Sandacze z koryta
Przeglad prasy | 2010-09-23 | Wiadomości | Źródło: Wiadomości Wędkarskie [zobacz oryginał] Wydrukuj
W każdym zbiorniku zaporowym odnajdziemy za pomocą echosondy mniej lub bardziej wyraziste koryto macierzystej rzeki. Jeżeli w zbiorniku żyją sandacze, właśnie tam jesienią powinniśmy ich szukać
Najlepiej wybrać się nad zaporówki typu nizinnego, w których dno łożyska starej rzeki spoczywa na głębokości nie większej niż 15 m. Stosunkowo głębokie łowiska spotkamy w Jeziorze Zegrzyńskim i Jeziorze Mietkowskim, płytsze w Jeziorze Turawskim, Sulejowskim czy Przeczyckim. Samo koryto, które czasem łatwo przeoczyć, nie układa się tak, jak moglibyśmy tego oczekiwać. W starych i zamulonych zbiornikach (Turawa) lub w tych, z których wydobywa się żwir (Mietków), można je namierzyć tylko fragmentami.
Anatomia łowiska
Kiedy mówimy o starym bądź zalanym korycie, mamy na myśli rzekę, która przez tysiące lat toczyła swoje wody, tętniła życiem. W jednym miejscu wymywała głębokie doły i rynny, w innym usypywała łachy i przykosy. Szukała spadku terenu, a gdy napotykała opór, meandrowała, pozostawiając urwiste brzegi. Na jej biegu, po licznych przyborach, pojawiały się mniejsze i większe kamienie, wymyte z dna głazy, powalone drzewa. Zalegały szczątki zrujnowanych przepraw, młynów i innych budowli. Brzegi gdzieniegdzie zieleniły się potężnymi krzakami i wiekowymi drzewami. Ich podmyte korzenie stanowiły kryjówki dla wielu gatunków ryb.
To wszystko zostało zalane, przykryte przynajmniej kilkoma metrami wody, może z wyjątkiem potężnych drzew, które przed napełnieniem zbiornika karczowano. Rzeka przestała płynąć, ale koryto pozostało. Nadal, po kilkudziesięciu latach, wyczuwalne są jego struktury, zwłaszcza głębokie doły, rynny, głazy, karcze i strome burty.
Zapory budowano na małych i dużych rzekach, co wcale nie przekładało się na powierzchnię i objętość nowych akwenów. W wielu zbiornikach koryto nie przekracza kilku lub kilkunastu metrów szerokości. Są jednak i takie, np. Jezioro Zegrzyńskie na Narwi, w których łożysko jest miejscami szerokie na 150 m i składa się z dwóch, a nawet trzech równoległych rynien.
Rewiry drapieżników
Po pierwszych październikowych przymrozkach woda w zbiorniku się ochładza i wzbogaca w tlen. Znikają letnie zakwity, jesienne słońce głęboko sięga w toń. Sandacze zajmują nowe rewiry, powracają w głębokie zakamarki koryta. Latem, zwłaszcza w nizinnych zaporówkach, musiały je opuścić, na skutek deficytu tlenowego. Teraz mogą korzystać z dobrodziejstwa urozmaiconego wieloma przeszkodami dna, czaić się przy karczach, kamieniach, przy urwistych burtach.
W tej corocznej migracji towarzyszą im inne gatunki ryb. Najgłębiej sadowią się sumy, duże jazgarze, leszcze i krąpie, nieco wyżej – parokilogramowe szczupaki, które jednak unikają spotkań z sandaczami. Wzniesienia przy rynnach okupują okonie, ukleje i płocie.
Sandacze żerują stadnie. Przed nadejściem zimy są bardzo agresywne. W chłodne i wietrzne dni potrafią żerować przez cały dzień. W poszukiwaniu drobnych ryb przeczesują wznoszące się na linii koryta górki, wpływają na pobliskie pofałdowane blaty i grzbiety, które oddzielają rynny. Bywa, że zapuszczają się na dwumetrowej głębokości wodę. Wtedy najczęściej je łowimy.
W godzinach południowych, w czasie zmiennej pogody, gdy nagle robi się ciepło, ustaje wiatr lub zaczyna padać deszcz, nasz bohater zwykle traci chęć do żerowania. Skrywa się w upstrzonych zawadami miejscach, kładzie na dnie, wciska pod korzenie pniaków, ale bacznie obserwuje otoczenie. Wędkarz i w tej sytuacji zachęci go do brania, ale musi wykazać się pomysłowością i czasem stracić kilka przynęt.
Jesienna taktyka
Nie ma uniwersalnej przynęty ani na październik, ani na całą jesień. Dobór wabików i sposób ich prezentowania zależy od specyfiki zbiornika i aktywności ryb.
W okresach dobrego żerowania sandaczy, co najczęściej zdarza się w godzinach porannych albo w czasie typowo jesiennej pogody (chłodno i wietrznie), łatwo kusić je na większość sztucznych przynęt. Ryby przeczesują pozbawione twardych zaczepów połacie dna, więc możemy je prowokować na wobler i twister ciągnięty w zestawie z bocznym trokiem albo na obrotówkę z "dopalaczem" – z dodatkowym obciążeniem mocowanym na żyłce.
Taktyka jest prosta. Wszystkie przynęty powinny przemykać zmiennym tempem raz po dnie, raz tuż nad nim. Stosujemy tzw. szuranie i przycieranie, zarówno pod górkę, jak i z górki, a także na pofałdowanym dnie. Podobnie prowadzimy miękkie przynęty uzbrojone w główkę jigową.
Zupełnie inaczej będziemy prowokować sandacze przyczajone w korycie. Nasza poprzednia taktyka się nie sprawdzi. Choćby dlatego, że drapieżniki przebywają w czepliwym dla większości przynęt otoczeniu. Teraz musimy bardzo zdenerwować drapieżnika, aby zachęcić go do ataku. Trzeba zaserwować coś jaskrawego, ostro bijącego po oczach i mocno uderzającego w dno lub karcz. Najlepiej białą, żółtą, ceglastą, seledynową albo perłowoniebieską gumę, np. rippera lub kopytko, uzbrojoną w ciężką główkę jigową. Nawet 20-gramową, jeżeli głębokość przekracza 7 m. Przynętę prowadzimy klasycznie, na plecionce. Dwa szybkie obroty kołowrotka i kontrolujemy opadanie wabika na naprężonej lince.
W ostatnich latach równie skuteczne były ciemne gumy. To warto podkreślić. Były dni, że drapieżniki chętniej podgryzały rippery i kopytka w kolorze motoroil, w różnych odcieniach brązu, fioletowe i czerwono-czarne. Chętnie je atakowały na dużej głębokości, głównie w zbiornikach, w których pojawiła się przywleczona ze Wschodu babka. W Polsce wybudowano kilkadziesiąt różnej wielkości zbiorników zaporowych, które jesienią przyciągają miłośników sandaczy. Na wielu z nich istnieje możliwość wędkowania z łodzi i dobrania się do starego koryta. Sprawdźcie, może w Waszej okolicy jest takie łowisko...
Andrzej Zieliński
Zobacz podobne
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
Halibut Pellet
CENA: 197,86,-

