Wydruk z rybobranie.pl - Kłusownicy wpadają w sieci » Przeglad prasy » rybobranie.pl wszelkie prawa zastrzeżone.

Kłusownicy wpadają w sieci

Przeglad prasy | 2010-08-31 | Wiadomości | Źródło: Gazeta Pomorska [zobacz oryginał]

- Jeśli ktoś łowi ryby bez pozwolenia, to jest po prostu złodziejem - mówi Zbigniew Byczyński z Polskiego Związku Wędkarskiego

Mieszkańcy, którzy łowią "na lewo” są coraz bardziej bezczelni. Wielu z nich nie ukrywa się już w krzakach albo szuwarach, ale wędkuje w widocznych dla wszystkich miejscach.

Kłusownicy urządzili sobie ostatnio łowisko m.in. przy elektrowni nad Wisłą. Wielu ryb jednak nie zdążyli ukraść, bo wpadli "w sieci”... strażników.

- Złapaliśmy pięciu kłusowników. Trzech z nich ukaraliśmy mandatami w wysokości 200 złotych. Dwóch zapewniło, że wykupi karty wędkarskie - mówi Zbigniew Szymański, komendant Powiatowej Straży Rybackiej.

 

 

Pełne ręce roboty...

Komendant Szymański twierdzi, że kłusownicy to prawdziwa plaga i bardzo trudno z nią walczyć. W ostatnich trzech miesiącach strażnicy schwytali w sumie 89 osób, które łowiły bez pozwoleń.

W tym czasie straż wystawiła 31 mandatów karnych i 20 pouczeń. 4 wnioski o ukaranie zostały skierowane do sądu grodzkiego, a 9 do prokuratury.

Mimo wlepiania mandatów, ilość kłusowników wcale nie maleje. Bardzo denerwuje to prawdziwych wędkarzy, którzy mówią wprost: jeśli ktoś łowi bez karty, jest po prostu złodziejem!

- Wykupując karty, utrzymujemy i zarybiamy akweny oraz wreszcie płacimy za ich dzierżawę - tłumaczy Zbigniew Byczyński, wiceprezes toruńskiego okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego.

PZW stara się walczyć z kłusownikami, ale to bardzo trudne. Dlaczego? Bo Powiatowa Straż Rybacka liczy tylko 20 osób, a kontrolować musi w sumie 1,5 tys. ha jezior i 2 tys. ha rzek.

- Jest co prawda jeszcze państwowa straż, ale ona ma również małe zasoby kadrowe - dodaje Zbigniew Byczyński.