Wydruk z rybobranie.pl - Tony ryb umierały w męczarniach » Przeglad prasy » rybobranie.pl wszelkie prawa zastrzeżone.
Przeglad prasy | 2010-03-03 | Wiadomości | Źródło: Słowo Podlasia [zobacz oryginał]
W ciągu kilkunastu dni kłusownicy wyciągnęli ze zbiornika w Żeliźnie w gminie Łomazy około 50 ton ryb. Te, których nie zabrali do bagażników, dusiły się przy radosnych śpiewach zaprawionych alkoholem pseudowędkarzy. Działacze Towarzystwa Przyjaciół Bugu, którzy korzystają ze zbiornika, złożyli doniesienie na policję
Brak mi słów, aby określić ludzi, którzy to zrobili – mówi Mariusz K. – Czegoś takiego nigdy nie widziałem. Tony ryb wyrzucone na lód, głównie płocie, wzdręgi, okonie i małe szczupaczki. Najgorsze jest to, że przyjeżdżający na przyduchę wędkarze widzieli, co się dzieje, a nie zareagowali. Wzięli sobie po kilka kilo ryb w worek i pojechali do domu.
Kłusownicy przyjeżdżali nad zbiornik kilka kolejnych dni. Wybierali nie tylko szczupaki, ale wszystko, co podpływało zaczerpnąć powietrza. Drobne ryby trafiały na lód. – Jeszcze żyły, a oni po nich deptali buciorami. Część ludzi odjeżdżała, żeby się przespać i wywieźć ryby, a na ich miejsce przyjeżdżali kolejni – opowiada wędkarz.
Na zbiorniku w Żeliźnie przyducha zimowa występuje każdego roku. Ale wybicie kilku przerębli zazwyczaj załatwia sprawę. – Każdego roku opłacam składkę w wysokości 200 zł, aby móc korzystać z tych zbiorników – tłumaczy Mariusz K. – Za te pieniądze pracują na etatach ludzie, których obowiązkiem jest doglądać zbiorniki i sprawdzać, co się tam dzieje. Martwe ryby już zaczynają się rozkładać. Jak tylko zrobi się cieplej, smród będzie nie do wytrzymania. To, co się tutaj wydarzyło, można śmiało określić katastrofą ekologiczną.
Podczas kontroli zbiornika członkowie z Polskiego Związku Wędkarskiego w Białej Podlaskiej potwierdzili obecność osób wyławiających z przerębli ryby. – Nie posiadali uprawnień do korzystania z tego zbiornika. Spisaliśmy dane personalne części z nich. Niestety większość tłumaczyła, że nie ma dokumentów, a my nie mamy uprawnień, aby zatrzymać taką osobę i zmusić do wylegitymowania się – mówi dyżurny strażnik.