Sumowa noc

Przeglad prasy | 2007-08-10 | Wiadomości Wędkarskie | Źródło: Wiadomości Wędkarskie [zobacz oryginał] Wydrukuj

Oceń:

Jednymi z najwspanialszych wspomnień z czasów mojego wędkarskiego przygotowania są nocne zasiadki na sumy. Ich efekty bywały różne – najczęściej mizerne – ale zawsze takim wyprawom towarzyszyły niesamowite emocje. Gorączkowe przygotowania, późnowieczorne eskapady na trawniki w poszukiwaniu rosówek... Od tamtej pory udało mi się złowić trochę „wąsatych”, ale wciąż czuję ten charakterystyczny dreszcz, gdy pada hasło: „Jedziemy na sumy!”. Nic dziwnego – ta ryba rozpala wyobraźnię każdego wędkarza. Dorastająca do ogromnych jak na nasze warunki rozmiarów, niebywale waleczna, a do tego tajemnicza, owiana dziesiątkami mitów... Nie ma chyba łowcy, który nie chciałby jej poczuć na kiju, nacieszyć oczy widokiem wyholowanego okazu.

Wywiad to podstawa

Tymczasem droga do sukcesu jest jednak daleka. Zwłaszcza młodzi wędkarze stają przed pierwszym dylematem – gdzie zorganizować nocną zasiadkę? Problem w tym, że sum nie jest – delikatnie mówiąc – estetą i jego najlepsze łowiska są mało atrakcyjne krajobrazowo. Ciepłe kanały, ujścia kolektorów – średnio romantyczne miejsca na podziwianie zachodu i wschodu słońca. Ale przy odrobinie samozaparcia można namierzyć atrakcyjne sumowe stanowiska na dzikich odcinkach dużych rzek – Wisły, Narwi, Bugu, a nawet tych nieco mniejszych (moim ulubionym przez wiele lat łowiskiem był fragment Pilicy). Czym kierować się przy wyborze miejscówki? Przede wszystkim pewnością, że w wodzie pływają sumy. To truizm, ale wielu zapomina, że przy obecnym stanie polskich wód dobry wywiad to podstawa sukcesu. Dlatego jedźmy tam, gdzie „wąsate” już łowiono lub obserwowano. Nie polecam jednak miejsc popularnych, przełowionych, o które często toczą się prawdziwe boje. Trzeba pójść na kompromis – niech szansa na rybę będzie nieco mniejsza, ale przynajmniej miejmy spokój. Wędkarstwo to odpoczynek, a nie szarpanie się w tłumie.
 
Uzbrojenie

Klasyczne stanowisko sumowe to głęboka rynna, w otoczeniu której znajdują się przeszkody wodne w stylu zwalonych drzew, struktury typu przykosa, garb itp. oraz mielizny. W ciągu dnia ryby kryją się w najgłębszych miejscach nurtu, by po zmroku (lub np. tuż przed burzą) rozpocząć penetrację płytszych fragmentów w poszukiwaniu drobnicy. Im bliżej brzegu przechodzi linia głównego nurtu, tym lepiej – nie musimy bowiem oddawać długich rzutów, a to zawsze oszczędza kłopotów. Przede wszystkim z wyborem wędziska – im dalej od burty łowimy, tym powinno być ono dłuższe. Problem w tym, że na rynku trudno o 5-metrową sumówkę i trzeba skorzystać z ciężkiego kija surf-castingowego. Jeśli zaś nie musimy lokować zestawu daleko, wystarczy wędzisko długości 2,70–3,0 m – a tu mamy już na rynku spory wybór modeli o ciężarze wyrzutowym do 200–300 gramów. Co ważne, są one dość tanie, a w nocy zawsze może się coś zdarzyć i warto mieć co najmniej jeden zapasowy kij (do tego dochodzą 2, na które łowimy). Kołowrotek solidny, klasy od 4000 w górę, z nawiniętą dobrej jakości żyłką 0,40 mm. Jeśli na łowisku występują okazy – wszystko w grubszych gabarytach! Obciążenie przelotowe w zależności od siły nurtu – ciężarek może (i powinien!) przesuwać się nieco po dnie, ale nie spływać od razu do brzegu. Przypon około metra, zakończony haczykiem 2/0–4/0, połączony z żyłką główną poprzez solidny krętlik, zabezpieczony od strony obciążenia wentylowym stoperem. Nieodłącznym elementem wyposażenia jest duży i mocny podbierak z długą rączką.
 
