Kilka ton ryb spłynęło do Gdańska do góry brzuchami

Przeglad prasy | 2007-05-29 | Wiadomości | Źródło: Nasz Dziennik [zobacz oryginał] Wydrukuj

Oceń:

Trzy do siedmiu ton śniętych ryb mogło spłynąć Radunią do Motławy. Zdaniem Iwony Boruchalskiej z Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku, prawdopodobną przyczyną skażenia rzeki są odpady produkcyjne z gorzelni w Goszynie (gm. Pruszcz Gdański) - podaje naszemiasto.pl za Dziennik Bałtycki

Przypuszczenia zweryfikują wyniki badań próbek gleby, wody i wyłowionych ryb. Niezależnie przeprowadzą je WIOŚ oraz Zakład Toksykologii i Zakład Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Gdańsku na zlecenie policji i Prokuratury Rejonowej w Pruszczu.

W niedzielne popołudnie wędkarze z Pruszcza Gdańskiego zaalarmowali miejscowych strażaków, że w Raduni ryby płyną do góry brzuchami. Ratownicy powiadomili WIOŚ i ruszyli w górę rzeki, by sprawdzić, gdzie doszło do skażenia wody. Zbliżając się do Juszkowa, obserwowali coraz większe okazy martwych karpi i okoni płynących z nurtem.

- Po sprawdzeniu odcinka Raduni między Pruszczem a zbiornikiem wody pitnej w Straszynie, stwierdziliśmy, że po ostatnich gwałtownych burzach woda deszczowa wypłukała z pól jakieś substancje toksyczne - relacjonuje bryg. Zbigniew Nagórski, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Pruszczu Gdańskim.

- Wszystko wskazuje na to, że były to toksyczne związki pochodzące ze składowanych w okolicy Goszyna odpadów z miejscowej gorzelni - wyjaśnia Iwona Boruchalska, naczelnik Wydziału Inspekcji WIOŚ w Gdańsku. - W ubiegłym roku wydaliśmy właścicielowi firmy zakaz składowania odpadów produkcyjnych na polach. Nasze kontrole potwierdzały, że decyzja ta była respektowana.

- Szkodliwe substancje prawdopodobnie spłynęły do Raduni rowem melioracyjnym w Straszynie, ale poniżej ujęcia wody pitnej - dodaje podinsp. Marek Kania, powiatowy komendant policji w Pruszczu.
Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Pruszczu.

- Nie jest to pierwszy przypadek skażenia wód Raduni odpadami z tej firmy - mówi Teresa Rutkowska-Szmydyńska, prokurator rejonowy w Pruszczu Gdańskim. - Nie wiemy jeszcze, jaki związek chemiczny spowodował masowe wytrucie ryb. Na wyniki badań próbek ryb, wody i gleby z okolicznych pól musimy poczekać około miesiąca.

WAWRZYNIEC ROZENBERG  -  Dziennik Bałtycki 
Zobacz podobne

Dodaj komentarz

reklama

Nasza sonda

Ile rocznie wydajesz na wędkowanie?

  • do 500,- zł
  • 500,- do 1000,- zł
  • 1000,- do 2000,- zł
  • 2000,- do 3000,- zł
  • 3000,- do 4000,- zł
  • powyżej 4000,- zł

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery