkach lub workach foliowych. Jednak "bardzo ciężko" jest je niektórym "wędkarzom" zabrać z sobą po skończonym łowieniu. Myślę że zbyt mało o problemie śmiecenia mówią wędkarskie media. Mnie jako spinningistę wkurzają Ci co zostawią nad wodą kawał urwanej żyłki albo plecionki. To jest bardzo niebezpieczne zarówno dla zwierząt jak i nas samych. W Skwierzynie wśród właścicieli domków panuje "moda" na wywożenie śmieci do lasu, na łąki itp. Straż miejska, policja i władze samorządowe jakoś nic nie mogą z tym zrobić. A problem jest i to nie mały bo tych odpadów setki ton zalega w niedalekiej okolicy szpecąc i trując zarazem. Najgorsze że brak jest reakcji na telefony z info o takim procederze. Niestety nie tylko "wędkarze" śmiecą.
-
janich666 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
mysle ze pewnie tez spory procent
-
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
To że 90% wędkarze zostawia śmieci (czyli niezłe stado) po sobie to pewnik ale temat nie jest o śmieceniu. Ciekawe ile % liczy stado płetwonurków polujących z kuszami w nocy i bez zezwolenia?
-
janich666 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
panie henryku, o czym my mowimy? jaka czarna owca ?mowa o stadzie tych owiec. na pojezierzu brodnickim jest kilkanascie jezior. do okola tych akwenow sa postawione przez wedkarzy mostki. zreszta nielegalnie ,które psuja widok pieknego krajobrazu. przy kazdym mostku jest totalny balagan i gromada smieci pochodzenia wedkarskiego nie turysty wiec tych czarnych owiec jest wiecej... doslownie setki. nastepny przyklad ograniczenia umyslowego panow z kijem w reku: bylem duzo razy na patrolu wodnym z policja i ratownikami. to w jaki sposob odzywaja sie wedkarze do tych panow dbajacych o nasze bezpieczenstwo to glowa boli. dla nich sploszona rybka stanowi wieksza wartosc niż zycie lodzkie . trzeba miec syfa w glowie zamiast mozgu zeby tak powiedziec. osobiscie uratowalem zycie jednemu wedkarzowi krory byl tak pijany ze wypadl z lodki i poszedl na dno. szczescie ze przeplywalismy i widzielismy cale zajscie. obok plywaly puszki po piwie byl to pan z torunia, byly pracownik torunskiego basenu. nie zaprzeczam... sa porzadni wedkarze ale jest ich malo, moze 20 % a 80 % to syfiarze, pijaki i bezmózgie lby. to tyle .
Filip. -
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Nie ma co "odbijać piłeczki". To co napisał Filip, jest prawdą i szlus. Zawsze gdy zaczyna mi "pracować" wyobraźnia, pojawiają się dziwne skojarzenia. Jest takie wędkarskie przysłowie - co nad wodą to i pod wodą. Dotyczy co prawda ukształtowania stoku jeziorowego, ale myślę, że gdy przypomnimy sobie widok "czystych" i nie zaśmieconych brzegów naszych łowisk, analogia będzie widoczna całkiem wyraźnie. I fakt ten, nijak ma się do tego, co zrobiło tych 2 palantów z artykułu. To, że wędkarze śmiecą, nie zmienia faktu, że zawsze znajdzie się jakiś diver - kłusol.
-
Henryk Chrzanowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Ci, którzy zaśmiecają nasze wody nie są Panami a już napewno Wędkarzami. Niestety tak to jest że w każdej społeczności czarne owce się znajdują. Ale mamy przecież demokrację i pluralizm. Skoro nie ma Kota, Myszy grasują. Jeśli nad wodą strażnik jest tak rzadkim zjawiskiem że powinno się go do czerwonej księgi wpisać to jest jak jest. Nad znaczną częścią wód całe bandy śmieciarzy urzędują i nie zawsze łowią ryby ale zwykle halasują, piją, palą........ Kto i co im może? straż której nie ma, policja? która nie ma funduszy na paliwo?.............
-
janich666 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
jestem płetwonurkiem i mam okazje sprawdzenia jak wygladaja nasze jeziora i nie jest to takie piekne. Z góry moge z czystym sumieniem powiedziec, ze najwiekszymi smieciarzami sa wedkarze. Zostawiaja ogromnu syf po sobie, na dnie jezior leza pudelka plastikowe po robakach, worki po zanetach i tony poszek po piwie i butelek po winie czy wodce. Turysta w jednym miejscu zostawilby jedna puszke czy butelke ale kilka w jednym miejscu wraz z opakowaniami po zanetach na ryby to sprawka wodkarzy. Powinno sie ich karac wysokimi mandatami, albo nie dopuszczać do dostępu do jezior. Takim zachowaniem PANOWIE WĘDKARZE przynosicie wstyd calemu spoleczenstwu w kraju i nie tylko. Brak slow . Filip.