Na dzwoneczek

Z przynętami mamy pewien problem – nie ma co ukrywać, że najskuteczniejszą jest pęczek rosówek, ale często biorą na nie sztuki niewymiarowe. Pozyskiwanie opisywanych w literaturze jako superskuteczne larw turkucia to mrzonka – konia z rzędem temu, kto namierzy te owady „na życzenie”. Wszystkie płazy są obecnie pod ochroną i żadne żaby nie wchodzą w grę! Polecam żywca lub martwą rybkę, ewentualnie pociętą w kawałki. Badania udowodniły, że sumy (będące w dużej mierze węchowcami) reagują szczególnie dobrze na zapach mięsa leszcza i krąpia. Jako żywce doskonale sprawdzają się karasie srebrzyste, nawet jeśli nie występują w łowisku. Jeśli nie nastawiamy się wyłącznie na „dwucyf¬rówki”, nie ma sensu stosować ogromnych przynęt. 15-centymetrowy żywiec to już całkiem solidny kąsek dla sporego suma, przy okazji zapewniający wstępną selekcję ryb – „kijanka” nam się nie uwiesi. Sygnalizatorem brań jest słynny dzwoneczek – najlepiej mocowany zaciskiem od góry szczytówki, by nie wplątała się w niego żyłka. W tym miejscu uwaga – przy zarzutach naprawdę można go zdejmować (zwłaszcza gdy stosujemy krótkie wędzisko), zamiast budzić wszystko co żyje w promieniu stu metrów.
 
Uciekający kij

Łowienie rozpoczynamy... od starannego urządzenia stanowiska. Często podkreślam, że przy nocnym wędkowaniu jest to absolutna podstawa. Po ciemku wszystko wygląda inaczej i nawet w świetle latarki trudno nam opanować ewentualny bałagan. Przynęty, podbierak, zapasowy sprzęt – powinny leżeć na swoim miejscu, byśmy mogli sięgnąć dosłownie po omacku. Jest to tym istotniejsze, że łowimy aktywnie, dość często przerzucając zestawy. Pamiętajmy o solidnym umocowaniu podpórek na wędziska. Nie chcę już pisać, ile razy widziałem kije „uciekające” do wody – a brania sumów potrafią być gwałtowne. Właściwie niemal zawsze takie właśnie są. Trudno o spudłowanie brania, aczkolwiek ambicją każdego wędkarza powinno być zacinanie w tempo, a nie czekanie, aż ryba się „zażre”. „Wąsaty” połyka przynętę dość głęboko i nawet jeśli rybę wypuszczamy (do czego zachęcam), powinniśmy odciąć przypon, a nie „majstrować” po ciemku w okolicach gębowej tarki. Może się to skończyć poważnym skaleczeniem.  


W zespole


Na sumowe zasiadki nigdy nie wybieramy się w pojedynkę, chyba że ktoś jest wybitnym „survivalowcem”. Kolega pomoże nam w podebraniu ryby, udzieli pomocy w razie jakiegoś wyjątkowego pecha, a przede wszystkim zapewni większe poczucie bezpieczeństwa. Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nad naszymi wodami nie zawsze jest „sielsko i anielsko”. Z tego powodu odradzam łowienie w pobliżu osiedli ludzkich, zwłaszcza przy słynnych „główkach”.


Paweł Oglęcki

Dodaj komentarz

Komentarze (3)

  • Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    Artykuł fajny, tyle że żywcem spisany z bodajże sierpniowego wydania WW. Bardzo bym prosił o odwiedzenie mojej amatorskiej strony www w której zamieszczam różne rzeczy dotyczące wędkarstwa. wodniacy.bnx.pl/. Bardzo bym był wdzięczny jeżeli ktoś by odpowiedział na moje pytanie zadane na forum (na tamtej stronie).

  • Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń

reklama

Nasza sonda

Czy jesteś za elektroniczną formą wnoszenie składek i opłat w PZW?

  • tak
  • nie mam zdania
  • nie

Głosuj

wyniki

Najczęściej komentowane
Wędkarskie bestsellery