Wydruk z rybobranie.pl - Ryby w Narwi? To już wspomnienie... » Przeglad prasy » rybobranie.pl wszelkie prawa zastrzeżone.

Ryby w Narwi? To już wspomnienie...

Przeglad prasy | 2009-08-04 | Wiadomości | Źródło: Gazeta Współczesna [zobacz oryginał]

Liczba ryb w naszej Narwi sięgnęła dna!

Podejrzewamy, że prywatny dzierżawca nie wywiązuje się z obowiązku zarybiania. Dodatkowo, grupa rybacka dzierżawców wyławia ryby i pustoszy wody – takie zarzuty stawiają wędkarze Koła Wędkarskiego nr 80 w Łomży. Ich list otwarty do wszystkich wędkarzy właśnie trafił do Rafała Krasuckiego, prezesa Towarzystwa Wędkarskiego Doliny Narwi.

– Sami niewiele możemy zdziałać, Gospodarstwo Rybackie "Łomża”, które jest dzierżawcą, nie chce z nami rozmawiać, bo mamy małą siłę przebicia. Mamy nadzieję, że towarzystwo pomoże – mówią wędkarze.

Prezes Krasucki chce, by opublikowany apel skłonił wszystkich zainteresowanych tematem do dyskusji.
– Uważam, że trzeba spotkać się wspólnie z wędkarzami z koła i zarządem Gospodarstwa Rybackiego "Łomża”, by wyjaśnić wszystkie szczegóły tej sytuacji – twierdzi.

 

 

Kłusownicy szkodzą

Jak dotychczas, wędkarze prosili już o pomoc Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie, który monitoruje zarybianie rzek.
– Zarybianie kontrolujemy co roku – potwierdza Agnieszka Zielińska, kierownik Wydziału Gospodarki Rybackiej RZGW. – Ponieważ dotarła do nas skarga od wędkarzy, w tym roku skontrolowaliśmy gospodarstwo "Łomża” bardzo starannie.
Niespodziewana generalna kontrola odbyła się na początku kwietnia br. Nie wykazała ona żadnych nieprawidłowości.
– Była na kontroli inspektor Halina Białczak z RZGW – przypomina sobie Bogusław Wyszyński, prezes Gospodarstwa Rybackiego "Łomża”. – Była bardzo skrupulatna, ale na szczęście wszystko było w porządku. Zarybianie rzeki jest kontrolowane również przez pracowników Urzędu Marszałkowskiego.

Prezes Wyszyński domyśla się, skąd wziął się zarzut o odławianie.
– Dwukrotnie słyszałem, że przyłapani przez wędkarzy kłusownicy podawali się za naszych pracowników – mówi i dodaje, że wędkowanie przynosi 120 proc. większe zyski niż połów ryb, więc GR go nie prowadzi.
Wędkarze apelują w swej odezwie, by – w razie wątpliwości – o tym, że na rzece źle się dzieje, informować policję i Państwową Straż Rybacką.

– Nam to też jest na rękę, te służby mogą pomóc nam w wyjaśnieniu sprawy – komentuje Wyszyński.

 

Trzeba pogłębić rzekę

Zdaniem Wyszyńskiego, problem braku ryb nie jest związany z zarybianiem, tylko z niedrożnością starorzeczy. Wspomina nawet, że "Łomża” ma plan wykorzystania pogłębiarki do udrożnienia tych miejsc.
– Nam też zależy na tym, żeby w Narwi były ryby – zapewnia. – Mam nadzieję, że wspólnie uda się dotrzeć do źródła problemu i znaleźć metody przywrócenia ryb w Narwi.