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Wiele razy pływałem w jeziorach, podpatrując życie i zachowanie ryb. Szczerze powiem, że większość moich zejść pod wodę była w ciągu dnia, i to na niezbyt duże głębokości (powodem był fakt funkcjonowania ryb w strefie litoralu, gdzie najbujniej kwitnie wodne życie a w związku z tym, najłatwiej jest o pokarm). Nie mniej, bywało, że nurkowałem i w nocy. Choćby po to, by łatwiej spotkać ryby żerujące przy znikomym oświetleniu (sum, węgorz). Nie ulega kwestii, że większość naszych wód ma bardzo ograniczoną widoczność, z względu na duże ilości zawiesin, do których "dokładają" się w okresie letnim choćby glony. To powoduje, że schodząc pod wodę i chcąc mieć szansę na zaobserwowanie czegokolwiek (zwłaszcza w nocy), konieczne jest by nurek posiadał dosyć wydajne i silne źródło światła. Powoduje to, że właśnie w okresie nocnym, pływając pod wodą z takim "reflektorem", widać na powierzchni wody refleksy świetlne (załamanie promieni przez fale) - w przypadku skierowania światła nawet pod minimalnym kątem w górę, i zdecydowanie wyraźną poświatę, odcinającą się od pozostałej , "czarnej" powierzchni wody. Dodatkowo, ta poświata lub refleksy..."ruszają się" ! (bo nurek zazwyczaj pływa w poszukiwaniu zdobyczy). Tylko wyjątkowo mało rozgarnięty lub ślepy strażnik, mógłby nawet z stosunkowo dużej odległości, tego nie zauważyć. Ujęcie kłusowników lub etycznych inaczej płetwonurków w nocy, to żaden problem. Pod warunkiem, że ma się odrobinę pomyślunku i umie powiązać fakty. Nawet wykrycie bąbli powietrza, biorąc pod uwagę rozpowszechnienie sprzętu O.C., nie powinno nastręczać dużych problemów. Sprzętu C.C.R. nie ma w kraju tak wiele, by stanowił liczący się problem.
Natomiast etyka, albo grożenie kuszą osobie - trudno to nawet komentować, bo zarówno pośród osób uprawiających nurkowanie, jak i posiadających jednostki pływające, bywają łobuzy nie wahające się nawet sekundy w chwili gdy ktoś zagrozi procederowi kłusownictwa. Jedni mają kusze, a inni broń palną. Kwestią nie jest posiadanie płetw i butli, tylko - moralności. -
Henryk Chrzanowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
-
nemo54 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Słyszałem o dość perfidnej formie kłusownictwa przy pomocy latarki. Faceci pływają przy brzegu na głebokości metra jeden wiosłuje a drugi leży nadziobie z zanurzoną kuszą z przytwierdzona latarką do ruskiej kuszy pneumatycznej z tz trózebem. Strzelają do szczupaków i wegorzy w razie zagrożenia po prostu wrzycają sprzęt do wody i udają ja wiem np pare homosexualna zreszta nie muszą się tłumaczyć z tego ze plywają pontonem w nocy.Jedynie przy wylazeniu na brzeg i to z dowodami przestępstwa mozna ich nałapać co malo prawdopodobne bo zwyczajnie zostawia poów i sprzet np 300 metrów dalej niz samochód i podjadą pózniej a straż rybacka to nie duchy tylko ludzie jeżdza samochodami a jak wiadomo te nie poruszają się bezszelestnie i na dodatek na oslep
-
nemo54 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Ztego co wiem to płetwonurkowie czują się dość bezkarni jesli chodzi o kłusownictwo Nie bez powodów bo tak na prawde to ci dwaj to wyjątkowi gamonie.gdyby wykazali odrobine sprytu to by nie wpadli. wiekszośc z nic na szczęscie srednio się interesuje podwodnymi lowami.Natomiast średnio rozgarniety płetwonurek nie da się zlapać zadnej strazy rybackiej no chyba że bardzo sprawnej i zdeterminowanej
-
nemo54 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Jakie to wszystko nudne i banalne .Jak świat światem zawsze będa tacy co kradna ..ryby pieniądze samochody i co tam jeszcze.Kary powinny byc oczywiscie wysokie i wtedy klusowali by tylko prawdziwi desperaci a tak..mandat 200 zł ..jak złapią a najczesciej nie złapia a jesli nawet to tak jaby karte kupił jak mu się udalo tak 10-20 razyNo to po co placić skladke ?