Wydruk z rybobranie.pl - KOŁO - Policjant i wędkarz uratowali tonące dziecko. » Przeglad prasy » rybobranie.pl wszelkie prawa zastrzeżone.

KOŁO - Policjant i wędkarz uratowali tonące dziecko.

Przeglad prasy | 2009-01-16 | Wiadomości | Źródło: Nasze Miasto [zobacz oryginał]

Dziewięcioletnia Natalia Wałowska z Koła cudem uniknęła utonięcia w Warcie. Życie zawdzięcza wędkarzowi i policjantowi, którzy wyciągnęli ją z lodowatej wody.

Dziewczynka sama poszła nad rzekę oglądać kaczki i łabędzie. Po zamarzniętej zatoczce przystani wioślarskiej przy stadionie kręciło się jeszcze paru gimnazjalistów.

Natalka weszła na lód, który załamał się. Na pomoc pobiegło jej dwóch chłopaków. Jeden z nich również wpadł do wody. Sytuację widziało kilku dorosłych, którzy szli wałem. Nikt nie zareagował. Nikt oprócz Bożeny i Edmunda Szypurów.

– Widziałam jak dziewczynka biegnie w stronę rzeki. Nagle lód się pod nią załamał – relacjonuje Bożena Szypura. Kiedy jej mąż spieszył na ratunek, kobieta zadzwoniła na policję i błagała, by ktoś szybko przyjechał, bo topią się dzieci.

– Po drodze złapałem jakiś kij. Najpierw wyciągnąłem chłopca. Dziewczynkę zaczął znosić nurt, rączkami chwytała się lodu – mówi Edmund Szypura, 60-letni wędkarz. – Leżąc podałem jej kij.
W tym momencie nad rzekę dotarł policyjny radiowóz. Asp. sztab. Mirosław Michalak z sekcji kryminalnej wchodził akurat na komendę, kiedy dyżurny odebrał zgłoszenie od pani Bożeny. W cywilnym ubraniu wskoczył w auto i najkrótszą drogą ruszył nad rzekę. Policjant, asekurowany przez wędkarza, rzucił dziewczynce szalik. Wspólnymi siłami mężczyznom udało się wyciągnąć dziecko z rzeki. Owiniętą w koc pożyczony od strażaków Natalkę policjant zawiózł od razu do szpitala.

– Dziecko było mocno wyziębione. Jeszcze dwie minuty i byłoby krucho. Dopiero po kilku godzinach ocieplania, okładania termoforami i paru ciepłych kroplówkach temperatura ciała osiągnęła 36 stopni – mówi Roman Pomocki, ordynator oddziału dziecięcego.

W szpitalu dziewięcioletnią Natalię odwiedzili państwo Szypurowie.
– Bardzo się o nią martwiliśmy, dlatego postanowiliśmy przyjść do szpitala – mówili Bożena i Edmund Szypurowie, nie kryjąc wzruszenia i ściskając z radości dziewczynkę. – Jesteśmy szczęśliwi, że wszystko dobrze się skończyło!