Brzana dla upartych

Przeglad prasy | 2007-08-10 | Wiadomości Wędkarskie | Źródło: Wiadomości Wędkarskie [zobacz oryginał] Wydrukuj

Oceń:

Spinningiści rzeczni mogą w sierpniu łowić praktycznie wszystkie gatunki drapieżników. Jednak jest pewna ryba, która często jest zapominana i pomijana przez wielu wędkarzy. Niektórzy uważają ją za trudną do złowienia na spinning, inni omijają miejsca, w których żyje. A mowa tu o jednej z najwspanialszych ryb z naszych nizinnych, a także górskich rzek: o pięknej i bardzo walecznej brzanie. Swoje doświadczenie w łowieniu brzan wyniosłem z naszych największych rzek nizinnych, jakimi są Wisła, a także Narew. Tutaj złowiłem na spinning swoje pierwsze brzany i pozostaję wierny obydwu rzekom, ponieważ są jeszcze na nich miejsca, gdzie brzany żyją całymi stadami. Niestety, poszukiwaniu dobrych, brzanowych łowisk nie sprzyjają przynajmniej trzy fakty.

Trudno, coraz trudniej

Po pierwsze są to najczęściej łowiska z bardzo szybkim nurtem, który tworzy się w okolicy dużych kamienisk: starych i zniszczonych przelewów, opasek, a także dużych śródrzecznych raf. Są to miejsca dość niebezpieczne, szczególnie dla mało wprawnego wędkarza. Wymagają brodzenia w spodniobutach w szybkim i dość głębokim nurcie. Dodatkową trudnością są wszechobecne kamienie. Drugim trudnym łowiskiem są całkowicie niedostępne z brzegu miejsca, szczególnie śródrzeczne rafy, na których brzany mają swoje ulubione stanowiska. Są to niestety miejsca dostępne jedynie dla wędkarzy posiadających łodzie, wyposażone w silnik spalinowy. Prędkość i siła nurtu bardzo często wymaga użycia silnika, aby odpowiednio ustawić łódź w łowisku. Trzecim elementem utrudniającym łowienie brzan jest fakt, że ryby te nie są typowymi drapieżnikami i niełatwo skusić je do brania, stosując przynęty spinningowe. Brzany lubią zjadać mniejsze ryby, jednak nie są one ich głównym pożywieniem. Dlatego wielu spinningistów, którym brakuje praktyki, nawet po znalezieniu odpowiedniego miejsca, nie potrafi złowić ani jednej sztuki. Mimo tych przeciwności, można jednak z dużym powodzeniem łowić brzany na spinning. Jak już wspominałem, trzeba zacząć od znalezienia potencjalnego miejsca, gdzie lubią przebywać brzany. Ryby te znajdziemy najczęściej w miejscach z szybkim i rwącym nurtem, gdzie jest duża ilość kamieni. Najczęściej są to stare, zniszczone i rozerwane ostrogi (główki), stare opaski brzegowe oraz kamieniste rafy. W takich miejscach brzany zajmują stanowiska, które są bezpośrednio obmywane przez główny nurt rzeki. Są to przede wszystkim okolice wlewów oraz okolice kantów ostróg i raf. Woda w tych miejscach wymywa za i przed kamieniami dołki, w których przebywają brzany. Ryby najczęściej znajdziemy na napływie tych miejsc, chociaż często brania następują bezpośrednio na przemiale lub nawet za nim, na zapływie. W znalezieniu potencjalnego łowiska brzan pomogą nam spławiające się na powierzchni ryby. Brzany bardzo lubią to robić i właśnie w taki sposób zdradzają nam swoje miejsce pobytu. Warto wziąć to pod uwagę i bacznie obserwować nieznane wcześniej miejsca.