/A nawet trafi a się tak sam widziałęm jak kontrolerzy po prostu kazali zwinąć wędki i zostawili delikwentów w spokoju. Jakość kontroli jest też często watpliwa Prosze bardzo przykład :prezes miejscowego koła który mnie bardzo nie lubi ponieważ do tego koła nie należe a do koła oddalonego o 50 km na dodatek lezącego w innym okregu wpadł na pomost na którym łowiłem z okrzykiem dokumenty proszę (ani dziendobry ani pocałuj mnie w d) Pokazałem mu złosliwie legitymacje z opłaconymi składkami w INNYM okręgu nie pokazując mu przekazu na którym zapłaciłem skladki na te wodę na której łowiłem odał mi bez slowa i oddalił się nie interesowało go czy mam wypychacz miarę i jakie ryby mam w siatce czyli albo czytac nie umie albo wykazał się kompletna ignorancją jesli chodzi o porozumienia międzyokręgowe za następnym razem moze mu pokaze np ksiązeczke zdrowia by to sprawdzić To jak na prezesa miejscowego koła chyba niezbyt chwalebne Trzeba przyznać że się wykazał tylko pewną odwagą że kontrolował mnie w pojedynkę a pomost był dośc chybotliwy i wszystko się moglo zdarzyć
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Do tego, że kłusujący pozyskują w taki czy inny sposób ryby nie mające wymiaru, lub uprawiają swój proceder w okresie gdy dany gatunek znajduje się pod ochroną - w jakiś sposób przywykłem (co nie znaczy, że pogodziłem się z tym i uważam, że jest to normalne). Jednak w tej informacji szokującą dla mnie okazała się wiadomość o tym, że polowano W NOCY, gdy ryby są BEZBRONNE, i w efekcie tego pozyskano ryby NIE WYMIAROWE.
To tak, jakby na polowanie wybrać się do ZOO, na dystansie 5 m strzelać do zwierzaków zamkniętych w klatkach, z broni wyposażonej w doskonałe celowniki optyczne i w dodatku być jeszcze ukrytym za kuloodporną szybą (na wszelki wypadek). Mandat mandatem, to mało ważne (bo skoro stać takich na sprzęt za kilka-kilkanaście tysiaków na łeb + koszt za ładowanie powietrza na wypad, to będzie ich stać na zapłacenie marnych kilkuset złotych mandatu.
Za takie postępowanie powinni nie tylko zapłacić mandat, ale powinno się zasądzić przepadek mienia użytego do kłusowania. W końcu nie byłoby tego mało, czyli tak jak zwykle - koszt jakiejś marnej sieci made in China lub USSR.
Dla mnie to skurwiele i tyle. -
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Heniu,ich winą był brak zezwolenia i niewymiarki więc chyba podobnie jak w przypadku wędkarza bez karty i z niewymiarkami nałożono mandat. Ostatnio gdzieś czytałem że wędkarz za brak karty (zapomniał)dostał 200plz,oczywiście pisał że będzie się odwoływał bo każdemu może się zdarzyć że zapomni.Ja pod koniec sierpnia też pojechałem na ryby bez karty,założyłem inną kamizelkę a karta została w drugiej ale biorąc pod uwagę że od 95 roku byłem kontrolowany 4x założyłem że do następnej kontroli mam jakieś 2-3 lata.A swoją drogą po jaką cholerę kupiłem kamizelkę z małymi kieszeniami nie mam pojęcia.Ostatnio gdzieś czytałem wysokość mandatów nałożonych na wędkarzy w Ontario-wysokość mandatów wynosiła od 300 do 1100 cad$ przy czym generalnie to było od 300 do 600 a te 1100 to było za pstrągi jeziorowe 6szt. przy limicie 2 i łowienie w okresie ochronnym.Ale biorąc te 300 do 600 to biorąc pod uwagę średnią prowincjonalną i naszą krajową to mnie wychodzi że tam mandaty są wyższe ale naprawdę niewiele.
Norwegowie za to walą Niemcom,Anglikom czy Holendrom wracającym z fjordów kary takie po kilka tysięcy euro bo limit jest 15 kg filetów na osobę a w/w nacje potrafią zapakować 200l zamrażarkę na 4 osoby co sam widziałem i 4 lata temu i 2 lata temu.Ponoć przy wjeździe na prom w Bergen i Stavanger z docelowym w Niemczech czy Danii większość aut jest kontrolowana. -
Henryk Chrzanowski Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
-
Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Sposób znaleźli cwaniaki. Żadna sztuka upolować rybę w nocy, gdy śpi. I nie dość, że strzelali do takich śpiących, to jeszcze były to ryby nie wymiarowe. Z chęcią bym im reduktory rozregulował.
Wiele razy, płynąc nocą przy świetle latarki, dopływałem do stojącej przy dnie lub pośród "słupów" moczarki ryby. One są wtedy zupełnie bezbronne. Można je pogłaskać lub wziąć w dłoń... -
PAWEŁ BUTKIEWICZ Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
Kołowrotek Konger Nordic 110FD
CENA: 18,00,-

