Wydruk z rybobranie.pl - Kłusownictwo: sposób na przetrwanie? » Przeglad prasy » rybobranie.pl wszelkie prawa zastrzeżone.

Kłusownictwo: sposób na przetrwanie?

Przeglad prasy | 2010-04-13 | Wiadomości | Źródło: Gazeta Olsztyńska [zobacz oryginał]

Powiat węgorzewski przoduje w kłusownictwie — tak w skrócie można by odczytać treść informacji, jaka dotarła do nas z biura prasowego Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego

Na krótkiej czarnej liście powiatów, które najbardziej „wsławiły się” aktywnością kłusowników, po węgorzewskim wymienia się jeszcze powiat giżycki, nidzicki, iławski, ostródzki i elbląski. Tak miałoby wynikać z bilansu interwencji podejmowanych przez policję… choć, jak powszechnie wiadomo, kłusownicy najczęściej „radzą sobie” bez ingerencji organów ścigania, a przypadki, które trafiają do akt Komendy Powiatowej Policji w Węgorzewie (i najprawdopodobniej każdej innej komendy), to jedynie czubek góry lodowej.

Zjawisko nie jest zatrważające?


— Na terenie powiatu węgorzewskiego głównym problemem jest kłusownictwo wodne — mówi mł. asp. Adrian Gajda, oficer prasowy KPP w Węgorzewie.
— Węgorzewscy policjanci w 2008 roku prowadzili dziewięć dochodzeń w takich przypadkach, kierując akt oskarżenia do sądu w siedmiu przypadkach, w 2009 roku prowadziliśmy sześć postępowań, kierując cztery akty oskarżenia. Od początku 2010 roku ujawniliśmy dwa przypadki nielegalnego połowu ryb. W przypadku kłusownictwa leśnego w 2008 roku ujawniliśmy jedno przestępstwo, natomiast w 2009 roku — dwa przestępstwa. Biorąc pod uwagę to, że na przykład na terenie powiatu giżyckiego, ełckiego, piskiego czy oleckiego stwierdzono kilkakrotnie większą liczbę takich przypadków zjawisko to w skali całego województwa nie jest zatrważające.
Tyle z policyjnych kronik. Jak jest w rzeczywistości? Aby tego się dowiedzieć, wystarczyłoby na kilka dni i nocy zaszyć się w ołownickim, gujskim czy węgielsztyńskim lesie lub nad brzegiem najbliższego jeziora…

 

 

I na agregat i na wędkę

— Niestety, fakt, że w Węgorzewie nie ma posterunku Państwowej Straży Rybackiej (najbliższy znajduje się w Giżycku) i że na terenie naszego powiatu mamy wyjątkowo dużą powierzchnię wód, sprawia, że faktycznie „przodujemy”… — mówi Adam Wojnowski, szef Polskiego Związku Wędkarskiego w Węgorzewie. — „Rozkwitowi” kłusownictwa sprzyja także bieda.
— Ludzie, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, nie traktują kłusowania
jako kradzieży, ale jako sposób na zdobycie pożywienia — mówi Adrian Gajda.
W świetle Prawa Wodnego i Ustawy o rybactwie śródlądowym, kłusownictwem jest zarówno poławianie ryb z użyciem agregatu prądotwórczego, jak i zwykłe wędkowanie bez pozwolenia. Jeszcze siedem, dziesięć lat temu, jak mówi Adam Wojnowski, sankcje były żadne — wystarczył „wytrych” w postaci „niskiej szkodliwości społecznej” (sprawy takie zwykle umarzano).
— Dziś wyroki sądu w postaci pozbawienia wolności (nawet na kilka miesięcy) w zawieszeniu na dwa czy trzy lata są skutecznym hamulcem dla tego procederu — mówi szef węgorzewskiego koła PZW. — To pocieszające — to naprawdę odstrasza kłusowników.