Sztuka kuszenia


Z nając już miejsca, w których możemy spodziewać się brzan, warto przygotować odpowiedni sprzęt oraz przynęty, którymi można skutecznie je łowić. Brzana to gatunek bardzo silny i waleczny. Niestety, wielkość i ciężar stosowanych do jej połowu przynęt wymusza na spinningiście zastosowanie dość delikatnego sprzętu. Osobiście poszedłem na lekki kompromis i wybrałem sobie dość lekki, ale zarazem mocny zestaw do ich połowu. Najczęściej stosowane przeze mnie wędzisko ma długość 2,95 m, ciężar wyrzutowy to około 30 g oraz moc 17–20 lb. Tak dobrany kij pozwala mi na swobodne rzucanie małymi wabikami, na perfekcyjne wyczucie ich pracy w nurcie i oczywiście pozwala mi na dość szybki hol bardzo silnej ryby. Do wędziska mam zamocowany średniej wielkości kołowrotek (rozmiar 2500–3000), a zestaw kończy dobra plecionka o wytrzymałości około 15 lb. Tak mocna plecionka pozwala mi na dość swobodne holowanie brzany oraz zabezpiecza mnie przed zerwaniem wielu przynęt w łowisku pełnym zaczepów. Brzany łowię głównie na małe woblery. O moim wyborze nie decyduje kształt woblera (używam zarówno kulistych, jak i spłaszczonych czy podłużnych), ale jego praca. Wobler powinien pracować szybko, ale nie agresywnie i jego praca powinna być bardzo równa. Woblery, które „gasną” w nurcie  co jakiś czas tracą swoją pracę, nie nadają się do łowienia brzan. Stosowane przeze mnie woblery mają zazwyczaj długość od 4 do 6 cm i z tego powodu są najczęściej lekkie. Dobry wobler na brzany powinien charakteryzować się także tym, aby podczas prowadzenia schodził blisko dna, nawet od czasu do czasu stukając sterem o kamienie. Niestety, większość małych woblerów jest zbyt lekka, aby zanurzała się na odpowiednią głębokość. Wówczas skutecznym patentem jest dociążenie woblera w miejscu przedniej kotwicy. Zamiast kotwicy montuję małą śrucinę lub łezkę z ołowiu. Ciężar dobieram w zależności od głębokości łowiska, pamiętając, aby nie przeciążać woblera, bo spowoduje to zanik jego pracy. Kolejnymi skutecznymi przynętami są małe rippery oraz twistery w wielu kolorach – od czarnego począwszy, a skończywszy na żółtym. Wielkości gumowych przynęt są podobne jak woblerów. Ciężar główki jigowej także dobieram do głębokości łowiska. Ważne jest, aby guma swobodnie pracowała blisko dna i aby nie grzęzła pomiędzy kamieniami. Obydwa rodzaje przynęt prowadzę w podobny sposób. Sprawdza mi się zarówno prowadzenie przynęt pod prąd, ukośnie do niego, jak i z prądem. Wszystko zależy od rodzaju miejscówki, od ukształtowania dna, a także od tempa i siły nurtu. Gdy brzany żerują gorzej, dobrym rozwiązaniem jest powolne prowadzenie przynęty pod prąd. Tak prowadzoną przynętę od czasu do czasu zatrzymuję w nurcie, aby wabik pracował w miejscu. Wówczas chimeryczna brzana chętniej go zaatakuje. Natomiast jeżeli miejsce i prędkość nurtu pozwolą, to dobrym sposobem jest poprowadzenie przynęty ukośnie do nurtu, tzw. wachlarzem. Zarzucam wtedy wabik, naprężam linkę i prowadzę przynętę nie zwijając kołowrotkiem. Dopiero jak przynęta ustawi się równolegle do kierunku nurtu, zaczynam ją powoli zwijać, oczywiście nie zapominając o częstych przytrzymaniach wabika w nurcie.


Sebastian „rognis_oko” Kalkowski

Dodaj komentarz

reklama

Nasza sonda

Czy jesteś za elektroniczną formą wnoszenie składek i opłat w PZW?

  • tak
  • nie mam zdania
  • nie

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery