EKOLOGIA - Poznaniacy bronią Bałtyku
Przeglad prasy | 2007-05-28 | Wiadomości | Źródło: Nasz Dziennik [zobacz oryginał] Wydrukuj
Najprawdopodobniej na początku przyszłego roku Parlament Europejski podejmie debatę na temat szkodliwości ekologicznej budowy gazociągu na dnie Bałtyku, planowanej przez rosyjsko-niemieckie konsorcjum. Stanie się tak za sprawą poznańskiego radnego Krzysztofa Mączkowskiego, który w tej sprawie złożył skargę do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego - informuje naszemiasto.pl za Głos Wielkopolski
Wczoraj, Krzysztof Mączkowski, w obecności europosła Marcina Libickiego, przewodniczącego Komisji Petycji PE, przedstawił dziennikarzom taką samą prezentację, jaką przygotował dla europosłów w Brukseli w ubiegłym roku.
- Pojechałem tam zmyślą, że robię coś ważnego dla Polski, chciałem zwrócić uwagę na wielkie zagrożenie środowiska naturalnego tą gigantyczną inwestycją - wspomina Krzysztof Mączkowski. - Spodziewałem się jakiejś uprzejmej odpowiedzi, gdy tymczasem sprawa nabrała niezwykłego rozmachu. Mój wniosek poparli wszyscy eurodeputowani z komisji, co więcej, wielu z nich dziwiło się, że do tej pory Unia Europejska nie zajęła się tak ważną dla środowiska sprawą.
Prezentacja Krzysztofa Mączkowskiego wskazywała zagrożenia ekologiczne, które niesie ze sobą budowa rurociągu.
Według planów miałby on przebiegać wzdłuż całego Bałtyku od okolic Sankt Petersburga w Rosji do wschodnich wybrzeży Niemiec, niedaleko wyspy Uznam. Jak dowiedziono, jego "trasa" zahaczać będzie o tereny, na których znajdują się zlokalizowane pozostałości broni chemicznej z II wojny światowej. Ich naruszenie może spowodować nieobliczalne skutki dla całego morza i jego wybrzeży. Ponadto Bałtyk jest płytkim, zamkniętym akwenem o bardzo powolnej wymianie wód, przez co bardzo wrażliwym na wszelkie zanieczyszczenia.
Wniosek poznańskiego ekologa obecnie jest na etapie zgody na przygotowanie raportu w tej sprawie, który będzie przedmiotem obrad Parlamentu Europejskiego.
- Chcielibyśmy jeszcze przed lipcem wyznaczyć sprawozdawcę, który zajmie się przygotowaniem takiego dokumentu
- informuje poseł Marcin Libicki. - Nie wiadomo jeszcze, kto nim będzie, wybór jednak musi być staranny, by w tak poważnej sprawie nie pozwolić sobie na ewentualny zarzut stronniczości. Raport będzie gotowy w listopadzie lub grudniu, a to oznacza, że Parlament może się nim zająć najwcześniej na początku przyszłego roku. Jeśli sprawy potoczą się po myśli wnioskodawców, to możliwe jest nawet zablokowanie inwestycji. - Wprawdzie na tym etapie nie ma prawnej możliwości bezpośredniego wydania zakazu budowy, ale rezolucja Parlamentu Europejskiego jest tak potężnym naciskiem politycznym, że trudno będzie zrealizować inwestycję, której PE jest przeciwny - przekonuje Marcin Libicki.
Małgorzata Linettej - Głos Wielkopolski
- Pojechałem tam zmyślą, że robię coś ważnego dla Polski, chciałem zwrócić uwagę na wielkie zagrożenie środowiska naturalnego tą gigantyczną inwestycją - wspomina Krzysztof Mączkowski. - Spodziewałem się jakiejś uprzejmej odpowiedzi, gdy tymczasem sprawa nabrała niezwykłego rozmachu. Mój wniosek poparli wszyscy eurodeputowani z komisji, co więcej, wielu z nich dziwiło się, że do tej pory Unia Europejska nie zajęła się tak ważną dla środowiska sprawą.
Prezentacja Krzysztofa Mączkowskiego wskazywała zagrożenia ekologiczne, które niesie ze sobą budowa rurociągu.
Według planów miałby on przebiegać wzdłuż całego Bałtyku od okolic Sankt Petersburga w Rosji do wschodnich wybrzeży Niemiec, niedaleko wyspy Uznam. Jak dowiedziono, jego "trasa" zahaczać będzie o tereny, na których znajdują się zlokalizowane pozostałości broni chemicznej z II wojny światowej. Ich naruszenie może spowodować nieobliczalne skutki dla całego morza i jego wybrzeży. Ponadto Bałtyk jest płytkim, zamkniętym akwenem o bardzo powolnej wymianie wód, przez co bardzo wrażliwym na wszelkie zanieczyszczenia.
Wniosek poznańskiego ekologa obecnie jest na etapie zgody na przygotowanie raportu w tej sprawie, który będzie przedmiotem obrad Parlamentu Europejskiego.
- Chcielibyśmy jeszcze przed lipcem wyznaczyć sprawozdawcę, który zajmie się przygotowaniem takiego dokumentu
- informuje poseł Marcin Libicki. - Nie wiadomo jeszcze, kto nim będzie, wybór jednak musi być staranny, by w tak poważnej sprawie nie pozwolić sobie na ewentualny zarzut stronniczości. Raport będzie gotowy w listopadzie lub grudniu, a to oznacza, że Parlament może się nim zająć najwcześniej na początku przyszłego roku. Jeśli sprawy potoczą się po myśli wnioskodawców, to możliwe jest nawet zablokowanie inwestycji. - Wprawdzie na tym etapie nie ma prawnej możliwości bezpośredniego wydania zakazu budowy, ale rezolucja Parlamentu Europejskiego jest tak potężnym naciskiem politycznym, że trudno będzie zrealizować inwestycję, której PE jest przeciwny - przekonuje Marcin Libicki.
Małgorzata Linettej - Głos Wielkopolski
Zobacz podobne
Dodaj komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
reklama
Nasza sonda
Najczęściej komentowane
-
Sum gigant
Komentarzy: 218
-
Niepotrzebne rejestry połowów?
Komentarzy: 202
-
Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?
Komentarzy: 112
-
KARTA WĘDKARSKA przez internet
Komentarzy: 109
-
Wpadka kłusownika
Komentarzy: 94
-
O wodzie na Mietkowie
Komentarzy: 92
Wędkarskie bestsellery
-
Czapka Jaxon UJ-CZX02A
CENA: 25,00,-

